Translate

niedziela, lutego 14, 2016

Leworęczne (d)efekty


 
Nigdzie, nikt tego nie napisał, ja twierdzę, że 

Bóg nie ma lewej ręki, gdyż po jego prawicy, po

 prawicy, zasiadają wybrańcy, a nigdy się nie 

wspomina o jego lewicy, ani Pismo Święte, ani

 Doktorowie Kościoła, po lewicy Boga nikt nie

 zasiada, jest tam pustka, nicość, nieobecność, a

 więc Bóg jest jednoręki. Ksiądz głęboko 

odetchnął i zakończył: Brak mu lewej ręki.


Jose Saramago, Baltazar i Blimunda




W ostatnich latach w naszym kraju i na całym świecie bardzo podniosła się znajomość problemu leworęczności. Wzrosła tolerancja i akceptacja dzieci leworęcznych wśród rodziców, nauczycieli i rówieśników. Coraz mniej mamy przypadków przestawiania, przeorientowania dzieci leworęcznych do pisania prawą ręką, jednak jeszcze się one zdarzają i wśród rodziców i wśród, niestety, nauczycieli. Coraz więcej jest leworęcznych dzieci w zespołach klasowych, ponieważ mało kto pracuje nad tym, aby przeorientować je na prawą rękę.

Miniony wiek dwudziesty, zwany wiekiem technologii i początek dwudziestego pierwszego wieku, to czasy ciągłych, bardzo dynamicznych zmian w każdej praktycznie dziedzinie życia. To czasy bardzo szybkiego, intensywnego rozwoju nauki i techniki. W psychologii, oświacie i pedagogice nastąpiło wiele bardzo pozytywnych i potrzebnych przemian, zmian na lepsze. Zwłaszcza w naszym kraju, po 1989 roku, zaczęto wreszcie odchodzić od traktowania dziecka przedmiotowo, chociaż nasz wielki pedagog, Janusz Korczak, apelował o to już w latach dwudziestych!. Dziecko stało się tym, czym zawsze powinno być, czyli centrum działań i oddziaływań pedagogicznych, zaczęto zwracać uwagę na jego preferencje i potrzeby. Wielu jednak badaczy leworęczności ciągle podkreśla, iż: „Praktyka pokazuje, że leworęczność nadal wzbudza niepokój, rodzi wiele kontrowersji i pytań.”[1]




Leworęczność od wieków postrzegana była jako odmienność, szydzono z niej, wykpiwano, pogardzano nią, czasem nawet, zwłaszcza w średniowieczu, osoby leworęczne postrzegano jako te, które miały zły charakter i kontakty z diabłem. W dawnej Japonii, kiedy kobieta była leworęczna, mąż miał niepisane prawo rozwieść się z nią bez podawania przyczyny. Leworęczne kobiety w średniowieczu najczęściej kończyły na stosach, posądzone o czary i podpisanie paktu z diabłem.

Za czasów Adolfa Hitlera, w narodowo-socjalistycznych Niemczech, Heinrich Himmler w swoim wykładzie z 1935 r. powoływał się na badania rzekomego związku pomiędzy leworęcznością, a skłonnościami do… homoseksualizmu![2]

Nawet w słynących z demokracji Stanów Zjednoczonych, dość długo osoby leworęczne miały obowiązek rejestracji [miało to wpływ na spadek leworęczności w tym kraju].

Do około lat siedemdziesiątych na Zachodzie i osiemdziesiątych w Polsce, przestawianie osób leworęcznych na rękę prawą, „lepszą i właściwszą”, było po prostu normą i bardzo powszechną praktyką.

Dzisiaj, oprócz tego, że mało kto przestawia leworęczne dzieci na pisanie prawą ręką, pojawiło się na rynku mnóstwo artykułów przystosowanych specjalnie dla nich: nożyczek, piór, noży, a nawet bielizna dla leworęcznych panów (niestety, produkty te są sporo droższe od tych zwykłych, przeznaczonych dla praworęcznej większości). Wzrosła świadomość społeczeństwa, pojawiło się wiele opracowań w postaci książek, stron internetowych, a od 1992 roku, 13 sierpnia, osoby leworęczne - jako największa mniejszość na świecie - obchodzą swoje święto: Międzynarodowy Dzień Leworęcznych.

Wśród dzieci leworęcznych istnieje spora ich grupa, która bez żadnej poważnej przyczyny ma duże problemy w nauce. Wśród dzieci leworęcznych spora ich część to dzieci wyjątkowo zdolne: plastycznie, muzycznie, matematycznie, dla nich jedną z najlepszych metod nauczania s a metody aktywizujące, pobudzające wszystkie zmysły. osobiście uwielbiam rysować mapy mentalne. 

  Leworęczność z naukowego punktu widzenia

Jak już wyżej wspomniałam, za leworęczność i lateralizację, odpowiedzialny jest nasz mózg.

Mózg jest najważniejszą częścią centralnego układu nerwowego i waży u dorosłego człowieka ok. 1,3 kilograma. Składa się on z ok. dziesięciu miliardów komórek nerwowych, ściśle ze sobą połączonych i wspólnie sterujących wszystkimi funkcjami umysłowymi. Ponadto, oprócz komórek nerwowych, zwanych neuronami, w mózgu znajdują się także komórki wspierające, naczynia krwionośne i organy wydzielania wewnętrznego. Nasz mózg steruje ruchem organizmu, głodem, snem, wszystkimi życiowymi funkcjami człowieka. Powstają w nim uczucia i interpretowane są sygnały, jakie docierają do mózgu z poszczególnych części ciała i z otoczenia.[3]

Mózg składa się mózgu właściwego, móżdżku, pnia mózgu, kory mózgowej i dwóch półkul, prawej i lewej.
            Żeby w pełni zrozumieć zjawisko prawo lub leworęczności, warto zapoznać się przede wszystkim z funkcjonowaniem i budową kory mózgowej, która otacza obie półkule mózgu.

Jak wspomniano wyżej, mózg składa się z dwóch półkul, które są połączone spoidłem, a między nimi istnieje swoisty podział pracy, choć wyglądają one symetrycznie [wielu badaczy porównuje wygląd naszego mózgu do dwóch połówek orzecha włoskiego], każda z półkuli posiada specyficzny, określony zakres zadań.[4] Przede wszystkim półkule mózgowe bardzo się różnią w sposobie opracowywania informacji, jakie dopływają do naszego mózgu. Faktem jest jednak, że obydwie półkule bardzo ściśle ze sobą współpracują. Niektórzy naukowcy twierdzą jednak, że półkule naszego mózgu interpretują, odbierają otaczający nas świat, jakby w lustrzanym odbiciu. Hermann-Joseph Zoche, przeorientowany w dzieciństwie na prawą rękę, pisze:

„Dotknięcie prawej strony ciała rejestrowane jest, np. w lewym polu somatosensorycznym. Podobnie, gdy podnosimy prawą rękę, pobudzane są komórki nerwowe w lewym polu motorycznym. U większości ludzi dominuje lewa półkula mózgu, dlatego, znacznie więcej jest prawo- niż leworęcznych. Ogólnie uszkodzenia jednej półkuli mózgu prowadzą do wyłączenia wszystkich sensorycznych i motorycznych funkcji po przeciwległej stronie ciała.”[5],

Lewa półkula sterująca prawą stroną ciała, pracuje w sposób analityczny. Do jej funkcji należą:
·         kontrola prawej strony ciała
·         kontrola procesów językowych, w tym, przede wszystkim ekspansja i generowanie mowy oraz rozumienie jej
·         analityczny sposób myślenia
·         percepcja czasu.

Półkula prawa, która steruje lewą stroną ciała, umożliwia myślenie holistyczne, czyli całościowe. Do funkcji tej półkuli należą:
·         kontrola lewej strony ciała
·         zdolności intonacyjne, prozodyczne [leworęczne aktorki, to m.in. Marilyn Monroe, Julia Roberts, Emilia Krakowska, Kim Basinger, Demi Moore, leworęczni aktorzy: Robert de Niro, Telly Savalas]
·         rozumienie humoru [wiele leworęcznych osób posiada, tzw. specyficzny dowcip, angielskie poczucie humoru; znany komik, wielki aktor niemego kina Charles Chaplin, był leworęczny]
·         zdolności wzrokowo-przestrzenne, w tym, przede wszystkim wręcz fotograficzna pamięć, zapamiętywanie twarzy, szczegółów, kształtów, orientacja w przestrzeni [wiele osób leworęcznych zostaje, np. architektami, artystami, czego największymi przykładami są Michał Anioł czy Leonardo da Vinci, a także naukowcami, gdzie najlepszym przykładem wydaje się dwukrotna noblistka polskiego pochodzenia, Maria Skłodowska-Curie i wielki matematyk, intelektualista i filozof, Albert Einstein].
·         zdolności muzyczne [do najbardziej znanych muzyków leworęcznych zaliczamy Mozarta, Niccolo Paganiniego, Maurice’a Ravela, Krzysztofa Pendereckiego, Paula McCartneya, Jimmiego Hendrixa, Davida Bowie, Phila Collinsa].


