Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Lorecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Lorecka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, listopada 02, 2025

"Miłość usprawiedliwia... narcyzm". ***


romantyczne oszustwo - wiersz prozą
 
nie przemawia do mnie pokolorowana sztuczna jak proteza 
wizja związku nie lubię czytać harlequinów romansów 
nie oglądam komedii romantycznych i przesłodzonych bajek Disneya 
wszystkie wykrzywiają i zakłamują rzeczywisty obraz miłości
robią dziewczynom i kobietom sieczkę z mózgów
 
największą miłosną pułapką i fejkiem są relacje z narcyzami
rozpoczyna je intensywne nachalne bombardowanie miłością
niestety udawaną krótką iluzyjną bo narcyz ma w oczach kalkulator
obserwuje sprawdza ile może zyskać a dla profitów zrobi wszystko
 
owszem na początku ma się wrażenie że to bliźniaczy płomień
bratnia dusza połówka jabłka czy pomarańczy przeznaczenie
ale to tylko wykalkulowana manipulacja perfidna roszczeniowa gra 
wyrachowana zabawa w miłość mapowanie wad kompleksów słabości 
 
kiedy narcyz zmęczy się udawaniem a na pewno to zrobi bo ileż można
być własnym avatarem powie że czas zalotów minął i masz być posłuszna
masz mu służyć i chodzić na paluszkach żeby go zadowalać
 
potem jest już tylko gorzej znudzony umniejsza poniża dewaluuje
drwi obgaduje staje się obojętny zimny perfidny agresywny 
 
dlatego uciekaj jak najdalej i przestań wierzyć w romantyczne blagi
nie jesteś Cindirellą Pretty Woman Pokojówką na Mathattanie
nie grasz w filmie ani w spektaklu reżyserowanym przez narcyza
nie jesteś szablonową nierealną postacią z bajki 
 
prawdziwy związek to współbycie bez emocjonalnych zrywów
porywów serca duszy to szacunek wzajemność obecność
to wybór wspólne milczenie uśmiech a nawet nuda
byle prawdziwie byle po ludzku byle z wzajemnością
bez nieba i piekła bez uwiązania zawłaszczeń
 
zejdź na ziemię i zrozum że szczęście jest wtedy
kiedy sama je wykreujesz i kiedy sama dla siebie 
jesteś opoką a człowiek obok jest z tobą bo oboje
tego chcecie bo wasze drogi splotły się po to
 
aby po prostu być razem i cieszyć się 
każdą wspólną chwilą tak długo
jak to będzie możliwe
miłość to wolność nie przywiązanie zależność
 
epoka zaczarowanych dzierlatek wierzących
w księcia na białym koniu i pocałunek
prawdziwej miłości minęła bezpowrotnie
 
na szczęście 
które jak najdroższą koronę
nosisz w sobie i śpiewasz
love romantic is an antique
 
Joanna Idzikowska - Kęsik, 2 XI 25 
 
 
Cytaty do zatrzymania, przemyślenia, do medytacji:
  
*
 "To, co nazywają miłością, to wygnanie, z pocztówką z bliskich sobie okolic, od czasu do czasu". 
 
Samuel Beckett, Pierwsza miłość
 
"Słynna wrażliwość naszych czasów jest tylko starą rzeczywistością narcyzmu".
 
Carlos Fuentes, Święta strefa 
 
*
"Ludzie głośni i lubiący na siebie zwracać uwagę w środku są nudni. Nie ma w nich nic ponad podręcznikowy zlepek kompleksów i narcyzmu". 
 
Mary H. K. Choi, Kontakt alarmowy 
 
*
"Ludzie nie są dla narcyza ludźmi, ale narzędziami spełniania potrzeb i kolekcją korzyści, emocjonalnych lub materialnych". 
 
Katarzyna Lorecka, Kolekcjoner krzywd 
 
```````````````````````````````````````` 
"Postrzeganie partnera w roli wyrozumiałej i oddanej symbolicznej matki nie kończy narcystycznego używania i nadużywania partnera ani dewaluacji. Anomalie rozwojowe z dzieciństwa wiążą się m.in. z tym, że ukryty narcyz pozostaje infantylny, nie chcąc dorosnąć, a towarzyszy temu silna, nieświadoma pokusa 'powrotu do łona matki'. Taka postawa skłania do wyzysku i nadużyć".
 
Katarzyna Lorecka, Ku sobie 
 
*
 "Narcyz już w początkowej fazie znajomości może wywierać presję, abyś podjął ważne decyzje dotyczące o wspólnej przyszłości. Bez skrupułów mówi o zaręczynach, planuje ślub i założenie rodziny, maluje wizje wspólnego życia, a nawet „przygotowuje” cię na posiadania wspólnego potomstwa,
a wszystko po to, aby cię uwiązać i omamić". 
 
