Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, września 15, 2025

Poranne wzruszenie
















Moi Drodzy!
Moja przerwa w pisaniu postów na tym blogu trwała ponad trzy i pół miesiąca i pewnie jeszcze by trochę potrwała, gdyby nie jedna rzecz...
 
Dzisiaj rano, gdy wracałam ze spaceru z moim kochanym, chociaż jeszcze nie do końca zdrowym  psiakiem (jesteśmy w trakcie kilkutygodniowego leczenia), w skrzynce na listy czekała na mnie niespodzianka!
 
🌺🌺🌺🌺 Jotko Kochana!  🌺🌺🌺🌺
 
 🌺🌺🌺🌺Zrobiłaś mi dzień a nawet tydzień! Dziękuję za cudowną karteczkę z pięknymi makami, za którymi już tęsknię i od kilku dni piję kawę w makowych kubkach! Przesyłam uściski! Powoli się zbieram, żeby wrócić do pisania na blogu, zwłaszcza, że wakacje miałam naprawdę udane i jest o czym pisać, jest co wspominać. 🌺🌺🌺🌺

 🌺🌺🌺🌺Dziękuję! 🌺🌺🌺🌺

🌺Przesyłam także szczere uściski i serdeczności dla wszystkich, którzy jeszcze do mnie zaglądają!🌺

poniedziałek, maja 05, 2025

"Dlaczego utrata jest miarą miłości?" ***


 odchodne

"Nasze życia rozchodzą się".
Lew Tołstoj

odejdź, nie zatrzymuj na siłę
kobiety, do której nic nie czujesz.
ona doskonale rozumie,
że ten związek jest jak stara
nagrobna fotografia -
wyblakły i popękany,
martwy i nikomu niepotrzebny.

ona nie widzi perspektyw.

jeszcze niedawno była demonem,
femme fatale, obiektem gorących wrażeń.
teraz przypomina durnostojkę,
kurzojada, którego nie chcesz dotknąć,
porcelanową lalkę z rozbitym sercem.

kiedyś może byłeś dla niej
przez chwilę dobry,
może lubiłeś i chciałeś więcej.
dzisiaj wydaje ci się obca,
odległa jak matka, która
odchodzi zawsze
w nieodpowiedniej chwili.

zostaw ją. odpuść. przemilcz.
nigdy nie patrzyłeś jej w oczy.
to zazwyczaj oznacza nieszczerość.
idź. obdaruj kogoś innego
bukietem swoich frustracji,

a jej pozwól przetrwać w świecie,
w którym wszystkie udawane miłości
mają krótkoterminową gwarancję
przydatności do zabawy w dom.
są atrapą wyższych uczuć,
erzatzem bliskości.

to nie boli.
to tylko wiersz o czymś,
co nie powinno się zdarzyć.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2017

           Witajcie moi Drodzy po przerwie, która była mi bardzo potrzebna do tego aby odpocząć i zresetować myśli oraz zrobić sobie wolne przed bardzo intensywnymi dwoma miesiącami w pracy - zawsze tak jest pod koniec roku szkolnego, ale potem są wakacje i to jest piękne. Teraz jednak mam mnóstwo pracy, wyjazdów, szkoleń, pisania dokumentów, imprez i innych rzeczy.

         Nie udało mi się napisać wiersza o kwietniu, więc oddaję Wam dzisiaj stary wiersz z archiwum, możecie krytykować ile chcecie. Mam teraz mnóstwo pracy i nie wiem, czy dam radę dużo pisać na blogu, jednak pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego, ciepłego i pachnącego maja! Niech Wam szczęście sprzyja.


        Na koniec moje nowe kubeczki z nowej w Bolesławcu Ceramiki Arkadia - śliczne, ale jak wszystko w tym "prawym" świecie, stricte dla praworęcznych, bo gdy piję trzymając kubek w lewej, wiodącej ręce... nie widzę tych pięknych wzorków w środku kubeczka... Cóż, takie spostrzeżenie dla mniejszości lewomyślnej. :D


A w bonusie fotki sprzed momentu: poszłam na strych po wyprane ubrania, położyłam na wersalce, składam, a moja psinka sobie w nich "ryje" czyli zakopuje się... Uwielbiam te moje istoty, a one kochają moje wyprane ciuszki. To czerwone to moje ulubione poszarpane jeansy:D
 

Balbina kokosi się, bo zdążyłam odkurzyć dywan, to trzeba go "wybielić".  


Pozdrawiam Was i do miłego!
 

Wszystkie zdjęcia w poście są mojego autorstwa.
 Cytat w tytule postu Jeanette Winterson - jedna z moich ukochanych pisarek.
 

poniedziałek, października 28, 2024

Jak makiem utulił…


inna wariatka, która wciąż tańczy

Maki czerwone z swojem piętnem czarnem,
Któż wam kolory dał i dziwną moc? - Henryk Zbierzchowski

mówili o niej Makowa Panienka, bo uwielbiała czerwone sukienki
i na czerwono malowała usta. motyle często przysiadały na niej, pieściły
dłonie aksamitem skrzydeł lub w środku zimy odwiedzały w domu.
latem nie mogła się od nich opędzić, chodząc po łąkach porosłych makami.

