Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Pawlikowska - Jasnorzewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Pawlikowska - Jasnorzewska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, lutego 05, 2019

"Fotografie to kęsy czasu, które można wziąć do ręki".

 

WIERSZE

Fotografia

Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska 

*


Fotoplastykon

Nie wiem dlaczego, ale zdjęcia nigdy nie kłamią. Mówią
jak wygląda człowiek, jak będzie wyglądać, kiedy przestaniesz
go kochać. Zdjęcia nie potrafią uchwycić czasu realnego,
w którym dzieje się miłość. Na tym zdjęciu ona nie kocha,
może cię jeszcze nie zna, może nie widzi. Ty kochasz ją
ale nie taką, nie widzącą ciebie, bez miliona drobnych zmian
na twarzy z powodu twojej obecności.
Na zdjęciu można źle wyjść, ale zdjęcie nigdy nie skłamie.
W końcu zostają nam zdjęcia, na których nie ma śladu miłości.

 Łukasz Mańczyk z tomu "Służebność światła",
Wydawnictwo Homini, Kraków 2004


*

 Fotka

W tym świetle twoje usta otwierają się jak
czerwony kwiat; we włosach zimne ognie.
Przez naszą miłość dzieją się dziwne rzeczy.
Patrz, jak się zbliża ku nam tańczący jeleń
w świetle nad miastem. Obie wypowiemy to słowo.


W tym świetle cmentarz jest nawiedzony, piękny.
Złote drzewa strzegą kamieni niczym wierne psy.
Mogliby nas tu pogrzebać, mówimy nagle we dwie:
i wtedy sowa śpiewa swoją jedyną nutę
na dłoni w rękawiczce pewnego Irlandczyka.


  Jackie Kay z tomu " Poetki z Wysp", Biuro Literackie i Instytut Kultury Miejskiej, Wrocław - Gdańsk 2015, tłumaczył Jerzy Jarniewicz
 

To nie są jedyne wiersze w temacie, ale są krótkie, na temat, a Jasnorzewskiej jest chyba najbardziej znany; zainteresowanych odsyłam do wierszy Wisławy Szymborskiej: Pierwsza fotografia Hitlera; Fotografia z 11 września; Fotografia tłumu; oraz wiersza Agnety Pleijel Do fotografii Wisławy Szymborskiej wykonanej przez Joannę Helander, który już gdzieś na tym blogu opublikowałam; sporo jest wierszy w temacie fotografii, a ponieważ prawie nikt nie czyta wierszy, zostawię je w błogim spokoju.



  CYTATY

Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości.

Henri Cartier-Bresson

*

Fotografia nie jest związana z patrzeniem, lecz z czuciem. Jeżeli nie czujesz nic w tym, na co patrzysz, nigdy nie uda ci się sprawić, aby ludzie patrząc na twoje zdjęcia, cokolwiek odczuwali.

Don McCullin

*

Fotografia jest nie tylko odbitką na papierze światłoczułym, jest także zwierciadłem świata, czasem krzywym, kiedy indziej wiernym, jest przedłużeniem w czasie ulotnego spojrzenia oka, jest narzędziem urabiania umysłów.

Urszula Czartoryska

*

Światło tworzy zdjęcie. Musisz je czuć, podziwiać i kochać. Przede wszystkim jednak poznawaj światło. Studiuj je ze wszystkich sił, a poznasz klucz do fotografii.

George Eastman

*

Nie ma zasad dobrej fotografii. Są tylko dobre fotografie.

Ansel Adams 

*

Receptą na dobrą fotografię jest myślenie jak poeta.

Imogen Cunningham 







  FILMY

Powiększenie, reż. Michelangelo Antonioni, 1966: klasyk, bo w dobie cyfryzacji i photoshopa mało kto wywołuje zdjęcia... I jeszcze bardzo piękne kobiety w tle; ze sztucznymi rzęsami, ale bez botoxu, z piękną mimiką.


