Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #16Dni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #16Dni. Pokaż wszystkie posty

sobota, listopada 29, 2025

UWAGA POEZJA, czyli ważne wiersze: Make Love not Violence

 Witajcie Drodzy! 

Jak co roku o tej porze mam dla Was kilka bardzo mocnych, bardzo dobrych i bardzo, ale to bardzo ważnych, chociaż niełatwych wierszy. 

Trwa światowa kampania  "16 dni przeciwko przemocy ze względu na płeć" - przemocy wobec kobiet.  Kampania rozpoczyna się w Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet (25 listopada) i kończy w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka (10 grudnia), symbolicznie podkreślając, że przemoc wobec kobiet jest pogwałceniem praw człowieka. W tym okresie odbywają się liczne akcje edukacyjne i informacyjne na całym świecie. 

Dzisiaj zaprezentuję Wam wiersze polskich poetek, które w swojej twórczości podejmują ten niełatwy, ale bardzo ważny temat. Poetek, które znam, bardzo szanuję i cenię.  Zapraszam również do czytania wierszy podejmujących ten trudny temat w Babińcu LiterackimFONT - fundacja & wydawnictwo - stronach promujących poezję na Facebooku.

Dziękuję Autorkom - wspaniałym kobietom, które zgodziły się na publikację swoich utworów w moich skromnych progach. Zacznę jednak od jednej z moich absolutnie ukochanych poetek, która zrewolucjonizowała polską kobiecą poezję i zapraszam Was do czytania, do komentowania, dzielenia się wrażeniami!  Niech poezja idzie w świat i łączy wrażliwych ludzi, a tym niewrażliwym lub obojętnym niech uświadomi, że chociaż mamy XXI wiek pewne rzeczy, które od dawna nie powinny się zdarzać, wciąż istnieją i trzeba o nich nie tylko mówić, ale i krzyczeć. I chociaż kobiety krzyczą od dawna, trzeba to robić do skutku:

"Nie można milczeć, gdy kobieta i dziecko pozostają bezbronne wobec przemocy domowej. Państwo musi stanąć po stronie ofiary".
 
Zofia Moraczewska, posłanka, fragment wystąpienia w Sejmie II RP z roku 1920!

*

Anna Świrszczyńska 

Chłopka
 
Dźwiga na plecach
dom, ogród, pole,
krowy, świnie, cielęta, dzieci.
 
Jej grzbiet dziwi się,
że nie pęknie.
Jej ręce dziwią się,
że nie odpadną.
 
Ona się nie dziwi.
Podpiera ją krwawy kij
umarła harowaczka
jej umarłej matki.
 
Prababkę
bili batem.
Ten bat
Błyszczy nad nią w chmurze
Zamiast słońca.
 
*
ANNA ŚWIRSZCZYŃSKA (1909 -1984) – polska poetka, dramatopisarka, prozaiczka, autorka wielu utworów dla dzieci i młodzieży. Świrszczyńska była córką malarza Jana Świerczyńskiego - jej nazwisko jest wynikiem metrykalnej pomyłki, której nigdy nie sprostowała. Jednym z najbardziej znanych tomów poetyckich Świrszczyńskiej jest tom pt. Jestem baba, którym zachwycili się nie tylko czytelnicy, ale też wielcy poeci, m.in. Czesław Miłosz. Prywatnie poetka ćwiczyła jogę, dbała o siebie, o zdrowie, była wegetarianką i często poruszała w swoich utworach tematy związane z seksem i kobiecością w charakterystycznym dla siebie, oszczędnym w metafory stylu.
 
*
 
Genowefa Jakubowska - Fijałkowska
 
 ***

córkę gwałci
twój mężczyzna

nie rozumiesz

lunatykujesz
w ciągu dnia

nocą
wbijasz w uda
księżyc

z córką lepiej

po terapii
rysuje
ubrane lalki
 
Wiersz pochodzi z tomu "Pochylenie", Instytut Wydawniczy "Świadectwo", 2002
 
*
GENOWEFA JAKUBOWSKA - FIJAŁKOWSKA (1946) – wydała tomy wierszy: Dożywocie (1994), Pan Bóg wyjechał na Florydę (1997), Pochylenie (2002), Czuły nóż (2006), Ostateczny smak truskawek (2009), Performance (2011), ze mnie robaka i z robaka wiersze/ of me a worm and the worm verses (2012) Paraliż przysenny (2016), Rośliny mięsożerne (2020), Wiwisekcja (2023) a także wybory: polski i wtedy minie twoja gorączka (2010), czeski Něžný nůž (2011) i niemiecki Posie sitzt nicht in der Sonne (2012). Publikowała również w kilkunastu antologiach w Polsce i za granicą. W 2021 roku została wydana monografia jej twórczości Światy poetyckie Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowkiej. Dwukrotna stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nominowana do nagrody Śląski Wawrzyn Literacki (2012), finalistka nagrody Nike (2017), nominowana do nagrody literackiej m.st. Warszawy
(2021) i laureatka nagrody im. Wisławy Szymborskiej (2021). Osobliwa, wspaniała poetka mająca własny, oryginalny i niepowtarzalny styl.
 
