Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Osiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Osiecka. Pokaż wszystkie posty

13 kwietnia 2025

"Ulica Japońskiej Wiśni niech się wymyśli w purpurze gwiazd". ***


xXx
 
"Darujcie mi biały strój, tak mało już nocy i dni".
Agnieszka Osiecka
 
Wiosny przychodzą do mnie coraz wolniej, mozolniej.
Spóźniają się jak menstruacja, którą niebawem stracę
na rzecz braku talii i jeszcze wyraźniejszej serpentyny
zmarszczek - mapy gestów, uśmiechów, grymasów, min.
 
A przecież pragnę żyć, rozkwitać jak sakura
przy ulicy Japońskiej Wiśni, o której śniła poetka.
Chcę tańczyć i medytować o wschodzie słońca, uziemiać się 
wśród morskich fal, wsłuchiwać się we wrzaski mew,
 
puszyć jak pawie, wkładać na siebie wdzianka rodem
z teledysków Boney M., śmiać się, wygłupiać i bawić.
Muszę jednak darować sobie białe koronkowe kiecki, 
schować je w czeluście szaf, gdyż nie przystają
do poszarzałej, wyblakłej urody i barokowych kształtów.
 
W krainie botoksu, doczepianych włosów, tatuowanych brwi,
jedwabnych rzęs - mogę osiągnąć erzatz odmłodzenia,
jednak zdecydowanie wolę zapisać na ciele maki,
bawiąc się w sztukę i słodkie kłamstwa.
 
Niechaj Dziewanna doceni moje starania i wyśle do mnie
spóźnione słowiki z wokalem na miarę Pavarottiego,
żebym mogła śpiewać hity z ptasiego radia,
zamiast odgrywać rzewne nokturny
 
o nadchodzącej nieuchronnie nocy
pozbawionej pełni 
 
życia.
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 13 IV 25, pełnia Księżyca w Wadze
 

Cytat w tytule postu Agnieszka Osiecka, piosenki poniżej z tekstami Osieckiej
 


Grafika z Internetu, nie znam Autorów

17 lutego 2025

Kot - najlepszy domowy terapeuta

 Witajcie w Międzynarodowy Dzień Kota!


Cytaty o kotach
 
*
W tej chwili istnieję tylko dlatego, że kot na mnie patrzy. A jednak ludzie potrzebują cudzych spojrzeń. Przecież ktoś, na kogo nikt by nie patrzył, nie istniałby. Mnie określa spojrzenie kota.
 
Anna Bolecka
 
*
- Zna pani na pewno taki nastrój, kiedy człowiek, siedząc samotnie i przyglądając się kotce liżącej na dywaniku swoje małe, tak się tym przejmuje, że jest poważnie zirytowany, jeżeli jedno uszko zostanie pominięte.
- To okropnie leniwy nastrój.
- Przeciwnie, nieznośnie czynny.
 
Emily Jane Brontë
 
*
Psy mają swoich panów, koty – służących.
 
Rita Moe Brown
 
*
Koty doskonale wiedzą, jak żyć chwilą teraźniejszą, a przy odrobinie szczęścia, mogą nauczyć nas, jak znaleźć dla siebie miejsce w promieniach słońca.
 
Ellen Perry Berkeley
 
*
Czas spędzony z kotami nigdy nie jest czasem straconym.
 
Colette 
 
*
Ludzie, którzy nie lubią kotów, widocznie jeszcze nie spotkali tego właściwego.
 
Deborah A. Edwards
 
*
Kot nauczył mnie, że najlepsze, co można ofiarować bliskim, to swój czas.
 
 Joanne Liu
 
*
Budzi mnie łapka, jego mokry nos.
Niech wlezie pod koc, tu przy ścianie.
Zwija się, mruczy, zapada w sen. Kot -
mniej dokuczliwy jest niż kochanek.
 
Ursula K. Le Guin
 
*
Im lepiej poznawałam mężczyzn, tym bardziej lubiłam koty.
 
Lucy Maud Montgomery
 
*
Kot – twierdziła – nie ogranicza człowieka i nie potrzebuje go. W istocie uważa go po prostu za kilka różnych kotów: jeden kot to ręka, która głaszcze kota właściwego, drugi to głowa, która przesuwa się na tle lampy, trzeci-noga wsuwająca się właśnie do buta.
 