Pola śmierci, 1984: film, który kiedyś bardzo mnie poruszył, z bardzo dobrymi aktorami, film - moim zdaniem - antywojenny.


Sztuka wysublimowanej fotografii, 1998: bardzo piękna opowieść o miłości dwóch kobiet z fotografią w tle.


Co się wydarzyło w Madison County, reż. Clint Eastwood , 1995: pracujący dla National Geographic fotograf, znajduje obiekty do zdjęć - mosty w Madison County a także wielkie, szczere uczucie.



Fotograf elfów, 1997: ciekawy film o tym, co może zdziałać i odsłonić zdjęcie...


Foto w godzinę, 2002: niewątpliwie jedna z najciekawszych ról nieodżałowanego Robina Williamsa, wcielającego się w wywoływacza zdjęć z cechami psychopaty.


Bliżej, 2004: doborowa obsada i film o przejmującej samotności plus Julia Roberts jako piękna pani fotograf (fotografią zajmowała się również w filmie "Mamuśka").

Czas, który pozostał, 2005: młody i zdolny fotograf dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę. Co zrobi z czasem, który ma do dyspozycji?


Futro. Portret wyobrażony Diane Arbus, 2006: ciekawy portret niekonwencjonalnej artystki w doborowej obsadzie.


Spotkanie w Palermo, 2008: nie potrafię się oprzeć poezji w filmach Wima Wendersa...


Kwiat pustyni, 2009: film nakręcony na podstawie biograficznej powieści znanej modelki (która mieszka w Gdańsku), w którym fotografia pełni zacną rolę i świetną rolę fotografa gwiazd stworzył w tym filmie rewelacyjny Timothy Spall.


Bractwo Bang Bang, 2010: mocny, dobry film, który warto obejrzeć tym bardziej, że - jak mawiała Szymborska - życie pisze najbardziej zdumiewające scenariusze, a ten film oparty jest na faktach.


Kobieta, która pragnęła mężczyzny, 2010: po tym filmie naprawdę polubiłam Marcina Dorocińskiego, który jest jego atutem, bo sam film nie należy do arcydzieł, ale czasem warto obejrzeć i taki obraz świata.


KSIĄŻKI:

Pierre Boulle, Fotograf: powieść znanego i cenionego autora opisująca pasję zawodową graniczącą z obłędem. Powieść tak stara, jak ja (1967, w Polsce wydana w 1969), ale wciąż aktualna.



Penelope Lively, Fotografia: czasem książki wpadają nam w ręce same. Takie czytadła, po które, gdyby nie przypadek, nigdy byśmy nie sięgnęli, ale przeczytać zawsze warto.

***cytat w tytule posta, Angela Carter

* zdjęcia w kolejności:

Joanna Pacuła na fotografii cenionego pstrykacza gwiazd, Denisa Piela

Linda Evangelista & Kristen McMenamy na fotografii Arthura Elgorta

Penelope Cruz & Woody Allen na zdjęciu autorstwa sławnej Annie Leibovitz

Kalina Jędrusik na fotografii Zofii Nasierowskiej

Na koniec pokażę Wam własne zdjęcie w oryginale i przerobione przez wszędobylską aplikację FaceApp i coś, co jest typowe dla naszych czasów: fotografia to już nie sztuka, już nie utrwalanie chwili, a iluzja, jakiś dziwny autolansik. Też lubię ładnie wyglądać na zdjęciach, jak każda kobieta (zresztą jestem bardzo fotogeniczna), ale po aferze z fotką Demi Moore na okładce jakiegoś pisemka, gdzie fotoshopem pozbawiono ją ręki... tym bardziej cenię stare zdjęcia prababci w kolorze sepii i piękne portrety Zofii Nasierowskiej... I przypominają mi się słowa z filmu "Koneser" Giuseppe Tornatore: "Wszystko można sfałszować, nawet miłość". Można. Tylko po co...
 
Dobrego i jeszcze lepszego dla Was!

niedziela, grudnia 29, 2013

Venus... bez futra...


