sobota, 27 lutego 2016

"Bądź dla siebie latarnią, która oświetla twą drogę i nie poszukuj światła poza sobą." ***


con amore

motto: Wiem, jak ułożyć rysy twarzy
by smutku nikt nie zauważył.

Wisława Szymborska, Do zakochanej nieszczęśliwie



  nie płacz bo czuję się bezsilna
a jak odczuwam brak energii chcę
krzyczeć walić pięścią w poduszki rzucać
wyrazami pochodzenia podwórkowego

nigdy nikt nikomu nie dawał
gwarancji na pozytywne relacje 
z ludźmi na dobre z nimi układy

odetchnij zatrzymaj się
 nawet jeśli uważasz
że przyjaźń jest przereklamowana
wyssana ze starych przejaskrawionych
powiastek filozoficznych będę

cicha nienachalna obecność 
emanująca empatią pomaga

odgarnę ci włosy z czoła
 i przypudruję zaczerwieniony nos
zamaluję opuchliznę pod bursztynami oczu
żeby nie widzieli popękanych naczynek

odziej się w uśmiech Mona Lisy
a nikt nie rozpozna że jesteś smutna
niektórzy pomyślą że tajemnicza
inni powiedzą że zarozumiała i dumna

z uczuciem połóż rękę na sercu
ciepło rozpłynie się po całym ciele
przyjaźń nie zwycięży wszystkiego
złagodzi osamotniony ból 

trudno jest kochać samą siebie 
być swoją najlepszą znajomą
ale postaraj się bo
tylko i wyłącznie ty
 możesz przeczytać  siebie
z największym zrozumieniem

od alfy do omegi


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 27 II 16


*** cytat w tytule notki Budda
* obrazki z netu

37 komentarzy:

  1. No, no, no...
    I to mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wisława Szymborska

    *Miłość Szczęśliwa*

    Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
    czy to poważne, czy to pożyteczne -
    co świat ma z dwojga ludzi,
    którzy nie widzą świata?
    Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
    pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
    że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
    światło pada znikąd -
    dlaczego właśnie na tych, a nie innych?


    "Znam ludzi, którym w sercach zgasło,
    lecz mówią:ciepło nam i jasno,
    i bardzo kłamią, gdy się śmieją

    Wiem jak ułożyć rysy twarzy
    by smutku nikt nie zauważył"

    Pięknie i czytelnie opisałaś...

    Nie patrzysz mi w oczy gdy śledzę Twój nowy obraz...

    "...a kiedy nowy dzień nastanie
    pozwól od nowa mi o Panie
    kolory i dzwięki odkrywać
    nowych wyborów dokonywać..."

    Dużo słonka u mnie.
    3'na plusie.
    Sikorki zaglądają do budki lęgowej którą mam na balkonie.
    Kociak przygląda się,zaciekawiony,nowym lokatorom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS


      "Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
      twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.

      Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać."

      Usuń
    2. PS

      Teraz już dużo,dużo lepiej :-))
      Lubię czerwień...

      Usuń
    3. Przeczytałam, zmieniłam fotę i polazłam z psem, bo mnie molestuje, co zresztą nie jest złe, bo mam motywację do wyjścia.
      Fota bez lampy - widać wFszytkie (fu!) zmarszczki, ale chciałeś, to masz.

      Czerwonych bluzek mam dużo, zakładam je zawsze, gdy brakuje mi energii. ;-))

      Usuń
    4. Dziękuję za Szymborską, nigdy nie ukrywałam, że to moja ulubiona polska Poetressa, bo ją lubię od głębokiej podstawówki.
      Ale dziś ode mnie dostaniesz inny wiersz.
      Wiśka przez długie lata związana była z pisarzem i poetą, po jego śmierci napisała cudny, znany wiersz o kocie w pustym mieszkaniu.
      Ten poeta był przyjacielem mojego ukochanego poety autora wiersza poniżej i dziś mija rocznica śmierci K.F.:


      rozmowa z Przyjacielem



      Od kilku miesięcy
      mój Przyjaciel
      Kornel Filipowicz
      jest na tamtym świecie
      a ja ciągle przebywam na tym