*
Bogusława Matusiak
 
smutne oczy

Basi

kiedy się spotykaliśmy nie musiała nic mówić
w niebieskich tęczówkach nie odbijało się niebo
czasami ukrywała łzy mówiła że to wiatr
i że musi myśleć o dzieciach

zaczęło się tak niewinnie
zniecierpliwienie bo raz posoliła dwa razy
złość że jeszcze obiad nie stoi na stole

ten pierwszy raz pozostawił na długo siniec
po kolejnych rzadko wychodziła z domu
tylko wczesnym rankiem lub późnym wieczorem

mówiła że już się przyzwyczaiła bo dzieci
nawet w święta nie wiedziała jak będzie
cierpliwość i uśmiech jakby nie z tej bajki

mogła mieć jeszcze dobre zakończenie
dzieci poszły na swoje oprawca nagle się zmienił
tylko jej zabrakło już siły na oddech
wybrała najspokojniejszy długi sen
 
*
BOGUSŁAWA MATUSIAK – wiersze pisze od 1983 roku. Jest autorką pięciu tomików poetyckich i współautorką kilku antologii charytatywnych. Poezja jest drzwiami, dzięki którym otwiera się na świat. Ten wewnętrzny, który nosi w sobie i ten zewnętrzny, który jest wszystkim co ją otacza i spotyka.
 
*
Łucja Dudzińska

Nie-boży palec

W butiku za rogiem znowu spotkała jego. Długo śledził.
Śledził jej kroki. Przychodził ogarnięty dziwną obsesją –

zawsze mnie kochaj! Szept ślizgał się po włosach, zagarniał
ciało. Mówili dookoła: takie spotkanie to palec boży. Nie

przeszkadzało, kiedy pociągał nogami, kopał kamienie. Nie były
ważne głupie myśli, spocone dłonie. Podarowała serdeczny palec.

On teraz kiwa wskazującym; czeka, aż będzie blisko. Dym dławi
płuca, zapach wykrzywia uśmiech. Pij ze mną! Ściąga brudne

dżinsy. Sięga, bierze, przestawia, popycha, obraca do ściany;
zamyka usta – tą samą ręką, co kiedyś głaskał, a później bił

psa. Nie zabierał na spacer ani na wakacje. Mija kilka lat. Coś
pęka, wylewa się, przelewa granice. Ona skulona (w sobie)

podnosi wzrok. Nie może już spać. Zabiera dziecko, uspokaja
płacz. Godzina zero. Pokazuje środkowy palec. Fuck! Fuck you!
 
Wiersz z tomu Tupanie. Ze sobą po drodze, FONT, 2016
 
*
ŁUCJA DUDZIŃSKA – poetka, aforystka, wydawczyni, redaktorka 120 książek i kilku serii, jurorka, animatorka kultury. Autorka trzynastu książek poetyckich (w tym pięciu dwujęzycznych). Tłumaczona i opublikowana w czternastu językach. Uhonorowana kilkoma medalami za wspieranie i promowanie kultury m.in. „Labor Omnia Vincit” oraz statuetką „Dobry człowiek” – profesjonalizm & bezinteresowność, którą z inicjatywy fundatora K. Rafalika przekazuje dalej. Prowadzi cykliczną audycję „Poezja z dedykacją” w radiu Głos Literacki
 
*
Katarzyna Brus - Sawczuk
 
99% gorzkiej żołądkowej. 
krystaliczność
cieczy wysoka, 
kropla po zderzeniu z 
wodą rozpada się 
precyzyjnie
 
 zabił ją 
 
 [PODOBNO MIŁOŚĆ]
 
*
KATARZYNA BRUS - SAWCZUK  endodontka, wykładowczyni, poetka oraz redaktorka. Niepokorna. Autorka czterech książek poetyckich i zbioru opowiadań. Jej wiersze znalazły również w wielu antologiach, Współredaguje międzynarodowy kwartalnik artystyczno-literacki „Post Scriptum”.
 
*
 
Joanna Fligiel 

Dzielna dziewczynka
 
Leży na czymś twardym. Nie może się poruszyć,
jakby zastygła w betonie, a oni wszyscy nad nią
powtarzają, jaka była dzielna.
 
Czeszą włosy, wchodzą pod paznokcie.
Auć, boli, jęczy, krzyczy, ale nikt nie słyszy,
jak wtedy, gdy oni wszyscy nad nią, w rechocie.
 
Grzebią w kroczu, orzekają: - tu nic nie ma.
Bóg świadkiem, że było.
Ale Boga nie było, tylko
butelka Sauvignon Blanc,
świecznik i parasol chyba, potem nie pamięta.
 
Grzebią w ustach, mówią: - Tu nic nie ma.
Bóg świadkiem, że było.
Ale Boga nie ma. Głęboko,
aż w gardle. Ale
oni tylko z tego, co pod paznokciem, cieszą się jak dzieci.
 