Agnieszka Osiecka
 
*
Za to koty – wydaje mi się, że koty mają aspergera. Są bardzo inteligentne, tak jak ja. I tak jak ja czasami potrzebują, żeby zostawić je sam na sam ze sobą.
 
Jodi Picoult
 
*
Myślałam, że jesteś jednym wielkim kłopotem, ale szybko okazało się, że jesteś futrzaną kulką szczęścia, która każdego dnia nieodmiennie rozgrzewa moje serce. 
 
Nela Nielsen

*
Mruczenie to jedyna muzyka, która pasuje do wszystkich sytuacji.
 
Monika Sajdak
 
*
Umrzeć, tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu.
 
Wisława Szymborska
 
*
Koty wyczuwają, że nie lubisz śladów ich łap na maśle, ale będą wchodziły na nie za każdym razem, kiedy nikt nie patrzy.
 
Kathy Young
 
 
            Autorką obrazów jest Meta Plückebaum, z domu Meta Weber (1876 -1945) - niemiecka malarka zwierząt, kwiatów i portretów, a także graficzka i ilustratorka książek dla dzieci, która zasłynęła głównie z tego, że malowała bawiące się koty. 
 
 
o moich kotach 
 
koty przyszły się wygrzać 
w półcieniu moich rzęs
 i patrzą beznamiętnie
 w moje nie-kocie oczy
 
 mruczą z nudy bezbrzeżnej
 pieszczone miłością własną 
i moszczą się rozkosznie
 na moim terytorium
 
 koty lubią być ze mną
 ja uwielbiam być przy nich
 kocham ich fanaberie
 foszki niedozwolone
 
 bo żaden z moich przyjaciół
 nie tuli zespołów napięć 
 i absolutnie żaden
 nie milczy tak mądrze 
 
jak one
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik,  2011
 
Moja Bablinka skończyła niedawno 14 lat! Powinna mieć na imię Walentyna, bo dostałam ją na Walentynki.
Bazyl ma już ok. 8 (dokładnie nie wiem, bo był dziki, adoptowany, znaleziony na opuszczonych działkach pod lasem).

Shih tzu w dosłownym tłumaczeniu znaczy lwi pies, więc Niko też jest troszkę kotem i 1 kwietnia skończy 14 lat.

28 grudnia 2024

UWAGA POEZJA czyli wiersz Osieckiej i kilka słów o Babińcu Literackim

 🩷 Witajcie!🩷

    Ten post zostawiłabym bez komentarzy, gdyby była taka możliwość. A może jest, a ja jej nie znam? Może można wyłączyć komentarze na Bloggerze do jednego postu? Jeśli jednak skomentujecie, będę wdzięczna, bo nieustannie jestem wdzięczna za wszystkie komentarze na moim blogu!

    Zostawiam dzisiaj do przeczytania, przemyślenia i przeanalizowania wiersz - piosenkę Agnieszki Osieckiej, podobnie jak rok temu, co możecie przeczytać TUTAJ. Dzisiejszy wiersz jest inny, ale równie ciekawy, bo Osiecka miała niezwykłą osobowość. Myślę, że wiersz pasuje do okoliczności, jednak życzenia noworoczne jeszcze zdążę Wam złożyć, napisać w innym poście.

    Zachęcam Was również, wszystkich, którzy macie konto na Facebooku, do czytania i polubienia BABIŃCA LITERACKIEGO, strony na FB, na której codziennie publikujemy polski lub obcojęzyczny wiersz lub fragment prozy napisany przez kobietę. Oto nasza aktualna Redakcja w pełnej krasie od górnego, lewego rogu: Katarzyna Zwolska - Płusa, JoAnna Idzikowska - Kęsik, Anna Musiał, Wioletta Ciesielska - Pawlak, Elżbieta Binswanger - Stefańska, Agnieszka Wiktorowska - Chmielewska, Joanna Fligiel, Daria Danuta Lisiecka, Ewa Łada, Anna Błasiak. Będę wdzięczna za każdy lajk, bo im więcej polubień strony, tym większe mamy zasięgi, a to nas motywuje do dalszej pracy, do ulepszania strony. Mamy również blog w Internecie i konto na Instagramie, na które również serdecznie zapraszamy!

