Jak makiem zakwitł
Cisza. Makowa Panienka uciekła w siebie.
Nie pomogły prośby i groźby kolorowych rusałek.
Na nic zdały się szepty i krzyki kapryśnej weny.
Rozsypała na grobie rodziców makowe ziarenka
i cierpliwie czeka na Imbolc*.
Nie pomogły prośby i groźby kolorowych rusałek.
Na nic zdały się szepty i krzyki kapryśnej weny.
Rozsypała na grobie rodziców makowe ziarenka
i cierpliwie czeka na Imbolc*.
Cisza. Makowa Panienka uwielbia spać.
Lubi podróżować po makowych łąkach,
smaganych lekkim, ciepłym wiatrem,
pachnącym wolnością, zwłaszcza wtedy,
gdy jest zmęczona, rozczarowana matrixem.
Cisza. Makowa Panienka skropiła się Opium.
Otulona zapachem czuje się zrelaksowana i bezpieczna.
Wróci, gdy tylko wymyśli najpiękniejszy makowy wiersz.
On jest w niej, istnieje, przenika ciszę jak makiem spisał
i wkrótce się objawi piorunującym
efektem motyla.
*Imbolc to stare celtyckie święto światła, obchodzone 1 lutego, poświęcone bogini Brigid, która patronowała wiośnie, poezji, lecznictwu i rzemiosłu.