mówili do niej, że to dusze zmarłych, wygnane z piekieł lub z czeluści
czyśćca, szukają takich właśnie istot: wrażliwych, czułych, gnanych intuicją,
takich, przy których umierają koty - cicho, spokojnie, ufnie i z nadzieją
na siódme życie w pięknym kocim raju i szybki powrót na makowe pola.

sypała makiem po grobach, na których siadały piękne i barwne motyle,
słyszała szumy ze światów pomiędzy, tych, w których dusze nie wiedzą
co robić, jak się zachować i czemu tak nagle uciekło od nich coś, co było
wszystkim, co pozwalało sterować zmysłami i chwytać chwile ulotne jak miłość.

szeptała do nich, do dusz zabłąkanych, żeby odeszły tam, gdzie widać jasność,
że gdy wyrosną przy ich grobach maki, będzie w nich tunel do miejsca spoczynku.
bo na tej ziemi wszyscy tworzą wszechświat, on zaś tożsamy jest z każdą jednostką.
makowe błonia to dary od bogów, przystanie ciszy wśród zgiełku istnienia.

wytańczyć życie śniąc makowe światy - to wcale nie jest naiwny poemat.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 27 II 19

*Obrazy z Internetu, niestety, nie znam Autorów, moje zdjęcia w makach* 

        1 listopada mamy nie tylko święto żywych, jest także Nów Księżyca w Skorpionie - to silna energia, z którą warto pracować, warto odpuścić przeszłość i skupić się na tu i teraz, ale też posłać dobre, ciepłe myśli do tych, którzy byli, pamiętając słowa Wisławy Szymborskiej: "Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci". Ave!

Do miłego!

niedziela, czerwca 09, 2024

Niewinny się nie tłumaczy...

niuans


jeżeli nawet uda mi się znaleźć
spod snów wygrzebać ten cudowny kamień
to filozofią która mało znaczy
nie zdołam biegu życia wytłumaczyć

i kiedy dotrę we właściwe miejsce
niebanalności mojego intelektu
to kiedyś przecież nieco beznamiętnie
wchłonie mnie zimna uporczywa wieczność

gdy wreszcie będę mogła bezstresowo
powiedzieć bogu że go wymyśliłam
to jego oddech połamie mi skrzydła
i wpadnę w otchłań bezczasu jak Ikar

i jeśli wówczas zdołam coś zrozumieć
to cały wszechświat rozkwitnie mi w dłoniach

zieleń miłości ożywcza jak tlen
pochłonie szarą tkaną łzami

mgłę

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 21/22 II 14
 

            Życie pędzi a ja naprawdę nie mam czasu na nic innego, jak tylko na pracę. A jeśli nawet znajduję chwilę wytchnienia, to nie mam siły pisać na swoim blogu i odwiedzać zaprzyjaźnione blogi, bo staram się resetować, odpocząć. 


        Na dodatek w minionym tygodniu moja psineczka złapała kleszcza, którego nie zauważyłam (ani przy kąpaniu ani przy czesaniu), bo był jakiś jasny, prawie biały i musiał go wyciągać wet. Piesek miał też wirus, biegunkę i wciąż brudził, ale dostał leki i już oboje czujemy się lepiej, bo jak moi bliscy ze zwierzaczkami włącznie chorują, to mnie też robi się gorzej. Na początku wakacji odrobaczę i psiaka i kotkę, ponieważ ona ma z nim kontakt i chociaż jest kicią domową - lepiej ją też zabezpieczyć. Pocieszające jest to, że Pani weterynarz powiedziała, iż piesek ma serce jak dzwon i jest ogólnie zadbany i zdrowy.

            Ale jeszcze tylko dwa tygodnie i - mam nadzieję - wrócę na blog, będę pisać, bo pomysłów na posty mam naprawdę dużo i będę komentować posty moich ulubionych Blogowiczów.

            Tak to na razie wygląda. Jednak tak jest zawsze pod koniec roku szkolnego, że wszyscy "lecimy na oparach" i dzieci i rodzice i przede wszystkim my, nauczyciele.

            W poniedziałek napisała do mnie Pani Basia z mojej ulubionej ceramiki Rose, żebym przyjechała po kubeczek namalowany specjalnie dla mnie, więc przy okazji środowego wyjazdu do Różyńca, porobiłam zdjęcia polnym maczkom - moim ukochanym kwiatom ever. 

            No i udało mi się obejrzeć jeden polski film na Netflixie, ale o nim napiszę w kolejnym poście.

        Życzę wszystkim przepięknego tygodnia, mnie czeka jeszcze ostatnia w tym roku wycieczka w czwartek - o niej też kiedyś napiszę.

            Uściski i serdeczne pozdrowienia posyłam do Was - mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie za mniejszą ilość komentarzy na Waszych blogach - naprawdę mam teraz urwanie głowy w pracy. Obiecuję też, że jak tylko znajdę czas - jak zawsze i na sto procent pojawię się na Waszych blogach.

            W poście umieściłam mój wiersz sprzed dziesięciu lat - bardzo rzadko rymuję, ale nie mam teraz siły pisać nawet rymowanych wierszy, a należę do tych osób, którzy nie poganiają weny.

                Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, do miłego i jeszcze lepszego! Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy do mnie zaglądają, to naprawdę wielki dar - móc wymieniać myśli i spostrzeżenia z tak wspaniałymi ludźmi, jak Wy!