    Babiniec Literacki pierwszy post opublikował 1 sierpnia 2016 roku z inicjatywy Matki Założycielki - Joanny Fligiel po to, aby propagować  i promować współczesną i klasyczną kobiecą twórczość poetycką i prozatorską. Wiersze ukazują się codziennie i jest to mrówcza praca, wierzcie mi lub nie. Niedawno strona osiągnęła wreszcie 15 tysięcy polubień, ale chciałybyśmy pójść dalej, mieć większe zasięgi. Warto zaglądać do Babińca i czytać wiersze poetek, bo jest to naprawdę niezwykła przygoda i niesamowita różnorodność. Co roku również ogłaszamy w Babińcu Literackim Ogólnopolski Konkurs Poetycki, a nagradzane i wyróżniane wiersze ukazują się potem na naszym portalu. Warto, naprawdę warto czytać tę stronę!

    Logo Babińca Literackiego zaprojektowała Małgorzata Południak, wykonała Marta Warzecha, a autorką zdjęć (magnesy z logo Babińca) powyżej i ostatniego w tym poście jest Anna Musiał. Collage ze zdjęciami Redaktorek Babińca zrobiła na okoliczność podziękowań za 15 tysięcy polubień strony - Joanna Fligiel.

    A teraz wiersz Agnieszki Osieckiej, który w Babińcu ukazał się dzisiaj, czytajcie!

Agnieszka Osiecka

Co nam ten rok zabierze

Pytają przy deserze
I u piekielnych bram
Co nam ten rok zabierze
A co daruje nam

Kobieta grzechy pierze
A Bóg zamyka kran
Co nam ten rok zabierze
A co daruje nam

Zielonej stratosferze
Przybyło kilka plam
Co nam ten rok zabierze
A co daruje nam

Czernieją miejskie wieże
Nie widać pan czy cham
Co nam ten rok zabierze
A co daruje nam

Rogata młodość znika
Nadchodzi szary czas
Nieczęsto już muzyka
Do tańca budzi nas

Już pokolenie młode
Dobiera nowy ton
I jutro pójdzie w szkodę
U boku nowych żon

Robimy się jak skała
Każdy jest w nocy sam
Co nam ten rok zabierze
A co daruje nam

Za nasze polskie życie
Za takie jakie jest
Wypijmy wódki łyczek
Z domieszką cichych łez

*

Agnieszka Osiecka (1936 -1997) – polska poetka i muza mistrzów słowa, autorka tekstów piosenek, pisarka, reżyserka teatralna i telewizyjna, dziennikarka. Pisała o sobie: "Meldowana nielegalnie gdzie normalnych ludzi setka, wizytówkę mam na wannie - pół kobieta, pół poetka". Pisała również: "Są jeszcze brzegi, na których nie byłam, są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam, są pocałunki na które czekam, listy z daleka, drogi pod wiatr".

    Przy okazji szczerze polecam biograficzną książkę Karoliny Felberg pt. Osiecka. Rodzi się ptak, która jest niezwykle wnikliwa, wspaniała i świetna. Jest to chyba najlepsza, bardzo rzetelna biografia opisująca młodość tej pięknej, trudnej kobiety, cudownej poetessy, która wcale nie miała bajkowego życia i lekkiego dzieciństwa. Czekam bardzo niecierpliwie na kontynuację, na dalsze fakty z życia poetki. Dawno nie czytałam tak fascynującej biografii, którą czyta się jak świetną powieść obyczajową, ale czeka na mnie jeszcze niesforna, bezbożna Konopnicka, tudzież jej nowa biografia, więc kto wie jak będzie, choć Osiecka jest mi po prostu i zwyczajnie bliższa: "Stoczmy się dzisiaj, stoczmy się ciut, zwitkaczmy się odrobinkę, jak długo można w świecie złym kretyńskim być motylkiem? Było się, było tamtym i tym, szczególnie zaś miłą panienką, lecz łatwiej jest o męski rym – skurwiwszy się ociupeńko".

     Pozdrawiam i dziękuję za uwagę, czytanie, zatrzymanie się na moim blogu! I nie zapomnijcie zajrzeć do Babińca Literackiego! JoAnna.

08 grudnia 2024

"Cel życia to nie być zadowolonym, ale być użytecznym, wartościowym i kreatywnym". ***

Witajcie!⊱ 

 To mój pierwszy, nieco spóźniony z braku czasu, grudniowy post! Dziękuję, że jesteście, zaglądacie i komentujecie! Na początek mój stary, ale niestety, wciąż bardzo aktualny wiersz...

