Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

01 stycznia 2026

UWAGA KSIĄŻKI ukryte w opowiadaniu, czyli co przeczytałam w 2025 roku

 Witajcie moi Drodzy w Nowym Roku!

Dzisiaj spełniam obietnicę daną Małgosi - MaB z zaprzyjaźnionego blogu Okruchy i ziarenka i dzielę się z Wami opowiadaniem, w którym ukryłam Mickiewiczowskie 44 tytuły (o ile dobrze policzyłam) niektórych książek, przeczytanych w 2025 roku. Nie są to wszystkie książki, są to ważne książki, wiele z nich to tzw. cegły, z których kilka przeczytałam po raz drugi i zaznaczyłam te tytuły na zielono. Bo istnieją takie teksty, do których naprawdę lubię wracać i robię to z radością. Nie wyróżniałam również tytułów bezpośrednio w tekście, ponieważ uznałam, że to utrudnia czytanie, podałam listę książek, które zresztą szczerze polecam, na końcu postu, zajrzyjcie, może znajdziecie tam coś dla siebie, albo ujrzycie tytuły, które znacie? Preferuję stare, dobre papierowe książki, chociaż nie stronię od audiobooków, jeśli odpowiada mi głos lektora.

Opowiadanie nie jest doskonałe, pisałam je praktycznie na kolanie po wczorajszym, nocnym powrocie z Trójmiasta, za którym już tęsknię. Mam nadzieję, że się do tego tekstu po prostu uśmiechniecie. Taka była moja intencja. Ponarzekajmy zatem o książkach trochę na smutno, nieco na poważnie, częściej na wesoło i z dużym przymrużeniem oka.

Możecie również zajrzeć do mojego starego postu z tekstem, który ma już ćwierć wieku, w którym ukryłam mnóstwo tytułów książek dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza tych, które sama czytałam w dzieciństwie lub czytałam mojej córce gdy była mała. Opowiadanie to pochodzi z czasów, gdy jeszcze nie byłam pedagogiem specjalnym (byłam jednak wolontariuszem i z dziećmi z niepełnosprawnościami bawiłam się w teatr), tylko oraczką na ugorze. Znajdziecie go TUTAJ - KLIK

Zapraszam wszystkich chętnych do pisania kreatywnego w imieniu MaB i swoim - jestem bardzo ciekawa Waszych opowiadań z ukrytymi tytułami książek, które w minionym roku przeczytaliście! 

Odnajdywanie balansu

Ciężko mi było na sercu, gdy zły, nieempatyczny Antyczłowiek, po niezwykle intensywnym, przytłaczającym lovebombingu i jeszcze intensywniejszej, okrutnej deprymacji i dewaluacji, z dziką i nieukrywaną satysfakcją zakochanego w fałszywym obrazku samego siebie, bezwzględnego egoisty, wygnał mnie z Edenu i z sadyzmem w pustych oczach zimnego gada, z całej siły wepchnął prosto do Ogrodu Rozpaczy Ziemskich, w którym czułam, że rozpadam się na milion małych kawałków i bałam się, że zanim wystygnie kawa, pogrążona w depresji, zmęczona po tym, jak wyssał ze mnie blask i całą energię - umrę. 

Było mi naprawdę źle, czułam się, jakbym miała wynaleźć samotność w pobliżu dzikiego serca, jakbym miała traumę spowodowaną manipulacją i gaslightingiem obficie serwowanymi przez psychopatę. Drżałam, łkałam i bałam się, miotana emocjami... 

Ale po dłuższym czasie postanowiłam, że będę silna i powiedziałam sobie: 

- Dość bezsensownej wegetacji w cieniu narcyza, nie wymiękaj, nie odpuszczaj! Bo chociaż jeszcze wczoraj byłaś zła na zielono, dzisiaj na pewno dasz radę, jesteś twarda, doskonale wiesz, że na zakrętach życia, szczęścia można się nauczyć i chociaż droga ku sobie bywa wyboista, chociaż łzy płyną szerokim strumieniem i doskwiera ci dojmujący #bodypain - życz sobie wszystkiego najlepszego i trwaj! Szukaj harmonii, ukojenia, równowagi, wyjdź samej sobie naprzeciw.

Trwałam zatem, tak po prostu, podobnie jak Witkacy trwał w swoich poglądach na sztukę i nawet zapisałam się na lekcje greki, które, chociaż bardzo ciekawe, wcale nie były łatwe, ale pozwoliły zrozumieć niektórych filozofów, a tym samym ludzi. Nie dostałam recepty na smutek i nie poznałam tajemnicy tajemnic - to jest chyba domena półbogów i pewnie potrzeba stu lat samotności, aby ją zrozumieć. Jednak to trwanie przy sobie, we własnych postanowieniach, dało początek czemuś naprawdę inspirującemu.