~~~~~~~~~~~
 
 "Od samego początku, każda relacja z narcyzem jest związkiem opartym na ukrytej przemocy psychicznej i szantażach emocjonalnych, którymi usidla drugą osobę, przywiązując ją do siebie, uzależniając emocjonalnie i finansowo oraz obniżając jej poczucie własnej wartości". 
 
~~~~~~~~~~~~~~
 
 "Love Bombing jest skuteczną metodą manipulacji, ponieważ pozwala narcyzowi szybko uśpić naszą czujność i zwabić nas w swoje sidła, uzależniając nas od siebie".
 
Renata Zarzycka, Złam kod toksyka i wyjdź z gry. Rozstanie z narcyzem 
 
"Dla narcyza cały świat jest teatrem, a inni ludzie aktorami drugoplanowymi albo maszynistami sceny". 
 
 Richard Paul Evans, Sprzedawca marzeń
 
 "Osobowość narcystyczna jest zaburzeniem osobowości wzbudzającym chyba najwięcej niechęci. Ogromna arogancja, przekonanie o własnej niezrównanej inteligencji i świetności, pomiatanie zwykłymi śmiertelnikami, którzy zamieszkują naszą planetę, sprawiają, że osoby narcystyczne są nieznośne jako członkowie rodziny, partnerzy, współpracownicy". 
 
 Theodore Millon, Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie
 
  "Osobowość i zachowanie ekstremalnego narcyza są wyrazem nieustannego wysiłku, aby uciec od poczucia wybrakowania i niższości. Wbrew pozorom narcyzm jest przeciwieństwem zdrowej samooceny". 
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
 "Porzucenie lub wczesna strata rodzica, przemoc fizyczna, zaniedbywanie emocjonalne, wykorzystywanie w służbie rodzicielskiego narcyzmu, narażenie na zazdrość i nienawiść ze strony rodzica – ekstremalny narcyz nie „taki się urodził”, ale jest ukształtowany przez traumę". 
 
Burgo Joseph, Narcyz obok siebie
 
 "Narcyz nie tworzy relacji, narcyz używa ludzi, żeby budować swoją wielkość i robi piekło z życia swoich bliskich w momencie, w którym odkrywa, że nie są oni tak idealni, jak być powinni albo jak mu się wydawało, że są. Bo tworzy relacje z wyidealizowanym obrazem, a nie z drugim człowiekiem, którego w efekcie zaczyna karać za człowieczeństwo - co sprawia, że zaczynamy cierpieć, bo mamy poczucie coś zrobiliśmy źle, a przecież zrobiliśmy tak samo jak zwykle i nic się nie zmieniło, a zmieniło się wszystko".
 
Aleksandra Sarna, Debil. Studium przypadku
 

 "W dzisiejszej godnej pożałowania epoce triumfującego kapitalizmu, gdy staczamy się w konsumpcyjny narcyzm, zanosi się na to, że miejsce szekspirowskich siedmiu aktów ludzkiego żywota zajmie dzieciństwo trwające całe życie". 
 
  Benjamin Barber, Skonsumowani. Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli - nota bene bardzo polecam tę wciąż aktualną książkę autora słynnego "Dżihad kontra McŚwiat", zresztą polecam wszystkie książki tego autora (1939 - 2017).
 
"Wybrańcy Wybrańca (narcyza) ostatecznie czują, że rozpadają się na miliony kawałków, tracąc zdrowie i ledwie funkcjonując.  Są wiecznie zestresowani, długotrwale spięci, pełni poczucia winy z powodu wybuchów agresji u siebie i u partnera. Pogrążeni w skrytym płaczu, wciąż przepraszają".
 
Izabela Kopaniszyn, Antyczłowiek

Drodzy, mam nadzieję, że wiersz i cytaty przypadną Wam do gustu, będę teraz "wałkować" temat Narcystycznego Zaburzenia Osobowości (NPD), bo wgłębiam i zagłębiam się w nim terapeutycznie. Wiedza daje spokój. Życzę Wam dobrego, udanego tygodnia, niech to będzie ciepły i pełen dobra czas!

Cytat w tytule postu: Samuel Beckett, Sen o kobietach pięknych i takich sobie

Obrazy z filmów romantycznych: Cindirella Disneya (1950), Pretty Woman (1990), Pokojówka na Mathattanie (2002), Długo i szczęśliwie (1998), Zaczarowana (2007).

czwartek, marca 06, 2025

UWAGA KSIĄŻKA, czyli jak się podnieść po toksycznym związku

         Witajcie! 

        Dzisiaj napiszę Wam naprawdę krótko i zwięźle o grubej objętościowo i treściwej książce, która na pewno jest ważna dla tych, którzy kiedykolwiek byli w toksycznym związku lub relacji z osobą z  NPD (Narcissistic Personality Disorder), ale może być przydatna dla wszystkich, którzy chcą poszerzyć wiedzę psychologiczną, lubią nad sobą pracować i potrzebują więcej rozumieć po prostu. Przyda się także psychologom i coachom w celu zgłębienia wiedzy o tym zaburzeniu, bo niestety, osób zaburzonych jest coraz więcej i trzeba sobie z nimi radzić, a wiedzy wciąż jest za mało. Owszem, mnóstwo się mówi i pisze o narcyzach, owszem - ale mało kto robi to merytorycznie, większość internetowych portali i mówców powiela tylko utarte, bardzo schematyczne regułki, nie wgłębiając ani tematu tego zaburzenia, ani problemu, jakim są zawłaszczenia narcystyczne. Uważam, że zbyt często przypina się łatkę narcystyczną ludziom, którzy są egocentryczni, skupieni na sobie zapominając, że jest to poważne zaburzenie osobowości, które może stwierdzić jedynie biegły psychiatra.

        Książka psycholożki i terapeutki p. Katarzyny Loreckiej jest kontynuacją bestsellera pt. "Kolekcjoner krzywd", jednak teraz, w tej nowej pozycji, oprócz bardzo ciekawego i szczegółowego opisu zaburzenia osobowości NPD, czytelnik znajdzie  w bonusie wiele konkretnych porad i ćwiczeń, jak dojść do siebie po toksycznej relacji z narcyzem ukrytym. Autorka pisze głównie o relacjach romantycznych, ale może to dotyczyć także przyjaźni, relacji w pracy czy - niestety - również relacji rodzić/dziecko. Autorka, z właściwą sobie wrażliwością, empatią, sympatią i zrozumieniem, kieruje i zachęca czytelnika do pracy nas sobą po tym - niewątpliwie traumatycznym przeżyciu. Motywuje do tego, aby nie załamywać się i wyjść z tego doświadczenia jeszcze silniejszym, niż się było kiedyś, znaleźć w sobie moc i światło, które zgasił w nas toksyk. 