 *

Jej Wysokość Szwaczka
 
Zmęczona wstaje w środku nocy, gdy dzieci śnią o bananowych
wyspach, a bezrobotny konkubin przewraca się na drugą stronę
erotycznych fantazji o haremie chętnych, roznegliżowanych księżniczek.
 
Robi stos kanapek z pasztetową: dla dzieci, dla gacha, dla siebie.
Wychodzi z zimnego mieszkania na chłód obojętnego świata.
Oszczędza, nie jeździ autobusem do pracy, choć kręgosłup stęka,
 
a nogi puchną. Zasłuchana w szum maszyn, marzy o nowej
czerwonej, zwiewnej sukience z wystawy H&M, takiej z cienkiej
tkaniny, co gładzi spracowane ciało, spragnione delikatności
 
i sponiewierane przez faceta, który uważa je za swoją własność.
Fantazjuje o urlopie w egzotycznych krajach, które zna tylko z reklam
biura podróży. Dobija ją spłacanie kredytu za pralkę, wysokich rat 
 
za tanie meble i rowery dla dzieci, harówka w fabryce i w domu.
Tak trudno jej panować nad tym wszystkim: planować,
cerować i łatać dziury w codzienności podszytej ubóstwem.
 
Ale nie narzeka. Nawet wtedy, gdy sfrustrowany konkubent pieczętuje
jej poszarzałą twarz w szale zbyt agresywnych uniesień.
Dumna królowa wynajętego kąta, dla której purpurowa
 
kiecka z niedrogiej sieciówki, to zbyteczny luksus.
 
