Witajcie!
Jak wiecie często na moim blogu piszę o sztuce, ale najczęściej są to posty tzw. mieszane, z miksem sztuk: poezją, cytatami, piosenką, filmem, malarstwem. Dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam sylwetkę znanego wrocławskiego artysty Mariusza Mikołajka, który moim zdaniem, zasługuje na osobny, duży artykuł. Nie będzie to pierwszy post z cyklu li tylko o sztuce, ale pierwszy ważny po prawie roku, wcześniej pisałam o Banksym.
O artyście, na którym skupię się dzisiaj, pisałam już niejednokrotnie na moim blogu (wystarczy kliknąć w etykiety), jednak nie przybliżyłam Wam jego sylwetki, co niniejszym uczynię. Mam nadzieję, że posty o twórcach z cyklu UWAGA SZTUKA spodobają Wam się i będą sprawiać radość tak samo, jak i mnie.
Dlaczego akurat Mikołajek? Byłam w piątek we Wrocławiu na wycieczce z moimi klasowymi chłopakami i na wystawie obrazów tego artysty we wrocławskiej Katedrze, odwiedzamy też dość często wrocławskie kolorowe podwórka, których Mariusz jest pomysłodawcą i współtwórcą, o których również pisałam już na moim blogu. Byliśmy także w Galerii prowadzonej przez Mariusza i jego siostrę Annę - kulturoznawczynię.
No i nigdy też nie ukrywałam, że jest to mój ukochany, starszy cioteczny braciszek, który - zaraził mnie miłością do sztuki, gdy byłam małą dzieweczką i buszowałam w jego albumach z malarstwem, malowałam bohomazy jego farbami - oczywiście głównie maki, a Mona Lisa gapiąca się na mnie z kredowych kart albumów z dziełami wielkich mistrzów malarstwa, wydawała mi się brzydkim facetem. Uwielbiałam jego pokój pełen obrazów, albumów ze sztuką sprowadzanych z zagranicy, dziwnie pachnących farb. Fascynowały mnie cykle jego młodzieńczych obrazów przedstawiające postaci zmumifikowanych faraonów, oceany i inne cuda.Mariusz Mikołajek (ur. 5 lutego 1958 w znaku Wodnika we Wrocławiu) to polski bardzo zdolny i pracowity artysta plastyk i animator kultury, który zainicjował ideę kolorowych podwórek, aktywując mieszkańców starych, poniemieckich kamienic i wraz z nimi, odmienił smutne, szaro - bure i ponure oblicze tych podwórek. Z brudnych, zaniedbanych, cuchnących moczem miejsc, przez które strach było wieczorem przejść, wyczarował kolorowy, wręcz baśniowy, piękny świat (wiem o czym mówię, bo na studiach mieszkałam w tej dzielnicy, na podobnym podwórku)! Typowy Wodnik - niezależny, indywidualista, ale jednocześnie wielki społecznik.
Absolwent Liceum Plastycznego we Wrocławiu, od dziecka zdobywający nagrody i wyróżnienia w polskich i międzynarodowych konkursach plastycznych. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu zakończył w 1984 roku, obroną dyplomu w pracowni wybitnego prof. Konrada Jarodzkiego (1927-2021). Miejscem obrony była Kolegiata Świętego Krzyża na Ostrowie Tumskim. Obrazy zostały zarekwirowane przez SB, która próbowała doprowadzić do unieważnienia dyplomu artysty. Wcześniej próbowano usunąć go z uczelni za udział w manifestacji antykomunistycznej. W obu przypadkach pomogła mu zdecydowana postawa pedagogów.
W latach osiemdziesiątych brał udział w niezależnym obiegu sztuki. Do oficjalnej działalności wrócił w 1991 kiedy wraz z Christosem Mandziosem, Czesławem Chwiszczukiem i Zbigniewem Milem oraz przy współpracy z PKP zaprezentował wystawę pt. „Popatrz kiedy przechodzisz... popatrz każdy przechodzi...” w hali Dworca Głównego we Wrocławiu.