(nie)ziemska

wyszłam z piany a ciało
pieściła mi woda
ponaglana do życia
falami uniesień

z mórz odmętów wyrosłam
słodka jak jagoda
senna śliczna i blada
z włosami jak wrzesień

w towarzystwie zefirów
na miłość czekałam
którą echa muszelek
podświadomie śniły

teraz siedzę i myślę
zgorzkniała niemłoda

że na bycie twą Venus
brakuje mi
siły


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 29 XII 13


Wenus chwili

Powiedz mi,
Czy Wenus była piękniejsza
Niż ty,
Kiedy stała na
Dryfujących w stronę lądu
Falach
Na swej pomarszczonej muszli?
Była wizją Botticellego,
Piękniejszą niż moja.
Była namalowanymi pąkami róży,
Które podrzucił swojej pani.
Czy w lepszej wierze
Rozsiewam słowa wokół ciebie,
Aby przykryć twój zbyt wielki powab,
Niczym mgłą
Ze zroszonego srebra?
Dla mnie
Stoisz opanowana
W błękitnym falującym powietrzu,
Opasana jasnymi wiatrami
I kroczysz słonecznym światłem,
A fale przed tobą
Marszczą się i mieszają
Z piaskiem u moich stóp.

Amy Lowell, z tomu “What's O'Clock”, 1926
tłum. z angielskiego Ryszard Mierzejewski



Arnold Słucki 

 AFRODYTA

Płetwistą,
w czepku plażowym
na ląd
widziałem,
jak wyszła po raz pierwszy.
Naga,
obręczą piany
na biodrach
dzwoniąc,
jak wokół słońca dzień nowy,
po grecku
imię wzywała Jehowy
i usta w pianie gryzła szalona
Maria cypryjska z egejskiego łona.
I ptak,
który siadł na jej brzuchu
był pewien
ruchów jej ciała i jęku
dwóch drewien
zbitych z dwóch cieni
zwisających ramion.
Jeszcze w niej się dwie miłości łamią,
dwie piękności nieutulone.

Jesienna Afrodyta
 
Na Twoich włosach
jesień zaplata
miedziane warkocze.
Otulona misternym welonem
babiego lata
płyniesz przez park.
Niesie Cię fala
szeleszczącego złota,
rudo czerwona piana
październikowej zadumy.
Nie odchodź
Jesienna Afrodyto
w wieczorną mgłę

Tadeusz Gajewski 
 

Venus

Pierwszy raz śnisz się chłopcom, gdy późnym wieczorem
Odgadną nagle finał tłustej anegdoty
I nocą wizje roją w podnieceniu chorem,
W białej gorączce twojej upiornej pieszczoty.

Rano budzą się słabi, z rozbolałą głową,
Z sino podkrążonymi pierwszy raz oczyma.
Draga, megera serbska, zostaje królową
Na ruinach dziedzictwa Coopera i Grimma.

Odtąd żyją w romansach, w fantastycznym świecie
Haremów i kurtyzan... Opętani żądzą
Z lękliwie słodką myślą o nagiej kobiecie
Po członkach swych rękoma febrycznymi błądzą.

A kiedy przeżarci trądem twej miłości
Duszą się mdlejąc w czadzie lubieżnego żaru,
Jak ślepy sfinks, się do nich z nieznanej ciemności
Zbliża czerwona lampa z nad drzwi lupanaru.

W podejrzanych zaułkach, w zamtuzach z pianolą,
Wśród alfonsów czekają w sekretnym hotelu,
By uklęknąć przed twoją rudą aureolą,
Venus, odkryta oczom pierwszy raz w bordelu!

Tu im w dzikim bezwstydzie odsłoń swoje lico
I goła, wytarzana w rozpuście szkarłatu,
Przyjmij ich w głębię zguby, wieczna tajemnico,
Ukryta w łonie ludzkim na pohybel światu.