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 28 IV 16 
 
*
        Ponieważ wciąż trwa międzynarodowa kampania przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt, przywitałam Was moim kolejnym wierszem w tym temacie. Zresztą, gdy ostatnio przeglądałam blog, żeby skopiować wiersze w razie kolejnej blokady jakiegoś mojego postu, zorientowałam się, że wierszy przeciwko przemocy w każdej postaci mam sporo, gdyż często rozmawiam z kobietami, wspieram je i jestem na ich krzywdę bardzo wyczulona. Jednak nie tylko na krzywdę kobiet, dzieci, zwierząt - na każdą, bo przemoc naprawdę jest chora, bezsensowna, straszna.
        Ale dzisiaj nie o tym już chcę się rozpisywać. Dzisiaj chcę Wam z całego serducha podziękować za wsparcie, za ten feedback, który od Was dostałam po poprzednim poście i który mnie bardzo podbudował. Sprawił, że postanowiłam nie kasować tego skrawka w Sieci, który od wielu już lat prowadzę i w styczniu będą kolejne urodziny mojej tu pisaniny... Będę teraz - tak jak mi radziliście - robić częściej kopie zapasowe, żeby moje posty nie znikały.
        Kolejna sprawa jest prozaiczna - jestem zmęczona, tak po ludzku i naprawdę brakuje mi energii. Naprawdę trudno mi funkcjonować w tych ciemnościach, tej szarudze i słocie, w tym notorycznym chłodzie i zimnym deszczu (bo ciepły, letni deszcz po prostu uwielbiam)... Czuję się chwilami stara, wypalona i nie mam siły na nic... Pracy też mam tyle, że nie wiem w co włożyć ręce. Nawet nie byłam w tym tygodniu w kinie, bo nie miałam siły ani czasu.
        Jak mój psiaczek trochę wyzdrowiał (jeszcze co dwa dni daję mu leki do jedzenia), to zachorowała kociczka Balbina i to tak, że jeszcze w środę miałam wrażenie, że umrze, czułam się strasznie bezsilna, a to jest chyba najgorsze z możliwych uczuć. W nocy ze środy na czwartek prawie nie spałam, bo czuwałam nad nią i płakałam... Chowała się pod łóżka, w jakieś kąty, z których trudno było ją wyciągnąć. U weta okazało się, że ma wirusowe zapalenie jelit... Dostała kroplówkę i zastrzyki, teraz daję jej sama tabletki, co w przypadku kota wcale nie jest takie proste - ugryzła mnie i podrapała parę razy, choć generalnie jest bardzo łagodnym kotem, ale dla mnie ważne jest, że ona lepiej się czuje, że już chodzi po domu i troszkę je. Ludzie w pracy od razu zauważyli po moim wyglądzie, że coś się dzieje, bo wyglądałam jak z krzyża zdjęta. Jak chorują moi bliscy - jest mi po prostu bardzo źle na duszy, sercu i na ciele i ciężko mi to ukryć.
        I tak to się wszystko kręci. I z tego wszystkiego zaczęłam marzyć o Paryżu, ale na razie nie mam jak tam polecieć, choć bardzo bym chciała, bo dawno nie byłam...  Miałam lecieć z bratem na święta do Lizbony, ale też nie mogę z powodów rodzinnych. Wiem jednak, że "co się odwlecze, to nie uciecze".
        W pracy też miałam kołowrotek (pisanie ocen wielospecjalistycznych, zespoły wychowawcze, imprezy szkolne, które organizowałam), dwa kolejne tygodnie do świąt, wcale nie będą lżejsze, wręcz przeciwnie... A ponieważ moja córeczka leci na święta w ciepłe kraje, żeby zasłużenie odpocząć, ja nie mogę nawet pojechać do Gdańska, bo oprócz swoich zwierzaczków, będę mieć jeszcze jej kota Bazyla, wielkiego, puszystego i żarłocznego, który tupie jak jeż, a nie jak kot, wciąż domaga się pieszczot i czesania i wciąż chce się bawić z Nikusiem i Balbiną, bo jeszcze jest młody, a moje staruszki chcą już tylko leżeć, spać i chrapać sobie na podusiach.
        Tak więc: zostaję na Bloggerze, czekam na święta jak na zbawienie, czekam na wolne chwile, czekam na jakieś natchnienie, na nowy wiersz, bo czuję się przepracowana i przytłoczona i czekam na... zimę, na white winter, która rozjaśni te mroki, ten brak słońca i światła, który mnie dobija i zabiera moc.
         Posłuchajcie proszę piosenki - nowej wersji "Wielkiej wody" - mojego ulubionego, jednego z najukochańszych tekstów Agnieszki Osieckiej z muzyką równie wspaniałej kompozytorki Katarzyny Gärtner. Piosenkę tę odkryłam kilka dni temu, wersja jest super! Brawa dla Artystów! Dawid Kwiatkowski, który niebawem, bo 1 stycznia, skończy 29 lat - czapki z głów za tę wersję! Zawsze kochałam tę piosenkę ze względu na tekst, ale ten duet wielkiej artystki z młodym, zdolnym chłopakiem - prima sort! Niektóre teksty są uniwersalne, wciąż aktualne, cudowne!
 
Pani Maryla Rodowicz kończy dzisiaj 79 lat!!! Wszystkiego najpiękniej  spełnionego dla tej Wielkiej Artystki! Kolejnych kreatywnych, twórczych, ciekawych lat bez jarzma tzw. życiowej mądrości z wielką wodą w tle, Pani Marylo!

*
Wielka Woda
 
Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej,
trzeba mi wielkiej drogi
wśród wiecznie młodych bzów,
na wszystkie moje złe bogi
niebogi z moich snów.

Oceanów mrukliwych
i strumieni życzliwych,
piachów siebie niepewnych
i opowieści rzewnych,
drogi biało-srebrzystej,
dróżki nieuroczystej,
czarnych głębin niepewnych
i ptasich rozmów śpiewnych.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej -
trzeba mi wielkiej psoty,
trzeba mi psoty, hej!
na wszystkie moje tęsknoty,
ochoty duszy mej,
wielkich wypraw pod Kraków,
nocnych rozmów rodaków,
wysokonogich lasów
i bardzo dużo czasu.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,agnieszka_osiecka,wielka_woda.html
Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej,
trzeba mi wielkiej drogi
wśród wiecznie młodych bzów,
na wszystkie moje złe bogi
niebogi z moich snów.

Oceanów mrukliwych
i strumieni życzliwych,
piachów siebie niepewnych
i opowieści rzewnych,
drogi biało-srebrzystej,
dróżki nieuroczystej,
czarnych głębin niepewnych
i ptasich rozmów śpiewnych.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej -
trzeba mi wielkiej psoty,
trzeba mi psoty, hej!
na wszystkie moje tęsknoty,
ochoty duszy mej,
wielkich wypraw pod Kraków,
nocnych rozmów rodaków,
wysokonogich lasów
i bardzo dużo czasu.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,agnieszka_osiecka,wielka_woda.html
Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej,
trzeba mi wielkiej drogi
wśród wiecznie młodych bzów,
na wszystkie moje złe bogi
niebogi z moich snów.