        O "Kolekcjonerze krzywd" i innych wartych uwagi książkach na temat narcystycznego zaburzenia osobowości, dość szczegółowo i obszernie pisałam w poście z października ubiegłego roku TUTAJ. Poprzednio stwierdziłam, że narcyz to typ jadowity i bezwzględny jak wąż, gdyż w swoim znajomym narcyzie, w jego zawistnej twarzy, widziałam właśnie węża i proszę - jaki mamy obraz na okładce omawianej dzisiaj książki? 

        "Ku sobie" wnosi jeszcze więcej niż "Kolekcjoner krzywd" do naszego postrzegania osób zaburzonych, ale przede wszystkim do postrzegania siebie jako dobrego, wrażliwego człowieka i docenienia samego siebie. Na ponad sześciuset stronach Autorka tłumaczy nam w jakiej relacji byliśmy (lub możemy być), kim są narcyzi, gdzie możemy ich spotkać i jak bardzo na nas oddziałują i jakie spustoszenia sieją w naszej psychice, pisze: "Twórczy wysiłek ludzi, którzy po narcystycznej przemocy odzyskują siebie prawdziwego i swoje życie, ukazuje to, co w życiu jest naprawdę ważne. Jednak odzyskanie siebie po narcystycznym  związku to złożony i wielowymiarowy proces, który często jest źle rozumiany. Ta książka przybliża narcystyczny styl osobowości w typie narcyzmu ukrytego oraz to, jak zachowania cechującego się nim partnera miłosnego korodują relacje i wpływają na funkcjonowanie współpartnera. Wprowadza w ciemność narcystycznej relacji i jej skutków, jednocześnie torując drogę do siebie prawdziwego".

        Z każdej sytuacji jest wyjście, po każdej nocy przychodzi dzień jak słońce po burzy, więc nie ma co załamywać rąk, trzeba zdobywać wiedzę i dbać o siebie, własny dobrostan. Ta książka daje nadzieję wszystkim, którzy poturbowani po związku z narcyzem myślą, że już nic dobrego ich w życiu nie spotka.

        Cytaty, które utkwiły mi w pamięci i z którymi się zgadzam: 

”Ukryty narcyz jest patologicznym kłamcą, ale okłamuje też samego siebie ”.

" Ludzie mają różną odporność psychiczną i w różnym stopniu powstają po narcystycznej relacji, która ciągnie w dół psychologicznie, emocjonalnie, fizjologicznie, duchowo - życiowo".  

"Najistotniejsze jest poszerzanie świadomości i zrozumienie, które nie oznacza tłumaczenia czy usprawiedliwiania czyichś zachowań".

"Zdrowienie przebiega niesekwencyjnie w wielu wymiarach. Jest długotrwałym procesem, który ewoluuje i unikalną mentalną podróżą każdej osoby, która szuka własnych odpowiedzi w sobie. To właśnie tam, w sercu partnera, dokonuje się przemiana, a wiedza przemienia się w mądrość. A po przywróceniu siebie światu nowa mądrość może być utrwalana w relacjach z innymi ludźmi i można uczyć się dalej". 

"Nie da się kontrolować wszystkiego na zewnątrz, żeby czuć się silniejszym i mieć wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. Potrzebne jest zwrócenie się do wewnątrz, tam gdzie jest psychiczna rana i wejrzenie w siebie - bo życie jest w sobie. Choć można tego tak nie doświadczać, to partner ma w sobie wszystkie potrzebne zasoby, żeby przejść przez to doświadczenie i wyjść z niego wracając na ten świat wzmocniony wewnętrznie i pełniejszy.
Kiedy psychikę zalewa chaos i poczucie wewnętrznej agonii, chciałoby się zamknąć serce przed przytłaczającym cierpieniem i bólem, własną wrażliwością na zranienie. Ale właśnie wtedy potrzeba je mieć otwarte, między innymi po to, żeby regulować rytm serca i oddychanie, które spłyca się w stresie, oraz umożliwić cyrkulację energii świadomości. Poprzez niebywałą zdolność oddzielenia nieopisanie bolesnej traumy psychika zadbała o przeżycie człowieka. Co więcej, w warunkach traumatycznego stresu mobilizowane są psychiczne siły wyższej świadomości, które są dostępne przy wysiłkach uzdrawiania traumy. To naturalne, że w tym czasie człowiek bardziej niż zwykle wycofuje się z życia społecznego (oczywiście na tyle, na ile pozwalają bieżące obowiązki), żeby pobyć samemu ze swoimi przeżyciami, które potrzebuje się zrozumieć, i emocjami, o które trzeba zadbać".

        Moja ocena  książki: 7/10 - Katarzyna Lorecka, KU SOBIE. Jak rozpoznać ukryty narcyzm partnera i odzyskać siebie, impuls, Kraków, 2024, cena 90-125 zł.  Polecam, zachęcam do wgłębiania tematu i poszerzania wiedzy.

*

        Jeśli chodzi o poezję, często piszę wiersze przeciwko przemocy wobec kobiet i dużo na ten temat czytam, ponieważ wspieram kobiety, wysłuchuję ich opowieści, ich - czasem bardzo smutnych - historii. Wspieram też siebie po dwóch pseudo przyjaźniach z zaburzonymi osobami, poza tym lubię się uczyć i wiedzieć, jak działają pewne mechanizmy. Lubię sama wgłębiać temat, zwłaszcza, że wokół narcyzmu narosło wiele mitów i opowieści dziwnej treści, a "ekspertów" mamy wysyp.

