Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russell Crowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russell Crowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, marca 23, 2024

Czas Zodiakalnego Barana

 Witajcie! W tym roku, bo mamy rok przestępny, 20 marca, gdy Słońce weszło do znaku Barana - przyszła do nas wreszcie astrologiczna wiosna i zaczął się nowy rok astrologiczny.

***

Baran, dzielny i wytrwały,
Bywa łasy na pochwały
I bez przerwy, z każdej strony,
Bardzo lubi być chwalony.

Lecz czasami sam się łaje,
Gdy coś mu się nie udaje
I ze złością szczęką kłapie,
Że sto srok za ogon łapie!

Małgorzata Strzałkowska

                Baran jest pierwszym znakiem w zodiakalnej mandali: 

Baran idzie przed Bykiem,
Po Bliźniętach Raki,
Lew przed Panną umyka -
to są letnie znaki.

Waga chodzi z Skorpionem,
Strzelec - zimnem grozi!
Koziorożec lód wiąże,
Wodnik - Ryby mrozi.

Ludwik Jerzy Kern 

        Jest to pierwszy znak na kole zodiaku, który jednocześnie rozpoczyna nowy rok astrologiczny. Kiedyś,  w starożytności był to także nowy rok kalendarzowy - przychodził on wraz z nastaniem wiosny, co było bardzo logiczne i zgodne z naturą, z jej cyklami. Przesilenie wiosenne, które zbiega się z tym wydarzeniem astronomicznym, ma długą historię jako czas celebracji odrodzenia, życia i światła. Dla wielu kultur był to moment, w którym ludzie świętowali powrót dłuższych i cieplejszych dni. To czas zrównania dnia z nocą, który symbolizuje harmonię i równowagę w przyrodzie. Płomiennym, ognistym i kardynalnym Baranem rządzi Mars, planeta ambicji i walki, która nazwę swoją zawdzięcza rzymskiemu bogowi wojny. 

     Archetyp Barana, którego symbolem jest barania głowa z rogami, to przede wszystkim dynamika, siła, instynkt, niezależność i pewność siebie. Barana charakteryzuje śmiałość, wytrwałość i odwaga oraz determinacja. Osoby spod znaku Barana mają potężną siłę i energię do działania. Bywają impulsywne,  twarde i bezkompromisowe. Często brakuje im wyczucia chwili, subtelności i taktu. Szybko się zakochują i równie szybko wypalają, nudzą się w związkach, dlatego należą do znaków, które stosunkowo często zmieniają życiowych partnerów.

    Barany są bardzo żywotne i rządzą nimi pierwotne instynkty. Baran potrafi przetrwać w najgorszych warunkach, bo jego siły życiowe (wiosenne) są ogromne. Baran otwiera zodiakalne koło. Jest symbolem początku, startu, a każdy kolejny znak posiada jakieś jego cechy. Osoby spod znaku Barana urodziły się między 20/21 marca a 19/20 kwietnia. Wielu przedstawicieli tego zodiaku to bardzo pewni siebie ludzie,  urodzeni przywódcy, a nawet jeśli nie pełnią takiej funkcji w życiu, rządzą w swoich rodzinach, bywają bardzo despotyczni i nieprzejednani, niezależnie od wszystkiego, zawsze stawiają na swoim. Baran chętnie zawiera przyjaźnie, jednak czasami bywa... nieznośny dla otoczenia – jest humorzasty i zdarza mu się postrzegać siebie, jako osobę nieomylną. Bywa też egocentryczny i egoistyczny, on zrobi wszystko, żeby przetrwać i nie będzie patrzył na innych. Zodiakalne Barany są także bardzo inteligentne i pojętne. Szybko chłoną wiedzę, wyciągają właściwe wnioski, są pomysłowe i uwielbiają, kiedy coś się dzieje. Świetnie sprawdzą się na stanowiskach kierowniczych, gdyż posiadają talent organizacyjny i potrafią wzbudzić respekt i szacunek otoczenia. Potrzebują jednak pracy, która będzie łączyła się z ich zainteresowaniami – dobrze czują się bowiem tylko wówczas, gdy robią to, co jest ich prawdziwą pasją.

Co Baranom przyniesie szczęście?