Pewnego dnia, kiedy poczułam się trochę lepiej, gnana porywem serca, poszłam na długi spacer po lesie. Pragnęłam pobyć ze sobą otoczona dostojną obecnością drzew. Ale zanim tam dotarłam, mijałam odpuszczone domy, stare, zdemolowane, niekochane, skrywające szepty dawnych zdarzeń i poczułam, że każdy człowiek ma cienkie ściany, które naprawdę wiele pamiętają: wyobrażałam sobie zmęczone codzienną harówką chłopki rozpalające ogień i miejscową wiedźmę - zielarkę biegnącą z wilkami prosto w jego objęcia... W myślach układałam białą elegię zasmucona spalaniem czarownic - wegetarianek, zdając sobie sprawę z tego, że biały to kolor żałoby, a one były niewinne, bez prawa głosu. Winni byli mężczyźni bez kobiet, skrywający swoje marzenia o piersiach i jajeczkach w okrutnie surowej Księdze Złudzeń. 

Uciekłam, poszłam dalej, przed siebie. Szukałam ukojenia, dobrej, pozytywnej energii, życiodajnej siły ze Źródła Wszechrzeczy.

W końcu, po długiej wędrówce, późnym wieczorem, weszłam w przepiękny, osobliwy starodrzew, pełen niesamowitych opowieści, czasem mrocznych jak noc szpilek, a czasem natchnionych, jak wszyscy zakochani nocą, niekiedy zaś jasnych, jak światło śmiało i odważnie przenikające przez bujne liście. Zmęczona, usiadłam pod wielkim starym dębem, uśmiechnęłam się do singla gapiącego się na mnie jednym czarnym oczkiem - czerwonego kwiatu maku i poczułam się jak w kolebce, w której śnią się najbardziej niesamowite sny, podobne do arcydzieł malowanych ręką mistrza...

Sen miałam dziwny, postrzępiony, adehadowy, ale jednocześnie ciekawy i barwny. Zobaczyłam wieszczkę, która miała śliczną, łagodną twarz Kasandry, patrzyła z zachwytem jak rodzi się ptak. Rajski, kolorowy, magiczny. Jego narodziny były zapowiedzią Święta Nieistotności - ważnego w tej nieistotnej Krainie Snów. Czułam też całą sobą, że skądś, jakby z mgły, wyłania się, nadchodzi chłopiec, który ma wiele do powiedzenia. Szedł wolno, dostojnie i niósł pod pachą notatniki. Wiedziałam, że zapisywał w nich losy światów równoległych, które potem przekazywał Kasandrze, a ona publikowała w Internecie różne fake newsy, dezorientacje w ilości hurtowej, gdzie tylko się dało. Owszem, był to oversharing, ale tylko nieliczni wiedzieli, że Kasandra robi to z pasji, troski oraz dla dobra ludzi, zwierząt i innych istot zamieszkujących wieloświaty, że troszczy się o wszystkich nadwrażliwych.

Podeszłam do niej i do chłopca - byli tacy piękni, mieli aurę w kolorze indygo. Kasandra znów uśmiechnęła się do mnie łagodnie. Spojrzała mi głęboko w oczy i przesłała mi w miejsce między brwiami zwane trzecim okiem, mentalną podpowiedź: 

- Jesteś tutaj, wahasz się, nie wiesz, co robić, trochę się pogubiłaś, a świat trwa, trwa i ma się dobrze. Idź, wracaj do siebie, do swojej wrażliwości, którą tylko źli ludzie mają za słabość i bądź silna! Nie mówię żegnaj, ale znikam! Jestem z tobą zawsze, pamiętaj o tym.

Zachwycona jej ciepłym, emanującym spokojem uśmiechem, pomyślałam i zanuciłam mentalnie stary szlagier "Killing me softly" i znowu odpłynęłam... 

Obudziłam się wypoczęta, zrelaksowana, pełna bezbrzeżnego współczucia dla Antyczłowieka, który zrobił mi ogromną przysługę wyganiając mnie z miejsca, które było jedynie ułudą, czarną dziurą i perfidnym kłamstwem. Poczułam ogromną wdzięczność za to doświadczenie, zaczęłam poszerzać swoją wiedzę na temat zaburzeń osobowości. Zrozumiałam, że nie wszyscy mają dobre intencje, że nie każda relacja czy znajomość jest przyjaźnią, że nie wolno być naiwnym, chociaż warto być dobrym człowiekiem, który głośno mówi o tym, co niewygodne, a nawet złe, choćby po to, by ostrzec innych.