      nie wierzę w życie pozagrobowe
      staram się zrozumieć
      to twoje przejście
      przez próg na tamten świat

      czytam twoją książkę
      próbuję sobie przypomnieć
      na czym skończyła się
      nasza rozmowa

      milczysz odchodzisz
      wyjaśniony przez śmierć

      próbowałem
      bronić
      pisarza poety nie-zależnego
      niezależnego
      od Warszawy Londynu
      Rzymu Moskwy Paryża
      Krakowa i Pacanowa

      milczymy długo
      nauczyliśmy się tej sztuki
      w ciągu znajomości
      trwającej 44 lata

      dzwonek do drzwi
      to Wisława przyniosła
      wędzonego śledzia
      (dwa wędzone śledzie…
      jeden dla Mizi
      drugi dla Kornela)
      czarna kocica siedzi
      na biurku i patrzy mi w oczy

      myślę że wiersze
      z tamtego świata
      nie mówią
      o ojczyźnie
      matce ojcu braciach
      milczą o Oświęcimiu
      milczą o Katyniu

      są jak drzewa
      skamieniałe

      w moich oczach
      okrywają się zielonym liściem
      szumią
      na tym padole łez
      pisuję jeszcze
      poezje
      zostawiam w nich język
      razem z wnętrznościami

      żegnam się odchodzę
      zamykasz powoli drzwi

      jestem na schodach
      oglądam się


      “możesz już pisać na Lea”
      mówisz do mnie


      Tadeusz Różewicz



      :)

      U mnie dziś 7 na plusie i sroczki oraz sarenki spacerują po lesie, a mój pies pogonił kota... wiewiórce!

      Usuń
    5. Dziękuję :-)

      -Kot w pustym mieszkaniu-bardzo mi się podoba.

      Tak chciałem!!!no i dostałem.:-)
      Bardzo ucieszyłem się.
      Ja tu nie widzę tego co Ty widzisz.
      Może błękit oczu to sprawia,może... ?

      Usuń
    6. PS

      Przez tego kota w pustym mieszkaniu wpadło mi to do głowy-

      Jan Kochanowski

      TREN VIII

      Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
      Moja droga Orszulo, tym zniknienim swoim.
      Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
      Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
      Tyś za wszytki mówiła, za wszytki śpiewała,
      Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała.
      Nie dopuściłaś nigdy matce sie frasować
      Ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować,
      To tego, to owego wdzięcznie obłapiając
      I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
      Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
      Nie masz zabawki, nie masz rośmiać sie nikomu.
      Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
      A serce swej pociechy darmo upatruje.

      Spokojnego wieczoru.

      Usuń

    7. Anka


      Aniu, mówię na głos, ale cichutko, bo tak mi lepiej,
      żeby się myśl najczulsza nie umknęła,
      Aniu, już prawie rok, jak idą ślepi,
      za tobą, któraś mi się umknęła.

      Mówię na głos cichutko, cichuteńko,
      żeby Ewa nie usłyszała:
      stąd bliziutko, zamknięte okienko,
      mogę przysiąc, że nie będzie słyszała.

      Aniu, my stąd, z Juraty,
      wybieraliśmy się Rzeką Wisłą
      w światy, a może w Zaświaty,
      no i nic z tego nie wyszło.

      Anulu! Od kiedy ciebie nie ma,
      podjąłem tym groźniej, tym śmielej
      poemat,
      z którego będzie Wesele!

      Na naszej ziemi nie będzie Hiroszimy,
      będą tańczyły topole i wierzby,
      płockiej zimy my się nie boimy:
      popłyną szkockie jesienne zmierzchy.

      O tej Wiśle ja nie powiedziałem
      tobie tego, com pragnął,
      ale wierz mi, że naręczem całem
      tobie wiersz by się ugiął i nagnął,

      tobie będą sprawy się działy,
      ty byłaś dla nich,
      tobie będą słowiki śpiewały
      w każdych doznaniach.

      Zawsze pierwsza, choć nieżyjąca,
      choć taka na pozór daleka,
      jedyna spośród tysiąca -
      a ojciec czeka...


      Władysław Broniewski


      _____

      Firanka


      Otworzyłem okno, a firanka
      pofrunęła ku mnie,
      jak Anka
      w trumnie.