Szepczą "dopóki przytomna, dzielnie się broniła." Pewnie
to paraliż senny. A oni, że jej nie ma. Nie żyje? Dopiero
co kopała, krzyczała, drapała, dzielnie się broniła. Była.
 
*
JOANNA FLIGIEL (1968) – polska poetka, feministka. Członkini Unii Literackiej. Pomysłodawczyni, założycielka i redaktorka naczelna Babińca Literackiego, w latach 2010–2020 współtworzyła "Śląską Strefę Gender”. Autorka trzech tomów poetyckich. W jej twórczości dominuje temat przemocy domowej, a jej poezja w dużej mierze ma charakter bardzo osobisty, konfesyjny.
 

 *
Anna Błasiak

 A COMMON FAIRYTALE / ZWYCZAJNA BAŚŃ

Once upon a time. Dawno, dawno temu. In a land far, far away. Za siedmioma
górami, za siedmioma lasami. A little girl went outside to play. Dziewczynka
wyszła przed dom, żeby się pobawić. The sun was shining, it was warm. Słońce

świeciło mocno, było ciepło. Children were playing on a pile of yellow build-
ing sand. Dzieci bawiły się na wielkiej kupie żółtego piachu. Or was it bricks?

A może to była sterta cegieł? A man was watching them. Przyglądał się im pan.
Big, burly, stubbly. Wysoki, masywny i zarośnięty. Or perhaps he was tall, slim,
clean-shaven? A może był wysoki, szczupły i gładko ogolony? The girl knew
the man, she’d seen him before. Dziewczynka znała go z widzenia. It was not
his first time near the children outside the flats. Nie pierwszy raz kręcił się koło
dzieci na podwórku pod blokiem. He always sent her a smile. Zawsze się do
niej uśmiechał. She liked smiley people. Lubiła uśmiechniętych ludzi. This time
he also had boiled sweets. Tym razem miał też landrynki. His smile was wider,
warmer than before. Uśmiechał się szerzej, cieplej. His smile was brighter,
sweeter. Uśmiechał się jaśniej, milej. The girl followed him without a second
thought. Dziewczynka poszła z nim bez oporów. She liked smiley people. Lubiła
uśmiechniętych ludzi. And boiled sweets. I landrynki. The sun was shining, people
were milling around, the girl and the man walked merrily to the next building.
Słońce nadal świeciło, w pobliżu kręcili się ludzie, a dziewczynka i pan szli
sobie wesoło do sąsiedniego budynku. An adventure, she thought. Przygoda,

pomyślała. They entered. Weszli do środka. They went down the stairs, to the
cellar. Zeszli schodami do piwnicy. It got dark, it got cold, it got damp. Zrobiło
się ciemno, zrobiło się zimno, zrobiło się wilgotno. The cellar was dim, some
yellow daylight coming through a small window by the ceiling. Piwnica była
mroczna, odrobina żółtawego światła wpadała przez okienko pod sufitem. The
girl could still taste the sweets. Dziewczynka nadal miała smak landrynek na
języku. The sun was still shining outside. Słońce nadal świeciło na zewnątrz.

The man was still smiling. Pan nadal się uśmiechał. He unzipped his flies. Roz-
piął rozporek. The girl stood there, frozen. Dziewczynka stała jak zamurowana.

The boiled sweet suddenly turned bitter. Landrynka nagle zrobiła się gorzka.

The memory came back to the girl years later. Or was it a fantasy? Wspomnie-
nie wróciło do dziewczynki wiele lat później. A może to wszystko sobie tylko

wymyśliła? The memory ended with her escaping through the little window

by the ceiling. Wspomnienie kończyło się jej ucieczką z piwnicy przez okien-
ko pod sufitem. The thing is, the girl was never very nimble. Rzecz w tym, że

dziewczynka nigdy nie była specjalnie zwinna. She was, however, always highly
skilled at inventing good endings for her nightmares. Za to zawsze świetnie
sobie radziła z wymyślaniem dobrych zakończeń koszmarnych snów. In the
early hours of morning. Nad ranem.
 