Wzięłam się za czytanie, bo to najlepszy sposób na wszystkie smuteczki tego pięknego świata, na którym warto żyć, ćwicząc uważność i kultywując życzliwość oraz wdzięczność... 

Warto również, jak Osiecka bywać na zakrętach po to, aby potem pisać, kreować, tworzyć; jak Konopnicka opuścić związek, który nie funkcjonuje, jest bez przyszłości i perspektyw i jak Witkacy zostawić ten świat na własnych zasadach.

Książki zaś - to nie jest żadna terapia zastępcza - książki to coś, co jest i trwa przy nas jak dobry, sprawdzony, prawdziwy przyjaciel, do którego można zadzwonić o drugiej w nocy, a on wysłucha, przytuli, pocieszy i - przede wszystkim - zrozumie nie oceniając. Jest z nami zawsze, kiedy tylko zdecydujemy się sięgnąć na półkę i czytać strona po stronie, posłuchać audiobooka, zajrzeć do e-booka. W książkach można odnaleźć balans, ukojenie, spokój, a nawet samego siebie.

Prawdą jest również fakt, że niekiedy wyjście ze strefy komfortu, z wygodnego czy wręcz błogiego stanu psychiki i ciała, uczy nas znacznie więcej, niż nam się wydaje. Daje nam siłę do działania i wprowadzania pozytywnych zmian. Moc i energię, jakiej się nie spodziewaliśmy i jakiej nie poznaliśmy nawet w najciekawszych snach o lataniu i opowieściach fantasy!

Oto lista książek, które przeczytałam i zapamiętałam (to jest ważne, bo to znaczy, że we mnie zostały), pominęłam z różnych względów kilkanaście tomów poetyckich, których czytam naprawdę dużo, zapisałam i wyróżniłam te, które naprawdę mogę polecić, pominęłam też kilka audiobooków, bo ich słuchałam, a czytanie to trochę inna czynność:

PROZA
Stephen King - Ręka mistrza, Nie wymiękaj
Harlan Coben - Nie odpuszczaj
Haruki Murakami - Mężczyźni bez kobiet
Gabriel G. Marquez - Sto lat samotności 
Milan Kundera - Święto nieistotności
Katarzyna Wolwowicz - Zastępcza 
Han Kang - Lekcje greki, Nadchodzi chłopiec, Wegetarianka, Nie mówię żegnaj, Biała elegia
Clarice Linspector - W pobliżu dzikiego serca
James Frey - Milion małych kawałków 
Beatriz Serrano - Ogród rozpaczy ziemskich
Tashikazu Kawaguchi - Zanim wystygnie kawa
László Krasznahorkai - A świat trwa
Dan Brown - Tajemnica tajemnic, Początek
Santiago Roncagliolo - Noc szpilek
Mieko Kawakami - Wszyscy zakochani nocą, Piersi i jajeczka
Paul Auster - Wynaleźć samotność, Księga złudzeń
BIOGRAFIE
Przemysław Pawlak - Witkacy
Magdalena Grzebałkowska - Dezorientacje
Karolina Felberg - Osiecka. Rodzi się ptak
Albert Camus - Notatniki
Eliza Kącka - Wczoraj byłaś zła na zielono 
Joanna Kurek - Frydryszak - Chłopki
POEZJA
Elżbieta Adamiec - Łagodna twarz Kasandry
Ewelina Kuśka - Odpuszczone domy
Anna Musiał - #bodypain, Oversharing
Katarzyna Zając - Starodrzew, Kolebka
Radosław Kobierski - Człowiek ma cienkie ściany
PSYCHOLOGIA
Clasrissa Pinkola Estes - Biegnąca z wilkami 
Julie L. Hall - W cieniu narcyza 
Izabela Kopaniszyn - Antyczłowiek
Katarzyna Lorecka - Ku sobie
Ewa Woydyłło - Droga do siebie, Wszystkiego najlepszego, Szczęścia można się nauczyć, Zakręty życia
 
 
Życzę Wam i sobie raz jeszcze: cudownego, zdrowego, najlepszego z możliwych Nowego - 2026 - Roku!

10 lutego 2025

Pobawmy się i lepiej się poznajmy!

 Witajcie, dzisiaj proponuję Wam zabawę w pytania i odpowiedzi!