Oceanów mrukliwych
i strumieni życzliwych,
piachów siebie niepewnych
i opowieści rzewnych,
drogi biało-srebrzystej,
dróżki nieuroczystej,
czarnych głębin niepewnych
i ptasich rozmów śpiewnych.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej -
trzeba mi wielkiej psoty,
trzeba mi psoty, hej!
na wszystkie moje tęsknoty,
ochoty duszy mej,
wielkich wypraw pod Kraków,
nocnych rozmów rodaków,
wysokonogich lasów
i bardzo dużo czasu.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.
 
Agnieszka Osiecka 
 
 *

 Do miłego kolejnego postu, trzymajcie się zdrowo i ciepło! Życzę Wam wspaniałego, udanego nowego tygodnia, niech Wam się pięknie układa i darzy. Zostawiam Wam również cytat na nadchodzący tydzień, myślę, że mądry i ważny:

"Nauczyłam się ważnej rzeczy. Jeśli nie masz nic życzliwego do powiedzenia, to lepiej nie mów wcale. Jeśli nie potrafisz kogoś wesprzeć, przynajmniej nie podcinaj mu skrzydeł".
 
~ Martyna Wojciechowska ~
 
***Cytat w tytule postu Thomas Stearns Eliot
*Obrazy z Internetu - niestety - nie znam Autorów

11 listopada 2024

Listopadowy, bolesławiecki spleen

          Witajcie!


        Moi drodzy,

        Wybaczcie, że tak mało mnie teraz w blogosferze. Dopadł mnie ten listopad, omotał i mocno przytulił, wezbrała we mnie ta jesienna, coroczna melancholia, nostalgia, senność... Czuję się zmęczona, przytłoczona, wypalona i jakaś taka osowiała... Nie mam siły pisać, jeśli mam wrażenie, że nic ciekawego nie mam do powiedzenia... Czuję się kiepsko i jest mi dziwnie ciężko na duszy.

        Na pewno nadrobię zaległości na Waszych blogach, zawsze staram się odpisywać na czas, ale miałam bardzo pracowity tydzień i dość dziwny nastrój... Miałam w środę ważną lekcję otwartą, która wypadła bardzo dobrze, dzieciaki świetnie pracowały, zaproszeni goście byli zadowoleni, ale po niej, po wszystkim, po tym jednak niemałym stresie, poczułam niezwykle silny odpływ energii i było mnie stać jedynie na czytanie książek - to zawsze mogę robić, bez względu na feeling. Filmów też nie oglądałam, dopiero dzisiaj idę do kina na film (przedpremierowy pokaz) o Simonie Kossak - kobiecie, którą podziwiam i cenię; w środę zaś pójdę na "Konklawe", bo lubię aktorów, którzy grają w tym filmie.

        Przedstawiam Wam dzisiaj dwa wiersze o listopadzie. Pierwszy znalazłam po to, żeby go skasować, ale po przeczytaniu stwierdziłam, że nie wstydzę się go, że nie jest najgorszy i niech sobie zostanie... Drugi sprzed roku, bardziej już mój - w moim stylu... Po lekturze tych tekstów doszłam do wniosku, że chociaż nie lubię listopada, to jest to miesiąc skłaniający do pisania, do przemyśleń i mam o listopadzie naprawdę sporo wierszy...

        Natomiast wszystkie obrazy w poście są autorstwa Evelyn De Morgan (1855 - 1919)wspaniałej, osobliwej angielskiej malarki, sufrażystki, przedstawicielki drugiego pokolenia prerafaelitów, pięknej, mądrej i niezwykle zdolnej kobiety, która oparła się oczekiwaniom swojej klasy i płci, aby stać się jedną z najbardziej imponujących artystek pokolenia. Jej płótna przekazują przesłanie feminizmu, duchowości oraz odrzucenia wojny i bogactwa materialnego. Uwielbiam jej dzieła od zawsze i już tak zostanie. Mam nadzieję, że i Wam się podobają, skłonią do refleksji, ponieważ - jak dobre wiersze - można je interpretować na wiele sposobów.