Czym jest leworęczność?


Natura – prawdopodobnie też cywilizacja i ewolucja – tak ukształtowały większość ludzi, że dużo sprawniej i chętniej posługują się oni prawą stroną swego ciała, nie tylko ręką, także uchem, okiem czy nogą. Dominuje u nich lewa półkula mózgu.

U około 8-15% populacji ludzi na całym świecie dominuje prawa półkula mózgu. Ludzie ci są leworęczni. Odsetek osób leworęcznych uzależniony jest od miejsca na świecie, poziomu kultury, wyznawanej religii i społeczności, w której żyją; w Polsce odsetek osób leworęcznych stanowi 8%[6]. Najwięcej osób leworęcznych jest wśród ludzi pochodzenia żydowskiego, Izraelitów i wśród Eskimosów, bo aż 20%; najmniej, paradoksalnie, wśród Arabów, Chińczyków i Japończyków, których alfabet, pisany od prawej do lewej strony, sugerowałby leworęczność[7]. Uczymy się przez naśladownictwo i - choć wielu badaczy sugeruje, i potwierdza to wiele badań, że leworęczność ma podłoże genetyczne, a wśród osób  leworęcznych większość stanowią mężczyźni, - faktem jest, że naśladownictwo ma tutaj duże znaczenie. Podobnie jak umiejętność dostosowania się do zastanych warunków. Ostatecznie świat, w którym żyjemy, dostosowany jest i urządzony tak, aby było w nim lepiej ludziom, których jest więcej, czyli praworęcznym. Dlaczego można wysunąć taki właśnie wniosek? Leworęczna badaczka zjawiska leworęczności, Jane M. Healey, pisze:

„Badania ultrasonograficzne pokazują, że w życiu płodowym, 90% dzieci preferuje kciuk prawy. Podobne preferencje występują wśród dorosłej populacji.”[8]


Wielu badaczy zauważa, że genetycznie uwarunkowana preferencja jednej ręki, jako ręki dominującej, musiała oznaczać dla gatunku ludzkiego jakąś korzyść, bo jak pisze Sylvia Weber: „[…] inaczej, w drodze naturalnej selekcji wykształciłaby się oburęczność. Logiczne wydaje się wytłumaczenie, że łatwiej osiągnąć zautomatyzowanie ruchów, a zatem szybsze wykonywanie określonych czynności, gdy do ich wykonania używamy stale tej samej, a nie raz jednej, raz drugiej ręki. M. Sovac przypuszcza, że ewolucyjnie preferencja ręki wykształciła się równocześnie z rozwojem mowy, charakterystycznej dla rodzaju ludzkiego (Sovac 1968, 53). […] Znaleziska przedmiotów z epoki kamiennej, które zostały wytworzone z myślą o jednoręcznym użyciu, wskazują, że prawo- i leworęczność występowały wtedy mniej więcej w jednakowym stopniu.”[9]


Leworęczność u dzieci


Jak wyżej wspomniano, ogromna większość społeczeństwa to ludzie praworęczni, ale z wielu, bardzo szczegółowych i dokładnych badań przeprowadzonych na całym świecie wynika, że dziecko, zanim stanie się prawo- lub leworęczne, kilkakrotnie zmienia preferowaną przez siebie stronę, na dodatek robi to w określonej kolejności.
Oto, jak ukazuje ten proces wspominany wyżej Hermann-Josef Zoche, w swej książce poświęconej leworęczności:[10]

·         Kiedy dziecku, które ma dwa tygodnie, pokazujemy jakiś przedmiot, wyciąga ono obydwie rączki. Zazwyczaj lewa i prawa ręka zmieniają się, najpierw jedna jest bardziej aktywna, potem druga. Niemowlęta w tym wieku nie wykazują żadnego upodobania, albo bardzo małe, do jednej, konkretnej strony, a ruchy ich ramion nie prowadzą jeszcze do kontaktu z pokazywanym im obiektem. Nie rozwinęła się jeszcze u tych dzieci zdolność do kontrolowanego wyciągania rąk i do chwytania konkretną ręką.
·         Mija miesiąc, szesnastotygodniowe niemowlę wyciąga już rękę do pokazywanego obiektu i może go chwycić. Dzieci w tym wieku zazwyczaj preferują zwykle rękę lewą, co jednak nie ma wpływu na to, czy jako osoby dorosłe będą lewo- czy praworęczne. Co ciekawe, jeszcze podczas testów, niektóre dzieci zmieniają strony, ale później pozostają przy „drugim wyborze”. Można by sądzić, że wypróbowują obydwie możliwości po to, aby stwierdzić, która ze stron bardziej im odpowiada.
·         Dzieci dwudziestotygodniowe nie zmieniają już reki podczas testów. W tym wieku są wyraźnie zorientowane na jedną stronę, przy czym nadal wyraźnie preferują rękę lewą.
·         Miesiąc później, w wieku 24 tygodni, jednostronność u dzieci znów przestaje obowiązywać i dziecko zazwyczaj chwyta podawany mu przedmiot obydwiema rękami.
·         Dzieci w wieku 28 tygodni, znowu stają się raczej jednostronne, jednak wolą używać teraz ręki prawej. Można u takich niemowlaków zaobserwować wiele różnych manewrów związanych z chwytaniem, przy czym strona prawa dominuje jednoznacznie. Czasami jeszcze podczas testów, dzieci używają też drugiej ręki lub zdarza im się chwytać obydwiema rękami. Dzieci po prostu wciąż eksperymentują z obydwiema rękami, z dwiema możliwościami, jednak, mimo tych eksperymentów, w tym właśnie wieku, ujawnia się już pewna skłonność do używania prawej strony.
·         W wieku 32 tygodni niemowlę znowu chwyta przedmioty jednocześnie obydwiema rękoma.
·         Miesiąc później, w wieku 36 tygodni, po raz kolejny do głosu dochodzi jednostronność, przy czym, tym razem widocznie preferowana jest lewa ręka. Prawie w ogóle się nie zdarza, by dziecko podczas testów pomyliło strony.
·         Gdy osiągają wiek 40 tygodni, dzieci są znowu całkowicie i zupełnie jednostronne, u większości przypadków jednoznacznie dominuje ręka prawa. W wieku 44 tygodni jest jeszcze tak samo.
·         48-tygodniowe dziecko czasem jeszcze decyduje się na użycie lewej ręki, ale najczęściej prawa strona dominuje w sposób widoczny.
·         U dzieci, które osiągnęły 52 tydzień życia, najczęściej, zupełnie jednoznacznie dominuje prawa ręka. Później, kończy się co prawda, okres niemowlęctwa, ale z biegiem czasu jeszcze wielokrotnie dochodzi do takiej „niepewności”. W wieku 80 tygodni, dzieci znowu częściej zmieniają strony i znowu można zaobserwować wiele przypadków posługiwania się obydwiema rękami.
·         W wieku lat dwóch, dominuje u dzieci prawa ręka. Pół roku później, do wieku lat trzech i pół dzieci przechodzą ostatnią fazę oburęczną, zanim w mniej więcej czwartym roku życia zdecydują się na jedną stronę. Skłonność ta staje się później coraz wyraźniejsza, a kiedy dziecko osiąga wiek około ośmiu lat, można wreszcie z całą pewnością określić, czy na resztę życia dziecko pozostanie prawo- czy leworęczne.

Obserwacje te sugerują, że leworęczność jest wrodzona, czyli po prostu dziedziczna (jeśli chodzi o mnie,mój dziadek, dwie siostry mojego taty i moja kuzynka to osoby leworęczne).

Jane M. Healey podkreśla, iż: „Z badań wynika, że dzieci, których co najmniej jedno z rodziców jest leworęczne, używają na zmianę obu rąk, zanim wykształci się u nich stała dominacja jednej ręki.”[11], ale z obserwacji autorki pracy wynika, iż prawdopodobieństwo mańkuctwa w rodzinie, w której występowało ono w poprzednich pokoleniach, jest bardzo wysokie. W rodzinie autorki pracy, ze strony ojca, kilka osób to osoby leworęczne.

            Niektórzy badacze sugerują też, że leworęczność może być również skutkiem uszkodzenia albo słabszego rozwoju lewej półkuli mózgu we wczesnym dzieciństwie. W pierwszym przypadku prawa półkula staje się dominująca, a w drugim intensywniej się rozwija, kompensując niedobory lewej części mózgu. Leworęczność na pewno nie jest "skłonnością" nabytą przez dziecko na jakimś etapie jego rozwoju.