Kazimierz Wierzyński


Wenus

była piękna jak kamień
alabaster
z zielonymi żyłkami
tętniącymi uśpioną krwią

pół setki bogów
na obłoku
klaskało w ręce
gdy szła
chwiejąc się w biodrach

i nawet nie głowa
nie
i nie usta
nabrzmiały południa owoc
piersi - właśnie
piersi miała takie
że tylko stać
i wyć z zachwytu do chmur

były jak bratnie księżyce
odkradzione niebu Saturna
owalne - uniesione w górę
a Hefajstos który w kuźni koniom kopyta kuł
skarżył się że go zdradza
dureń

Halina Poświatowska
  
Narodziny Venus

Z macierzystej swej głębi, co się mroźnie chmurzy
Wciąż chłostana przez wichry, wynurza się ciało -
Dar, który oto słońcu cierpkie morze dało -
Strząsając z siebie iskry diamentowej burzy.

Ukształtowany uśmiech na rąk bieli ściga
Łez z sinego ramienia kapiących migoty -
Czyste, mokrej Tetydzie zabrane klejnoty,
A włosy pieszczą łono, które aż się wzdryga.

Chłodny żwir, nawadniany pierzchliwością kroków,
Obsuwa się, wydając jakby szept łaknienia:
Piasek spił już całusy dziecinnych podskoków.

Śląc wokoło to błahe, to groźne spojrzenia,
Ruchliwe oko wplata w złych błyskawic dąsy
Śmiech płycizn i zdradzieckie fal dalekie pląsy.

Paul Valery



Wenus

Lśniące oczy
Anielskich włosów
Szatański blask
Rozjaśniający
Uśpiony uśmiech
Dziecięcej barwy ciało
Kształtów i tajemnic
I twe rączki
Zakrywające
Cycki i pizdę

Janusz Dziubak


Venus - najjaśniejsza gwiazda na moim niebie
Pełnym miliardów miliardów gwiazd
Jaśnieje w moim sercu
a miliardy milionów godzin dzieli nas
Venus lśni dla mnie
Jak światło
Odległej gwiazdy
Twoja miłość
Jest w falach
A fale z twojego czasu
Wiecznie płyną do mojego.


Chloë Rayban, z książki pt. Miłość w cyberświecie



Do Afrodyty

Przed tronem twym się chylę, Afrodyto,
nęcąca w zdradne sieci córo Zeusa,
i błagam, smutkiem nie dręcz mego serca,
o nieśmiertelna,
lecz ku mnie zejdź, jak nieraz już czyniłaś,
gdy cię mój głos doleciał z oddalenia,
i dla mych skarg rzucałaś progi domu
wielkiego ojca.
Twój złoty wóz poniosły chyże ptaki
i raz po raz, nad kręgiem czarnej ziemi
zniżając lot, skrzydłami mocno biły
w jasnym eterze.
Ujrzałam cię, a ty, promieniejąca,
z uśmiechem na obliczu nieśmiertelnym,
spytałaś najłaskawiej, co mnie gnębi,
że ciebie wzywam,
kto wzniecił znów mych pragnień najgorętszych
serdeczny żar? Kogo mi przywieść ma
Peitho ku miłości? Kto mnie skrzywdził,
kto ból mi zadał?
Unika cię? — mówiłaś. — Wnet odszuka!
Odtrąca dar? — Wnet tobie dary złoży.
Nie kocha cię? — W miłosne wpadnie sieci
choćby wbrew chęci.
I dzisiaj zejdź ze stopni swego tronu,
nie pozwól mi w daremnej trwać tęsknocie,
i stanąć racz w tej trudnej dla mnie chwili
po mojej stronie!


Safona


Spotkanie z boginią

Przyszła dziś do mnie "Wenus w futrze",
Ucałowałem boskie skronie
I rzekłem: "Ubierz sobie płaszczyk,
A futro zostaw mojej żonie".