   Myślę, że wiersz, który Wam przedstawię w tym poście, pasuje do tematu relacji z osobą narcystyczną, bo taka relacja od początku jest zła. Najpierw narcyz osacza zdobycz, na którą polował, którą sobie upatrzył (często w Internecie), bombarduje komplementami, udawaną miłością, potem, po zwykle krótkim okresie wywyższania, jest już tylko gorzej, bo narcyz nie potrafi długo udawać i stwierdza, że czas zalotów minął, że zdobył, co chciał i teraz może się na ofierze po prostu wyżywać, czerpać energię z jej emocji, a robi wszystko, aby były skrajne. Dla mnie najsmutniejsze jest to, że ludzie potrafią tkwić w takich chorych relacjach całymi latami, ponieważ pamiętają pierwszą, romantyczną fazę i myślą naiwnie, że ona wróci. Chociaż zaburzenie NPD ma wiele odsłon - jest ich całe spektrum, bo narcyzi dla każdego odgrywają inną rolę, zmieniają się jak w kalejdoskopie: np. w domu cię szmacą, a dla obcych ludzi bywają słodcy do wyrzygania, z ciebie ciągną kasę, a innym pomagają, żeby udawać dobrych, bo nic się dla niech tak nie liczy, jak wizerunek. Generalnie są to antyludzie pozbawieni uczuć wyższych czyli w pewien sposób upośledzeni. Narcyzi dla mnie to wredni, chorzy na przerost ego przemocowcy, którzy nie mają szacunku dla nikogo i nic oprócz ich samych się dla nich nie liczy, nawet własne dzieci. Nie wiedzą, co znaczy słowo "kocham", a potrafią nim szastać jak dziwka torebką, nie rozumieją słowa "odpowiedzialność", bo jest im zupełnie obce, a ciągle go nadużywają, a jak mają zerową wiedzę o czymś, to i tak się puszą i czują się ekspertami w dziedzinach, o których nie mają bladego pojęcia, uwielbiają też plotki, obgadywanie, negatywne opinie. I chociaż często są zwykłymi popaprańcami, którzy do niczego w życiu nie doszli - puszą się jak koguty i wszystkich mają za nic. Wielu z nich posiada psychopatyczne, aspołeczne i sadystyczne cechy. Generalnie - typy, od których należy uciekać.

        Zapraszam zatem serdecznie do lektury wiersza i bardzo dobrego popularnonaukowego poradnika p. Loreckiej.

 

*

 nierozumność

"Przemoc to upadek rozumu".
- Margit Sandemo

to przecież była wielka miłość szalone zakochanie
którego nie przekreśliły rysy karczemnych awantur
powstałych w wyniku irracjonalnej zazdrości
to była niebotyczna namiętność tak wielka
jak siniaki pieczętujące żarliwe uczucia
obsesyjne wielbienie w zaciszu domowego ogniska
spopielonego stekami wyzwisk rodem ze slumsów
to naprawdę była gorąca zmysłowość
koloryzowana juchą płynącą z nosa i głębokimi zadrami
a że toksyczna nic to ludzie uparcie twierdzą
że lepsza taka niż żadna że lepiej razem niż osobno
że przynieś podaj pozamiataj i daj kobieto
bo od tego jesteś bo tak było jest będzie i musi być
że zamknij oczy i myśl o Polsce bo do Anglii
to możesz jedynie na zmywak

niestety większość z nich pieprzy od rzeczy
a drzazgi w psychice jątrzą się całymi latami
i jak Etna czekają by wybuchnąć ze zdwojoną siłą

chora pokaleczona tak zwana miłość
kona w szarych pokojach u babek
które uczyły by siedzieć cicho i nie narzekać
łka w schroniskach dla samotnych matek
w więziennych celach obskurnych psychiatrykach
zapleśniałych śmierdzących melinach
albo ucieka w seksoholizm pracoholizm
alkoholizm konsumpcjonizm i inne patologizmy
a wszyscy zestresowani zainteresowani
od wieków uparcie robią swoje
rozdrapują strupy rozcinają blizny
zaplątują supły nie potrafią inaczej
w przestrzeni w której od zawsze
dzieci ryby i kobiety głosu nie mają

nadzieja w grzmotach błyskawicach
piorunach i runie Sowilo

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 22 II 16/2020


Wszystkim Kobietom z miłej okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, życzę udanego, efektywnego bycia ze sobą i w sobie, zdrowej miłości własnej i spełnienia w życiu! 🌺❤️🌷🪻🌷Autorką obrazu poniżej jest wspierająca kobiety ilustratorka i autorka książek, w tym biografii - Maria Hesse.


Życzę Wam wszystkim udanego, wiosennego weekendu!

 Do miłego następnego postu!

wtorek, października 15, 2024

UWAGA KSIĄŻKI, UWAGA POEZJA, czyli dlaczego trzeba odejść od narcyza

Witajcie! 
    Dzisiaj proponuję Wam książki i moje przemyślenia, także te zaklęte w poezji, dotyczące narcystycznego zaburzenia osobowości, a zaczniemy rozważania od mojego bardzo starego wiersza, który jednak wciąż jest aktualny.
 

zaczyn
 
obudźcie się smutne śpiące królewny
odkryjcie czary jakimi emanujecie
i ciepło które od was wychodzi
w kosmiczną wymianę energii
 
spójrzcie w lustra wciąż młode
zjawiskowe atrakcyjne dojrzałe
popatrzcie sobie w oczy
mądre odważne nieprzeciętne
 
prześlijcie uśmiech do ptaków
kwiatów drzew dacie radę
 
uwierzcie w siebie śniące piękności
nie musicie tkwić w martwych związkach
cyrografy podpisane w innej epoce
nie powinny dzisiaj rujnować wam życia
 
przebudźcie się zbyt długo przewracałyście się
z boku na bok tkwiąc wiernie obok
chrapiących rycerzyków którym się zdaje
że jesteście na zawsze
 
wieczność nastąpi po tym co nieuniknione
po wyroku z którym wszystkie tu przyszłyście
teraz wypada żyć jeść kochać
i modlić się o rozum
 
dla narcystycznych skurwysynów 
 
 
*
Posłuchajcie też piosenki Dagmary Korony z tekstem, który - moim zdaniem - traktuje o narcyzie.
 

*
Po tym literacko - artystycznym wstępie, porozmawiajmy realnie o narcyzach! Pewnie większość z Was pamięta mit o pięknym myśliwym i nimfie Echo? Chłopak zniszczył zakochaną nimfę swoją bezwzględną surowością, lekceważącą obojętnością, a potem, gdy ujrzał swoją twarz w wodzie - tak się w siebie zapatrzył i zakochał się we własnym odbiciu, nie wiedząc co to tak naprawdę jest i tak długo gapił się wodę, zapominając o innych czynnościach z jedzeniem i piciem włącznie, aż umarł...  Umarł z miłości do odbicia, o którym nie wiedział, że jest jego własnym... W mitach jest wiele życiowej i psychologicznej prawdy, dlatego tak bardzo je lubię... I dlatego uważam, że mitem jest również stwierdzenie, że narcyz kocha tylko siebie. On siebie nie kocha, nie czuje - kocha swoje odbicie w oczach ofiar, których w ciągu życia ma, niestety, wiele. I to jest problem. Nie jego - ich i społeczeństwa.
 
"Narcyz nie kocha siebie. On kocha obraz siebie".