Cechy psychologiczne dzieci leworęcznych


Leworęcznym dzieciom, jak również dorosłym, wielu badaczy tego zjawiska przypisuje pewne typowe dla nich cechy charakteru. Cechy te, wyraźnie odróżniają osoby leworęczne od praworęcznych.
Powodem tej odmienności, tego nieco innego postrzegania i interpretowania świata, jest dominacja prawej półkuli mózgowej.
Jak już wspomniano wcześniej, obie półkule, choć ściśle ze sobą współpracują, odpowiadają za nieco inne myślenie i sterują inną stroną naszego ciała. Ogólnie można powiedzieć, że osoby praworęczne to intelektualiści pozytywnie i optymistycznie nastawieni do życia, a osoby leworęczne to pesymiści targani różnymi, często negatywnymi emocjami. Dlaczego tak się dzieje? Badacze mówią, że tajemnica takich cech charakteru tkwi właśnie w półkulach mózgowych.Osobiście bywam melancholijna, ale widzę świat w barwnych kolorach...

            Hermann-Joseph Zoche przedstawia w swej książce tabelę  pokazującą zestaw cech charakteryzujących osoby lewo- i praworęczne. Tabela jest o tyle ciekawa, że już na pierwszy rzut oka zauważamy różnice:[12]

OSOBY PRAWORĘCZNE
OSOBY LEWORĘCZNE

Lewa półkula

Prawa strona ciała

Myślenie analityczne, logiczno-językowe, linearne [czyli w kolejności]

Czas

Ośrodek mowy


Łatwość opanowania gramatyki


Językowe rozumienie znaczenia słów, słownictwo, przede wszystkim pojęcia abstrakcyjne







Intelekt

Optymizm

Prawa półkula

Lewa strona ciała

Myślenie syntetyczne, całościowe, wiążące różne aspekty, jednoczesne

Perspektywa i przestrzeń

Wyobrażenie namacalne, dobra orientacja w przestrzeni

Obrazowa wyobraźnia, rozpoznawanie kształtów, twarzy, fotograficzna pamięć

Zdolność zapamiętywania melodii, rozpoznawanie wysokości dźwięków i melodii głosu, dobre rozumienie uczuć, ekspresji, świetny zmysł społeczny

Intuicja

Pesymizm



            Nasz sposób myślenia ma bardzo duży wpływ na sposób, w jaki wyrażamy siebie, swoje myśli, uważa się, że osoby leworęczne często mają spore problemy z komunikowaniem się, przede wszystkim dlatego, że dużo trudniej, dzięki dominacji prawej półkuli, przychodzi im zakomunikowanie swych myśli poprzez język. Nie mam z tym problemu, moją charakterystyczną cechą jest kosmiczna wręcz potrzeba milczenia w pewnych okolicznościach. Lubię pisać, lubię mówić, wręcz nadawać, jak radio zet, ale mam okresy, kiedy po prostu MUSZĘ milczeć.

            Zaobserwowałam u samej siebie pewną specyficzną cechę. Mianowicie tę, którą cechuje orientacja w przestrzeni. Jest ona jednak w dużej mierze powiązana z intuicją. Chociaż trudno to wyjaśnić i sobie wyobrazić,  intuicyjnie trafiam w każde miejsce, bez mapy i znajomości stron; do dziś bowiem, te strony  mi się mylą i nigdy tak naprawdę nie wiem, która jest prawa, a która lewa [chyba, że żuję gumę, a wtedy wiem, że robię to zawsze lewą stroną].

Poza tym, faktem są duże zdolności wyczuwania emocji, wysoki wskaźnik EQ, czyli inteligencji emocjonalnej. Bardzo się to przydaje zwłaszcza w pracy z ludźmi, z dziećmi i młodzieżą w szkole czy, jak w moim przypadku, w szkole specjalnej, z dziećmi z różnymi upośledzeniami, od lekkich do głębokich ze sprzężeniami [nota bene wśród dzieci w szkole specjalnej, spory odsetek stanowią dzieci leworęczne, może więc prawdą jest teoria mówiąca o mikro uszkodzeniach mózgu wpływających na preferencję lewej ręki?]. Zoche pisze o tej zdolności, w ten sposób:

„Znajdujący się w prawej półkuli obszar odpowiedzialny za rozumienie uczuć sprawia, że wielu leworęcznych potrafi się dobrze wczuć w problemy innych ludzi i ich emocjonalną sytuację. Zdolność ta może sięgać tak daleko, że leworęczni potrafią naśladować lub współodczuwać emocje innych ludzi. Dlatego, słusznie uważa się ich za osoby niezwykle wrażliwe, które rejestrują nawet bardzo subtelne drgania w kontaktach międzyludzkich.”[13] 
Nasuwa mi się tutaj, w tym momencie przykład Marii Skłodowskiej-Curie, wielkiej uczonej, leworęcznej, która w czasie I Wojny Światowej opiekowała się rannymi żołnierzami, pracując ponad siły, żeby im ulżyć w cierpieniu.

Zdolność całościowego myślenia pomaga ludziom leworęcznym w nauce języków. Choć mają oni bardzo często problemy z ortografią, z nauką pisania i opanowaniem czytania, to języków obcych uczą się stosunkowo łatwo. Pomaga im także bardzo bogata, przestrzenna wyobraźnia. Nie jest to łatwe do wyjaśnienia, ale dzięki takiej właśnie wyobraźni osoby leworęczne bardzo łatwo opanowują czasy w językach angielskim, francuskim, rosyjskim czy niemieckim, czego  jestem najlepszym przykładem.

H.- J. Zoche, za przykład genialnego mańkuta podaje wielkiego matematyka i fizyka, Alberta Einsteina, wysuwając tezę, iż najprawdopodobniej Einstein mógł wymyślić teorię względności dlatego, że nie trzymał się kurczowo matematycznych reguł, i zasad oraz pracował w sprzeczności z logicznymi w swej naturze dziedzinami wiedzy.[14]

Wiele osób leworęcznych, charakteryzuje, dzięki wyobraźni przestrzennej, bardzo szybkie i sprawne liczenie w pamięci. Przykład z życia: gdy mam np. do zrealizowania talon na określoną sumę, bez kalkulatora, potrafię sobie wyliczyć dość dokładnie sumę zakupów i nie dopłacać w kasie więcej niż złotówkę. Naprawdę bardzo trudno mnie oszukać, bo gdy, np. kupuję coś na targu i sprzedawca „zaokrągla” wynik, potrafię mu zwrócić grzecznie uwagę i poprosić, żeby przeliczył jeszcze raz.

Wrażliwość na muzykę, na dźwięki i na głosy [oraz umiejętność ich dokładnego rozpoznawania] to kolejna cecha leworęcznych. Wskazywała na te cechy polska badaczka problemu, Marta Bogdanowicz.[15] 
  Potrafię w myślach odtworzyć melodię, którą słyszałam raz jeden, bardzo dawno temu, w wyobraźni słyszę dosłownie każdy instrument.
 Wskazywał na to już Leonardo da Vinci, który posiadał niezwykłe zdolności w wielu dziedzinach, także muzyczne. Wrażliwość na głosy, zabawa w rozpoznawanie głosu lektora, czy aktora w dubbingu to dziedziny, w których zawsze wygram. Lubię ciepłe, niskie głosy, nie lubię wysokich i piskliwych, bo drażnią moje ucho. Mam świetny słuch.

Zdolności plastyczne, tu znakomite przykłady Pabla Picasso, Rafaela Santi, czy wymienionych już wcześniej Michała Anioła i Leonarda da Vinci (osobiście, na razie, tylko uczę plastyki i prowadzę zajęcia z zakresu arteterapii).



Wielu leworęcznych dobrze pisze; gdy już opanują zasady ortografii, albo mają dobrych korektorów, mogą dorównać leworęcznej znanej, wielkiej pisarce, Virginii Woolf, największemu na świecie autorowi baśni, Hansowi Christianowi Andersenowi, czy wspaniałemu pisarzowi słynącemu na dodatek ze bardzo specyficznego poczucia humoru, Markowi Twainowi. W ogóle leworęczni często są grafomanami. Autorka tego bloga ma doświadczenie bardzo niemiłe, gdyż została przeorientowana w dzieciństwie na pisanie prawą ręką, w zasadzie tylko na pisanie i wycinanie, bo nie było wtedy, tak jak teraz, specjalnych nożyczek dla leworęcznych (teraz delektuję się wycinaniem lewą ręką i pisaniem mańkutem niektórych wierszy). Jeszcze w szkole średniej miałam taki nawyk, że jak zmęczyła mi się ręka prawa, a męczy mi się ona znacznie szybciej niż lewa, machinalnie przekładałam długopis do lewej ręki i pisałam dalej]. Największe problemy sprawiało mi napisanie literki „k” - zawsze było to jej lustrzane odbicie. Gdy już to opanowałam, zaczęłam ćwiczyć jej wszelkie „wariacje”. Pisałam tę literkę na każdy możliwy sposób, obserwowałam różne kroje pisma i godzinami ćwiczyłam „k”. Ponieważ polonistka doradziła mi pisanie pamiętnika, ćwiczyłam w nim charakter swego pisma. Weszło mi to w taki nawyk, że robię to do dziś. Największą frajdę sprawia mi, gdy ktoś prosi mnie o napisanie czegoś [np. napisu na gazetkę] „Bo ty masz takie ładne pismo!”. I tutaj kolejna cecha osób leworęcznych: umiejętność dostosowywania się i upór w dążeniu do celu.

