Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Kulmowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Kulmowa. Pokaż wszystkie posty

11 sierpnia 2024

UWAGA POEZJA czyli cztery wiersze o Kopciuszku


Witajcie!

        Kopciuszek to znana od odległych wieków historia, mająca swoje wersje w wielu krajach i kulturach, na wszystkich kontynentach, od starożytnego Egiptu, po Chiny i Europę. Najbardziej znane obecnie wersje tej historii, wyszły spod pióra Charlesa Perraulta i Braci - Jacoba i Wilhelma - Grimm (ta Grimmów jest często cenzurowana, ponieważ oryginał jest dość brutalny), jednak nieustannie powstają nowe, nie tylko pisane, również filmowe. Baśń ta ewaluuje zgodnie z czasami, w których się ją przypomina w poezji, prozie czy filmie.

        Przedstawiam Wam dzisiaj cztery wierszowane wersje baśni o Kopciuszku (Cindirella, Aschenputtel, Cendrillon, Золушка, Cenicienta) Czytajcie! Serdecznie zapraszam do lektury wierszy.

Kopciuszek

Gdy Kopciuszek łachmanów rozmarzonym zgrzebłem
W balu niedostępnego wdumał się przepychy,
Wróżka, lecąca jutra niepewnym śródniebiem,
Nagle przed nim stanęła. Był wieczór dość cichy.
 
A ona w cudach pilna i w radości chyża
Utkała z pajęczyny, skradzionej spod płota,
Suknię, co prześwituje do oczu pobliża
Oddalami w szkarłatach zanikłego złota…
 
Szczypta złudy… Źdźbło jawy… Zaufaj, nim zgaśnie!
Wdzięk nicości zdrobniałej… Garść zlękłego głogu…
Już gotów koralowy naszyjnik, co właśnie,
Lśniąc na piersi dziewczęcej, podobał się Bogu. 
 
Bal się zaczął! Czas jechać! Snom wrzaw się zachciewa!
Więc szczura przedzierzgnęła w tęgiego woźnicę,
A myszy — w dwa rumaki, a wiatr — w uździenicę
A szum drzew — w tętent koński! Strwożyły się drzewa!… 
 
Bywały różne czasy i różne bezczasy…
Więc dynię, która soków nabrzmiała swawolą,
Przeobraziła w pudło złocistej kolasy,
Co skrzy się od wieczności, że aż oczy bolą!
 
Bicz zaświstał! Ruszyły rumaki z kopyta!
Złe jary — wyrwy w złudach, zmór pełne kałuże!
Przepaść śni się łbom końskim! Śmierć za koła chwyta!
Baczność, durny woźnico! Oszalały szczurze! 
 
Już zmyliłeś otchłanie!… Brniesz w nicość po grudzie!
Mrok się zaśmiał!… Strach — spojrzeć! Duch blednie człowieczy!
Pędzą konie! O, Boże! Szczęść myszom w ich cudzie!…
Grzmi kolasa! O, Boże! Miej dynię w swej pieczy!…
 *
Bolesław Leśmian, pierwotnie Bolesław Lesman (ur. 22 stycznia 1877 w Warszawie, zm. 5 listopada 1937 tamże) – polski poeta i prozaik żydowskiego pochodzenia, czołowy przedstawiciel literatury dwudziestolecia międzywojennego, krytyk literacki, twórca pięknych, osobliwych słów i wielu neologizmów, z wykształcenia prawnik.

Pantofelki Kopciuszka
 
Jedna siostra Kopciuszka, cała w srebrnej lamie,
Niecierpliwi się we drzwiach, czekając na matkę;
Druga w sukni z atłasu w srebrno - złotą kratkę
Zarzuca szal jedwabny na bielone ramię.
 
Zaś macocha Kopciuszka (a diabła teściowa),
Pasierbicę swą na klucz przezornie zamyka
I głosem niecierpiącym replik, w krótkich słowach
Każe jej ziarnka piasku wybrać z popielnika.
 
Ledwie wyszły, Kopciuszek biegnie do komody,
Gdzie leży złoty migdał, dar najlepszej z wróżek,
(Złożona w nim jest suknia księżycowej mody)
I orzech z pantoflami na najmniejszą z nóżek.
 
