Translate

piątek, kwietnia 04, 2014

Poezja pędzlem malowana, czyli słów kilka o twórczości Mariusza Mikołajka



Mariusz Mikołajek urodził się i mieszka we Wrocławiu. 
Absolwent Liceum Plastycznego i wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (1984), syn dziennikarza i pisarza Tadeusza Mikołajka.

Jak byłam mała, uwielbiałam przesiadywać w jego pokoju. Bo teraz, gdy jesteśmy ludźmi w średnim wieku, różnica 11 i pół roku zatarła się w czasie. Kiedyś, gdy byłam dziewczęciem z wczesnej podstawówki, on studiował. Chyba drażniły go rozmowy z przemądrzałą, natrętną gówniarą, która zabierała mu farby i malowała nimi maki na klatce schodowej. W tym swoim magicznym pokoju, Mariusz miał mnóstwo albumów z reprodukcjami dzieł sztuki. Albumów zagranicznych,pięknie wydanych na kredowym papierze, ukazujących z detalami największe dzieła światowego malarstwa.Potrafiłam oglądać je godzinami, odkrywać, że np. Mona Lisa to autoportret Leonarda da Vinci (czasem tak myślę do dziś), że do sławnych dzieł z madonnami pozowały głównie kurtyzany.
Teraz lubię rozmawiać z Mariuszem o jego twórczości i o Bogu, który jest inspiracją wielu jego dzieł.


Oto kilka obrazów artysty, tych, które lubię...
Noc grudniowa/December Night
1983, 90x130, karton, akryl/carton, acrylic

Brzezinka/Birkenau
1989, 70x110, płótno, akryl/canvas, acrylic

Świt/Dawn
1991, 130x200, płyta, akryl/plate, acrylic

Pieta/Pieta
1993, 215x160, płyta, akryl/plate, acrylic



Bez tytułu/Untitled
1996, 240x157, płótno, akryl/canvas, acrylic



Przystań/Harbour
2002, 460x157, akryl, płótno/acrylic on canvas


Czy nazwiemy to miejscem, czy przestrzenią, akt twórczy  - który jest dla mnie zawsze początkiem - jest kolejną próbą zbliżenia się do niewiadomego, niedopowiedzianego miejsca na osi czasu.

Mariusz Mikołajek

Foto powyżej: Mariusz w swojej pracowni opowiada mi o tym, jak tworzy obrazy i skąd czerpie inspirację, a poniżej kilka nowszych dzieł artysty na moich kiepskich zdjęciach z komórki.:(




A jaki tytuł ma obraz namalowany specjalnie dla mnie? Mam listopadową fobię, więc Listopad (1992)