Swoje praworęczne pismo ćwiczyłam długo, przepisywałam tomy wierszy, gdyż kocham działającą na moją wyobraźnię, poezję. Po latach wyczytałam w artykule profesor Marii Szyszkowskiej, że własny charakter można ukształtować poprzez intensywną pracę nad charakterem swego pisma. I naprawdę w moim życiu te słowa mają swoje odbicie.

Hermann-Joseph Zoche w swojej książce pisze o tym, jak objawiają się poszczególne cechy charakteru u osób prawo i leworęcznych. Oto, jak wygląda to zestawienie[16]:

TYP PRAWORĘCZNY, U KTÓREGO DOMINUJE LEWA   PÓŁKULA
TYP LEWORĘCZNY, U KTÓREGO DOMINUJE PRAWA PÓŁKULA

·        Argumentuje logicznie i ma na wszystko wytłumaczenie.
·         Jest nastawiony na to, co będzie, na przyszłość.
·         Zawsze brakuje mu czasu i jest na najlepszej   drodze do zawału serca.
·         Coś takiego, jak dobre wczucie się we własne ciało i jego świadomość, bardzo często jest mu obce.
·         Ignoruje wyraźne sygnały ostrzegawcze własnego organizmu.
·         Jest nerwowy, napięty, niespokojny, często się śpieszy, czasami popada w euforię.
·         Ma sporą skłonność do hipochondrii.
·         Nie bardzo potrafi sobie poradzić z wewnętrznymi obrazami oraz uczuciami.
·         Chętnie przejmuje kierownictwo i sterowanie przedsięwzięciami.
·        Zorientowany jest na zadania, wyniki, chętnie pracuje z zestawieniami i lubi pilne sprawy do załatwienia.
·         Do szczęścia potrzebuje sukcesu i uznania, jednocześnie też porządku i struktur.
·         Ma ustalone, bardzo często dość skostniałe wyobrażenie o samym sobie i swoich celach.
·         Preferuje liczby, fakty w kolejności logicznej; często interesuje się techniką, rachunkowością i finansami.
·         Uczy się w konfrontacji z faktami.

·         Często bardzo negatywnie wypowiada się o uczuciach.
·         Jest zdecydowanie zorientowany na przeszłość.
·        Wypróbowuje wszystkie możliwe terapie i bardzo szybko je przerywa, rezygnuje z nich.
·         Nie jest z niczego zadowolony, miewa depresje, zmienne nastroje, emocjonalne huśtawki nastrojów i najczęściej sam jest przyczyną własnych cierpień.
·         Działa autodestrukcyjnie, zawsze się liczy z   najgorszym wariantem wydarzeń.
·         Uczy się wolno i z mozołem poprawiać swój stan psychiczny i fizyczny.
·         Jest typem charyzmatycznym.
·         Wyszukuje sobie prace, zajęcia, które sprawiają mu przyjemność, jak czegoś nie lubi, wykonanie tego przychodzi mu z dużym trudem.
·         Myśli o kilku rzeczach jednocześnie, rozpoczyna naraz wiele czynności, potrzebuje mnóstwa miejsca, dużej przestrzeni do działania.
·         Posiada bardzo dużą zdolność ekspresji.
·         Jest uduchowiony, pomysłowy i przystępny, bardzo kreatywny i twórczy.
·         Swoimi pomysłami porywa innych, ale też inni łatwo go przekonują do swoich pomysłów, gdy uzna je za godne realizacji.
·         Bywa wymowny i sugestywny.
·         Jako dziecko dużo częściej sprawia trudności wychowawcze, ponieważ ma spore problemy z rozpoznaniem tego, co sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe.
·         W sytuacjach związanych z wysiłkiem ma jeszcze mniej ścisłe wyobrażenie o swojej tożsamości.
·         Wydaje się, że w pewnym stopniu brakuje mu   zdolności do oddzielania emocji od myśli i pomysłów.
·         Łatwo wpada w panikę, często reaguje bezradnością i brakiem kontroli.
·         Przy długotrwałych obciążeniach i stresie ma skłonności do uzależnień i otyłości.
·         Często wierzy w przeznaczenie, przypadek, pomijając wolną wolę człowieka.
·         Ma skłonność do fatalizmu.
·         Swoje problemy rozwiązuje intuicyjnie, z wyczuciem „całości” sytuacji.
·         Jest bardzo otwarty na nowe idee i rozwój.
·         Uczy się poprzez działanie i obserwację.


Dzieci i w ogóle ludzie leworęczni, z racji swojej lateralizacji w całym swym życiu, podczas nauki i pracy, bardzo często mają dużo więcej problemów, niż osoby praworęczne, bo świat, w którym żyją, urządzony jest w zasadzie tak, aby najlepiej funkcjonowały w nim osoby, u których dominuje prawa ręka. Nawet alfabet dostosowany jest do pisania prawą ręką. Dziecko leworęczne musi się cały czas dostosowywać do zastanej sytuacji, uczyć się świata, w którym przyszło mu funkcjonować jak w lustrzanym odbiciu. Dlatego rodzice i nauczyciele powinni szczególnie wspierać rozwój takiego dziecka. Już sam fakt, że jest leworęczne powoduje różne trudności, warto więc poświęcić trochę czasu na to, żeby dziecku takiemu nieco ułatwić naukę, funkcjonowanie w grupie, w szkole, w życiu w ogóle.

Twórczy, kreatywny, zdolny może być każdy człowiek, gdyż rodzi się on z dużym potencjałem i od warunków, w jakich się wychowuje zależy, czy w pełni ten potencjał wykorzysta. Niestety, nie każde dziecko ma szczęście, wychowywać się w pełnym miłości, szacunku i ciepła domu. Dzieci leworęczne nie zawsze są w pełni rozumiane i akceptowane przez swoich rodziców [a ten czynnik: akceptacji i miłości ma ogromny wpływ na kreatywność człowieka i na jego dorosłe życie], wszystkie jednak dzieci mają ustawowy obowiązek chodzenia do szkoły podstawowej i do gimnazjum, a nauczyciele zatrudnieni w tych szkołach, powinni zrobić wszystko, aby tę kreatywność w dzieciach uaktywnić, rozwinąć, poszerzyć.