Zaczyna od pantofli. Jakiejż dziwnej miary?
Za małe! Ach, brakuje milimetrów paru!
Kopciuszek walczy z nimi, póki zegar stary
Bić nie zacznie dwunastej, końca wszelkich czarów.
 
Przepadł bal twój, Kopciuszku, i suknia balowa!
Rondle szydzą i imbryk złośliwie się świeci...
Ach, po cóż było wszystkim dokoła blagować,
Że numer twych trzewiczków jest dwudziesty trzeci?! 
 
*
Magdalena Anna Samozwaniec, de domo Kossak, primo voto Starzewska, secundo voto Niewidowska (ur. 26 lipca 1894 w Krakowie, zm. 20 października 1972 w Warszawie) – polska pisarka satyryczna. Nazywana „pierwszą damą polskiej satyry”. Siostra poetki Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, o której napisała książki: Maria i Magdalena oraz Zalotnica niebieska.
 
 
Kopciuszek
 
No, Kopciuszku, przebrała cię wróżka,
jedź karetą z orzecha na bal,
tam królewicz w labiryncie sal
musi spotkać tej nocy Kopciuszka.
 
Jeszcze pachną twoje ręce pomyjami,
w rękawiczkach szorstkie palce, pełne drzazg;
to nie szmaty zgrzebne — to aksamit,
nie bój się, odważnie wejdź w największy blask.
 
Iść niesporo, posadzka śliska,
tyle patrzy jedwabnych dam,
tylu panów, jak czarne ptaszyska —
to i on, i on pewnie jest tam!
 
Szukaj, szukaj w tysiącach luster,
przecież musi przyjść nim świt nastanie.
Zerkasz w tafle kryształowe: puste… puste…
Dzwoni w szkło twoje nieme pytanie.
 
Nie pojawia się, nie widać go znikąd,
a tu cieknie w klepsydrze piach,
gasną świece, blednie tłum, nadzieja znika,
dobre wróżki toną we łzach.
 
Z każdą chwilą wolniej skrzypek gra,
z każdą chwilą senniej walc się kołysze,
jeszcze mazur, jeszcze tylko jedno pas,
książę, gdzie ty, książę, czemuś nie przyszedł!
 
Nie, Kopciuszku, nie czekaj nikogo,
rośnie szpaler zimnych, obcych twarzy,
Słuchaj! Słyszysz? Pierwszy kogut… drugi kogut…
Już i trzeci piał. Już nic się nie zdarzy.
 
 *
Joanna Kulmowa, właśc. Joanna Maria Kulma z domu Cichocka (ur. 25 marca 1928 w Łodzi, zm. 17 czerwca 2018 w Warszawie) – polska poetka i prozaiczka znana przede wszystkim z twórczości kierowanej do dzieci, aktorka i reżyserka. 
 

Antybajka
 
Kopciuszek nie był dobrą, smutną, poniżaną dziewczynką
ani nawet Pretty Woman. Był niskim, zahukanym chłopcem
z zespołem FAS*, codziennie walczącym o uwagę otoczenia,
który wyrósł na narcystycznego dorosłego po przejściach.
 
Wiele kobiet zapraszał do tańca lecz one uciekały z balu 
przed czasem, nie gubiąc złotych ani szklanych pantofelków.
Nigdy nie nauczył się odróżniać dobra od zła i choć wszystkie
byłe miłości grzebał w popiele, nie przeistoczył się w Feniksa.

Nie płakał, nie żałował, nie rozumiał, że krzywdzi.
Udając spokój i stoicyzm, codziennie od nowa zabijał małego,
nieszczęśliwego chłopca, który w nim krzyczał, błagając o opiekę.
Aż w końcu stał się pozbawioną empatii i wyższych uczuć wydmuszką.
 
Nie lubił i nie rozumiał baśni, archetypów, symboli, metafor.
Nie wierzył w nie, uważał za bzdury. Wykreował cyniczną,
iluzoryczną personę, której nie zdołały uratować żadne dobre
wróżki, żadne matki chrzestne, żadne milutkie, uległe królewny.
 