      Biała firanka, błękitne zasłony,
      zaszeleściło...
      O! pokaż mi się od tamtej strony!
      Jesteś? Jak miło!....

      Jak miło... jak miło... jak strasznie,
      moja miła...
      Ja już chyba nie zasnę...
      Firanka? ... Czy tyś tu była?


      Władysław Broniewski

      ;-))))))))

      Usuń
    8. Ach, Jerzy, uważaj, bo:

      "mógłbym tak pleść bez końca
      z poetyckiego nawyku"

      Mogłabym, jak W.B. ;-)))

      Pa, dobrego i jeszcze lepszego!

      Usuń
    9. Jeszcze raz dziękuję :-)

      Wypoczywaj.Pa.

      Usuń
    10. PS

      ...aczkolwiek mogę być niesłowny :-))

      Usuń
    11. ;-)

      O wielkim kochaniu


      Anula! Ty mi dałaś w twarz,

      moja córko...

      Miałaś rację i po śmierci ją masz,

      córko-bzdurko.



      Ja od roku wierszy nie umiem pisać,

      bo ty nie żyjesz...

      Upiory jakieś mam na rękach kołysać

      w bzdurach po szyję?



      To nie bzdury, nie bzdury, Aniu,

      ja jednak jestem poetą,

      chciałbym wiersz napisać o wielkim kochaniu...

      nie to!


      Władysław Broniewski


      ---

      Jakże wiele twarzy ma miłość...

      Usuń
    12. I tu mnie zaskoczyłaś :-)

      Lubię...

      Jakże wiele twarzy ma miłość...

      Usuń
    13. PS

      Qrcze-zaraziłaś mnie.
      Już mam przed sobą wiersze i poematy W.B.

      Och Ty niedobra :-))

      Usuń
    14. KOCHAM Władka bezwarunkowo i już, nawet jak bredzi o rewolucjach październikowych, to robi to szczerze i dobrze.

      (W zielonej okładce?)

      Usuń
    15. Qrcze-bezwarunkowo i już-a to ma facet szczęście.

      Tak,w zielonej.

      Miłego wieczoru.

      Usuń
    16. PS

      No qrcze,to rozjaśnienie jest niepotrzebne-buuuuuuuu

      Usuń
    17. Też mam w zielonej - nagroda za interpretację wiersza Władka pt. Przypływ. :)))

      No, jak rozjaśniam, to nie widać zmarszczek.

      XD

      Usuń
  3. Witaj Joasiu.
    Lubię Twoje wpisy i wiersze, które publikujesz.
    Oderwać się od zwariowanej rzeczywistości i pobyć w śwoecie poezji, to coś fajnego.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Michale, dziękuję niezmiennie, że do mnie zaglądasz, że czytasz.
      Ja też bardzo lubię Twój blogowy świat, serdeczności i pozdrowienia. :)

      Usuń
  4. Na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono w ekstremalnych sytuacjach. Dobrze by było, gdybyśmy rzeczywiście znali siebie od alfy do omegi, ale tak niestety nie jest. Jednak trzeba się starać, nie upadać na duchu i "czytać siebie", a przyjaciele pomogą w zrozumieniu tego "tekstu". Fajnie piszesz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się z Tobą zgadzam.
      Myślimy, że jesteśmy dobrzy, niezdolni do pewnych czynów...
      A tyle rzeczy nie wiemy z prostej przyczyny: nie poznaliśmy ich, nie spotkały nas.
      Głupia sprawa: zawsze wolałam koty, mówiłam, że psy nie mają osobowości, że są pokorne, potulne - bo tak mi mówiono, tyle wyczytałam... Teraz nie moja miłość do kotów zmieniła się
      na korzyść psa...

      Dziękuję za wizytę, Czarownico, pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Trudno jest kochać ale ...należy.Pozostaję pod urokiem wpisu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej jest kochać swoje wady, które najbardziej bolą nas u innych. ;-))

      Dziękuję, Eljocie, serdeczności!