WYBRANA, POMOCNA, CIEKAWA BIBLIOGRAFIA
1.         Antropik B., Wspomaganie rozwoju indywidualnego 6-letniego dziecka leworęcznego, w: Edukacja elementarna szansą nowej jakości wychowania [T. 2], pod red. A. Cichockiego, Białystok 2005, s. 139-143
2.         Baer U., Gry dyskusyjne, Lublin 1999
3.         Bernacka D., Od słowa do działania, Warszawa 2001
4.         Bogdanowicz M., Lewa ręka rysuje i pisze: ćwiczenia przygotowujące do pisania dla dzieci leworęcznych. Cz. 1, Gdańsk, 2003
5.         Bogdanowicz M., Leworęczność u dzieci, Warszawa 1992
6.         Bogdanowicz M., Metoda Dobrego Startu, Warszawa 1999
7.         Bogdanowicz M., Organizacja i program zajęć dla dzieci leworęcznych, ”Wychowanie w Przedszkolu” 1990, nr 1, s. 18-23
8.         Bogdanowicz M., Trudności dziecka leworęcznego, ”Wychowanie w Przedszkolu” 1989, nr 9, s. 515-522
9.         Bono de E., Jak stosować myślenie lateralne? Rozwiązywanie problemów metodą pozalogiczną, Warszawa 1999
10.     Bono de E., Naucz się myśleć kreatywnie, Warszawa 1995
11.     Bono de E., Naucz swoje dziecko myśleć. Nieodzowny podręcznik dla wszystkich rodziców, Warszawa 1995
12.     Bono de E., Sześć kapeluszy, czyli sześć sposobów myślenia, Warszawa 1996
13.     Bono de E., Sześć butów, czyli sześć sposobów działania, Warszawa 1997
14.     Bono de E., Z nowym myśleniem w nowe tysiąclecie, Poznań 2001
15.      Bragdon A. D., Gamon D., Kiedy mózg pracuje inaczej, Gdańsk 2003
16.     Brejnak W., Kocham i wychowuję: poradnik dla rodziców i nauczycieli. Warszawa, 1993, s. 98-108: Czy jest leworęczny?
17.     E. Brudnik, A. Moszyńska, B. Owczarska: Ja i mój uczeń pracujemy aktywnie. Przewodnik po metodach aktywizujących, Kielce 2000
18.     Brześkiewicz Z., Superczytanie. Jak się uczyć trzy razy szybciej, Warszawa 1996
19.     Budohowska W., Grabowska A., Dwie półkule - jeden mózg, Warszawa 1994
20.     Budzianowska K., Leworęczni w świecie praworęcznych, „Gazeta Szkolna: aktualności”  2004, nr 6, dod. s. XI
21.     Buzan T., Głowa przede wszystkim. Dziesięć metod rozwijania własnego geniuszu, Warszawa 2001
22.     Buzan T., Mapy twoich myśli, Łódź 2001
23.     Buzan T., Pamięć na zawołanie, Łódź 2000
24.     Buzan T., Podręcznik szybkiego czytania, Łódź 2001
25.     Buzan T., Rusz głową, Łódź 2003
26.     Bzibziak M., Metoda projektów: zestawienie bibliograficzne w wyborze, „Biblioteka w Szkole” 2002, nr 2, s.28
27.     Carter R., Tajemniczy świat umysłu, Poznań 1999
28.     A. Collins, Język ciała, gestów i zachowań, Warszawa 2003
29.     Dryden G., Vos J., Rewolucja w uczeniu, Poznań 2003
30.     Dudley G.A., Jak podwoić skuteczność uczenia się. Techniki sprawnego zapamiętywania i przywoływania informacji, Warszawa 1994
31.     Dudzikowska M., Wychowanie przez aktywne uczestnictwo, Warszawa 1987
32.     Dziedzic A., Drama na lekcjach języka polskiego w szkole średniej, Warszawa 1995
33.     Dziedzic A., Drama w kształceniu i wychowaniu młodzieży, Warszawa 1988
34.     Encyklopedia popularna PWN, Warszawa 1994
35.     Gamon D., Bragdon A. D., Co potrafi twój mózg, Warszawa 2003
36.     Gelb M.J., Myśleć jak geniusz. Ucz się od dziesięciu największych umysłów w dziejach, Poznań 2002
37.     Gelb M. J., Myśleć jak Leonardo da Vinci. Siedem kroków do genialności na co dzień, Poznań 2004
38.     Gloton C., Clero C., Twórcza aktywność dziecka, Warszawa 1985
39.     Głowacki S. i in., Metoda projektów jako narzędzie integracji, Kielce 1999
40.     Góralski A., Być nowatorem. Poradnik twórczego myślenia, Warszawa 1990
41.     Grabowska A., Diagnoza leworęczności w świetle współczesnych badań nad asymetrią mózgową , „Psychologia Wychowawcza”1994, nr 2, s. 121-137
42.     Grabowska A., Yamazaki M., Leworęczność a mózg, „Wiedza i Życie” 1994, nr 4
s. 10-15
43.     Grabowska A., Mózgowe mechanizmy leworęczności, w: Biuletyn Informacyjny Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Dysleksji, 2003, nr 25, s. 16-25
44.     Grabowska  A., Wpływ wieku, leworęczności oraz płci na asymetrię półkul mózgowych człowieka , „Psychologia Wychowawcza” 1990, nr 1/2, s. 21-30
45.     Grodecka E., Sokołowska H., Edukacja czytelnicza i medialna w szkole podstawowej i gimnazjum. Poradnik dla nauczycieli realizujących ścieżki międzyprzedmiotowe, Warszawa 2000
46.     Grzelak B., Problem lateralizacji i leworęczności a niepowodzenia szkolne,  „Lider” 2007, nr 5, s. 8-9
47.     Gut M., Zmiany plastyczne w korze zawiadującej ruchami rąk u osób przestawionych z ręki lewej na prawą, w: Biuletyn Informacyjny Oddziału Warszawskiego Polskiego  Towarzystwa Dysleksji 2003, nr 25, s. 33-41
48.     Harris Helm J.,  Katz L. G., Mali badacze - metoda projektu w edukacji elementarnej, Warszawa 2003
49.     Healey J. M., Leworęczność. Jak wychować leworęczne dziecko w świecie ludzi   praworęcznych, Gdańsk 2003
56.     Jaworska B., Dzieci leworęczne a przewroty,” Życie szkoły” 1997, nr 10, s. 594-595
57.     Jurek A., Leworęczny nie znaczy gorszy, „Modelowe Nauczanie” 2004, nr 7, s. 80-94
58.     King G., Umiejętności terapeutyczne nauczyciela, Gdańsk 2002
59.     Kliś D., Jak rozwiązać problem edukacyjny i postępować z dzieckiem leworęcznym, „Twórczy Nauczyciel”  2006, nr 11, s. 17-18
60.     Kristanova L., Diagnozowanie lateralizacji a metodyka pisania lewą, Zielona Góra 1989, s. 30
61.     Krzyżewska J., Aktywizujące metody i techniki w edukacji, Suwałki 2000
62.     Krzywoń D., Leworęczność – błąd natury czy dar od Boga?, Katowice 2005
63.     Krzywoń D., Zasady postępowania i pracy z dzieckiem leworęcznym, w: Edukacja „głębszego poziomu” w dialogu i  perspektywie, red. nauk. Anna Karpińska, Białystok  2005, s. 145-156
64.     Krzywoń D., Zasady postępowania z dziećmi leworęcznymi, „Nauczyciel i Szkoła” 1999, nr 1, s. 104-108
65.     Kułakowska  J., Dysleksja rozwojowa i leworęczność, „Gazeta Szkolna: aktualności” 2003, nr 28, s. 6-7
66.     Kułakowska  J., Dzieci leworęczne a nauka pisania, „Gazeta Szkolna: aktualności” 2003, nr 36, dod. s. 14
67.     Łuria A. R., Problemy neuropsychologii i neurolingwistyki, Warszawa 1976
68.     Machulska H., Pruszkowska A., Talarowicz J., Drama w szkole podstawowej, Warszawa 1997
69.     Machulska H., O czym nauczyciel dramy wiedzieć powinien, „Drama” nr 15, s. 8-11
70.     Markowska D., Powell A., Twoje dziecko jest inteligentne. Jak poznać i rozwijać jego umysł, Warszawa 1996
71.     Meyer R. W., Poradnik dla leworęcznych, Warszawa 1995
72.     Molcho, Mowa ciała, Warszawa 1998
73.     Okoń W., Nowy słownik pedagogiczny, Warszawa 1996
74.     Oszwa U., Dziecko leworęczne, „Remedium” 2004, nr 11
75.     Pankowska K., Drama - zabawa i myślenie, Warszawa 1993
76.     Pankowska K., Edukacja przez dramę, Warszawa 1997
77.     Pankowska K., Możliwości edukacyjne dramy w szkole zawodowej, Warszawa 1995
78.     Pankowska K., Pedagogika dramy, Warszawa 2000
79.     Rasiak A., Zastosowanie metod aktywizujących - przykłady własnej praktyki pedagogicznej, „Nauczanie Początkowe” 2000/2001 nr 1, s. 56-68
80.     Rau K., Ziętkiewicz E., Jak aktywizować uczniów? „Burza mózgów” i inne techniki w edukacji, Poznań 2000
81.     Rechnio B., Praca z dzieckiem leworęcznym, „Wszystko dla Szkoły” 2005, nr 2, s. 4-6
82.     Robbins A., Obudź w sobie olbrzyma i miej wpływa na całe swoje życie - od zaraz!, Warszawa 1996
83.     Romanowska D., Na odwrót , „Wprost” 1997, nr 20, s. 80
84.     Skorny J., Psychologia wychowawcza dla nauczycieli, Warszawa 1992
85.     Sobieszczyk M., Efekty pracy pedagogicznej nauczycieli z leworęcznymi trzecioklasistami, w: Modernizowanie edukacji wczesnoszkolnej: wybrane próby, red. nauk. M.  Adamowicz, Zielona Góra 2004, s. 253-264
86.     Sobieszczyk M., Przygotowanie nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej do pracy z uczniem leworęcznym i jego rodzicami, w: Edukacja „głębszego poziomu” w dialogu i perspektywie, red. nauk. A. Karpińska, Białystok 2005, s. 157-164
87.     Spionek H., Dziecko leworęczne, Warszawa 1961
88.     Springer S. P., Deutsch G., Lewy mózg, prawy mózg z perspektywy neurobiologii poznawczej, Warszawa 1998
89.     Szeląg E., Wpływ ręczności i płci na asymetrię funkcjonalną mózgu, w: Logopedia. Pytania i odpowiedzi, red. T. Gałkowski i G. Jastrzębowska, Opole 2003
90.     Szpulak G., Nauczanie aktywizujące, „Poradnik Bibliotekarza” 2002, nr 9, s. 3-4
91.     Szymański M. S., O metodzie projektów. Z historii, teorii i praktyki pewnej metody kształcenia, Warszawa 2000
92.     Taraszkiewicz M., Jak uczyć jeszcze lepiej! Szkoła pełna ludzi, Poznań 2001
93.     Taraszkiewicz M., Jak uczyć lepiej? Czyli refleksyjny praktyk w działaniu, Warszawa 1998
94.     Tyszkowska M., Aktywność i działalność dzieci i młodzieży, Warszawa 1990
95.     Upson S., Czy leworęczność rzeczywiście nie popłaca?, "Świat Nauki" 2006, nr 5
96.     Walewski P., Odwrócony świat, „Polityka”  2003, nr 19, s. 80-82
97.     Way B., Drama w wychowaniu dzieci i młodzieży, Warszawa 1995
98.     Weber S., Dziecko leworęczne, Warszawa 2007
99.     Wójcik E., Metody aktywizujące w pedagogice grup, Kraków 2000
100.     Zielińska K., Uczeń leworęczny, w: Rodzice i dzieci: encyklopedia, red. M. Pawlus, Bielsko - Biała 2002, s. 288-292
101.     Zoche H. J., Czym jest leworęczność i jak z nią żyć?, Warszawa 2005