Kiedy umarł - nikt nie uronił łzy, nikomu nie pękło serce,
nikt nie posadził na jego grobie gałązki leszczyny,
a jego dusza nie zmieniła się w pięknego, białego ptaka.
 
Kopciuszek nie miał duszy ani serca dowodząc,
że można przeżyć życie, będąc jedynie kreacją
w pozbawionym widowni, amatorskim teatrze
jednego aktora.
 
Alkoholowy zespół płodowy (ang. fetal alcohol syndrome, FAS, AZP) – zespół chorobowy, który jest skutkiem działania alkoholu na płód w okresie prenatalnym.
 
11 VIII 24
 
*
JoAnna Idzikowska - Kęsik (ur. 26 sierpnia 1969 w Bolesławcu)  bezpańska poetka, redaktorka Babińca Literackiego, z wykształcenia m.in. animator teatralny, bibliotekoznawca, pedagog, oligofrenopedagog, terapeuta. Chociaż jest feministką, nie lubi feminatywów. Prawdę o sobie pisze, gdy musi wysłać CV, a wiersze tylko wtedy, gdy uznaje, że jest to konieczne. Jej teksty ukazały się m.in. w kilkunastu antologiach poetyckich, Poetach Polskich, Babińcu Literackim, Śląskiej Strefie Gender, Libertasie. Od ponad 12 lat prowadzi blog, na którym publikuje wiersze własne, znanych poetów oraz klasycznych i współczesnych autorów, których ceni. Sporadycznie pisze opowiadania, prozę poetycką i recenzje. Obecnie układa tomik poetycki  - przygotowuje swoje wiersze do druku.


Moi Drodzy, lubicie bajki i baśnie? Ja uwielbiam i nigdy z nich nie wyrosnę. Zmykam dziś wieczorem na kolejną odsłonę moich wakacji, jednak biorę ze sobą laptop i będę zaglądać na ulubione blogi. Życzę Wam udanego, ciepłego i kreatywnego nowego tygodnia. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają. Uściski!
 

Ilustracje z Internetu , ta powyżej Edmunda Dulaca - niestety, nie znam innych Autorów.
 

14 listopada 2015

Je suis Paris


... bo czasem naprawdę brakuje mi słów... :(


Prośba

Boże przywróć rzeczom blask utracony
oblecz morze w jego zwykłą wspaniałość
a lasy ubierz znowu w barwy rozmaite
zdejm z oczu popiół
oczyść język z piołunu
spuść czysty deszcz by zmieszał się ze łzami
nasi umarli niechaj śpią w zieleni
niech żal uparty nie wstrzymuje czasu
a żywym niechaj rosną serca od miłości.


Anna Kamieńska





Terrorysta, on patrzy


Bomba wybuchnie w barze trzynasta dwadzieścia.
Teraz mamy dopiero trzynastą szesnaście.
Niektórzy zdążą jeszcze wejść. 
Niektórzy wyjść.

Terrorysta już przeszedł na drugą stronę ulicy.
Ta odległość go chroni od wszelkiego złego
no i widok jak w kinie:

Kobieta w żółtej kurtce, ona wchodzi.
Mężczyzna w ciemnych okularach, on wychodzi.
Chłopaki w dżinsach, oni rozmawiają.
Trzynasta siedemnaście i cztery sekundy.
Ten niższy to ma szczęście i wsiada na skuter,
a ten wyższy to wchodzi.

Trzynasta siedemnaście i czterdzieści sekund.
Dziewczyna, ona idzie z zieloną wstążką we włosach.
Tylko że ten autobus nagle ją zasłania.
Trzynasta osiemnaście.
Już nie ma dziewczyny.
Czy była taka głupia i weszła, czy nie,
to sie zobaczy, jak będą wynosić.
Trzynasta dziewiętnaście.
Nikt jakoś nie wchodzi.

Za to jeszcze wychodzi jeden gruby łysy.
Ale tak, jakby szukał czegoś po kieszeniach i
o trzynastej dwadzieścia bez dziesięciu sekund
wraca po te swoje marne rękawiczki.

Jest trzynasta dwadzieścia.
Czas, jak on się wlecze.
Już chyba teraz.
Jeszcze nie teraz.
Tak, teraz.
Bomba, ona wybucha.