Kolory: purpurowy, szkarłatny, czerwony
Kwiaty: róże, czerwony goździki, fioletowe bzy
Kamienie: diamenty, rubiny, ciemne korale
Metal: żelazo
Maskotki: owieczka, baranek, kozica
Rośliny: melisa – uspokoi, chmiel – ułatwi zasypianie, czarny bez – pomoże zwalczyć gorączkę i przeziębienie, które często przytrafiają się temu znakowi
Pomyślny miesiąc: październik
Dzień tygodnia: wtorek
Dni miesiąca: 7, 12, 17

*

            Wszystkim Baranom składam najlepsze urodzinowe  życzenia dobra, miłości, radości i szczęścia - niech Wam się darzy jak najpiękniej! 

        Spod kwietniowego Barana jest mój realny i blogowy przyjaciel - najwierniejszy i przez długi czas jedyny, pierwszy Czytelnik na tym moim blogu - Jerzy, któremu życzę dużo zdrowia, miłości i szczęścia. Jurek, bądź sobą, nie zmieniaj się - jesteś dobrym, lojalnym Przyjacielem, który zawsze potrafi sprowadzić mnie na ziemię.

Spod Barana jest także  wspaniała blogerka i piękna, kreatywna kobieta Królowa Karo, której życzę dużo spełnienia i szczęścia oraz radości i miłości!

        A nam wszystkim, życzę udanego czasu, w którym panuje ten ognisty znak!

*

 Co niesie Baran jako Wiedźma ?

Baran 🥀 ognista Czarownica 🧚
jestem bardzo inteligentna i kapryśna
Moją mocą jest zmiana energii w otoczeniu, palę negatywność i daję światło ciemnym częściom ☀
Zapewniam ochronę i intuicję 💜

                Osoby spod Barana, które bardzo cenię i lubię:

        Leonardo da Vinci (15 kwietnia 1452 - 1519) – włoski renesansowy artysta i uczony: malarz, rzeźbiarz, architekt, inżynier, a także odkrywca, matematyk, anatom, wynalazca, geolog, filozof, lekarz, muzyk, pisarz, poeta - dziecko prawnika z nieprawego łoża. Leonardo da Vinci często jest opisywany jako człowiek renesansu. Ubierał się w jaskrawe kolory, często na różowo, był największym chyba geniuszem w dziejach ludzkości. Wciąż szukał odpowiedzi na różne pytania, jako jeden z pierwszych wykonywał sekcje zwłok, żeby poznać tajemnice ludzkiego organizmu. Obserwował przyrodę, kochał zwierzęta, był wegetarianinem.


        Katarzyna Figura (22 marca 1962) - petarda! Wspaniała, bardzo utalentowana polska aktorka. Uwielbiam ją od początku jej kariery. Na dodatek jest niezwykle mądrą kobietą, która z wiekiem pięknieje i gra jeszcze lepiej, dojrzalej. Mieszka w Gdyni. 

             Vincent van Gogh (30 marca 1853 - 1890) – holenderski malarz postimpresjonistyczny, którego twórczość dzięki wspaniałej, bardzo żywej kolorystyce i emocjonalnemu oddziaływaniu wywarła dalekosiężny wpływ na sztukę XX w. Artysta cierpiał na napady lękowe i narastające ataki spowodowane zaburzeniami psychicznymi.Doceniony został dopiero wiele lat po śmierci. Dziś uważany za artystę wybitnego, geniusza. Jest to jeden z moich ukochanych artystów i szczerze polecam Wam filmy o tym niesamowicie zdolnym człowieku: "Twój Vincent" , Van Gohg. U bram wieczności.  Polecam Wam także powieść Irvinga Stone'a pt. Pasja życia.

            Hans Christian Andersen (2 kwietnia 1805 - 1875) – duński pisarz i poeta, najbardziej znany ze swej twórczości baśniopisarskiej. Jeden z najciekawszych pisarzy swoich czasów, który fascynuje do dziś. Miał bardzo trudne dzieciństwo, uchodził za brzydala, jednak dzięki swojej determinacji zdobył rozgłos i światową sławę, a jego baśnie są znane i analizowane do dziś, ponieważ ukrył w nich wiele wątków autobiograficznych. Mój wiersz o Andersenie, który jako człowiek fascynuje mnie od lat, przeczytacie w starym poście TUTAJ.

            Heath Ledger (4 kwietnia 1979 - 2008) - nieodżałowany, wspaniały, niezwykle utalentowany australijski aktor , reżyser teledysków i fotograf o międzynarodowej sławie. Bardzo mi go brakuje, dopiero by kończył 45 lat.


        Michael Fassbender ( 2 kwietnia 1977) - niemiecko - irlandzki aktor o światowej sławie, świetny ww "Wstydzie", "Prometeuszu", "Światłach między oceanami" i w wielu innych filmach, na dodatek bardzo przystojny facet.