[1] S. Weber, Dziecko leworęczne, Warszawa 2007, s.5
[2] J. –H. Zoche,  Czym jest leworęczność i jak z nią żyć, Warszawa 2005, s.65
[3] H-J.Zoche, Czym jest leworęczność i jak z nią żyć, Warszawa 2005, s.35
[4] S. Weber, Dziecko leworęczne, Warszawa 2007
[5] H. -J. Zoche, Czym jest leworęczność i jak z nią żyć, Warszawa 2005, s.39-40
[6] http://www.leworecznosc.pl/index1.php?a=3, 2.03.2008
[7] http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewor%C4%99czno%C5%9B%C4%87
[8] J.M. Healey, Leworęczność, jak wychować leworęczne dziecko w świecie ludzi praworęcznych, Gdańsk 2004, s.29
[9] S. Weber, Dziecko leworęczne, Warszawa 2007, s.18
[10] H.-J. Zoche, Czym jest leworęczność i jak z nią żyć, Warszawa2005, s.42-44
[11] J. M. Healey, Leworęczność…, Gdańsk 2004, s.28
[12] H. –J. Zoche, Czym jest leworęczność…., Warszawa 2005, s. 47
[13] H. –J. Zoche,Czym jest leworęczność…, Warszawa 2005, s.48
[14] H. –J. Zoche, Tamże, s.49
[15] M. Bogdanowicz, Leworęczność u dzieci, Warszawa 1992
[16] H. –J. Zoche, Leworęczność… Warszawa 2005, s.52-54




Kilka ciekawostek:



* Tylko 1% ludzi na Ziemi stanowią osoby oburęczne (jak ja), a osób leworęcznych w całej populacji jest ok. 10 %.



* W przeszłości leworęczność była uznawana za oznakę złego nawyku, neurozy, buntu i bycia kryminalistą.



*Mimo, że są kultury, które pozytywnie patrzą na leworęczność, to większość postrzega to jako wadę.

* Do dzisiaj w wielu krajach świata dzieci są karane za używanie lewej ręki.

*Osobom leworęcznym łatwiej przychodzi nauczenie się posługiwania prawą ręką niż praworęcznym lewą.


* U osób leworęcznych półkule mózgu są lepiej połączone, dzięki czemu szybciej reagują oni na wszelkie bodźce.


*Około 50% szczurów, kotów i myszy ma dominującą lewą łapkę.


* Wieki temu leworęczność przypisywano magom, czarownicom i samemu diabłu, który ponoć chrzcił swoich wyznawców lewą ręką jednak w niektórych kulturach starożytnych uważano leworęcznych za wybrańców bogów.



* Wśród dzieci o wyjątkowych zdolnościach matematycznych jest znacznie wyższy odsetek osób leworęcznych niż w całej populacji.

*

sobota, lutego 13, 2016

"zapach zaklętych włosów / budował smak / rozpalonej nocy" ***

kolejna epoka

"Kiedy kobieta zmienia kolor włosów to znak, że zaczyna się dla niej nowa epoka".

Olga Tokarczuk, Prawiek i inne czasy

od prawie trzech miesięcy nie farbowała włosów.
zimowe ciemności sprawiały że nie chciało jej się rozjaśniać
umysłu substancją w świetlistym kolorze. delektuje się
coraz dłuższymi odrostami. sprawdza czy nie zdarzyła
im się nieproszona niepożądana siwizna.

czuje przedwiośnie w cieplejszym powietrzu i w zachowaniu
pobudzonych kotów. wypatrzyła na polu bociana a w lesie przebiśniegi
białe bezdźwięczne dzwoneczki. dzyń dzyń kobieto jeszcze tylko chwilka.
już niedługo nastanie wiosenne przejaśnienie.

może uda jej się wreszcie ujarzmić włosy pachnące jaśminem.
szalejące na wietrze i romansujące z wątłymi promieniami słońca.
włosy które odrastają rosną jak kwiaty w ciepłym wiosennym
uniesieniu. rodzą się jak wszechświaty pomalowane przez bogów
odcieniem olśniewającej jasności.

tyle epok już przeżyły. były krótkie półdługie długie kasztanowe
czarne czerwone burgundowe rude brązowe złote zbożowe platynowe
proste falowane kręcone. jednak nadal są żywe miękkie i piękne.

nieposkromione żyją własnym życiem chociaż od czasu
 do czasu zadaje im kolorystyczny cios. ponoć już nie tak
 drastyczny podobno ultra doux bo bez amoniaku.

czas cierpliwie rozczesuje i układa
kołtuny wspomnień.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 12 II 16

*** cytat w tytule Joanna Drażba
*obrazki z netu


czwartek, lutego 11, 2016

Z archiwum V

 
 
xXx
 

gdy wchodzę w głąb swojego jestestwa
otaczam bezgraniczną i bezwarunkową miłością
wszystko co żyje
 
samotne spacery w ulotność
owocują wierszami
tkliwymi jak trzepot
niezwykłych błękitnych motyli
 
wyprawy duszy
w krainę przejrzystości i prostoty
pomagają mi zrozumieć
grozę i piękno świata
 
w snach prowadzę dialog z aniołami
 kojącymi świetlistym uśmiechem
obolałą psychikę
 
nierealne marzenia pozwalają odlecieć
w kosmiczną przestrzeń nieskończoności
 
nie obawiam się życia podróży poza ciałem
teorii spiskowych iluminatów przedstawicieli
odległych cywilizacji jasnowidzów
i telewizyjnych wróżek
 
 jedyne czego naprawdę się boję
to spotkać złych ludzi
 

JoAnna Idzikowska - Kęsik,  2011
 
 
Pilnie poszukiwana

szukam Miłości 
gdzie ona się podziała 

brudna Rumunka siedzi na betonie 
i udaje że usypia dziecko 
gdyby je kochała - myślę 
nie siedziałaby z nim na mrozie 
podchodzę jednak i wyciągam portfel 
dzieckiem jest stara plastikowa lalka 
kobieta uśmiecha się do mnie bezzębnie 

szukam Miłości 

naszprycowany narkoman wyniszczony przez hiv

 zbiera na prochy 
kupuję bułkę nie dam mu pieniędzy 

szukam Miłości 

gruba lesbijka podrywa mnie w barze 
skoro jesteś kobietą 
dlaczego wyglądasz jak facet - pytam 
bo lubię - odpowiada 

a ja uparcie wciąż szukam Miłości 

umalowana prześliczna kobieta 
prowadzi dziecko co ma skośne oczy 
dziecko sepleni 
nie mów do mnie mamo 
słyszę syk kobiety a potem płacz dziecka 

i gdzie jest ta Miłość 
siła napędowa całego kosmosu 

znalazłam ją 
znalazłam Miłość 

w tej sprytnej Rumunce 
chorym narkomanie 
grubej lesbijce 
nieudolnej mamie 

każdy ma prawo 
do własnej interpretacji
 Miłości 

JoAnna Idzikowska - Kęsik, Jelenia Góra 1997 
 


niedziela, stycznia 31, 2016

Wiara czyni cuda?


list do Ciebie rychło w czas

...bo gdy trwoga, to do mamy...

miewam się całkiem dobrze, Mamo.
dbam o siebie jak umiem.
dużo spaceruję, wciąż gram
na pianinie, trochę na gitarze.
jem zdrowo i nadal nie potrafię włączyć
 do swojej diety zbyt dużej ilości zabitych istot.
 bolesne okresy to spadek po Tobie.

styczeń się kończy i przybywa dnia,
 wchłaniam nikłe światło, oddycham jasnością,
a przy Twoim zdjęciu codziennie
od prawie dziesięciu lat stawiam
jak miseczki z kolorami
pachnące latem świeczki,
 co miesiąc odkurzam książki,

które mi zostawiłaś z nadzieją,
że będę ich dotykać.

świat bez Ciebie, Mamo,
bywa mniej logiczny, bardziej ironiczny.
anioły potrafią wszystko wytłumaczyć,
 nawet sarkastyczne obraźliwe słowa,
zadane z niezwykłą wręcz premedytacją,
przez kogoś kto bezecnie igra z klawiaturą,
nie mając pojęcia w kogo z siłą rzuca
kamienie swoich niezdrowych frustracji.