        Polecam Wam bardzo ciekawą książkę pt. Kolekcjoner krzywd Katarzyny Loreckiej, autorka jest psychologiem i terapeutą. Książka jest bardzo dobrym studium dotyczącym narcystycznego zaburzenia osobowości, napisanym bardzo prostym i przystępnym językiem, który zrozumie każdy i to jest jej ogromny atut. Ponieważ każdy, kto miał do czynienia z osobą zaburzoną zapewne wie, że jest to bardzo toksyczna i wyniszczająca psychicznie relacja, że nie ma się do czynienia z normalnym człowiekiem, tylko z zimną, pozbawioną uczuć, psychopatyczną wydmuszką, często robiącą z siebie ofiarę ludzi i okoliczności, a tak naprawdę drapieżnikiem, jadowitym wężem, który was dusi i stopniowo, ale niezwykle skutecznie zabiera oddech. Jest połączeniem kameleona, hieny i bajkowego, chciwego i podstępnego liska - chytruska, to Dr Jekyll i Mr Hyde w jednym ciele bez duszy; pająk, który cię oplecie po to, aby wyssać cię całkowicie z energii. Jest też zakompleksionym kłębkiem tłumionych nerwów, który, gdyby spadł ze swojego urojonego ego, to zostałaby jedynie miazga. Bo to jest miazga. A w oczach tych ludzi jest tylko jedno: totalna pustka.

        Nie mam siły dokładnie opisywać tej książki, bo temat jest dla mnie z różnych względów dość bolesny, ale myślę, że osoby zainteresowane znajdą ją w Internecie, bo ja ją tam właśnie znalazłam i kupiłam. Można ją zakupić, można posłuchać na YT filmików p. Loreckiej (a także innych specjalistów). 

        Powiem w tym miejscu tylko to, że narcyz ukryty jest najgorszym, najbardziej zaburzonym typem narcyza, zero szacunku, odpowiedzialności, zakłamanie, kontrolowanie, podwójne standardy, zero poczucia humoru, brak dystansu do siebie i odporności na konstruktywną krytykę oraz wyższych uczuć, totalny brak pokory. A związek z takim kimś to pułapka, taniec nad przepaścią, spacer po linie, jazda bez trzymanki, totalny rollercoaster. Narcyz się tak naprawdę tobą bawi, owija cię wokół palca, rozkwita twoim kosztem, uspokaja się, gdy ciebie wkurzy na maksa lub zaneguje twoje sukcesy, umiejętności, choć na zewnątrz nigdy tego nikomu nie pokaże, ani nawet nie przyzna się przed samym sobą. Hipokryta to jego drugie imię. Prymityw to jego domena.

        Narcystyczne zaburzenie osobowości (NPD) jest jednym z trzech silnych zaburzeń należących do tzw. mrocznej (ciemnej) triady – zespołów cech osobowości obejmujących makiawelizm, narcyzm i psychopatię. Nazywa się je „ciemnymi” z powodu ich szkodliwych, niezwykle destrukcyjnych właściwości. Osoby triady łączy brak empatii, bezduszność i skrajny egoizm, przedmiotowy stosunek do ludzi, tendencja do manipulacji interpersonalnej i eksploatacji partnerów. Teraz częściej mówi się o spektrum zaburzeń, bo narcyz jest właśnie takim zlepkiem różnych, naprawdę nieciekawych, ciemnych cech osobowości.

        Inne ciekawe książki dotyczące tego zaburzenia, które w ostatnim czasie przeczytałam i moim zdaniem są naprawdę godne polecenia to: rewelacyjny  Antyczłowiek dr Izabeli Kopaniszyn (nawet się nie przyznam, ile zapłaciłam za ten wolumin na olx), W cieniu narcyza Julie N. Hall, Narcyzm Jarosława Gibasa, Zostać czy odejść dr Ramani Durvasuli, światowej sławy specjalistki od tego zaburzenia, świetne, pisane życiem Moje dwie głowy Mai Friedrich i bardzo dobrą pozycję Narcyzm. Nowa teoria Neville'a Symingtona oraz Narcyzm. Zaprzeczenie prawdziwemu JA Alexandra Lowena (ta książka to klasyk z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, badania nad osobowością narcystyczną od tamtego czasu bardzo poszły do przodu, ale i tak warto ją poznać, dlatego, że warto znać różne punkty widzenia, spojrzenia na to zaburzenie) - naprawdę szczerze polecam te książki, ponieważ w zalewie literatury popularnonaukowej w temacie narcystycznego zaburzenia osobowości, te są naprawdę cenne i solidne, rzeczowe, napisane w przystępny sposób, łatwe w odbiorze i naprawdę dużo można się z nich dowiedzieć, a dzięki temu wiele zrozumieć. Bo problem polega na tym, że po zawłaszczeniu narcystycznym zbyt często szukamy winy w sobie, podejrzewamy siebie o zaburzenia, które projektuje na nas narcyz.

        Wniosek z tych wszystkich książek jest tylko jeden i jest dobitny: jeśli jesteś w relacji (jakiejkolwiek: romantycznej, przyjacielskiej, koleżeńskiej, rodzinnej) z osobą zaburzoną narcystycznie DSM-IV: 301.81 - uciekaj jak najdalej i nie miej nadziei, że ta osoba się zmieni. Ona może jedynie zmienić ciebie w straumatyzowany strzępek nerwów, w człowieka z głęboką, kliniczną depresją lub zespołem stresu pourazowego (cPTSD). Na pewno nie wyjdziesz z tej relacji bez jakiegoś uszczerbku, jakiejś rysy, nawet jeśli masz silną psychikę. A jeśli narcyz rzeczywiście coś zmieni to może to być ewentualnie strategia manipulowania tobą. Narcyzi to naprawdę antyludzie, demony, fałszywi i nielojalni nawet wobec samych siebie, to takie wydmuszki - jedno wielkie NIC. I wierzcie mi, że wiem, co mówię. Dlatego trzeba ich opuścić, odpuścić sobie kontakt z nimi po to, aby chronić siebie. 

Narcyzm to osobowość patologiczna (choć słowo "patologia" jest obecnie bardzo nadużywane, podobnie zresztą jak słowo "narcyz"), często paranoiczna (wszyscy wokół to wrogowie, źli ludzie), socjopatyczna (w każdym widzi zagrożenie, jest skupiony tylko na sobie, na swoich potrzebach, nie lubi siebie, więc nie jest w stanie lubić innych), to ktoś, kogo naprawdę trzeba unikać dla własnej higieny psychicznej, to walec, który przejedzie po tobie i nawet tego nie zauważy, a ty zostaniesz sama ze sobą, ze swoimi ranami, obniżoną samooceną, żalem i będziesz szukać winy w sobie, chociaż de facto jesteś zmanipulowaną, wykorzystaną na maxa ofiarą.

