temat zbyt nachalny, ograny, banalny.
no widzisz, ona znowu bezczelnie wbiega w moje wiersze.
nie lubię o niej mówić, bo powiedziano już wszystko.
nie umiem o niej pisać, gdyż wolę być powściągliwa.
a jednak nie sposób się oprzeć tej drastycznej kusicielce.
tyle lat z tobą jestem, że zatraciłam się w przyzwyczajeniu.
stoisz obok - takie to oczywiste, że nie myślę, co będzie,
gdy mi ciebie zabraknie. umrą erotyki wplątane we współbycie.
smak i zapach poziomek przytłoczy niepamięć.
czerwone świece zgasną jeszcze przed wieczerzą.
idealne wielbienie jest wtedy, gdy ze mną jesteś przysłoniony ciszą,
kiedy mną oddychasz, zamknięty w półsłowach,
które lubią flirtować z Gwiazdozbiorem Panny.
jesteś przy mnie zwyczajnie, współgrasz z codziennością.
ja zaś ciebie kocham
mistycznie, świątecznie,
nieustannie celebrując tajemnicę
nieodgadnionej litery
V.





