nie tylko pomarańcze
-ojcu
"Uważam, że stan wojenny trwa — dla każdego — przez całe życie".
- Jacek Kaczmarski
pamiętasz, tato, tamtą zimę, kiedy przez biedny i smutny kraj
przeszła armia gwiazdorów w modnych ubrankach w kolorze khaki?
gdy całą rodziną staliśmy na siarczystym mrozie w długiej
kolejce po brzydkie, łykowate kubańskie pomarańcze?
miałam dwanaście lat i napisałam straszny wiersz
o zwłokach dziecka spoczywających w ciemnym grobowcu,
w drewnianej skrzynce po kubańskich owocach.
tych, których dla nas zabrakło, bo rzucili za mało.
pamiętasz tamto ciepłe lato? młodzi chłopcy już nie pocili się
w grubych uniformach, a moja kobiecość rozkwitła jak maki.
kupiłeś dolary u konika, żebym to lepiej zniosła, otulona
pachnącymi, różowymi produktami do higieny intymnej.
nie mam traumy z dzieciństwa. nie odczułam złowrogiej energii.
dbałeś o mój komfort psychiczny. rozpieszczałeś i w tajemnicy
przed mamą kupiłeś mi w pewexie parkera dla leworęcznych.
naprawdę było dobrze, tato. wtedy nawet nie zarejestrowałam
braku teleranka. zawsze wolałam czytać.
tylko te cholerne, zielone, niedojrzałe kubańskie cytrusy.
ich cierpki zapach wraca do mnie w aurze zbliżających się
świątecznych zakupów i nawet tysiąc drzewek pomarańczowych
nie zniweluje stresu. stan wojenny wciąż jest, trwa, kotłuje się,
wojuje, buzuje we mnie od wielu lat.
bo chociaż nigdy nie dałeś mi odczuć - bardzo bałeś się
o mnie i moją przyszłość w kraju, w którym wówczas
najmądrzejsze, wrażliwe serca
pękały z niemocy.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 7 XII 15
***Cytat w tytule notki,Sławomir Mrożek
*Zdjęcia z netu,



