Translate

poniedziałek, stycznia 15, 2024

Chwila głębokiego oddechu

           Wczoraj przed ósmą rano wyruszyłam z Bolesławca: do Wrocławia autem, stamtąd koleją i przejechałam prawie całą Polskę i po szesnastej byłam w Gdyni. W mieście, które po prostu kocham, w którym czuję się świetnie, nad morzem Bałtyckim, które uwielbiam, czy można chcieć więcej?

             Aż mi się wierzyć nie chce, że mam już ferie zimowe. Czas na głęboki oddech, na reset mózgu, na czytanie, na pobycie ze sobą, z przyjaciółmi, na których zawsze mogę liczyć... Miałam bardzo intensywne i pracowite półrocze w pracy, teraz po prostu i zwyczajnie trochę sobie odpocznę, nabiorę sił na kolejne wyzwania, a jest ich naprawdę dużo.

             Jestem życiową fuksiarą, mam wielkie szczęście do ludzi. I chociaż nie mam tabunu przyjaciół,  mam ich kilkoro, ale za to naprawdę sprawdzonych. Jednym z nich jest Jurek. Poznaliśmy się w internecie, wiele lat temu, w 2008 roku, na portalu, którego już długo nie ma - portal nazywał się My Generation - Moja Generacja. I choć od dawna nie ma już tego portalu, bo zlikwidowano go w 2012 roku, nasza przyjaźń trwa, za co jestem wdzięczna. Wielu "życzliwych" bredziło, że nie ma czegoś takiego, jak przyjaźń między kobietą a mężczyzną, jeszcze wielu innych wróżyło nam to i tamto, bo głodnym wrażeń zawsze chlebek na myśli, a my - dziwnym trafem - wciąż mamy do siebie szacunek i przyjaźnimy się od wielu już lat. I to jest dla mnie ważne.

        Gdynia przywitała mnie śniegiem, na który liczyłam, bo jak ferie zimowe, to niech i trochę śniegu popada, w końcu i tak każdy dzień zbliża nas do wiosny! Jednak zanim dotarłam do Gdyni, mijałam wiele miast. A jak przejeżdżałam przez Inowrocław, przesłałam dobre myśli naszej blogowej Pani od Biblioteki - Jotce i pomyślałam, że kiedyś się z Jotką spotkamy - takie życzenie poszło w eter do Wszechświata i głęboko wierzę w to, że się spełni.

            W pociągu czytałam książkę, którą poleciła u siebie inna piękna blogerka z Ekwaddoru, Judith. Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po tę powieść podobała mi się na tyle, że gdy Judith napisała u siebie recenzję, postanowiłam przeczytać ją jeszcze raz. Jest to piękna, baśniowa opowieść o dziewczynie, która chcąc uratować miłość swojego brata, wybrała się do krainy Króla Morza... Autorkę Axie Oh do napisania tej powieści zainspirował film pt. Spirited Away: W Krainie Bogów oraz mitologia koreańska, a ja uwielbiam wszelkie mity i legendy oraz baśnie. Szczerze polecam!


                Mam teraz czas dla siebie, będę się spotykać z przyjaciółmi, bo w Trójmieście mam ich kilkoro, będę chodzić na długie spacery, wdychać jod i pisać posty na blogu. Może też uda mi się napisać jakiś sensowny wiersz, a póki co przeczytajcie jeden z tych, który osobiście lubię:
 

XxX

jestem Ewą zwiedzam
ogródki tragedii nieziemskich
wróżę z płatków przywiędłych
drzewek pomarańczowych

inicjuję bliskie mityngi
dziesiątego poziomu wtajemniczenia
z personami non grata
uczę się bytowania w stadzie
wyjącym dojmującą samotność

dostaję jabłkiem
w księgę umarłych

jestem drzewem pytaniem
z którego się nie wyrasta

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 30 V 18

            
                 Jest tutaj ze mną moja psinka, Niko, prawdziwy towarzysz, kochany i dobry. A te ptaki karmi Jurek, wychodzi nad morze bladym świtem i spaceruje wzdłuż gdyńskiego Bulwaru i robi takie świetne fotki, jak ta poniżej.
 

            Mój prywatny brat, Leszek, który w liceum uczy języka angielskiego, poleciał do Hiszpanii obejrzeć wystawę prac Pablo Picassa i wysyła mi takie oto cudne zdjęcia:
 

                I to na razie tyle. Cieszę się czasem i jestem wdzięczna za to, że żyję. Uściski i serdeczności dla Was, pozdrawiam i do miłego!
                                PS 
            Mam nadzieję, że nie przesadziłam w tym poście z ilością fotek JoAnny, ale naprawdę jestem szczęśliwa, gdy jestem nad naszym morzem. Oddycham inaczej, nie męczy mnie alergia, nie łzawią mi oczy. Więc wybaczcie tę prywatę, następnym razem będą tylko fotki z pleneru. :)