Jan Sztaudynger

Naga poraniona Wenus

Katastrofy mijają
uciszają się wichury uczuć
po sztormie przychodzi czas ciszy

Byle tylko przetrwać
wtedy gdy woda do oczu się wciska
i ciągły jęk szamoce się w uszach

Uczepić się wtedy siebie
z całej siły
jak rozbitek
by w końcu wyjść na brzeg

Naga poraniona Wenus

Agnieszka Petryja 



Wenus

Żonie
1

Tobie grają wszystkie instrumenty,
ciebie wiatr na ziemię z nieba przeniósł
i ku oczom twym po ścieżkach krętych
idę w dzień i w noc, o pani Wenus.

2

Tłumacząca wszystkie sny w sennikach,
sekret wszystkich spotkań i zaręczyn,
wszędzie jesteś: w kwiatach i w świecznikach,
palcem tkniesz: i tańczy świat, i dźwięczy.

3

Po jarmarkach, zadymionych placach
też przechodzisz, śmiejąc się i kwitnąc,
ciągle cień twój odchodzi i wraca,
w ręku chustkę trzymając błękitną.

4

Nawet ślepcy widzą cię nocami,
głusi słyszą, chorzy wznoszą głowy,
kiedy lekko stąpasz ulicami,
gdy sprowadza cię wiatr południowy.

5

Każdą ranę palec twój zabliźni,
każda sprawa będzie rozwikłana.
Z krzykiem biegną ku tobie mężczyźni
wylać gorzkie łzy na twych kolanach.

6

Świece im zapalasz. Przez ogrody
wiedziesz ich, gdy śpią, nad złote rzeki
i codzienne, takie ciężkie schody
jakże im się znów wydają lekkie!

7

Wszystko zmienia się na twoje przyjście,
kiedy pierścień twój zaświeci nocą:
ptaki budzą się. I szumią liście.
I na niebie srebrne gwiazdy wschodzą.

8

Więc dla ciebie, Wenus, tron w szkarłatach,
rzeźba, wiersz, gramofonowa płyta
i ten dźwięk na wszystkich mostach świata
zakochanych, siedmiostrunnych gitar.

9

To dla ciebie, Wenus, na twą chwałę
pory roku idą rząd za rzędem:
wiosen szum, zim plecy białe,
letnie góry i trąbki jesienne.

10

Bo ty jesteś ta, która w nas mieszka
i prowadzi nas jak marsz weselny;
bo ty jesteś śpiewająca ścieżka,
krzyk ostatni i zachwyt śmiertelny.

Konstanty Ildefons Gałczyński, 1948



Do Venus

Kwitniesz, Wenus! Jasno i rzęsiście,
Chmur bluszczowym okolona liściem---
-Erotyku w księdze kosmografii!

Dziś, gdy w pasie przełamana patrzę
W rozstrzał twoich promieni, mój astrze,
Czuję, że przyciągać potrafisz...

Z naszej Ziemi, głośnej i jaskrawej,
Gdzie nad miłość godniejsze są sprawy,
Gdzie szaleństwa nie ma czym ugościć,

Chcę się wydrzeć, by z sercem rozbitem
I płonącym, spaść areolitem
W twoje pola, w twoją mgłę namiętności...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


Obrazy: William-Adolphe Bouguereau, Sandro Botticelli,Francois.Boucher, Henri PierrePicou, Alexandre Cabanel, Arkadiusz Dzielawski, Frances Copodesti, Henri Gervex, Jacopo (Giacomo) Amigon, Arnold Bocklin (1827-1901),Jean-Honoré Fragonard ,Eduard Steinbruck, Howard Schatz, Gustave Moreau,David LaChapelle, George Spencer Watson,Sun Dongxu (2011),Witalij Sadowski, Jorg Dubin   : Narodziny Venus; Tycjan- Wenus z lustrem, plakat do filmu Romana Polańskiego, Evelyn De Morgan z 1898 r. pt. Helena Trojańska, na którym autorka ukazała Helenę ze wszystkimi atrybutami przypisywanymi Afrodycie, najpiękniejszej bogini miłości, Jushua Reynolds: Amor i Venus