 Mamo, szczerze wierzyłaś
w moją wiarę w siebie,
 jednak to niełatwe w obliczu sadyzmu.
złe słowa są brzytwą, bywają sztyletem.
lecz dosyć już o tym, tutaj chyba skończę,
bo się zaplątałam pisząc

 lewą ręką i piórem od Taty.
nie akceptowałaś mojego mańkuctwa.

jeśli mnie dzisiaj pobłogosławisz
energią matczynych najpiękniejszych myśli,
 uwierzę naprawdę, do bólu, do końca,
że jedna mała jaskółka
 czyni cudną wiosnę,
jeden szczery uśmiech
potrafi roztopić zatwardziałe serce,
jedno przytulenie jest w stanie
 zastąpić niełatwą psychoterapię,
a jedno kliknięcie skasować
całą podłość, nikczemność, draństwo
 tego świata.

skaliste niewzruszone góry, Mamo,
będą stać niezmiennie na swym własnym miejscu,
będąc solą w oku

 naszej Matki Ziemi.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 30 I 16 


*obrazki z netu

niedziela, stycznia 24, 2016

"Śpi człowiek i śpi, a na odpoczynek nigdy nie ma czasu." ***


Witajcie moi Drodzy Znajomi!

Tak się ostatnio porobiło, że mam dość internetu i muszę sobie zrobić przerwę w blogowaniu.

W zeszłą niedzielę, jak już się ucieszyłam, że umiem blokować i zablokowałam chłopczyka, który mnie od jakiegoś czasu bardzo męczył i dręczył monotematycznymi mailami kilkanaście razy dziennie, załapałam wirusa.

Otóż dostałam od znajomego maila na priv z moim zdjęciem profilowym. Niby nic, ale już kiedyś otrzymałam podobnego i okazało się, że ktoś bez mojej zgody, wykorzystując moje zdjęcie, umieścił na YouTube mój wiersz, recytując go nieznośnie (na recytacji trochę się znam, jako animator teatralny i laureatka kilkunastu konkursów) - dużo siły, desperacji i nerwów, kosztowało mnie wówczas usunięcie tego filmiku z YT (pomogli, jak zwykle, niezawodni znajomi).

Tak więc, gdy dostałam tę wiadomość, od razu pomyślałam nieskromnie, że pewnie znowu ktoś wykorzystał mój tekst i gdzieś tam go umieścił i... kliknęłam na swoje nieszczęście! Pojawiło mi się, po kliknięciu, jakieś zastygłe forum z nową piosenką Adele, którą bardzo lubię... Pomyślałam,że stronka wygasła i poszłam sobie stamtąd... I po chwili zaczęłam dostawać maile w stylu: "DżoAna, co ty za wirusa rozsyłasz, kobieto!". Spojrzałam w wysłane, a tam, całkowicie poza mną, COŚ poszło do większości moich znajomych, z rodzicami dzieciaków i Panem Starostą włącznie!
Znajomi ruszyli na pomoc i zaczęliśmy pisać do Centrum Pomocy Facebooka, bez efektów. Czara goryczy się przelała, gdy JA (choć nie moimi rękoma) zaczęłam umieszczać w moich ulubionych grupach poetyckich i psychologicznych filmiki o treści wyłącznie 18+! Nota bene - parada paradoksów - bo tak, jak mam lat, ile mam, nigdy nie udało mi się obejrzeć tego typu filmu w całości z powodu braku pozytywnych wrażeń estetycznych lub, jak kto woli, szoku estetycznego (i mówię tu o klasyce gatunku, bo tych nowych produkcji nigdy nie oglądałam i nie zamierzam)...

Niesmak osiągnął apogeum i skasowałam konto, które miałam od 2008 roku (tak naprawdę skasują je ostatecznie 2 II, ale ja już się na nim nie zaloguję, nie ma nawet takiej opcji, mimo, iż wiele osób pisze mi, abym wróciła). 
:(
 Mój mąż w moim imieniu, napisał sprostowanie i ostrzeżenie dla znajomych na swoim profilu.

To jednak nie był koniec moich problemów, bo wirus zaczął kasować w moim laptopie bardzo ważne dokumenty, zdjęcia, notatki, karty pracy dla dzieciaków i wiele innych cennych dla mnie rzeczy!
Moja koleżanka ze studiów, instruktorka teatralna w MDK - miała to samo. Dzwoniła do mnie kilka razy i nawet wymyśliłyśmy teoryjkę spiskową zakręconych blondynek, że wirus ten atakuje ludzi, będących na nie dla najnowszej polskiej polityki.
Za naprawę laptopów zapłaciłyśmy po  85 zł., niby niedużo, ale mogłam sobie za to kupić jakąś książkę (o książkach, które ostatnio przeczytałam i kilku ciekawych, godnych uwagi filmach, napiszę, jak wrócę)...



Nie minęło kilka dni i mój mąż - będąc na spacerze z psem - również zaczął rozsyłać znajomym tego wirusa (siedziałam wtedy i pisałam sprawozdanie do pracy na jego komputerze, bo mój laptop był jeszcze w naprawie).
Uważajcie więc proszę, na tego wrednego wirusa, koleżanka załapała go na telefon, którego nie dało się już naprawić: jeśli dostaniecie na priva wiadomość z widocznym własnym zdjęciem profilowym: nie otwierajcie pod żadnym pozorem!

Mam zatem dość internetu na jakiś czas. Za tydzień rozpoczynają się w moim województwie zimowe ferie,  chcę sobie  pojechać sama na parę dni nad morze i złapać trochę oddechu, pomedytować i wyciszyć się.
 Mam cechy charakterystyczne dla zespołu Aspergera (spore umiejętności matematyczne, niechęć do tłumu i fiksację pt. miłość do poezji), więc bardzo mi się taka kontrolowana samotność przyda (oczywiście z Aspergerem mocno przegięłam, ale jak sobie zrobiłam świeżuteńki teścik od pani psycholog, to szczeneczka mi opadła...)

;-)

Na dowód chęci pobycia samej, aspergeryczno - liryczna "rozmowa" z moim   prywatnym mężem:

Siedzę sobie wczoraj w swoim gabinecie na szarym końcu chaty i czuję ohydny smród spalenizny. Lecę do kuchni, a tam siwy dym. Mój mąż w miejscu, gdzie król chodzi piechotą, czyta sobie książeczkę.  Otwieram okno, śnieg mi się sypie na podłogę, wyłączam gaz z przypalonym olejem na patelni, wrzeszczę:

- Stary, co ty ćwiczysz?!

Radzio wchodzi sobie wolnym kroczkiem do kuchni, a ja wnerwiona drę buzię:

- Co to ma być, baranie, imbecyle.pl?
-Nie, kwiatuszku, alzheimery.com!

Śmiejemy się, przytulamy, dajemy sobie buzi i już po kłótni. I rozchodzimy się we własne, aspergeryczne matrixy.
Lubimy być razem, ale też czasem osobno. Kora śpiewała kiedyś i miała świętą rację:

"Lubię samotność lecz we dwoje
na wyciągnięcie ręki twojej..."



Robię sobie zatem króciutką przerwę w blogowaniu, będę z Wami myślami.

Na koniec chciałabym umieścić tutaj swój bardzo stary wiersz, który krąży w złej, niepoprawionej wersji po różnych portalach. To jest moja, poprawna i ostateczna wersja tego wierszyczka (ktoś chyba źle przepisał, albo przy nim grzebał), którą zresztą już na tym blogu umieściłam, dawno temu, bo... zaczęłam 22 stycznia, piąty rok mojego blogowania! Jak ten czas szybko płynie, to szok ze stresem!

  Nie zamierzam rezygnować z pisania, ale teraz znikam na chwilkę.

Moc pozdrowień i ciepłych serdeczności Wam przesyłam, j.

*** cytat w tytule notki, Aleksander Sołżenicyn, Archipelag Gułag
*obrazki z netu

niedziela, stycznia 17, 2016

"Jak wiadomo ciemność szczególnie sprzyja myślom, które same pochodzą z ciemności." ***


Nie uciekam się pod twoją obronę.


Źle się czuję.
Daję sobie przyzwolenie
na biadolenie i narzekanie.
Mam (nie)święte prawo
 płakać.

Myślenie pozytywne
i hollywoodzki,
wymuszony uśmiech
odesłałam na urlop.
Odpoczną i wrócą.

Boli mnie człowiek
we mnie i poza mną.
Drażni nieistniejący bożek
na (od)wiecznych wakacjach.

Doskwiera  pulsujące
cierpienie Matki Ziemi,
z której powstałam 
i do której wrócę.

