xXx
Listopad kusi tęczą, resztkami słonecznych promieni.
Uśmiecham się do róży, która nic sobie nie robi
z chłodu i stara się pięknieć z dnia na dzień,
pomimo aurycznych przeciwności;
Chodzę po lesie usłanym opadłymi liśćmi
o barwach tak pięknych, że nie chce się wierzyć,
w ich powolne umieranie w wilgotnej ziemi,
wchłaniającej wszystko co jest do wchłonięcia.
Wpatruję się w twoje oczy - takie ciepłe - chociaż
w zimnym kolorze bezbrzeżnego oceanu i nie mam
pewności, czy jeszcze chcę być tą długowłosą
dziewczyną, z którą kochałeś się na plaży w upalną
letnią noc i szeptałeś, że jest jasna i gorąca jak słońce.
Długo patrzę na liść ledwo trzymający się gałęzi:
wystarczy delikatny podmuch wiatru i podzieli
los wszystkich listopadowych liści, które jednak
mają tę pewność, że reinkarnują wraz z wiosną.
Nie wiem, czy wciąż uparcie będę się wieszać
na szyi życia, bo ono zbyt często szasta
impresjami na swój własny, osobliwy temat.
Doszłam do ściany, na której Banksy,
zamiast dziewczynki z czerwonym balonikiem,
maluje śmierć i serce mi pęka wsłuchane
w jesienne, półsenne murmurando.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 6 XI 23, p.l.r.
***Cytat w tytule postu Natan Tenenbaum
Zdjęcia: Banksy: Dziewczynka z czerwonym balonikiem, Leszek Idzikowski - mój prywatny braciszek: Listopadowy las, tęcze i róża moje z dzisiaj, a na ostatnim, pięknym zdjęciu listopadowy Bolesławiec - foto ze strony Bolec.info.
Dziękuję serdecznie za przeczytanie i obecność na moim blogu, pozdrawiam ciepło, JoAnna. :)