Oprócz książek bardzo mocno polecam również stronę Sama Vaknina, który jest bardzo świadomym swojego zaburzenia i własnych deficytów narcyzem. Dużo tłumaczy i uczy o tym zaburzeniu.

        Jest taki wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. Satyra na bożą krówkę, który zaczyna się słowami: Po cholerę toto żyje? - i ja bym te słowa przypisała nie do biedronek, ale do narcyzów z pełną świadomością siły tego przekazu. A była też dawno temu pioseneczka zespołu Oddział Zamknięty pt. Horror opowiadająca o pająku i biedronce, który najpierw zaprasza biedroneczkę na syte śniadanko, a potem ją pożera - i dla mnie ten tekst jest idealnym opisem, metaforycznym oczywiście, związku z narcyzem, który de facto jest drapieżnikiem, najpierw mami, potem rani, związek z nim to często horror. Piosenkę posłuchajcie TUTAJ.

        Jest też bardzo dobra piosenka Lilly Allen pt. Fuck you very much, której refren również mogłabym zadedykować osobom z NPD (Narcissistic Personality Disorder). Niech im będzie. 🖕W piosence Budki Suflera Bal wszystkich świętych też jest fragment tekstu pasujący do tych person:

Skasowałaś mnie w swej pamięci,
Aż mi siebie jest żal

        Narcyzi to chore stwory, wampiry które wyssą z ciebie wszystkie soki - czytaj: siły życiowe, entuzjazm, radość i blask, zabiorą ci godność, własne ja, często też kasę, wykpią, wyszydzą wiedzę i wykształcenie (bo to oni są najmądrzejsi a wszyscy inni to debile, chociaż często ich wykształcenie ma się do twojego jak dno do gwiazd) po to, aby bez jakichkolwiek skrupułów wywalić cię na śmietnik jak podartą koszulę. To wredni manipulanci, którzy oczekują poddaństwa, posłuszeństwa, wiecznej atencji i adoracji. Oczekują też twoich negatywnych emocji, do których często cię doprowadzają po to, aby móc powiedzieć: Widzisz, jaka jesteś stuknięta, furiatka, chora psychicznie? Widzisz, jaki ja jestem spokojny? - tak, ale twoje emocje, obojętnie czy pozytywne, czy negatywne - to właśnie ich pokarm, ich spokój... 

Narcyzi to także roboty pozbawione prawdziwej empatii (choć świetnie ją naśladują, udają), współczucia, serca, dobra, duszy, przybierające różne maski mające na celu usidlenie, zniewolenie, zawłaszczenie. To pasożyty żerujące na innych, zwłaszcza na ich emocjach, którymi się karmią, z których często kpią i drwią, którymi gardzą. Przy obcych: ideały, przy bliskich, w domowym zaciszu - apodyktyczni, bezwzględni, beznamiętni, zimni despoci, apodyktyczni tyrani terroryzujący ofiarę, prymitywni prostacy pastwiący się nad tobą w sposób wręcz wyrafinowany. 

        Narcyz jest to także persona, która nigdy się nie przyzna do błędu i nigdy nie przeprosi (a jeśli już to tylko wtedy, gdy węszy w tym własny interes). Dewiant, który po śmierci niegdyś bliskiej osoby tylko wzruszy ramionami i skomentuje beznamiętnie, że był człowiek i nie ma człowieka (masz nawet wrażenie, że cieszy go śmierć tej osoby, co jest straszne). Pajac, który będzie udawał "twojego mężczyznę”, a wbije się przed ciebie wychodząc z knajpy, w której to ty zapłaciłaś za jego obiad. Głupol, który w chwili, gdy na moment zrzuci maskę geniusza stwierdzi, że od podstawówki nie był w bibliotece, bo de facto jego wiedza sprowadza się do nagłówków w Internecie, gdyż nawet gazet nie czyta. Sadysta, który będzie się napawał twoim smutkiem a nawet posunie się do rękoczynów patrząc z nieukrywaną satysfakcją jak płaczesz albo się miotasz. Mściwy prostak, który po latach wypomni coś totalnie nieistotnego i nazwie cię wariatką albo schizofreniczką (choć de facto jemu jest do tej schizy dużo bliżej niż tobie). Sknerus, który będzie udawał w kawiarni i innych miejscach, że nie ma pieniędzy lub nie umie użyć karty płatniczej i będzie czekał aż coś dostanie, zyska (jakby miał w oczach kalkulator). Wyrachowany obłudnik, który z wielką cierpliwością będzie warunkował twoje reakcje na jego obecność, będzie cię tresował rzucając okruchy dobra po to, aby za chwilę przypiąć cię na smycz, założyć kaganiec. Generalnie: żenujący typ, kolekcjoner krzywd, zbieracz łez, koneser zadawania bólu, wampir energetyczny mający jeden cel: poniżyć cię po to, aby urosnąć we własnych, pustych, martwych oczach. 

        Typ, który po krótkiej fazie poznania (czasem obserwuje cię długo zza kulis, np. w internecie) czy wręcz prześwietlania twoich kompleksów, słabości i uznania, że może z ciebie czerpać, na chwilę zasypie cię udawaną, teatralną miłością (love bombing), pogra na twoich uczuciach (gaslighting), będzie cię karał ciszą po to, żeby pokazać ci swoją wyimaginowaną władzę, aby później zamienić cię we wrak człowieka (dewaluacja, deprywacja, dewastacja, degradacja) i znaleźć sobie nowe źródło zasilania, z którym zrobi dokładnie to samo, co z tobą, wciśnie te same kity o czerwonych nitkach przeznaczenia,  połóweczce i bliźniaczych płomieniach (jakbyś była wybrakowana), nawet nie zmieniając słów, bo po co się wysilać (on z każdą ofiarą postępuje schematycznie, tak samo). A w całym tym shitcie nawet mu przez mózg nie przeleci refleksja, że każdy jego związek (a ma ich wiele i wszystkie są krótkotrwałe i czasem rozwodzi się dłużej, niż trwało jego przemocowe, beznadziejne małżeństwo, bo jest mściwy, ale też niewinny rozpadu związku we własnym mniemaniu, bo ma gdzieś uczucia innych, a nawet własnych dzieci, które często jedynie wykorzystuje) to płytkie jak kałuża po kapuśniaczku i bardzo szybko wysychające bagno, do którego wciąga coraz więcej ofiar. Narcyz nie ma ani empatii (chociaż umie udawać osobę empatyczną) ani autorefleksji, ponieważ nie ma prawdziwych uczuć. Działa szablonowo, jakby miał wgrany jeden kiepski program. Dla niego wszystko jest czarno - białe, nie zna odcieni ecru ani innych szarości, jest jak źle zaprojektowana, maszyna z wieloma fabrycznymi defektami, wadami ukrytymi.