         Serdecznie zapraszam do lektury! Czytajcie, zapraszam również do udzielenia mi informacji zwrotnej o moich wierszach i o obrazach. To dla mnie ważne, bo dojrzewam już do tego, do czego od lat namawia mnie wielu przyjaciół i znajomych czyli aby wydać tomik moich wierszy.

 
murmurando
 
już niedługo przebiegnę przez most
w listopadzie gnana wiatru tchnieniem
pocałuje mnie najczulej wprost
zły listopad suchych liści drżeniem
 
i zachłannie porwie gdzieś jak liść
zabłąkany w snach obłędnych brzasku
i nie będę mogła sama iść w stronę światła
które w świetle zgasło
 
i odczuwać już nie będę nic
coś odwróci spłoszoną uwagę
 
w listopadzie śmierć postawi mi
stawiającą na nogi
kawę
 
JoAηηค Idzikowska-Kęsik, B-c, 18 X 2013, p.n.k.
 
 
xXx
 
Listopad kusi tęczą, resztkami słonecznych promieni.
Uśmiecham się do róży, która nic sobie nie robi
z chłodu i stara się pięknieć z dnia na dzień,
pomimo aurycznych przeciwności;
 
Chodzę po lesie usłanym opadłymi liśćmi
o barwach tak pięknych, że nie chce się wierzyć,
w ich powolne umieranie w wilgotnej ziemi,
wchłaniającej wszystko co jest do wchłonięcia.
 
Wpatruję się w twoje oczy - takie ciepłe - chociaż
w zimnym kolorze bezbrzeżnego oceanu i nie mam
pewności, czy jeszcze chcę być tą długowłosą
dziewczyną, z którą kochałeś się na plaży w upalną
letnią noc i szeptałeś, że jest jasna i gorąca jak słońce.
 
Długo patrzę na liść ledwo trzymający się gałęzi:
wystarczy delikatny podmuch wiatru i podzieli
los wszystkich listopadowych liści, które jednak
mają tę pewność, że reinkarnują wraz z wiosną.
 
Nie wiem, czy wciąż uparcie będę się wieszać
na szyi życia, bo ono zbyt często szasta
impresjami na swój własny, osobliwy temat.
 
Doszłam do ściany, na której Banksy,
zamiast dziewczynki z czerwonym balonikiem,
maluje śmierć i serce mi pęka wsłuchane
w jesienne, półsenne murmurando.
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 6 XI 23, p.l.r.
 
        
         Trzymajcie się ciepło i zdrowo, cieszcie się życiem i tym, co macie: bliskimi, pracą, przyjaciółmi, dobrem, które otrzymujecie. Życzę wszystkim, którzy do mnie zaglądają dobrego, udanego, ciekawego i kreatywnego tygodnia oraz pięknej Pełni Księżyca Obfitości, zwanej również Dyniową Pełnią w ziemskim, materialnym znaku Byka, która będzie mieć miejsce w piątek, 15 listopada po godzinie 22 polskiego czasu. Niech Wam się darzy!
 

Listopad to czas, gdy drzewa stają się nagimi szkieletami, a niebo nabiera szarej, melancholijnej barwy. To jednak również pora, w której możemy odnaleźć piękno w pozornej pustce i spokoju.
 
 Henry David Thoreau
 
*
 
Taki czarny jest ten listopad, taki zimny, taki obolały od deszczu, od wspomnień, od mokrych rękawiczek — aż strach. Gdybym była listopadem, to rada bym się otrząsnąć z mojej listopadowej doli. Błąkałabym się po uliczkach czarnych jak jary i błagałabym Pana Boga, żeby zmienił zapisy. Ale może on — ten listopad-tak właśnie się błąka, tak się obija i tak szlocha rozpaczliwie; ”O Boże, Boże spraw, żebym już nie był listopadem, żeby mi nie było tak ciemno wieczorem i tak mglisto nad ranem, i żeby nie bolały mnie wszystkie liście i żeby nie dokuczał mi reumatyzm miłości! Też bym tak chciał, jak kwiecień pobiec do różowego sadu, albo jak lipiec — wyskoczyć na plażę pełną piłek…Tak on sobie płacze ten listopad niewysłuchany. Ta beksa.

Agnieszka Osiecka