Tekst pochodzi z najnowszej książki Autorki ROZPĘTANIE/DELIVERANCE
 
*
ANNA BŁASIAK (Anna Hyde) – studiowała historię sztuki na UW, filmoznawstwo na UJ i zarządzanie instytucjami kultury na Uniwersytecie Londyńskim. Przełożyła ponad 40 książek z angielskiego na polski (przede wszystkim prozę dla dzieci i młodzieży, (w tym Szpiega mimo woli Anthony’ego Horowitza [Amber] i książki popularnonaukowe Jenni Desmond Płetwal błękitny, Niedźwiedź polarny oraz Słoń [Łajka]), a także kilka pozycji z polskiego na angielski (prozę Mariusza Czubaja, Wioletty Grzegorzewskiej, Jana Krasnowolskiego, Kai Malanowskiej, Daniela Odiji, Anny Augustyniak, Mirki Szychowiak, Irit Amiel, Reni Spiegel i Macieja Hena; oraz poezję Mirki Szychowiak, Radosława Wiśniewskiego, Edwarda Pasewicza, Rafała Gawina, Wioletty Grzegorzewskiej, Robert Kani, Joanny Fligiel, Anety Kamińskiej i Łucji Dudzińskiej [także jako Anna Hyde], a także katalogi wystaw muzealnych, filmy, etc). Jej najnowsze przekłady to According to Her Macieja Hena (nominacja do nagrody EBRD Literature Prize za rok 2023), Czernovitz-Charmovitz Anety Kamińskiej (współtłumaczone z Bohdanem Piaseckim) oraz Bez-Troska. Próby wyrazu / Mis-Concern. Attempts at
Expression Łucji Dudzińskiej. Jej przekład Psalmu do Świętej Sabiny Radosława Wiśniewskiego otrzymał nagrodę the Andrew Singer Prize for Verse przyznawaną przez magazyn Trafika Europe w 2025 roku i ukaże się w formie książkowej na początku 2026 roku. Jej przekłady na angielski ukazały się również w następujących publikacjach Best European Fiction, Asymptote, The Guardian, B O D Y Literature, Modern Poetry in Translation, York Literary Review, Anmly i Przekrój. Wspólnie z Wiolettą Grzegorzewską i Pawłem Gawrońskim przełożyła na polski poezję Marii Jastrzębskiej (Cedry z Walpole Park / The Cedars of Walpole Park). Tłumaczyła również wiersze poetek irlandzkich Mary O’Donnell i Nessy O’Mahony, a także Martiny Evans, Vesny Goldsworthy, Elżbiety Wójcik-Leese, Tishani Doshi, Pascale Petit, Marii Taylor, Nasrin Parvaz i innych poetek angielskojęzycznych. Poezję publikowała w Więzi, Kwartalniku Artystycznym, Dekadzie Literackiej, Odrze, ArtPapierze, Kwartalniku Szafa, Śląskiej Strefie Gender, Nowym BregArcie, Obszarach Przepisanych, Interze i WydawnictwieJ, Helikopterze
(po polsku) oraz w Off_Pressie, Women Online Writing, Exiled Writers Ink, The Queer Riveter, The Blue Nib, Ink, Sweat and Tears, The High Window, Impspired Magazine, The Amphibian, Poetry Wales i Modern Poetry in Translation (po angielsku). Publikowana także w kilku polsko-, angielsko- oraz
rumuńsko-języcznych antologiach. Finalistka VIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Janusza Różewicza w 2016 roku, V Ogólnopolskiego Konkursu na Tomik Wierszy Duży Format w 2017 roku oraz konkursu na Autorską Książkę Literacką Świdnica 2018. Jej debiut poetycki Kawiarnia przy St James’s Wrena w porze lunchu / Cafè by Wren’s St James-in-the-Fields, Luncthime, ukazał się w kwietniu 2020 roku. W listopadzie 2020 roku opublikowała wywiad-rzekę Lili. Lili Pohlmann in conversation with Anna
Blasiak. Jej druga książka poetycka, napisana dwujęzycznie, zatytułowana Rozpętanie / Deliverance, ukazała się we wrześniu 2024 w dwóch wersjach (polską wersję wydało Stowarzyszenie Pisarzy Polski oddział w Łodzi, a angielską – Holland House Books).
W przeszłości pracowała w muzeach (w działach edukacji) i w radiu, redagowała pisma kulturalne, pisała o sztuce, filmie i teatrze. Współtworzy European Literature Network, mieszka w Ramsgate w Wielkiej Brytanii. Jest jedną z redaktorek Babińca Literackiego. Prowadzi kolumnę Poetry Travels dla ELNet, w której publikuję poezję w przekładzie na angielski oraz blog The Polka, w którym promuję literaturę polską. Od niedawna kieruje działem literatury w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. Prowadzi też własne wydawnictwo Sideways Press.
 
*
 
Dorota Nowak

dlaczego, przyjaciółko?

oglądałyśmy dawne fotografie
już wtedy podtrzymywał cię na nich
obejmował – na pierwszy rzut oka
iskrzyło między wami napięcie

napinałaś pokornie mięśnie twarzy
uśmiechałaś się tak by kadr wypadł
doskonale – zamknięta w ramce
zamknięta w bolesnym objęciu

spytałam czy nadal pozwalasz
by zaciskał pięści cienie pod oczami
zdradzały odpowiedź ale prosiłaś
by nie mówić o tym nikomu
 
*
DOROTA NOWAK – autorka tomów poetyckich: „na dwa” (2014), „opium” (2015), „antidotum” (2017), „Zarzewie” (2019), „rano otwieram oczy” (2022). Laureatka kilkudziesięciu ogólnopolskich konkursów poetyckich. Nagrodzona: za tom „na dwa” w konkursie na książkowy debiut poetycki w ramach Nocy Poezji w Krakowie (2014) oraz Pierwszą Nagrodą Grand Prix w II Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim O Złotą Pszczołę (2019) za projekt poetycki pt. „Zarzewie”. Finalistka konkursu O Złotą Pszczołę w 2021 r. – koncepcja książki stała się pierwowzorem tomu „rano otwieram oczy” oraz finalistka tegoż samego konkursu w roku 2023 – wyróżniona za projekt książki pt. „łęgi” Jej wiersze publikowane były w kilkudziesięciu antologiach oraz pismach literackich, m.in. w Twórczości, Toposie, Ypsilonie, Helikopterze, Migotaniach, pisarzach.pl, Gazecie Kulturalnej, Okolicy Poetów, Akancie, Krajobrazach Kultury, Protokole Kulturalnym, Radostowej, ARTISie, Echu Piątkowa.
 

