imieniny
maj pieści zapachem kwitnących rododendronów,
konwalii i dzikich róż. czaruje zielenią szumiącą
urocze nocne wiersze pisane z potrzeby serca.
słońce rozdaje witaminę de a słowiki robią swoje.
lubię myśleć, że jestem jeszcze piękna i całkiem
zgrabna, że młodość nie opuści mnie wraz z inwazyjną
menopauzą. lubię patrzeć jak rozkwita życie i nawet
wampiryczne kleszcze nie są w stanie wyssać
naiwnego zachwytu. tylko ta świadomość. natrętna,
zatruwająca umysł, niezaleczona od wielu już
wiosen. jedynie ona sprawia, że moja własna śmierć
staje się realna. czuję jej głaski na policzkach.
wiesz, moja matka znowu umrze dzień po imieninach
Joanny, w wigilię Dnia Matki, a ja przypomnę sobie
prywatne rigor mortis. studzę ból, grzebię emocje,
uspokajam drżenie głosu, serca, rąk.
telefon z zaświatów uporczywie milczy.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 24 V 15
Cytat w tytule postu Edward Stachura z wiersza pt. Skandynawia, a ja pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy jeszcze do mnie zaglądają.