   Smutny i niezwykle trudny dla w miarę normalnego neurotyka (to taki żarcik dla rozładowania napięcia 🤗, bo kiedyś była histeryczna, potem neurotyczna, a teraz jest narcystyczna osobowość naszych czasów) jest fakt, że narcyz nie rozumie, że jest cholernie podły, bo w swoim mniemaniu jest ponad plebsem i pospólstwem, jest the best i nie robi nic, żeby się zmienić (choć jak we wszystkim bywają wyjątki od reguły i są jednostki, które zaczynają nad sobą pracować, jednak naprawdę są to nieliczne przypadki). Wciska w swoim chorym mózgu guziczek z napisem delete i wyrządza kolejne krzywdy, zostawiając ofiarę często bez słowa, bo po prostu mu się znudziła, albo jest już tak wyczerpana, że nie reaguje na jego chamstwo, a on tym samym nie ma z kogo czerpać. Często będąc jeszcze w jednym związku, ma w zanadrzu kilka następnych kandydatek na "towarzyszkę samotności”, z której potem wyciśnie witalność i życiowy entuzjazm jak sok z limonki. Nienawidzi ludzi, traktuje ich jak przedmioty codziennego użytku, które można wyrzucić na wysypisko lub - dla uśmiechu, parafrazując Zafona - na cmentarz wyczerpanych znajomości.

Najsmutniejszym faktem do akceptacji w czasie relacji lub po jej skończeniu jest jedna rzecz: narcyz, który gada, co mu ślina na język przyniesie lub co uważa za przynętę, który zasypuje cię udawaną uwagą: nigdy, przenigdy cię nie kochał. I nie tłumacz sobie, nie pokrzepiaj się, że "kochał na swój sposób", bo nie warto się okłamywać. Narcyz nie kocha, bo nie potrafi. Nie kocha też warunkowo - to on stawia warunki w całej tej chorej grze, w tym idiotycznym narcystycznym tańcu. On rządzi i rozkazuje, a ty jesteś jedynie zasobem, przedmiotem codziennego użytku, baterią dla jego działań i samopoczucia. Jeśli ci na początku znajomości/związku cokolwiek daje - to jest to jedynie przynęta, kamuflaż dla prawdziwych intencji. Pamiętaj: ktoś, kto nie ma wyższych uczuć nie kocha siebie, ani - tym bardziej - nie jest w stanie kochać ciebie. I tyle. Trudno to pojąć wracając pamięcią do pierwszej, bardzo intensywnej fazy związku, gdy wydawało ci się, "że to właśnie ten, tylko ten", ale narcyz nigdy cię nie kochał. Dla niego byłaś echem, które miało piać z zachwytu nad jego chorą słowną sałatką i lustrem, które miało odbijać zachwyt jego wyimaginowanej urody i mądrości. 

  Pisałam o mężczyznach, bo było mi łatwiej, bo obiecałam sobie, że będę wspierać kobiety, ale i wśród kobiet jest sporo narcystycznych osobowości i do dzisiaj zbieram się po tak zwanej "przyjaźni”. Bo narcyza ukrytego trudno jest tak od razu rozpoznać i rozgryźć, niestety. Najpierw myślisz, że ktoś jest dziwny, potem że jest egoistą, później zaczynasz rozumieć, że jest z nim coś nie tak, że ma coś z głową… Dlatego naprawdę warto poszerzać swoją wiedzę, czytać, słuchać, oglądać podcasty, wywiady z psychologami.

        Warto też wiedzieć, że wiele osób ma narcystyczne ryski, że czasem każdy z nas zachowuje się jak np. narcyz gwiazdorzący czy inaczej jawny, jednak to nie znaczy, że jesteśmy narcyzami zaburzonymi osobowościowo - tę przypadłość wykazują testy i na pewno jest to spore spektrum zaburzeń. Poza tym, niestety, dużo łatwiej jest być złym niż dobrym człowiekiem, bo dobro wymaga nie tylko odwagi, ale też konsekwentnej, codziennej pracy nad sobą i swoimi reakcjami, uczuciami, emocjami. Watro jednak podejmować wyzwania i być coraz ciekawszą wersją siebie. Rupi Kaur w tomiku mleko i miód napisała:

trzeba wdzięku
by pozostać dobrym
w okrutnych sytuacjach

        Narcyzi, którzy przeczytają ten post (o ile w ogóle dotrą do tego miejsca), pomyślą: Co za durna baba, zero wiedzy, wymyśliła to sobie, bo wydaje się jej, że jest taka mądra! Mam jednak nadzieję, że jest on ciekawy i przydatny dla wszystkich zainteresowanych osób, bo z taką intencją go napisałam. 

        Czego można się nauczyć po zerwaniu i odchorowaniu relacji z narcyzem? Można lepiej poznać siebie, nauczyć się stawiania granic, bycia asertywnym, mówienia stanowczego nie, a także lepszego i bardziej uważnego obserwowania siebie i ludzi. Można się zastanowić, co ma się jeszcze w sobie do przepracowania, skoro przyciągnęło się takiego gada.

Narcyzi byli, są i będą (jest ich wielu w mitach czy biblijnych przypowieściach, a historia aż się od nich roi, pisali o nich i badali ten typ już "ojcowie" współczesnej psychologii: Freud i Jung), ale nasze reakcje zależą od nas. Możemy stać się lepszymi ludźmi, gdyż po takiej znajomości lub relacji, wiemy na pewno, jak nie powinno się postępować. Warto jednak przestać być naiwnym i wierzyć, że wszyscy są dobrzy, bo to jest supermit. Tak nie jest, bo narcyzi to zło wcielone i potrafią jedynie tę dobroć udawać w celu zniszczenia innych i zaspokojenia własnych potrzeb. I oni - wierzcie mi - doskonale wiedzą, co robią. Zdają sobie sprawę, że krzywdzą - ale są ponad tym, mają to gdzieś. Wybrali zło już dawno temu, mają zmiany w mózgach i nie podlegają terapii.

Trudne dzieciństwo - tak - ale kto miał łatwe? I powiem szczerze, w wieku dojrzałym to żadne wytłumaczenie. Żadne. To ty wybierasz, jakim człowiekiem jesteś.  