Earth! Sweet Earth,
odpuść nam nasze winy,

bo my nie potrafimy.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 17 I 16


*** cytat w tytule notki, Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie
*obrazki z netu

piątek, stycznia 15, 2016

"Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki". ***



jej portret


jeszcze na chwilę wejdzie w ten obraz.
wzrokiem pogłaszcze bujne, miękkie włosy.
 wypieści w myślach białą, smukłą szyję
i  z rezygnacją cofnie kroki.

ona niezmiennie będzie tylko sobą.
 młodą dziewczyną w czerwonej sukience,
pragnącą wrażeń nieco zbyt złowieszczych.

zamknięta w ramach, wzbudzi gamę uczuć,
paletę barwnych, jaskrawych domysłów.
czy warto ująć jej portret w cudzysłów?

cudowne płótno i ona przepiękna,

 tak dziwnie bliska choć przecież odległa,
niemal realna, prawie namacalna.
serce w nim śpiewa, dusza się unosi.

nie na nią czeka i dobrze wie o tym.
jednak namiętnie na obraz spogląda,
odkrywa sekret nieobecnych oczu.

" je n'attendais que vous,
 je n'espérais que vous"...

gdy o nim myślę, czuję blask olśnienia:
irracjonalna miłość  nie jest
 marną kopią szczerego wielbienia. 
jest dziełem sztuki wyobrażenia.

zmyślonym cieniem zdjętym
 z realnego cienia.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 15 I 16


❤ 


Gdyby nie było kiczu, nie byłoby wielkiej sztuki. Gdyby nie było grzechu, nie byłoby i życia.


Antoni Libera, Madame

❤ 


Możesz zakochać się w obrazie, w zdjęciu - ale to tylko nanosekunda mnie... Nie poznasz całokształtu, nie usłyszysz głosu, nie ujrzysz mrugnięcia spod rzęs, nie poczujesz bicia serca, mój oddech nie złączy się z Twoim i nie przeżyjesz ze mną fascynujących orgazmów... intelektualnych.

jik

❤ 

❤ 

– Czy jestem piękny?
– Stworzyłem cię, żeby upiększyć świat.
– Czy jestem piękny?
– Daj spokój tym banałom. Nie chciałem, żebyś był piękny, byłbym cię uprzedził, chciałem żebyś był jedyny, dziwny, niepowtarzalny, całkiem inny! Co za upajający sukces! Gdybyś się zobaczył, mój drogi…
– Proszę dać mi lusterko.
– Jeszcze nie, za wcześnie. Nikomu nie wolno wchodzić do pracowni malarza. Nawet tobie!
– Jak wyglądam, do czego jestem podobny?
– Nie jesteś podobny do niczego znanego, ponieważ sztuka nie jest imitacją. Jesteś moim dziełem. Moją prawdą.

Éric-Emmanuel Schmitt, Kiedy byłem dziełem sztuki (fr. Lorsaque j’étais une œuvre d’art)


❤ 




***cytat w tytule notki, Leonardo da Vinci
* pictures: Lady In Red by Besitos; Lady In Red by Indira Mukherji, from net

sobota, stycznia 09, 2016

Trzy cytaty na dziś z książek, które polecam. :)


Źle się czuję od kilku dni, więc nie mam weny na pisanie czegokolwiek.Nie lubię produkować wierszy, lubię, gdy same ze mnie wychodzą, więc nie poganiam natchnienia...
 Czytam sobie obecnie dwie najnowsze, bardzo ciekawe książki o moim ulubionym Witkacym, ale o nich napiszę później, dziś mam dla Was cytaty z książek, które przeczytałam już jakiś czas temu, a które wydały mi się interesujące.
Pozdrawiam z bólem głowy...


Pewnego dnia zrozumiałem, że ją kocham. Dlaczego? Ciekawe pytanie, bo głupie, na domiar złego nie sposób było uzyskać na nie odpowiedzi. Próbowałem znaleźć odpowiedź na to pytanie. Odpowiadałem tak: kocham tę kobietę inaczej niż pozostałe, inaczej niż wszystkie, jakie były przed nią. Kiedy ją obejmuję, kiedy zamykam ją w ramionach, chciałbym tym gestem ocalić ją przed światem. Nie dla siebie chciałbym ją ocalić: dla niej samej, ewentualnie dla potomności, dla nieśmiertelności. Czułem, że to coś nadzwyczaj drogocennego i wartościowego, co los, w jej osobie, z ufnością mi powierzył. Najchętniej dałbym jej coś, ciepłe ubranie, żeby nie zmarzła, błyszczący klejnot, żeby się ucieszyła, chciałbym wnieść w jej życie coś pięknego, miękkiego i lekkiego, bez szczególnego nacisku, ba, nie licząc na odwzajemnienie się ani na miłosne odsetki. To uczucie jest chore. Prawdopodobnie nie tylko dlatego ją kocham, że jest piękna. Znałem wiele pięknych kobiet, ale nie kochałem żadnej z nich. Jest w niej coś niewypowiedzianie bliskiego. Jakbyśmy już kiedyś żyli ze sobą, pośród węży i Lucyferów, bardzo dawno, w Raju. Może ją kocham wskutek nadczynności gruczołów. A może dlatego, że tak intymny jest dla mnie jej oddech. Albo dlatego, że jej imię brzmi tak znajomo, że konając, także je wymówię, jako jedyne imię na świecie, jako esencję życia. Kochać to tyle, co znać, znać kompletnie. Dlaczego tak prawdziwie nie znałem innych kobiet, dlaczego znam tę właśnie, od pierwszego spojrzenia? Nie wiem.


Sandor Marai, Cztery pory roku, Warszawa 2015, tł. Feliks Netz




Zawsze mnie zdumiewali i dziś mnie dziwią ci ludzie, którzy uważają, że dano im prawo ograniczania wolności innego człowieka. Że to prawo, ten jakiś wydumany przywilej, ten nieludzki mandat dała im opatrzność, historia czy ich własny geniusz. I choć najczęściej giną od gniewu zniewolonych, zaraz znajdą się następcy, co znowu zaczną kuć pracowicie kajdany dla bliźnich. 



Tadeusz Konwicki, Nowy Świat i okolice ( mija już rok od śmierci pisarza)




Wszystko to cytat, obłok ludzkiej mowy,
słowa, co padły i myśli zwietrzałe,
lustrzany obraz nieszczęsnego świata
w lotnych chmurach: wieczna spekulacja

Andrzej Sosnowski, Esej o chmurach, z tomu Życie na Korei w: Pozytywki i marienbadki (1987–2007), Wrocław 2009, Biuro Literackie, s. 26



❤️


niedziela, stycznia 03, 2016

"gdy byłem Małym Księciem / hodowałem kaktusy" ***


ڿڰۣ


XXX


gdy byłam z Małym Księciem
namiętnie podlewałam kaktusy
 które pieczołowicie hodował
żeby wreszcie zgniły

matka radziła odpuść sobie tego fagasa
a ja pyszczyłam fakju stara

później na planecie Pijaka zamieniłam się
w Różę polującą na tygrysy które mi Księciunia
wnosiły na piąte piętro jak przystało
na Bractwo z Meliny Pod Ciemną Latarnią

kolcami sprowadzałam jełopa na ziemię
a jak mnie wkurwił na maxa zmieniałam się w kobrę
która bywa niedobra i wzywa izbę wytrzeźwień

dzieciaki płakały wrzeszczały mamo
 mamusiu nie oddawaj taty
zobaczymy czy umie jarać fajki nosem
albo włożymy mu do buzi kapsle po żywcu
i sprawdzimy czy się udławi

nie uległam gówniarzom byłam twarda
 za to że mnie zdradzał fiutek z bandą 
pospolitych banalnych wulgarnych dzikich róż
w ramach chęci zapomnienia o zobowiązaniach

na asteroidzie Bankiera zdychałam
 z dzieciakami z głodu jak przepieprzył
 całą wypłatę na spirytusowe mózgojeby
a ja musiałam się puszczać 
żeby spłacić jego długi i kredyt

Lis mnie namawiał abym oswoiła frajera
 ale nie miałam już weny na podróże z nim
 po psychiatrach i innych terapeutach
na spotkania AA grupy wsparcia dla rodzin
 zaistniałych w wyniku pijackiego amoku
 i odloty w kosmiczne orgazmy również

z dzieciństwa pozostało mi zamiłowanie do bajek
jednak po imprezce pt. toksyczny konkubinat 
szukam już tylko oazy spokoju na pustyni

gdzie prawdziwe damy noszą kapelusze



JoAnna Idzikowska - Kęsik, 3 I 16, inspired by PM

***Cytat w tytule notki, Piotr Macierzyński, X X X [gdy byłem Małym Księciem]
*Obrazki z netu



Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej.

Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę




ڿڰۣ

Inne moje wpisy o Małym Księciu, znacznie ładniejsze, znajdziecie:

TUTAJ

oraz

TUTAJ

Serdecznie zapraszam!


ڿڰۣ



PS

Ostatnio wstrząsnął mną i potelepał oparty na faktach francuski film pod polskim tytułem "Zabiłam, aby żyć", który szczerze polecam (świetna Odile Vuillemin w roli maltretowanej kobiety):