jeszcze mam we włosach słońca promień
i potrafię patrzeć poza siebie
na pohybel smutkom nadal umiem
znaleźć kroplę zwyczajnego dobra
tamten człowiek był i ślad wycisnął
w moim wnętrzu spojrzeniu na miłość
serce wystukuje histeryczne wiersze
oczy spoglądają beznamiętnie
oczy spoglądają beznamiętnie
wszystko co już we mnie przeminęło
sennie płynie w świecie równoległym
jesień zbrzydnie a ja wypięknieję
zalśnię ranną szadzią na kasztanach
cień kobietą będzie zanim zniknie
teraz jest dziewczyną długowłosą
całkiem zgrabną i dosyć wysoką
za to lustra ukazują panią
której coraz trudniej przyjąć
że osoba z wyblakłym uśmiechem
że osoba z wyblakłym uśmiechem
to na pewno jej własne odbicie
zamazane i dziwnie odległe
będę ładna na przekór jesieni
gdy spojrzeniem pogłaszczesz mnie czule
brak zachwytu nawet Afrodytę
zepchnie poza drugą stronę
fal
zamazane i dziwnie odległe
będę ładna na przekór jesieni
gdy spojrzeniem pogłaszczesz mnie czule
brak zachwytu nawet Afrodytę
zepchnie poza drugą stronę
fal
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 11 X 16