            Francis Ford Coppola (7 kwietnia 1939) − amerykański reżyser i scenarzysta, również kompozytor, producent filmowy i aktor. Uwielbiam go za operowego "Draculę" i "Czas Apokalipsy".

            Lady Gaga (28 marca 1986) - amerykańska wspaniała, niezwykle zdolna wokalista, kompozytorka, pianistka, autorka tekstów, niekonwencjonalna artystka i rewelacyjna aktorka, która na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i pewnie jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczy lub nawet zszokuje. Cudna kobieta. uwielbiam ją.

             Dame Emma Thompson (15 kwietnia 1959) - brytyjska wybitna aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna oraz scenarzystka. Dwukrotna zdobywczyni Oscara. Studiowała literaturę angielską w Newnham College w Cambridge . Karierę zaczynała grywając na scenach teatralnych. Stworzyła wiele niezapomnianych kreacji. Ja ją kocham za cudne oczy, piękną, literacką angielszczyznę i wiele wybitnych kreacji, także w Niani McPhee.

            Robert Downey Junior (4 kwietnia 1965) - amerykański aktor filmowy i telewizyjny, producent filmowy, scenarzysta, autor tekstów piosenek, komik i piosenkarz. Laureat Oscara 2024 dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w filmie Oppenheimer, na co liczyłam i pisałam o tym w poście z lipca 2023 roku: że może wreszcie ten świetny artysta dostanie Oscara - i dostał. Uwielbiam go od wielu lat, od początku jego kariery.

            Gary Oldman (21 marca 1958) – brytyjski aktor, scenarzysta, reżyser i producent filmowy. Aktór, którego uwielbiam i który - moim skromnym zdaniem - nie ma na swoim koncie kiepskiej roli. I jest od wielu lat jednym z moich ulubieńców. Potrafi zagrać wampira, psychopatę, zwykłego człowieka, a także Ludwiga van Beethovena - wybitnego kompozytora, który również był spod Barana w filmie pt. Wieczna miłość (1993).

        Russell Crowe (7 kwietnia 1964) – nowozelandzko-australijski aktor, reżyser, muzyk i wokalista. Cóż rzec o nim - po prostu uwielbiam w każdej roli. Chociaż w "Pięknym umyśle" najbardziej mnie rozczulił.

***

            Kochani, nie było mnie, bo miałam bardzo aktywny tydzień w pracy i musiałam też zadbać o siebie, swoje ciało, swój wygląd oraz o komfort mojego pieska. Zaliczyłam fryzjera, kosmetyczkę, masażystę, stylistkę paznokci, psiak też został ostrzyżony i dostał nową, bursztynową obróżkę, która świetnie chroni przed kleszczami (wiem, bo to już druga taka i bardzo się sprawdza - bursztyny mają moc). Mój piesek jest spod Barana, 1 kwietnia będzie miał trzynaste urodzinki! Happy Birthday, Niko. Gdy piszę do Was ten post, pies leży koło mnie i chrapie.

        Dziękuję za Waszą wspaniałą, kojącą obecność na moim blogu, życzę cudownej, udanej, ciepłej i pięknej wiosny!

wtorek, lipca 26, 2016

UWAGA SPOILERY I KSIĄŻKI, czyli szczerze polecam!

Witajcie!
Szczerze polecam, ale pewnie rychło w czas, bo nie miałam czasu pisać na bieżąco o tym, co czytam i co oglądam.
Post ten zatem będzie wybiórczy, znajdą się tu filmy i książki, które zrobiły na mnie wrażenie. Pozytywne, czy negatywne - nieważne, ważne, że zostały zapamiętane.



Listę otwiera psychologiczny dramat z zeszłego roku, na dodatek tytuł filmu - "Ojcowie i córki" - co się rzadko zdarza, został przetłumaczony na 5. 
Ciekawy film o traumie z dzieciństwa i jej ogromnym wpływie na nasze dorosłe życie.
Film, w którym nieco podstarzaly i grubawy Russell Crow po prostu wbił mnie w fotel. Chapeau bas za tę rolę! Rolę pisarza, który zostaje sam z małą córeczką i momentami nie radzi sobie z rzeczywistością, ale mówi w jednej ze scen prawie to samo, co ja mówię o poezji: "Pisarz powinien ze wszystkiego wyłuskać prawdę".  Film to rozrywka, a jeśli ciut (lub nawet więcej) prawdy niesie, to jest to dobry film, również z bardzo dobrymi rolami innych aktorów, partnerujących Russellowi...