*
Magdalena Łubkowska 
 
Z krwi i kości 

I
Ulepiono mnie z krwi i kości – mówiła.
Noc staje się czerwona, gdy pęka jej serce.
Krew jest zimna, czerwień uderza o nadgarstki,
ciepło wyrywa się z kości. Rozgrzane do czerwoności
linie otwierają się na skórze.

II
Boi się ciemności, gałęzie wierzby za oknem
przypominają jego cienkie palce.
Kiedy dotyka jej wątłego ciała, powietrze gęstnieje.
Cisza wybucha w gardle, strach wchodzi we wszystkie
stare blizny. Bolesne ciało występuje z brzegów,
fiolet wylewa się spod skóry. Śmierć drga
pod powierzchnią, drażni i niepokoi.

III
Wciąż najbardziej pamięta jego zaciśnięte pięści
i drogę bez powrotu. Jeszcze jeden dzień – mówiła.
Ale nie można uciec z płonącego ciała.
 
*
MAGDALENA ŁUBKOWSKA (1981) - w latach 2005 – 2019 nauczyciel języka polskiego w Czerwionce - Leszczynach, obecnie nauczyciel bibliotekarz w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej w Żywcu. Członek Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawski II, Polskiego Stowarzyszenia Haiku, wiceprzewodnicząca Grupy Literackiej im. Emila Zegadłowicza „Gronie” przy Towarzystwie Miłośników Ziemi Żywieckiej. Laureatka I miejsca w Turnieju Jednego Wiersza (Koło Miłośników Sztuki TARAS). Finalistka XXVII i XXVIIIvMiędzynarodowego Konkursu Poetyckiego „O Złote Cygaro Wilhelma” (2023, 2024) oraz Konkursu Poetyckiego „O Złotą Pszczołę” (2024). Laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Georga Trakla (XII Festiwal Literacko – Artystyczny TRAKL – TAT 2025).
Publikowała m. in. w „Twórczości”, „Toposie”, „Odrze", „Post Scriptum”, „WydawnictwieJ”, „Pro Libris”, „Suburbii”, „Akancie”, „Migotaniach”. Współpracuje z wydawnictwem „PS Cezary Papaj” (korekta, audiokorekta). Autorka pięciu książek poetyckich.
 
*
JoAnna Idzikowska - Kęsik

abdykacja

kiedyś szczerze wierzyła w anioły. myślała,
że naprawdę są. istnieją w innym wymiarze,
a w realu przybierają postać ludzi, których kochamy.

pragnęła magii. to całkiem naturalne chcieć
małych cudów w zimnej codzienności. wierzyć
w dobro i piękno oraz szczere intencje.

kiedyś kochała nad życie. wierzyła, że miłość
zwycięża wszystko. zmienia na lepsze. miała
prawo tak myśleć. przecież zakochanie oślepia.

wytrzymywała latami: ból, upokorzenia, połamane
zęby, sińce pod oczami. nawet matka nie miała
pojęcia jak cierpi i ile wylewa łez.

kot - cichy świadek horroru zlizywał łzy
z jej policzków. czuwał, gdy nocą próbowała
przeciąć cienką linię życia.

jednak uparcie nie umiała odejść. na nic się zdały
rady przyjaciółek, donosy sąsiadów i innych
życzliwych. przysięgała - to zobowiązuje.

abdykowała w momencie, gdy pijany anioł
z premedytacją podpalił jej włosy. tej korony
nie umiała unieść. teraz jest królową samej siebie.

anioł z połamanymi skrzydłami pisze grypsy
do innych upadłych aniołów, w których
nie wierzy już nikt.

aureole płoną pomiędzy bajkami.

*
JOANNA IDZIKOWSKA - KĘSIK (1969) − bezpańska poetka, redaktorka Babińca Literackiego, promotorka, popularyzatorka i psychofanka poezji wszelkiej. Z wykształcenia m.in. animator teatralny, bibliotekoznawca, pedagog, oligofrenopedagog, terapeuta, metodyk wspierania komunikacji. Chociaż jest feministką, nie lubi feminatywów. Prawdę o sobie pisze, gdy musi wysłać CV, a wiersze tylko wtedy, gdy uznaje, że jest to absolutnie konieczne. Jej teksty ukazały się m.in. w kilkunastu antologiach poetyckich, Poetach Polskich, Babińcu Literackim, Śląskiej Strefie Gender, Libertasie, Grupie Literycznej Na Krechę, Fundacji Otwartych Na Twórczość, były czytane w kilku rozgłośniach radiowych. Od ponad 13 lat prowadzi blog, na którym publikuje wiersze własne, znanych poetów oraz klasycznych i współczesnych autorów, których twórczość ceni. Sporadycznie pisze opowiadania, prozę poetycką, recenzje filmów i książek. Obecnie układa swoje teksty w zbiorek poetycki - przygotowuje swoje wiersze do druku, szuka weny na odpowiedni tytuł dla swojej książki.
 
