niedziela, 30 października 2016

Słówka i słufka (nie)refleksyjno - narzekające...



◆◇ 

  
Niedobrze mi się robi od błędów w necie: ortograficznych, językowych, rzeczowych, stylistycznych, gramatycznych, merytorycznych, logicznych, niepraktycznych... rzygawiczno - wszelakich!

Nie, nie pozjadałam wszystkich rozum(k)ów, nie jestem ideałem i nie pretenduję do tego miana, ale pewne podstawowe
wszechobecne błędy bolą, kłują, rażą w oczy (czy, jak mawia młodzież - są oczojebne), wwiercają się w mózg jak czerwie, nie powiem w co, niezależnie od treści.

Przeczytaj, przeanalizuj i pomyśl, zanim się zdecydujesz puścić w świat mema (lub jakiś inny gówno warty łańcuszek albo nieaktualną prośbę o wsparcie)pełnego błędów (bo to są rogate byczki znad Trzebyczki!),
ponieważ to, co podajesz dalej, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, a nie autora powielanej bzdury i jedynie sobie wystawiasz świadectwo lansując takie grafiki (łańcuszki, prośby czy inne mądrości).

Sprawdź informację, zanim ją rozprzestrzenisz, bo nawet w cioci Wikipedii i na podobno poważnych, naukowych stronach, zdarzają się ędy.



Jedno z ostatnich, niestety zaginionych dzieł, jedynego proroka, jakiego uznaję, nosiło tytuł "Tak zwana ludzkość w obłędzie" (dramat z 1938 roku) - już nie chcę cytować jego gorzkich słów o hołocie intelektualnej z listu do żony, ale mam wrażenie, że Witkacy się nie mylił, że ludzkość jest w o(!)błędzie i nadal będzie w nim tkwiła, taplała się w jego bebechach, upajała swoją wyimaginowaną, pseudointelektualną, bzdurną papką, miksturą serwowaną masom w ramach opiania i odciągania od spraw naprawdę ważnych, istotnych, mądrych, godnych polecenia i uwagi...

Wiem, pod tym postem nie będzie odzewu w postaci zakichanych zachwytów, ochów i achów, które mam - podobnie jak Heraklita - w starożytnym Efezie.


Musiałam to z siebie wyrzucić i już. Zrobiłam się ostatnio wredna i asertywna, sorry, taki nastał u mnie klimat: lodowato - arktyczno - (nie)artystyczny i tak już będzie na tym blogu, że nie będę owijać w bawełenkę i słodzić! Będę pisać, co myślę. Nie zależy mi na popularności. Uwielbiam czytać, choć słabnie mi wzrok, kocham pisać obiema rękoma, lubię rysować (malować, kolorować, szkicować), słuchać (muzyki, ludzi, dzieci, młodzieży), rozwiązywać krzyżówki, wymyślać zagadki, zadania, wiersze...
I jeszcze zdarza mi się myśleć, co bywa chyba już stosunkowo rzadkim zjawiskiem w świecie, w którym nawet w tomikach poetyckich (i recenzjach niektórych tomików wyprodukowanych przez absolwentów polonistyki) trafiam na błędy ortograficzne (sic!); w świecie, gdzie praktykujące "nauczanie" panie polonistki nic nie czytają, nie chodzą do kina, w teatrze były przed potopem i bezmyślnie siedzą przed ogłupiającym serialowym tasiemcem, emitowanym latami, marząc o wyjściu ze stanu nazywanego onegdaj staropanieństwem; gdzie absolwent obcej filologii mówi "poszłem" i "przyszłem", bo przecież ojczystego języka znać nie musi; w świecie, w którym ludzie z tytułami naukowymi pieprzą jak popieprzeni i wpieprzają publicznie fast foody okraszone majonezem oraz tworzą nowiutkie "słufka" rodem z prześmiewczego wierszyka Mistrza Juliana T. lub obnoszą się ze swoimi poważnymi chorobami psychicznymi, swoją popapraną paranoją, wciąż na nowo wymyślanymi teoriami spiskowymi, pod płaszczykiem tak zwanej polityki, najgorszej dziwki, jaka istnieje (Witkacy pijał "tak zwaną kawusię i piwko", spuszczał góralom psy z łańcuchów, bo chciał, żeby były wolne a i tak uchodził za dziwaka!).

Przy nich i ich psychodelicznym matrixie, moja grafomania to pikuś!


OK, kończę, bo za dużo napiszę i mi bloga skasują lub zablokują. Muszę wziąć (a może "wziąść" jako twierdzi "wybitna jednostka z wachlarzem"?) się w garść, zwłaszcza, że kilku uprzywilejowanych, gdzieś tam na górze wykonało zamach na mój podminowany organizm i nie biorąc pod uwagę postępów cywilizacyjnych, zadecydowało o przestawieniu czasu, wprowadzając ciemnotę totalną wszędzie, gdzie się tylko (u)dało!
Miło by jednak było, gdyby ludzie z posiadaczy, stali się również użytkownikami swoich mózgów.


