Translate

sobota, października 07, 2023

UWAGA POEZJA, czyli trzy wiersze Romy Jegor


         Poetka Roma Jegor (1953 - 2023) pochodziła z Dąbrowy Górniczej, mieszkała w Mikołowie. 

    Z wykształcenia była programistką komputerową, ze świadomego wyboru – poetką. Poetką dobrą, dojrzałą (bo wiersze zaczęła pisać jako dojrzała kobieta), bardzo spostrzegawczą, czułą. Autorką czterech tomików poetyckich: „Wieczór w kocim futrze”, „Bieleją księżyce paznokci”, „Salamandra” i „Tatuaż na jabłku”. Debiutowała w miesięczniku Akant. Była członkinią Związku Literatów Polskich  – Oddziału w Krakowie oraz Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego w Katowicach. Laureatką wielu ważnych konkursów poetyckich. 

    Wiersze Autorki prezentowane były w Śląsku, Migotaniach, SosnArcie, Arkadii, Akancie, Znaj, Lamelli, Hybrydzie, Literacie Krakowskim, LiryDram, a także w antologiach pokonkursowych, oraz na internetowych stronach takich jak: Fragment, sZAFa, Polis2008, Poeci.pl, PoeciPolscy.pl, Śląska Strefa Gender, Parnas.pl, PKPzin, Poeci Po Godzinach, Modowo.pl, zlp-kraków-pl, Babiniec Literacki, Poezja.exe.pl. Również w audycjach poetyckich, m.in. na antenie Radia Katowice. 

    Pani Roma mówiła o sobie:

  "Nigdy nie byłam z tych pięknych kobiet domowych, pachnących wanilią, które szyją i haftują. Pachnę kartką. Jestem zwykłym poszukiwaczem znaczeń, układaczem słów".

I układała te słowa w sposób osobliwie piękny... W wiersze, do których chce się wracać. Unikała banałów, pisała prawdę, opowiadała historie, a najlepsza poezja to ta, która jest prawdą.

                                Oto trzy wiersze spośród wielu godnych uwagi utworów Autorki...

*

Gry dziecięce
 
O czym tu mówić - że zdarli z niej majtki
ławka była twarda a tablica czarna
o czym tu mówić - lekcja była długa
dzwonek nie krzyknął
nie skrzypnęła klamka
 
I co tu mówić - źli pójdą do piekła
dobrzy ze skrzydeł będą pióra rwali
woźny do jutra wymyje podłogę
po ud drobnej bieli
i pętli skakanki
 
I co tu jeszcze - że dzieci śpiewają:
„Anka-Skakanka z aniołami fruwa”
dzwonek nie krzyczał nie skrzypnęła klamka
klasa była pełna
lekcja była długa
 
*
 
Odpowiedź dla Julki
 
Sąsiadka gromadzi cukier przyjaciel radzi synowi
zostać na Zielonej Wyspie
koleżanka dzwoni z pytaniem czy już czas
zaszywać w halki pierścionki a my wino pijemy
i piszemy wiersze jakby świat miał być wieczny
po każdy horyzont
Myślisz że oni przed tym też czytali Prousta
pili wino choć im spod palców uciekała ziemia
że spali oddychając równo wraz z obrotem słońca
choć rdza pięła się po nim niczym skrzydło stonki
Piję trzecią herbatę smażę naleśniki
sadzę bratki bo kwiecień bez nich niczym ślepe kocię
Myślisz że też sadzili że jedli kremówki
przycinali jabłonie co miały być wieczne
Nie wiem co będzie Julko może tylko chwila
a może druga wieczność żeby naszym wnukom
zęby mleczne wyrosły wypadły wybrzmiały
Zostaw głupie pierścionki siejmy mak jak baby
opowiadajmy dzieciom o czerwieni płatka
kruchej jak taniec pszczoły ślad miodu na wargach
 
*
 
Przerwa w zbieraniu chrustu
 
Czasem bezwiednie sama siebie przytulasz -
trzeba się czegoś trzymać
na tym wietrze,
pokołysać zbyt nerwowe zakończenia,
wygładzić chropawe,
naciągnąć chrome,
uciszyć chrapy koni co wciąż
w tobie rżą.
Drżą ci ręce jeśli tylko oderwać je od ciała.
Rozgniatasz w palcach słowa, rumianki, różańce,
turlasz białe i czarne po liniach dłoni.
Masz nierozdzielne linie głowy i serca,
jakby to była jedna wioska -
tłum znajomych kobiet przy jakiejś studni na rynku.
Siedzisz więc przy sobie jak przy studni, kiedy już się trafiła
ta przerwa w żęciu, pieleniu i zbieraniu chrustu.
Bezwiednie sama siebie kołyszesz, głaszczesz, poisz, goisz.
Turlasz w palcach albo rozgniatasz w pył białe i czarne.
Powtarzasz ruchy po babkach, ciotkach, czarownicach.
Wszystkie jesteśmy tym samym - kosmicznym pyłem
i przędzą na rany,
które świat sobie wymyśla i nam zadaje.
Jak pracę domową.
 
                                                                            ***
 
    Poetka, którą bardzo ceniłam, odeszła 1 października, zaledwie dwa dni po swoich siedemdziesiątych urodzinach. Mówiła o swoich tekstach:
 
                            "Najnowsze jeszcze trzymam przy sobie. Przez chwilę. Zanim się rozbiegną".
 
    Będzie mi bardzo brakować Jej nowych, mądrych wierszy, także tych rozbieganych - wysyłanych na coroczny konkurs do Babińca Literackiego, na dni kampanii przeciwko przemocy wobec kobiet. Jednak cieszę się bardzo, że znam Jej twórczość. Należała bowiem do wybrańców, których słowa wzbogacają i na długo zapadają w pamięć.
 
            Pokój Twojej Pięknej Duszy, Pani Romo.