sobota, maja 04, 2013

"Tutaj leży Joanna: nie Guze, nie z Arku..."***

Joanna

Przedjesiennym południem żegnałem Joannę
W kaplicy Zmartwychwstania na cmentarzu w Lundzie —
Nowoczesne, surowe, protestanckie wnętrze,
Czworobok murów z ledwie pobielonej cegły,
Tylko czołową ścianę zdobiła mozaika:
Chrystus o dobrej twarzy polskiego wieśniaka
Unosił w górę, prawym objąwszy ramieniem
Kilka drobnych figurek ocalonych ludzi.
Mówiono, że artysta, wzorem starych mistrzów
Uwiecznił tak postacie członków miejskiej rady
Którzy ufundowali cmentarną kaplicę
(Choć nie z własnej szkatuły, lecz z publicznych środków)
Tych Pan ocalić raczył...

O przedwieczerzu wszedłem do lundzkiej katedry
Aby zapalić świecę za sen Jej spokojny
...Katedra była pusta, bezludna i cicha
...i Joanny nie było. Tylko Dobry Pasterz
Wtapiał martwe spojrzenie bizantyjskich oczu
w nicość. Twarz najmniejszego nie zdradzała czucia
Żadnego poruszenia. Wszak umarło tylko
Dziecko, co nawet nie dla Jego żyło chwały
Lecz dla miłości ludzi. I modłów nie znało
Lecz cieszyło się życiem. Kiedy miejska rada
Kaplice budowała pod wezwaniem Tego,
Który przekupniów ongiś wygnał ze Świątyni
A dziś Odkupicielem jest już Przekupionym 
 
Natan Tenenbaum
 


Nie obchodzę imienin, ponieważ moja mama odeszła dzień po moich wyznaczonych przez rodziców imieninach i w wigilię Dnia Matki, więc jest mi ciężko, ale dziękuję mojemu tacie za to, że nadał mi moje imię. Rodzinna opowieść była prosta: mama była zła, bo chciała mnie nazwać Lidią Marią (o, Dżizas!), ale ojciec po tym, jak mnie zobaczył, uznał, że nie może mi nadać takich imion, poszedł więc do urzędu i ku rozpaczy mamy, dał mi na imię Joanna, za co jestem mu dozgonnie wdzięczna, bo lubię swoje imię.

 Dziś kilka wierszy i pioseneczek z Aśkami w rolach głównych.


Dzisiaj też minęła (lub wczoraj, bo zmarł prawdopodobnie w nocy z 3 na 4 maja 1985 r.) rocznica śmierci Wojtka Bellona, śpiewającego poety, którego muzą była żona, Joanna (ale to tak na marginesie)...

❤  



Madrygał

Dziewczę wiotkie, Joanno innego imienia!
Dawno już nie mówiłem do ciebie kwiatami,
O, fiołkami, Joanno! O, woni wspomnienia,
Czerwonymi ustami, liliowymi listami!

Kwiat - może być mimozą, złotych łez fontanną,
Wiersz - deszczem słów majowych, dźwięczącą litanią,
Więc pozwól, że cię nazwę Klaryssą, Joanno,
Która jesteś wkwieconą w te strony Stefanią.

Julian Tuwim, 1922




 

Skandynawia

Dłonie Normanów umuzycznia Sibelius
Na drugiej harfie
mleko swych włosów
rozpuszcza śnieżyca

Lodowe płatki chryzantem
na ozorach psów usypiają w ogrody
Tu nie ma Gangesu
lecz są renifery
o rogach wzorzystych jak fiordy
albo kaprys Joanny

Joanna harfa ostatnia
Joanno zapłacz nade mną

Edward Stachura



Majowy nocny wiersz na imieniny Joanny

Pomyśl! już widno prawie,
a nie zmrużyłem oka.
Majowa noc w Warszawie
jak Prudential wysoka.

A księżyc tam, gdzie mieszkam,
w Alei Róż i Słowików,
upadł - orzeł czy reszka? -
pod oknem na chodniku.

Słowicze wokół bel canto
wysadza bzy w powietrze,
więc chyba milicjantom
też chce się pisać wiersze.