Amen bez paciorka. 

 ◆◇ 
 ◇ 

Ginie jeszcze sztuka i filozofia i to ginie w nas. To są banały, od których rzygać się zachciewa. Ale trzeba zrozumieć tych, którzy w obrębie odpowiadających im istotności i zjawisk muszą przeżyć swoje życie. To nie jest chwilami ani łatwe, ani zabawne.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy

◆◇ 

 Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów.

 Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy


Gorzkie refleksje na koniec...


sobota, 22 października 2016

Słówka na sobotę...



W necie krąży wiele grafik (memów) z Lilli My (u nas: Małą Mi, postacią z "Muminków" - cóż kolor włosów ponoć zobowiązuje)...

Jeden z takich obrazków głosi:

Nie żyję po to, aby spełniać oczekiwania innych!


Zgadza się.

Żyję, aby spełniać siebie, a jeżeli przy okazji, bez żadnego wysiłku, udaje mi się pomagać innym i być dla nich przyjazną, dobrą, coś im przekazać, czegoś ich i od nich się nauczyć, czymś się podzielić z własnego wyboru, z własnej nieprzymuszonej woli, to jest to pozytywne i dla nich i dla mnie, daje świetne skutki, wspaniałe rezultaty. Kosmiczne prawo przyczyny i skutku robi swoje.

Spełnianie oczekiwań innych ludzi do niczego dobrego nie prowadzi, a poświęcanie niszczy tego, kto się poświęca, bo już samo to słowo ma jakiś wymuszony, negatywny, niefajny wydźwięk, jakiś ciężki ładunek emocjonalny...

Najważniejsze to być sobą i żyć w zgodzie ze sobą, swoją intuicją i wewnętrznym głosem serca. Nikogo nie krzywdzić ze zwierzętami i Matką Ziemią włącznie (a może przede wszystkim z nimi?), okazywać wdzięczność za każdy, nawet najmniejszy sygnał dobra, za cuda codzienności, piękno wokół graniczące z magią.

 I otaczać się dobrymi, pozytywnymi, przyjaznymi ludźmi, a nie malkontentami (którzy bardzo często są jednocześnie świetnymi manipulantami i wampirami energetycznymi), którym wiecznie coś nie pasuje, nawet, jeśli staniemy na uszach i zaklaszczemy rzęsami. ;-)

Pamiętajcie, że najważniejszym związkiem w życiu każdego z nas jest związek z samym sobą. Jedni ludzie pojawiają się na dłużej, inni są z nami krótko - jedynie ze sobą jesteśmy od pierwszej do ostatniej chwili naszego życia - a jeśli wierzyć w reinkarnację - pływamy w wieczności zupełnie samotnie...

Bądźmy dla siebie dobrzy, a ludzie zaczną nas szanować bo i dla nich tacy będziemy... Lubienie siebie to nie egoizm - to obowiązek wobec siebie i innych. Kto nie kocha siebie nie jest w stanie naprawdę pokochać drugiego człowieka.



*gify z netu

czwartek, 20 października 2016

" Jeżeli zbierają się we mnie jakieś negatywne uczucia, po prostu wyrzucam je z siebie." ***


jesienne  katharsis





odkąd od niego odeszła uspokoiła się

lubi spoglądać ukradkiem na szczęśliwe pary

i w październikowe noce wypatrywać Oriona



zapach przechodzącego obok mężczyzny

nie rozbudza wspomnień o miłosnych ekscesach

a jej własny przypomina kwitnącą łąkę



pełną maków oczekujących na letnie spełnienie

od momentu gdy odpuściła wysłuchiwanie wiecznych pretensji

nie boi się listopadowych smutków tęsknot i szarości


wtulona w myśli i kubek imbirowej herbaty

wizualizuje wewnętrzne słońce aby rozświetlić i ogrzać

zmęczoną twarz zastałe serce zbyt krótkie dni



przy nim było ciemno nawet w środku lata

od kiedy przestała przejmować się toksycznymi słowami

odżyła a czerwona nić oskarżeń i podejrzeń nareszcie pękła



czuje się świetnie nie czeka na telefon list maila znak

wie że tej jesieni poskromi własne ogniste demony

bo nie pozwoli się tłamsić omamiać i szpiegować

  

wysyłanym przez niego duchom przeszłości  

klucz nie otworzył zaryglowanych drzwi zaufania

 uciekła stukając obcasami szkarłatnych pantofelków



do lodowego pałacu który nie stopnieje po koniec końców

iluzje zaskakują wyjątkowo długim terminem przydatności

niespełnienia 

  

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 20 X 16



***cytat w tytule notki, Halle Berry
*gify z netu