7/10


"Pokój" (2015) to film, który kupiłam z "Wysokimi Obcasami" (bo to jedno z nielicznych "babskich" pisemek, które nie uwłacza mojej inteligencji) i którym zachwyciłam się do łez czystych, rzęsistych. Film o prawdziwej, emocjonalnej więzi, o szczerej, najprawdziwszej miłości, cudownie zagrany, po prostu piękny!
Kiedyś, chyba w 2013 roku, napisałam tu na tym blogu: Zapuszczam włosy, aby wiatr miał czym kołysać (zapuściłam, ale bez żalu zetnę je, jeśli jakieś chore dziecko /lub kobietka/ będzie potrzebowało peruki) - a włosy w tym filmie - rules, mają MOC!!!

8/10 (ulubiony)


Zawsze miałam słabość do Vincenta Cassela. To bardzo dobry aktor i facio jak najbardziej w moim typku (woli brunetki, jego żoną jest sexbomba Monica Bellucci, buuu!), aktor, który moim zdaniem, potrafi zagrać wszystko. 
W tym filmie (tytuł oryginalny: "Mon roi" - czyli mój król - czyli bardziej adekwatny do tego durnego polskiego!) gra króla życia, wiecznego chłopca z komplexem Piotrusia Pana i robi to świetnie!
Całość to dla mnie (podobnie jak np. kultowe "Ostatnie tango w Paryżu") film o dojmującej, zżerającej od środka... totalnej samotności, wielkiej namiętności - ale miłości w tym, niestety, niewiele. Psychodelka na miarę naszych czasów. Kto obejrzy, być może się ze mną zgodzi.
W każdym razie europejskie kino godne polecenia.

6/10


Do Ridleya Scotta i jego dzieł mam słabość od zawsze, a ponieważ jestem wierna swoim pomysłom, tak już pewnie zostanie.
Mamy zatem "Marsjanina" z kolejną bardzo dobrą rolą Matta Damona i mamy człowieka skazanego na samotność w odległym miejscu. Jednak czy na pewno samotność?
Naprawdę mam wrażenie, takie nieodparte, że od kilku filmów Mistrz Scott, próbuje nam wskazać, że nauka nie wyklucza istnienia Najwyższej Inteligencji, czy jak kto woli - Boga, bo jak mawiał pewien rozczochraniec: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy".
Mnie się ten film, mimo kilku niedoskonałości podobał (do s/f mam ogromną słabość, a przecież jakieś słabości też trzeba mieć, bo to czyni nas bardziej ludzkimi).

7/10


Angelina i Brad w trakcie własnego miesiąca miodowego, nakręcili filmik pt. "Nad morzem" rozprawiający o kryzysie w związku. Można i tak. Ja dla Angeliny jestem w stanie obejrzeć nawet największego gniota, nawet takiego, w którym wygląda jak totalna anorektyczka, a tak właśnie wygląda w tym filmie... A mimo to jest piękna i już. Jednak tutaj czegoś zabrakło, choć stylizacja na lata siedemdziesiąte i francuszczyzna amerykańskiej pary aktorów nie budzą zastrzeżeń... Nie poczułam jednak tak do końca tego obrazu. Nie weszłam do tego pokoiku figur drewnianych. A szkoda, bo temat dla mnie osobiście bardzo ciekawy, intrygujący...

5/10



Plejada gwiazd w filmie na faktach no i Johnny bez make - upu rodem z "Edka Nożycorękiego" to duży atut tego dzieła, dobre kostiumy, scenografia, ale ja wciąż i wciąż mam wrażenie, że za dużo tu było Deppa w Deppie. Nie wiem, czy ten dobry, bądź co bądź aktor, już inaczej nie potrafi, czy robi to, czego wymaga od niego reżyser, ale zaszufladkowanie przynosi kiepskie efekty. Do gangsterskich obrazów np. Martina Scorsese temu filmowi daleko.

5/10


Przerysowana, straszliwie efekciarska, przereklamowana druga część "Alicji" według prozy Lewisa Carrolla i ten polski dubbing, bo oglądałam  w kinie.
Pierwsza część podobała mi się znacznie bardziej, bawiła, wzruszała... Z tej części mało wzięłam dla siebie...