        Jednak przede wszystkim i nade wszystko musimy zacząć słuchać siebie i własnej intuicji, bo ona często już od początku narcystycznej interakcji, podpowiada nam, że to nie jest dla nas dobre, a my, lekceważąc jej mądrość, brniemy w relację, która zawsze źle się skończy. Nasze ciało też często daje nam podpowiedzi, które lekceważymy albo ich nie dostrzegamy, nasze ciało wręcz krzyczy: uciekaj, bo będzie źle! Inne scenariusze nie istnieją w przypadku narcyza. To zawsze jest krwawy horror klasy D.

        Na koniec podaję Wam do przemyślenia kilka cytatów z właśnie przeczytanej (i całej pobazgranej zakreślaczami) książki Katarzyny Loreckiej Kolekcjoner Krzywd (tytuł wybrany przez Autorkę jest dla mnie najbardziej adekwatny ze wszystkich książek, jakie o narcyzach przeczytałam, a te cytaty dodam również na Lubimy Czytać, bo widzę, że nie ma tam nic z tej książki, a warto podawać dalej rzeczy cenne i pomocne). Są to cytaty, pod którymi mogłabym się podpisać obiema rękoma:

Narcyzm jest pojęciem niejednorodnym, a ludzie o takim stylu osobowości różnią się między sobą. Można spotkać jednostkę narcystyczną i być pod urokiem jej pozornej nieśmiałości, iluzorycznej wrażliwości lub złudnej refleksyjności. I nie przypuszczać nawet, że ma się do czynienia z narcyzem. Miłosny związek z narcyzem jest zaś wyniszczający i potencjalnie niebezpieczny.

*

Narcyzm ukryty jest konsekwencją rozwojowej niedojrzałości, u której podłoża leży defekt poczucia siebie - zniekształcona, nieświadomie napompowana i niestała koncepcja siebie jako pokłosie szkodliwych dla dziecka przeżyć z początków życia.

*

Im bardziej nasilony jest narcyzm, tym gorsze przystosowanie do życia.

*

Wiedza o narcyzmie nie powinna służyć usprawiedliwianiu albo minimalizowaniu nadużyć.

*

Związek z narcyzem rani i lepiej się przed nim ustrzec.

*

Stały związek jest dla ukrytego narcyza transakcyjny.

*

Ludzie nie są dla narcyza ludźmi, ale narzędziami spełniania potrzeb i kolekcją korzyści, emocjonalnych lub materialnych.

*

Trudno uwierzyć, że osoba, z którą ma się pamiątkowe zdjęcia w czułym objęciu z okresu bombardowania miłością, tak naprawdę nie istniała. Że to, co się widziało, to była zjawa zapraszająca do fantazyjnego świata, przysłana przez bezcielesną istotę zamieszkującą odmęty nieświadomości narcyza.

*

Ukryty narcyz może deklarować wzniosłe ideały i pielęgnować czarujący wizerunek, ale w rzeczywistości nie szanuje dobroci.

*

Narcyzm to psychologiczna tożsamość i styl funkcjonowania. A ponieważ był i pozostał strategią przetrwania jest niezmiernie oporny na zmianę.

*

Kiedy ukryty narcyz opuszcza związek, wyciera w umyśle wspomnienia, jakby miał magiczną gumkę. Do perfekcji opanował przełączenie sposobu postrzegania drugiej osoby z idealizacji w dewaluację i wyrzucenie jej z głowy.

***

I jeszcze cytat przypisywany francuskiemu  komikowi Louisowi de Funesowi:

Nie ma znaczenia czy masz styl, reputację czy pieniądze.  Jeśli nie masz dobrego serca, nie jesteś niczego wart.

Powiem Wam: narcyzi nie mają serca, mają pompę ssąco-tłoczącą i mają gdzieś nawet swoje dzieci oraz relacje z nimi. To naprawdę antyludzie.

A na finał mój nowy wiersz o NPD:

Antybajka
 
Kopciuszek nie był dobrą, smutną, poniżaną dziewczynką
ani nawet Pretty Woman. Był niskim, zahukanym chłopcem
z zespołem FAS, codziennie walczącym o uwagę otoczenia,
który wyrósł na narcystycznego dorosłego po przejściach.
 
Wiele kobiet zapraszał do tańca lecz one uciekały z balu 
przed czasem, nie gubiąc złotych ani szklanych pantofelków.
Nigdy nie nauczył się odróżniać dobra od zła i choć wszystkie
byłe miłości grzebał w popiele, nie przeistoczył się w Feniksa.

Nie płakał, nie żałował, nie rozumiał, że krzywdzi.
Udając spokój i stoicyzm, codziennie od nowa zabijał małego,
nieszczęśliwego chłopca, który w nim krzyczał, błagając o opiekę.
Aż w końcu stał się pozbawioną empatii i wyższych uczuć wydmuszką.
 
Nie lubił i nie rozumiał baśni, archetypów, symboli, metafor.
Nie wierzył w nie, uważał za bzdury. Wykreował cyniczną,
iluzoryczną personę, której nie zdołały uratować żadne dobre
wróżki, żadne matki chrzestne, żadne milutkie, uległe królewny.
 
Kiedy umarł - nikt nie uronił łzy, nikomu nie pękło serce,
nikt nie posadził na jego grobie gałązki leszczyny,
a jego dusza nie zmieniła się w pięknego, białego ptaka.
 
Kopciuszek nie miał duszy ani serca dowodząc,
że można przeżyć życie, będąc jedynie kreacją
w pozbawionym widowni, amatorskim teatrze
jednego aktora.
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik 11 VIII 24
 
 
Temat NPD na pewno nie został wyczerpany, ponieważ ten post to zaledwie krótki opis tego, czego możemy się spodziewać w relacji z osobą zaburzoną. Więcej znajdziecie w książkach, webinarach, wywiadach z psychiatrami i psychologami. Osobiście bardzo się cieszę, że coraz więcej się o tym mówi (może nawet za dużo, może to trochę stało się modne), bo wiedza zawsze jest nam pomocna.  Dzięki niej możemy szybciej wyjść z bagna, a relacja z narcyzem jest bagnem właśnie, bo nawet się nie obejrzysz, a tkwisz po szyję w czymś, czego się nie spodziewałaś słuchając pustych obietnic kogoś, kto miał być tym jedynym, a okazał się atrapą faceta, koszmarem z najgorszego snu.
Wyjście z tego związku nie jest łatwe, rany po nim goją się długo, stres często wraca, dylematy bywają męczące, ale jak już staniemy na nogi i zrozumiemy mechanizm działania tego typu osób, wyjdziemy z tego silniejsze.