 
Bardzo dziękuję Autorkom za zgody na publikację ich utworów na moim blogu. Zdjęcia i utwory Autorek jest ich własnością i nie wolno ich kopiować. 

niedziela, grudnia 08, 2024

"Cel życia to nie być zadowolonym, ale być użytecznym, wartościowym i kreatywnym". ***

Witajcie!⊱ 

 To mój pierwszy, nieco spóźniony z braku czasu, grudniowy post! Dziękuję, że jesteście, zaglądacie i komentujecie! Na początek mój stary, ale niestety, wciąż bardzo aktualny wiersz...

 *

Jej Wysokość Szwaczka
 
Zmęczona wstaje w środku nocy, gdy dzieci śnią o bananowych
wyspach, a bezrobotny konkubin przewraca się na drugą stronę
erotycznych fantazji o haremie chętnych, roznegliżowanych księżniczek.
 
Robi stos kanapek z pasztetową: dla dzieci, dla gacha, dla siebie.
Wychodzi z zimnego mieszkania na chłód obojętnego świata.
Oszczędza, nie jeździ autobusem do pracy, choć kręgosłup stęka,
 
a nogi puchną. Zasłuchana w szum maszyn, marzy o nowej
czerwonej, zwiewnej sukience z wystawy H&M, takiej z cienkiej
tkaniny, co gładzi spracowane ciało, spragnione delikatności
 
i sponiewierane przez faceta, który uważa je za swoją własność.
Fantazjuje o urlopie w egzotycznych krajach, które zna tylko z reklam
biura podróży. Dobija ją spłacanie kredytu za pralkę, wysokich rat 
 
za tanie meble i rowery dla dzieci, harówka w fabryce i w domu.
Tak trudno jej panować nad tym wszystkim: planować,
cerować i łatać dziury w codzienności podszytej ubóstwem.
 
Ale nie narzeka. Nawet wtedy, gdy sfrustrowany konkubent pieczętuje
jej poszarzałą twarz w szale zbyt agresywnych uniesień.
Dumna królowa wynajętego kąta, dla której purpurowa
 
kiecka z niedrogiej sieciówki, to zbyteczny luksus.
 