5/10


No i mamy problem! A problem polega na tym, że ten film albo obejrzałam rychło w czas, albo tak bardzo mi go wszyscy znajomi polecali, że oglądałam go zbyt krytycznych wzrokiem swoich czasem piwnych, a czasem zielonkawych oczu.
W każdym razie fakt jest taki, że film jest oparty na faktach, ale cholernie schematyczny, a ja naprawdę nie lubię wiedzieć, co będzie za chwilę, w kolejnej scenie.
Fakt drugi jest taki, że uwielbiam Eddie'go Redmayne'a i trzymam kciuki za jego karierę, powalił mnie na obie łopatki w "Uwikłanych" i "Teorii wszystkiego", uważam, że ma wielki talent.
Fakt trzeci - w tym filmie nie on mnie zachwycił, ani mój ulubiony gej Ben Wishaw, który zresztą tu zagrał geja. W tym filmie zachwyciła mnie - po raz drugi, bo pierwszy raz bardzo spodobała mi się w "Pamiętnikach młodości" - Alicia Vikander - i jej rolę uważam za najlepszą, najbardziej subtelną... Przerysowany i narysowany Eddie z głosikiem kastrata nie trafia do mnie, do mojej estetyki.

6/10


"Początek" (2014) to film, który dobrze się ogląda, choć z góry wiadomo, o co chodzi. A bardziej przewidywalnego końca nie można już było wymyślić. Jest jednak w tym filmie coś, co sprawia, że zostaje on w pamięci, zmusza do myślenia, do zastanowienia się nad sobą i światem... A ponieważ wierzę (ba, ja to wiem!), że oczy są zwierciadłem naszej duszy, że można nimi wyrazić wiele i jeszcze więcej, że warto patrzeć na życie i ludzi oczyma miłości...
Dlatego tak wysoko go oceniłam...

7/10


Mam ogromną słabość do Gabrysi Muskaly. Nigdy nie zapomnę jej monodramu "Lalki, ciche moje siostry", który robiła jeszcze przed zdaniem do PWST i F w Łodzi, w rodzinnym Kłodzku, z nieodżałowanym animatorem, Marianem Półtoranosem. To bardzo zdolna i śliczna dziewczyna. No i dla niej poszłam na ten film, a niedawno obejrzałam na DVD.
Lubię również Agatę Kuleszę i Mariana Dziędziela, a Marcin Dorociński przeszedł samego siebie robiąc za bezrobotnego męża bohaterki kreowanej przez Gabrielę.
To, co ja przeszłam ze swoimi rodzicami, to pikuś w tym filmie, który wciąż i wciąż kojarzył mi się z lepszym w podobnym temacie - z "33 scenami z życia" Małgorzaty Szumowskiej i nie temat zrobił na mnie wielkiego wrażenia.
Niemniej, warto go obejrzeć dla świetnych aktorów, bo aktorstwo jest głównym atutem tego ciepłego obrazu.

6/10



"Sekret w ich oczach" to thriller w doborowej obsadzie z 2015 roku. Mamy tu dwie gwiazdy średniego pokolenia, rówieśniczki: botoxową i sztywną (znowu) Nicole Kidman i wychudzoną i brzydką (ciemne włosy, make - up free) Julię Roberts (nota bene nie bardzo rozumiem: czy niektórym kobietom się wydaje, że jak wyschną ok. pięćdziesiątki na wiór, to będą młodziej wyglądać?). Liczyłam na znacznie więcej, liczyłam na iskrzenie, na pojedynek aktorski na poziomie Toma Cruisa i Dustina Hoffmana w "Rain Manie", a dostałam mniej niż średni, schematyczny kryminał, tak cholernie przewidywalny, że ledwie dobrnęłam do końca, ponieważ już po pięciu minutach filmu, wiedziałam, jaki będzie finał, a - jak już wielokrotnie podkreślałam - bardzo tego w kinie nie lubię (wyjątek zostawiam dla bajeczek, bo one zawsze są urocze)...
Julia, jak dla mnie, mimo wszystko i tak wypadła lepiej niż Kidman - obie lubię od lat, choć nie lubię, gdy Nicole skupia się tylko na swoim wyglądzie, jest przecież dobrą, rasową aktorką, co udowodniła niejednokrotnie. 
Nijak ma się ten film do znakomitego argentyńskiego "Sekretu jej oczu" z 2009 roku.

4/10



Do obejrzenia tego filmu zmusiła mnie Jowita: 

- Siadaj, DżoAna i się pogap na swojego ulubionego mańkuta.