      Usuń
  6. Ach, ta Szymborska na starcie skradła mi serce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiersz na zamówienie

    Poprosił przyjaciel o wiersz dla siebie
    i co ja teraz, biedna, zrobię?
    Co mam napisać? Zupełnie nie wiem,
    bo ma być o ważnej w mym życiu osobie.

    Można uderzyć w ton patetyczny,
    podnosząc ważkie przyjaźni zalety
    i zrobić minionych lat bilans krytyczny,
    lecz nikt dziś nie lubi patosu, niestety.

    Można poruszyć czułe struny serca
    i wzruszający poemat napisać,
    co duszę ludzką na wskroś przewierca,
    ale to nie jest w modzie już dzisiaj.

    Można popełnić plagiacik niewinny,
    lecz Mickiewicza każdy rozpozna
    i Krasickiego, chociaż jest inny –
    i sytuacja stanie się groźna.

    Nie trzeba więc dłużej z problemem zwlekać,
    wyjaśnić należy bez zawiłości,
    że najważniejsza w życiu człowieka
    jest przyjaźń – piękniejsza siostra miłości.

    14 lipca 2015 r.

    OdpowiedzUsuń
  8. I podstawa każdego długotrwałego, dobrego związku.

    ;-)))

    Dzięki, Be!

    Lubię!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna poezja masz zdolności tylko pozazdrościć pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wandziu, rozpieszczasz moją próżność. ;-)))

      U mnie zima w marcu, jak to dobrze, że mam dziś tylko 2 lekcje. ;-)))

      Dobrego i jeszcze lepszego!

      Usuń
  10. JoAnn, piszę pod tym wierszem również z powodu daty wstawienia.
    to dzień moich urodzin. Jeszcze w październiku byłam przekonana, że nie doczekam. Moje gdybania na szczęście jeszcze nie mają mocy, minął luty, marzec nie rozpieszcza, ale mam zaliczenia... w poznawaniu siebie też.
    W walce o przetrwanie i Ty bardzo pomagałaś. Dziękuję.
    Zakończyłam pierwszy etap leczenia. Mam przerwę do końca kwietnia. Może uda się ten czas wykorzystać na życie.
    Nie mam pomysłu, jak się do tego zabrać. A dni zmykają jak przepłoszone bezdomne koty.
    Od października mam kolano na głowie. Ponoć coś urośnie na niej za jakieś dwa miesiące. Domownicy przyzwyczaili się, mnie wciąż jakoś tak, chociaż wiem, że nie we włosach sedno tego wrednego zagadnienia.
    Nie będę się rozpędzała, bo zapomnę Ci powiedzieć, nakazać, żebyś zadbała o siebie jak nigdy dotąd.
    Wszystkiego pięknego, Jo Ann.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu,
      przeczytałam Twój wpis wczoraj, ale tak się wzruszyłam i popłakałam, że nie wiedziałam, co napisać.
      Słowa czasem nie potrafią odzwierciedlić tego, co naprawdę czujemy w danej chwili, jakby się pochowały, jakby było ich za mało, albo wszystkie były nieadekwatne do zaistniałej sytuacji.

      Cieszę się, że jesteś, że dajesz radę. Kolano na głowie jest bardzo kobiece, bo świadczy o kobiecej SILE! Ważne, że małymi kroczkami, powoli wszystko idzie ku lepszemu i na pewno tak jest,odrośnie na pewno jeszcze piękniejsze, niż wcześniej!

      Nawet nie wiesz, nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę, jak bardzo jestem szczęśliwa, że do mnie napisałaś, dałaś znak. :)))

      Będzie dobrze, na pewno, wiem to w sercu.

      Sto uścisków i dobrych myśli Ci posyłam!!!
      Pozdrawiam mocno!

      PS

      Zadbam!

      Usuń
  11. Życie jest zbyt krótkie, aby się smucić. Trzeba cieszyć się każdą najmniejszą chwilą - to gwarancja codziennego szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Aniu, bo szczęście to chwila tu i teraz.
      Dostałam dziś od męża nową filiżankę i się cieszę, jak głupia!

      Serdeczności!

      Wybacz moje milczenie, naprawdę mam nadmiar pracy, w domu przygotowuję wystawę...

      Ale już do Ciebie mknę!

      Usuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.