Kupię wam, obywatele,
świąteczną choinkę kasztanu,
a tobie, córeczko, niewiele
na imieniny: dobranoc...

Mógłbym tak pleść bez końca
z poetyckiego nawyku...
Dobranoc. Adres ojca:
Aleja Róż i Słowików.


  Władysław Broniewski

----------------------------------------


 Majowy nocny wiersz na imieniny Joanny (parafraza) ***


Śmieszne! Już ciemno wokół

i nie chcę zmrużyć oka.
Majowa noc w tym mieście,
mruga do mnie z wysoka.


A księżyc tam, gdzie mieszkam,
w odbiciach szklanych kolczyków,
przegląda się w kroplach deszczu
na zatopionym chodniku.


Słodkie poszumy wiosny
rozanielają powietrze,
a mnie - w bezsenności samotniej -
śnią się realne wiersze.

Opiszę swoim najbliższym
łąkę makami utkaną,
A sobie samej niewiele powiem
na imieniny: dobranoc...

Mogłabym bredzić bez końca
z gadatliwego nawyku.
I spacerować z Broniewskim
 Aleją Róż i Słowików.

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 24 V 14

*** parafraza wiersza Władysława Broniewskiego pod tym samym tytułem





***


 Joanno - ty mi oświetlasz drogę
wchodząca po stromych stopniach
prowadzona przez płomień

w spalaniu musi być sens
inaczej
niczym jest rozżarzony popiół

a tak i ciebie i mnie i mojego białego psa
Joanno
czeka świetlista korona

policzą nas w grono świętych
za to uparte wchodzenie

i ciebie i mnie i mojego białego psa


Halina Poświatowska

❤  

  Fotel i książki, i świeca z cieniem
i nagle w świecy jęk pełen skarg:
To ćma płonie jasnym płomieniem
jak sama Joanna d'Arc.

 

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

❤  

 Święta Joanna


Nieskazitelna,
żołnierzu mężny,
ach, cóż moje słowa mogą…
Tobie wojownik nieba
archanioł Michał powierzył
obronę francuskich lilii,
Joanno.


Ja, twój niegodny sobowtór
zdobywam Orlean z dykty
nad którym żółty reflektor
złowrogo się dziś przekrzywił
jak gdyby płomieniem stosu
już spalał płócienną otchłań.


W scenie sądu zbyt głośno szlocham
(nad tobą czy nad sobą, ach, nie wiem).
Przytomniejąc słyszę suflera
szept z przerażenia cienki.
To dopiero wyzwoli
mój krzyk, jak krew z gardła.


A wtedy z kulis kat wyjdzie
po nasze ciało,
Joanno.

 Nina Andrycz

 

Joanno...


Jesteś krucha jak skrzydła motyla ,
jesteś wiotka jak wierzby gałązka,
masz moc słońca, co płatki rozchyla
kwiatów, pachniejących bez końca…

Jesteś pięknem zawartym w młodości
i świeżości młodzieńczej fontanną,
objawieniem, zwiastunem miłości,
pięknym elfem, boginką Joanno…

Kiedy nocą te strofy rymuję,
a właściwie już porą poranną,
bo świt nocy opończę zdejmuje,
wierzę - przyjmiesz mój wierszyk, Joanno…



hallski



Kołysanka dla Joanny I

Zanim mi sen na oczy spłynie
Moje myśli szybują przez lufcik
Żeby Cię ujrzeć w ową chwilę
Gdy włosy czeszesz przed lustrem

A kiedy zaśniesz w ciepłej pościeli
Zmęczona długim przelotem
Jak ptaki w skrzydła głowy wtulają
Patrząc na sen Twój spokojny

Niech Ci się przyśnią pory roku
Niech grają we śnie Twoim i tańczą
Jesień prężąca liście do lotu
Lato w upale słonecznym

A jeśli zima to w śniegu cała
Wiosna w miłków wiosennych łąkach
Śpij moje myśli nad Tobą czuwają
Na parapecie za oknem