        Kiedyś, dawno temu, brałam udział w blogowej zabawie,  dzisiaj zobaczyłam podobną zabawę na blogu Judith, który bardzo lubię i ten blog Wam szczerze polecam, więc pomyślałam: czemu nie? 

        Kto zechce, może odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, może też na wybrane, albo po prostu mnie pozdrowić. Nic na siłę i wolna wola, moi Drodzy! Pytania będą lekkie, nie chcę wchodzić w jakieś smutne, poważne tematy. Ponumeruję pytania, żeby Wam było łatwiej je skopiować i też udzielę swoich odpowiedzi, a Wam życzę dobrej zabawy i udanego nowego tygodnia!

***


 1. Od kiedy piszesz blog?

2. Jakie masz zainteresowania?

3. Wymień tytuł swojej najukochańszej książki na dziś.

4. Jaki jest twój ulubiony film?

5. Jaka jest twoja ukochana piosenka?

6. Masz swoje ukochane miejsce na Ziemi?

7. Co jest twoim życiowym mottem lub ukochanym cytatem?

8. Jaką potrawę byś zamówił, gdybyś wiedział, że jest to ostatnia potrawa, jaką zjesz?

9. Co robisz, gdy jesteś smutny?

10. Jakie miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byłeś, chciałbyś poznać?

11. Co lub kto dodaje ci sił, wiatru w żagle? 

12. Czego w życiu się boisz lub unikasz?

13. Twój ulubiony kolor to...

*

Moje odpowiedzi:

1. Blog piszę od 22 stycznia 2012 roku, wcześniej miałam blogi na Mojej Generacji i Filmwebie.

2.  Zainteresowania mam szerokie, od poezji po filozofię i astrologię, psychologię, mitologię, sztukę, języki obce i zdrowy styl życia.

3. Pierwsza, która mi przyszła do głowy to Mały Książę Antoine de Saint - Exupery'ego, często też w wierszach nawiązuję do tej powiastki.

4. Moim bardzo ukochanym filmem, który widziałam wiele raz są Szepty i krzyki Irgmana Bergmana z 1973 roku, pierwszy raz obejrzałam go jak byłam mała i bardzo mną wstrząsnął.

5. Mam ich wiele, ale taka, do której wracam od dzieciństwa to francuski przebój Et si tu n'existais pas Joe Dassina. Była to pierwsza piosenka, której się nauczyłam po francusku.

6. Chociaż byłam w wielu pięknych miejscach na świecie, zawsze wracam i będę wracać do Gdyni Orłowa, uwielbiam to miejsce: molo i klif i uważam, że jest to moje Miejsce Mocy. Gdynia ma urodziny, kończy 99 lat! 

7. Żyj i pozwól żyć innym. 

8.  Zamówiłabym wiśnie w jakiejkolwiek postaci, bo uwielbiam je od dzieciństwa.

9. Gdy jestem smutna tańczę, śpiewam, czytam lub piszę wiersze dużo smutniejsze niż ja.

10.  Chciałabym bardzo polecieć do Australii i zwiedzić ten kontynent wzdłuż i wszerz, popływać z delfinami w Oceanie Indyjskim.

11. Kontakt z naturą, wiatr nad morzem, ludzie, których kocham, zwierzęta, które mi towarzyszą i które są członkami mojej rodziny.

12. Bardzo boję się i unikam złych, negatywnych, narcystycznie zaburzonych ludzi. 

13. Czerwony - red forever!

09 lutego 2019

"Gdy byłam dzieckiem, książki były wszystkim". ***



List do Ani z Zielonego Wzgórza

Droga Aniu z Zielonego Wzgórza!

Piszę do Ciebie z tajemniczego ogrodu, ponieważ niedawno wróciłam z długiej, niezwykle interesującej podróży do wnętrza Ziemi. Mogłabym teraz snuć niekończącą się opowieść...
Tego lata wraz z dziećmi z Bullerbyn i Fizią Pończoszanką przeżyłam niezwykłą przygodę w pustyni i w puszczy. Podróżowali z nami również Antek, Twój ulubiony Pinokio, Karolcia, Jacek, Wacek i Pankracek oraz prawie wszystkie dzieci pana Astronoma.
W Grenlandii zaś spotkaliśmy bardzo fajnego Eskimosa, Anaruka, który snuł ciekawe, barwne i wesołe opowieści spod bieguna. Tenże Anaruk opowiedział nam również o psie, który jeździł koleją i małej syrence, a jego kolega – Janko Muzykant – grał nam na katarynce różne skoczne melodyjki, których słuchaliśmy z ogromną przyjemnością. Pocahontas zaś tańczyła ze Świniopasem. Natomiast młody i zdolny czarownik, Harry Potter, wyczarował dla nas wesołego i bardzo sympatycznego, ale tajemniczego opiekuna. Opiekun ten śpiewał z tym obcym balladę o Atlantydzie, wyspie ognia. Nawet żarłoczny Kubuś Puchatek przestał jeść miodek i słuchał ich w skupieniu! A bałwan ze śniegu prawie się roztopił ze wzruszenia, natomiast siostra Kopciuszka, Kapryśnica, przestała grymasić i zaczęła śpiewać. Okazało się, że ma naprawdę świetny głos, więc może śpiewać nawet językiem trolli!