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 28 IV 16 
 
*
        Ponieważ wciąż trwa międzynarodowa kampania przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt, przywitałam Was moim kolejnym wierszem w tym temacie. Zresztą, gdy ostatnio przeglądałam blog, żeby skopiować wiersze w razie kolejnej blokady jakiegoś mojego postu, zorientowałam się, że wierszy przeciwko przemocy w każdej postaci mam sporo, gdyż często rozmawiam z kobietami, wspieram je i jestem na ich krzywdę bardzo wyczulona. Jednak nie tylko na krzywdę kobiet, dzieci, zwierząt - na każdą, bo przemoc naprawdę jest chora, bezsensowna, straszna.
        Ale dzisiaj nie o tym już chcę się rozpisywać. Dzisiaj chcę Wam z całego serducha podziękować za wsparcie, za ten feedback, który od Was dostałam po poprzednim poście i który mnie bardzo podbudował. Sprawił, że postanowiłam nie kasować tego skrawka w Sieci, który od wielu już lat prowadzę i w styczniu będą kolejne urodziny mojej tu pisaniny... Będę teraz - tak jak mi radziliście - robić częściej kopie zapasowe, żeby moje posty nie znikały.
        Kolejna sprawa jest prozaiczna - jestem zmęczona, tak po ludzku i naprawdę brakuje mi energii. Naprawdę trudno mi funkcjonować w tych ciemnościach, tej szarudze i słocie, w tym notorycznym chłodzie i zimnym deszczu (bo ciepły, letni deszcz po prostu uwielbiam)... Czuję się chwilami stara, wypalona i nie mam siły na nic... Pracy też mam tyle, że nie wiem w co włożyć ręce. Nawet nie byłam w tym tygodniu w kinie, bo nie miałam siły ani czasu.
        Jak mój psiaczek trochę wyzdrowiał (jeszcze co dwa dni daję mu leki do jedzenia), to zachorowała kociczka Balbina i to tak, że jeszcze w środę miałam wrażenie, że umrze, czułam się strasznie bezsilna, a to jest chyba najgorsze z możliwych uczuć. W nocy ze środy na czwartek prawie nie spałam, bo czuwałam nad nią i płakałam... Chowała się pod łóżka, w jakieś kąty, z których trudno było ją wyciągnąć. U weta okazało się, że ma wirusowe zapalenie jelit... Dostała kroplówkę i zastrzyki, teraz daję jej sama tabletki, co w przypadku kota wcale nie jest takie proste - ugryzła mnie i podrapała parę razy, choć generalnie jest bardzo łagodnym kotem, ale dla mnie ważne jest, że ona lepiej się czuje, że już chodzi po domu i troszkę je. Ludzie w pracy od razu zauważyli po moim wyglądzie, że coś się dzieje, bo wyglądałam jak z krzyża zdjęta. Jak chorują moi bliscy - jest mi po prostu bardzo źle na duszy, sercu i na ciele i ciężko mi to ukryć.
        I tak to się wszystko kręci. I z tego wszystkiego zaczęłam marzyć o Paryżu, ale na razie nie mam jak tam polecieć, choć bardzo bym chciała, bo dawno nie byłam...  Miałam lecieć z bratem na święta do Lizbony, ale też nie mogę z powodów rodzinnych. Wiem jednak, że "co się odwlecze, to nie uciecze".
        W pracy też miałam kołowrotek (pisanie ocen wielospecjalistycznych, zespoły wychowawcze, imprezy szkolne, które organizowałam), dwa kolejne tygodnie do świąt, wcale nie będą lżejsze, wręcz przeciwnie... A ponieważ moja córeczka leci na święta w ciepłe kraje, żeby zasłużenie odpocząć, ja nie mogę nawet pojechać do Gdańska, bo oprócz swoich zwierzaczków, będę mieć jeszcze jej kota Bazyla, wielkiego, puszystego i żarłocznego, który tupie jak jeż, a nie jak kot, wciąż domaga się pieszczot i czesania i wciąż chce się bawić z Nikusiem i Balbiną, bo jeszcze jest młody, a moje staruszki chcą już tylko leżeć, spać i chrapać sobie na podusiach.
        Tak więc: zostaję na Bloggerze, czekam na święta jak na zbawienie, czekam na wolne chwile, czekam na jakieś natchnienie, na nowy wiersz, bo czuję się przepracowana i przytłoczona i czekam na... zimę, na white winter, która rozjaśni te mroki, ten brak słońca i światła, który mnie dobija i zabiera moc.
         Posłuchajcie proszę piosenki - nowej wersji "Wielkiej wody" - mojego ulubionego, jednego z najukochańszych tekstów Agnieszki Osieckiej z muzyką równie wspaniałej kompozytorki Katarzyny Gärtner. Piosenkę tę odkryłam kilka dni temu, wersja jest super! Brawa dla Artystów! Dawid Kwiatkowski, który niebawem, bo 1 stycznia, skończy 29 lat - czapki z głów za tę wersję! Zawsze kochałam tę piosenkę ze względu na tekst, ale ten duet wielkiej artystki z młodym, zdolnym chłopakiem - prima sort! Niektóre teksty są uniwersalne, wciąż aktualne, cudowne!
 
Pani Maryla Rodowicz kończy dzisiaj 79 lat!!! Wszystkiego najpiękniej  spełnionego dla tej Wielkiej Artystki! Kolejnych kreatywnych, twórczych, ciekawych lat bez jarzma tzw. życiowej mądrości z wielką wodą w tle, Pani Marylo!

*
Wielka Woda
 
Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej,
trzeba mi wielkiej drogi
wśród wiecznie młodych bzów,
na wszystkie moje złe bogi
niebogi z moich snów.

Oceanów mrukliwych
i strumieni życzliwych,
piachów siebie niepewnych
i opowieści rzewnych,
drogi biało-srebrzystej,
dróżki nieuroczystej,
czarnych głębin niepewnych
i ptasich rozmów śpiewnych.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej -
trzeba mi wielkiej psoty,
trzeba mi psoty, hej!
na wszystkie moje tęsknoty,
ochoty duszy mej,
wielkich wypraw pod Kraków,
nocnych rozmów rodaków,
wysokonogich lasów
i bardzo dużo czasu.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,agnieszka_osiecka,wielka_woda.html
Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej,
trzeba mi wielkiej drogi
wśród wiecznie młodych bzów,
na wszystkie moje złe bogi
niebogi z moich snów.

Oceanów mrukliwych
i strumieni życzliwych,
piachów siebie niepewnych
i opowieści rzewnych,
drogi biało-srebrzystej,
dróżki nieuroczystej,
czarnych głębin niepewnych
i ptasich rozmów śpiewnych.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej -
trzeba mi wielkiej psoty,
trzeba mi psoty, hej!
na wszystkie moje tęsknoty,
ochoty duszy mej,
wielkich wypraw pod Kraków,
nocnych rozmów rodaków,
wysokonogich lasów
i bardzo dużo czasu.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,agnieszka_osiecka,wielka_woda.html
Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej,
trzeba mi wielkiej drogi
wśród wiecznie młodych bzów,
na wszystkie moje złe bogi
niebogi z moich snów.

Oceanów mrukliwych
i strumieni życzliwych,
piachów siebie niepewnych
i opowieści rzewnych,
drogi biało-srebrzystej,
dróżki nieuroczystej,
czarnych głębin niepewnych
i ptasich rozmów śpiewnych.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,
tej dobrej i tej złej,
na wszystkie moje pogody,
niepogody duszy mej -
trzeba mi wielkiej psoty,
trzeba mi psoty, hej!
na wszystkie moje tęsknoty,
ochoty duszy mej,
wielkich wypraw pod Kraków,
nocnych rozmów rodaków,
wysokonogich lasów
i bardzo dużo czasu.