Wojciech Bellon


Kołysanka dla Joanny II


Gdy śpisz obca lampy światłu
W półmroku rozgrzanej pościeli
Moje pióro Twoje rysy kreśli
słowami tworzonymi pomału

Jakże nazwać nad którą się czuwa
Ciepła garść w oprawie uśmiechu
Każde słowo innych słów jest echem
A z nowymi idzie jak po grudzie

Gdy drzwi zostawiasz otwarte
Dla szorstkich zapachów drogi
Pomna nocy leżących odłogiem
I wciąż pytań bezsennych czy warto

Jakże nazwać nad którą się czuwa
Ciepła garść w oprawie uśmiechu
Każde słowo innych słów jest echem
A z nowymi idzie jak po grudzie

Gdy myśl z pociągu w pół drogi
W dom zawita o stacji tysiąc
Daj jej chwilę przy Tobie odpocząć
Bo ta myśl ciągle myśli o Tobie

 Wojciech Bellon


Joanna



najlepsze z nas
uwierzą we wszystko co im powiesz
ale nie mogą uwierzyć w siebie

sarni tupot ich nóżek
nie przestraszy nawet muchy

na szybach wynajętych okien
słychać szklany dźwięk pukania
nie muszą odsuwać firanki by wiedzieć –

to przeszłość

w kolejnych przeprowadzkach
gubią meble łyżki parasole mężczyzn
lecz nigdy tomików z poezją i marzeń

najlepsze z nas
święcie wierzą w miłość
lecz gdy ta siada u ich stóp
myślą że to metafora

a gdy im smutek
skrzypcami nad głową zawodzi
malują paznokcie
i mówią: nie szkodzi

Ewa Kaczówka

Do Joanki 


O kwiecie wdzięcznej krasoty! 
Mamże cię piórem ocenić? 
Nie chcę, wielbiąc twe przymioty, 
Skromność pochwałą zrumienić. 
Czucia, życzenia ukryję... 
Te w imienniczku są na nic: 
Póki serce życiem bije, 

Trwać będą, a trwać bez granic; 

Na trwałość pamięci kładę 
Dla cię związaną balladę. 

Tomasz Zan


***

nie oświetlasz mojej drogi Joanno
wchodzenie po stromych stopniach
 na stos to nieludzkie barbarzyństwo

owszem jest sens w spalaniu
drewna w kominku
świeczek co pachną
i biją światła ciepłotą jasną

popiół i tak zostanie popiołem

policzyli cię w grono świętych
za to uparte wchodzenie

a mnie i moich bialutkich kotów
nie muszą

nie chcemy świetlistej korony
Joanno

wystarczy pamięć
twojej okrutnej śmierci
i wiara że czasy spalania czarownic
odeszły w niebyt
bezpowrotnie

ufam że głosy które słyszałaś
nie były symptomem schizofrenii

biedna leworęczna Joanno
symbolicznie przytulam cię lewym ramieniem
na znak

prawości

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2013

Moje ulubione Aśki to: Joanna Pacuła, Jeanne Moreau, Joan Cusack i Joan Allen - aktorki, Joanna Kołaczkowska - artystka  kabaretowa, Joanna Drażba - młoda poetka, która nie zdążyła rozwinąć talentu, bo we własne urodziny odeszła, nie pokonawszy raka, Jeanette Winterson, jedna z moich ulubionych brytyjskich pisarek i Joanna Siedlecka, autorka biografii Jerzego Kosińskiego oraz moich dwóch ulubieńców: Gombrowicza i Witkacego.



*** K.I.Gałczyński

**** gify z netu, oprócz drugiego i ostatniego.

Drugi jest próbką mojego pisanka lewą ręką, ostatni to autograf Joanny d'Arc.
Joanna d'Arc najprawdopodobniej była leworęczna, co w średniowieczu i nawet w wiekach późniejszych, oznaczało kontakty z diabłem i takie tam powody do skazania na stos...Smutne, ale prawdziwe.