Któregoś zimnego dnia między Czukiem i Hekiem a Ferdynandem Wspaniałym wybuchła straszna awantura o Basię. Basi było przykro, więc pocieszała ją nasza mama czarodziejka, a my nie mieliśmy pojęcia, jak przerwać tę kłótnię i ich rozdzielić...Przyszedł nam jednak z pomocą niezwykle sympatyczny król Maciuś Pierwszy, który przyjechał na białym mustangu i nakazał im zapisać się do akademii pana Kleksa, żeby nabrali ogłady towarzyskiej, jak Murzynek Bambo, Księżniczka na ziarnku grochu, Magda, Paweł i Ty.

Wyobraź sobie, Aniu, że nasza wspólna przyjaciółka, Czerwony Kapturek, także przeżyła wakacyjną przygodę... Powiem Ci w ogromnej tajemnicy, iż zakochała się w Małym Księciu, który przybył na Ziemię z innej planety. Ponoć Kopciuszek jest strasznie zazdrosna i podgląda ich przez różową szybkę wraz z tym śmiesznym Filipem i jego załogą na kółkach i chłopcami z Placu Broni. Gorliwie pomagają jej również Muminki, dziewczynka z zapałkami, doktor Dolittle i jego zwierzęta, Puc, Bursztyn i goście oraz słoń Trąbalski (strasznie zapominalski) i pewna zarozumiała kwoka, co taktuje świat z wysoka.

Mogłabym Ci jeszcze napisać o tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra z zajączkiem z rozbitego lusterka. Otóż udało im się zaobserwować jak skocznie tańcowała igła z nitką i jak dziecię elfów biega po łące z Cudaczkiem Wyśmiewaczkiem, a tajemnicza Królowa Śniegu myje w ciepłym jeziorku swoje czarne stopy, odganiając od siebie Szewczyka Dratewkę, Hobbita, Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków. Piotruś Pan i kapitan Huck też dołączyli do tej zabawy. Wymyślili, że będą biegać po zaczarowanej zagrodzie i hodować kwiat kalafiora. Robili różne psotki i śmieszki, ale uciekli przed Shrekiem, a ja bardzo za Tobą tęskniłam, bo Śpiąca Królewna, jak zwykle zasnęła .Zasnęły również Pulpecja, Noelka, córka Robrojka i Kłamczucha, bo wypiły opium w rosole i przestawiła im się szósta klepka. Nie miałam więc z kim rozmawiać i czytałam brulion Bebe B., słuchając uroczego śpiewu spóźnionego słowika.

Z utęsknieniem czekam więc, Aniu, na nasze majowe spotkanie nad morzem, wtedy opowiem Ci wszystko dokładniej, zwłaszcza o tym, jak Wojtek został strażakiem i co słonko widziało. Może odwiedzimy Alicję w Krainie Czarów, zapewne ucieszy ją nasza wizyta. Ostatnio stwierdziła, że ma dość zabaw z Marcinem Kozerą, bo ten ciągle opowiada jej o Panu Samochodziku i Templariuszach, a ona woli nasze rozmowy na temat nowych szat cesarza i dzikich łabędzi. Amy numer siedem też do nas dołączy. Będzie naprawdę miło i wesoło!

Pozdrawiam Cię mocno i serdecznie, Twoja oddana przyjaciółka -
Ida Sierpniowa.

PS Czy słyszałaś może o krasnoludkach i o sierotce Marysi ? Ponoć chcą odwiedzić chatkę Puchatka i pojechać razem z Kaczką Dziwaczką, Zosią Samosią, Dyziem Marzycielem, Samochwałą i Skarżypytą do Kota w Butach, słuchać wieści z ptasiego radia!!!

B-c, 2000/2001, p.p.r., JoAnna Idzikowska-Kęsik


*obrazy z ineternetu
***cytat w tytule postu, Diane Setterfield, Trzynasta opowieść; a książki na zawsze. :)