Wisława Szymborska



Piosenka o fajnej zabawie

Dzieci dzieci
w co się bawicie.
My bawimy się na niby
w nieprawdziwe życie.
W nieprawdziwe życie jakie trzeba mieć
żeby po nim jakby niby śmierć.
W hocki klocki rozwałki łapanki
że to sobie entliczki
że to sobie pentliczki
dylu na badylu wyliczanki.
Raz dwa trzy pod ścianę
kryję szukam chowane
pałka zapałka pa pa pach
zaklepana rozwałka
piach.
W co się zmawiacie dzieci
A w to.
A pstro.
A nie zaklepiecie śmierci.


Joanna Kulmowa


Nienawiść




Spójrzcie, jak wciąż sprawna, 

Jak dobrze się trzyma 

w naszym stuleciu nienawiść. 

Jak lekko bierze wysokie przeszkody. 

Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.

Nie jest jak inne uczucia. 

Starsza i młodsza od nich równocześnie. 

Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia. 
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.
Religia nie religia - 
byle przyklęknąć na starcie. 
Ojczyzna nie ojczyzna - 
byle się zerwać do biegu. 
Niezła i sprawiedliwość na początek. 
Potem już pędzi sama. 
Nienawiść. Nienawiść. 
Twarz jej wykrzywia grymas 
ekstazy miłosnej.
Ach, te inne uczucia - 
cherlawe i ślamazarne. 
Od kiedy to braterstwo 
może liczyć na tłumy? 
Współczucie czy kiedykolwiek 
pierwsze dobiło do mety? 
Porywa tylko ona, która swoje wie.
Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. 
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. 
Ile stronic historii ponumerowała. 
Ila dywanów z ludzi porozpościerała 
na ilu placach, stadionach.
Nie okłamujmy się: 
potrafi tworzyć piękno. 
Wspaniałe są jej łuny czarna nocą 
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie. 
Trudno odmówić patosu ruinom 
i rubasznego humoru 
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.
Jest mistrzynią kontrastu 
między łoskotem a ciszą, 
między czerwoną krwią a białym śniegiem. 
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi 
motyw schludnego oprawcy 
nad splugawioną ofiarą.
Do nowych zadań w każdej chwili gotowa. 
Jeżeli musi poczekać, poczeka. 
Mówią że ślepa. Ślepa? 
Ma bystre oczy snajpera 
i śmiało patrzy w przyszłość 
- ona jedna.


Wisława Szymborska


Wojna nigdy nie jest daleko


Dłoń mej córki, piłkę chcąc chwycić,
nagle ściska się niespokojna,
na ekranie ranni, zabici,
córka pyta, czy będzie wojna.

Fonia wzmacnia wystrzałów echo,
wizja zbliża krew na ekranie,
mówię: „Córko, to tak daleko..."
i wiem, że kłamię.

Jak bolesne szkło pod powieką,
kaleczące źrenicę bystrą -
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko.

Blisko skroni i blisko serca,
blisko mózgu, blisko sumienia,
blisko myśli, co mózg przewierca:
gdzie jest rada, gdy rady nie ma?

Blisko klonów na mej ulicy,
skweru, co się może stać grobem,
blisko lęku i znieczulicy,
i skargi Niobe.

Jak bolesne szkło pod powieką
kaleczące źrenicę bystrą -
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko.

Póki przez me zmierzchy i świty
wiadomości złe będą biegły,
jestem matką dzieci zabitych,
jestem siostrą chłopców poległych.

Tak być musi, inna nie będę
w świecie, co się kręci bez sensu
między siłą krwawych obłędów,
a bezsiłą bladych rozjemców...

Jak bolesne szkło pod powieką
kaleczące źrenicę bystrą -
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko

Wojciech Młynarski, 1991

Siewcom


Któregoś dnia wam się ziści:
z nawozu nienawiści
wykiełkuje KRWIDEOLOGIA.

Gdzieś kiedyś przed świtaniem
od waszych czystych snów ostanie
obmyje place rykiem radia
hasłami przetrze ulic gardła
szarpiami flag przewiąże rany.

I higienicznie odcedzi
dobrych od rozstrzelanych.


Joanna Kulmowa, Strumiany 1982