Może jeszcze się uda potańczyć w letnim deszczu.
Zmoknąć do suchej
kropli ukrytej w koniuszkach włosów
I poczuć tę dziwną
radość, że życie ma nas na oku,
Że wszystko, co nas
otacza, istnieje z nami w symbiozie.
Może jeszcze się
zdarzy jakieś wzniosłe uczucie.
Coś w rodzaju
olśnienia lub ukłucia kaktusem.
I nagle stanie się
miłość i zmieni nasze twarze
W dzieła sztuki najwyższej i natchnionej przez muzy.
Tak trudno dzisiaj
dopełznąć do brzegu rozkochania,
Nam z pierwszej
połowy dwudziestego pierwszego
Stulecia po nietuzinkowym cieśli. Samotni jak Poncjusz Piłat, który
Musiał oswoić przelewanie goryczy w złoto świętego Graala,
Musiał oswoić przelewanie goryczy w złoto świętego Graala,
Odbiegamy zbyt szybko od snów, siebie, świata.
I tylko krew w nas krąży nieśpiesznie i leniwie
Jak wyciosana z krzyża lub zeskrobana z lnianego całunu.
Purpurowa jak serce na dziecięcym obrazku.
Ciepła krew pulsująca życiem chcącym płynąć pod prąd.
* grafika z internetu; przedostatni obraz - Jovka Mechkarova, ostatni autorstwa Gordona Bruce'a