A że Jowi bywa nieco despotyczna, to usiadłam dla świętego spokoju i się pogapiłam. I nie żałuję, bo "Praktykant" to
ciepła, pełna humoru opowieść o młodej, zdolnej i bardzo zapracowanej dziewczynie, której firma przyjmuje starszego gościa - emerytowanego wdowca - na praktykę.
Gość okazuje się łebskim i doświadczonym, a do tego bardzo ciepłym i inteligentnym przyjacielem.
Jeśli jeszcze wspomnę, że główną rolę zagrał Robert DeNiro w towarzystwie jak zwykle ślicznej Anne Hathaway, to czego więcej trzeba?  Jakiejś przekąski ewentualnie...

7/10


Cóż rzec o tej powieści?
"Lolita" Nabokova to to nie jest i pewnie nawet nie pretenduje do zacnego miana sztandarowej powieści nimfetkowej. Książkę czyta się nieźle, choć bywają nudne momenty. Fakt jest taki, iż na pewno - mimo, że Rice poruszała już w swoich powieściach kontrowersyjne tematy - jest to jedna z najodważniejszych jej książek, opowiadająca o uczuciu bardzo dojrzałego malarza do młodziutkiej modelki.
Poza tym ja wciąż i wciąż wolę wampiryczne zapędy tej miłośniczki białych, puszystych kotów. Choć erotyczne wydają mi się ciekawsze od Jezusowych.
Generalnie lubię wytwory Madame Rice.


6/10


Wybrany cytat z powieści (s. 440):

"Chyba żadna kobieta nie zrozumie, dlaczego mężczyźni myślą w gniewie o seksie."


Nie ocenię obiektywnie kolejnej powieści Jeanette Winterson, bo kocham kobietę bezwarunkowo, uwielbiam jej styl i erudycję i przeczytałam wszystko, co do tej pory zostało przetłumaczone na język polski.
Ta powieść to nowa interpretacja, nowe spojrzenie na dzieło Shakespeare'a, na uniwersalność podejmowanych przez niego tematów. To jedna z cyklu powieści z międzynarodowego Projektu Szekspir, do którego zaproszono znanych i cenionych twórców bestsellerów. 
To powieść nieco mroczna, bardzo metaforyczna (jak zwykle u Jeanette), którą wchłania się jak gąbka wodę i zapamiętuje na długo... 

9/10

Wybrany cytat z powieści (s. 141):


"Tęsknota za tym, czego brakuje. Wiemy, jak to jest. Każde przedsięwzięcie, każdy pocałunek, cios w serce, każdy list..."


I jeszcze jeden:

"Czasami nie ma znaczenia, że przed tym czasem był jakiś inny czas. Czasami nie ma znaczenia, że jest noc czy dzień albo teraz czy wtedy. Czasami wystarczy to, gdzie jesteś teraz. Nie znaczy to, że czas się zatrzymuje albo nie zaczął biec. Czas jest tutaj. Ty tu jesteś. W tej uchwyconej chwili otwierającej się na całe życie."





"Martwa natura z wędzidłem" to zbiór esejów Zbigniewa Herberta na temat sztuki holenderskiej. Nie jest to rzecz nowa, eseje wydano w 1993 roku, ale godna polecenia, bo Herbert to absolutnie zjawiskowa postać w polskiej literaturze współczesnej. Tytułowa "Martwa natura z wędzidłem" to obraz bardzo kontrowersyjnego malarza, Johannesa Torrentiusa, jedyny, jaki zachował się do naszych czasów, zresztą odkryty bardzo przypadkowo.
Całość: kopalnia wiedzy o sztuce i nie tylko, ukazująca erudycję Autora, którego większość czytelników kojarzy jedynie z poezją.

10/10

Wybrany cytat z książki (s. 120):


„Od razu pojąłem (…), iż stało się coś ważnego, istotnego, coś znacznie więcej, niż przypadkowe spotkanie w tłumie arcydzieł. Jak określić ten stan wewnętrzny? Obudzona nagle ostra ciekawość, napięta uwaga, zmysły postawione w stan alarmu, nadzieja przygody, zgoda na olśnienie. Doznałem niemal fizycznego uczucia - jakby ktoś mnie zawołał, wezwał do siebie. Obraz zapisał się w pamięci na długie lata – wyraźny, natarczywy (…)”


Na koniec pioseneczka z serialu, który mnie zachwycił i który obejrzałam z największą radością, a rzadko oglądam seriale  - mimo wad ten serial, bardzo na tak (ukłony dla Pana Mariusza Bonaszewskiego i Roberta Gonery!).




Bonus dla Przyjaciół, którzy tu są:



:)