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra,
nie daj mi, Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości,
dopóki życie trwa, póki życie trwa.
 
Agnieszka Osiecka 
 
 *

 Do miłego kolejnego postu, trzymajcie się zdrowo i ciepło! Życzę Wam wspaniałego, udanego nowego tygodnia, niech Wam się pięknie układa i darzy. Zostawiam Wam również cytat na nadchodzący tydzień, myślę, że mądry i ważny:

"Nauczyłam się ważnej rzeczy. Jeśli nie masz nic życzliwego do powiedzenia, to lepiej nie mów wcale. Jeśli nie potrafisz kogoś wesprzeć, przynajmniej nie podcinaj mu skrzydeł".
 
~ Martyna Wojciechowska ~
 
***Cytat w tytule postu Thomas Stearns Eliot
*Obrazy z Internetu - niestety - nie znam Autorów

środa, listopada 27, 2024

"Przemoc jest ostatnią ostoją niekompetentnych”.***


XXX

"gdy byłem Małym Księciem / hodowałem kaktusy"

Piotr Macierzyński


gdy byłam z Małym Księciem
namiętnie podlewałam kaktusy
które pieczołowicie hodował
żeby wreszcie zgniły

matka radziła odpuść sobie tego fagasa
a ja pyszczyłam fakju stara

później na planecie Pijaka zamieniłam się
w Różę polującą na tygrysy które mi Księciunia
wnosiły na piąte piętro jak przystało
na Bractwo z Meliny Pod Ciemną Latarnią

kolcami sprowadzałam jełopa na ziemię
a jak mnie wkurwił na maxa zmieniałam się w kobrę
która bywa niedobra i wzywa izbę wytrzeźwień

dzieciaki płakały wrzeszczały mamo
mamusiu nie oddawaj taty
zobaczymy czy umie jarać fajki nosem
albo włożymy mu do buzi kapsle po żywcu
i sprawdzimy czy się udławi

nie uległam gówniarzom byłam twarda
za to że mnie zdradzał fiutek z bandą
pospolitych banalnych wulgarnych dzikich róż
w ramach chęci zapomnienia o zobowiązaniach

na asteroidzie Bankiera zdychałam
z dzieciakami z głodu jak przepieprzył
całą wypłatę na spirytusowe mózgojeby
a ja musiałam się puszczać
żeby spłacić jego długi i kredyt

Lis mnie namawiał abym oswoiła frajera
ale nie miałam już weny na podróże z nim
po psychiatrach i innych terapeutach
na spotkania AA grupy wsparcia dla rodzin
zaistniałych w wyniku pijackiego amoku
i odloty w kosmiczne orgazmy również

z dzieciństwa pozostało mi zamiłowanie do bajek
jednak po imprezce pt. toksyczny konkubinat
szukam już tylko oazy spokoju na pustyni

gdzie prawdziwe damy noszą kapelusze

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2016


   The Global 16 Days Campaign – międzynarodowa kampania przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt.
             Zaczyna się co roku 25 listopada (Dzień przeciw przemocy wobec Kobiet) a kończy 10 grudnia (Dzień Praw Człowieka).
            Dbajmy o siebie, wspierajmy się, bądźmy dla siebie i dla innych DOBRZY, bo jak mawiała pisarka Margit Sandemo: 
 
                                                 "Przemoc to upadek rozumu"
 
*
Swoją drogą, to interesujące, że tabloidy na całym świecie są identycznie ksenofobiczne. Wiedzą, że ich zapijaczony i tłukący żonę czytelnik niczego tak nie potrzebuje jak wskazania wroga, którego może obarczać winą za swoje niepowodzenia. 
 
Zygmunt Miłoszewski
 
*
"To irracjonalne pragnienie kontroli, dominacji i władzy nad drugą osobą jest główną siłą, która napędza przemoc domową między partnerami”.

Luis Rojas Marcos

*
W polskiej przestrzeni publicznej przyzwolenie na przemoc wobec kobiet i przemoc w rodzinie przybiera często formę rozrywki, żarcików, a czasami otwarcie głoszonych poglądów. W tle przemocowego festynu toczy się polityczno-ideologiczna wojna o kobiety. Polki mają być milczące i posłuszne. Matkom Polkom w typie ofiar nie przysługują żadne prawa. Taka jest polska uświęcona tradycja. 
 
Violetta Rymszewicz
 
 "Przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie jest jakąś formą kapitulacji przed własną niedojrzałością".
 
Jacek Dziedzina
 
*

 "Przemoc to strach przed cudzymi pomysłami i mała wiara we własne idee”. 
 
 Antonio „Forges” Fraguas
 
* 
"Przemoc jest duchowym fast foodem, a nuda jest duchową anoreksją”.
 
 Peter Kreeft
 

                                            #Kampania16DniPrzeciwkoPrzemocyZeWzględuNaPłeć
***Cytat w tytule postu Izaak Asimov