Mikołajek przez kilkanaście lat współpracował z niedawno zmarłym artystą Witoldem Liszkowskim w szerokim projekcie „Budujemy miasto sztuki”.
Najbardziej znane realizacje z tego cyklu to dwutygodniowy happening na rynku wrocławskim (2011), Kid’s Guernika – olbrzymi obraz namalowany przez wrocławskie dzieci pod artystyczną opieką obu twórców (2011), czy akcja plastyczna związana z Euro 2012 na dziedzińcu Muzeum Współczesnego we Wrocławiu zatytułowana „Pokoje sztuki kibica”. W 2012 roku wraz z Witoldem Liszkowskim i Janem Mikołajkiem stworzył Fundację OK. Art., która działa głównie na terenie rewitalizowanej dzielnicy Nadodrze.
Wynikiem tej działalności są m.in. dwa powszechnie odwiedzane nadodrzańskie murale przy ul. Roosevelta "Podwórko odkrywanie sztuki” i "Podwórko nasze atelier”.
Kolorowe podwórka odwiedziło wielu znanych twórców, m.in. niemiecki reżyser Wim Wenders, który był nimi oczarowany.

Malarstwo Mariusza Mikołajka sytuuje się między sztuką przedstawieniową, a abstrakcją. Tematem jest człowiek, jego ciało, emocje i relacje. Artysta podkreśla rolę światła w budowaniu swojej twórczej wypowiedzi. jest też świetnym kolorystą. Jest autorem kilkudziesięciu wystaw indywidualnych w kraju i zagranicą, brał udział w wielu wystawach zbiorowych. Prace jego zostały zakupione do wielu kolekcji prywatnych i instytucjonalnych w kraju (Muzeum Narodowe w Krakowie, Dolnośląskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych) i za granicą. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków.
Buntownik i malarz – Mariusz Mikołajek jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sztuki współczesnej - tak pisze o artyście Anna Niemczycka - Gottfierd, a sam artysta twierdzi, że w sztuce najważniejsza jest prawda i uczciwość:
“Tym, co uruchamia machinę sztuki, która w swojej istocie jest doskonała, jest uczciwość. Brzmi to może naiwnie. Setki, tysiące, miliony uczciwych, a więc poszukujących decyzji twórczych, które dzieją się w pracowniach, miejscach działań twórczych, są jądrem i jednocześnie spoiwem sztuki”.
" Nigdy nie przedkładałem pieniędzy i posiadania ponad to, co robię. Malowanie jest dla mnie naturalne. Jest moim źródłem".
Mariusz jest skromnym, pogodnym i ciepłym człowiekiem, bardzo inteligentnym; synem pisarza, dziennikarza oraz scenarzysty Tadeusza Mikołajka i Gabrieli Idzikowskiej - Mikołajek, która była aktorką wrocławskiej operetki oraz poetką. Prywatnie żonaty, ojciec siedmiorga dorosłych dzieci.
Wystawa prac artysty we wrocławskiej Katedrze trwa jeszcze kilka dni, do 18 marca, więc jeśli ktoś ma możliwość, niech odwiedzi i wystawę i tę piękną świątynię na Ostrowie Tumskim, bo naprawdę warto. Podwórka przy ulicy Roosevelta możecie odwiedzać codziennie, o każdej porze roku.
Większa część fotografii umieszczonych w poście pochodzi z moich zbiorów, a część z Internetu. Poniżej Mariusz w swojej małej Galerii przy ulicy Jedności Narodowej we Wrocławiu.
Życzę Wam ciepłego, kreatywnego i udanego nowego tygodnia z całkowitym zaćmieniem pełni Krwawego Księżyca w ziemskim, zmiennym znaku Panny (14. 03., kolejne zaćmienie, tym razem Słońca, będzie mieć miejsce 29 marca - jest to bardzo silny energetycznie miesiąc)! Natomiast 26 marca odbędzie się wernisaż prac Mariusza w Poznaniu, zatem zapraszam w imieniu artysty!