zWOLNieniE
Z(a)wieszam się.
Listopad - szary, mglisty,
wilgotny, zimny i dżdżysty
przyniósł w wątpliwym darze
30 bolesnych zastrzyków
i siniaków bez liku w miejscu
gdzie nawet zmierzch
to żaden grzech.
Jednak tamten ból
to nic,
bo dzisiaj w nocy odszedł
Kot.
I co mam począć
w mieszkaniu bez Kota?
Pokochać kogoś
czy przekląć
listopad?
Nie umiem krzyczeć.
Łkam pieszcząc ciszę.
To drugi Kot Listopadowy
więc
(nie)cierpliwie czekam
na własny (od)lot
w poświacie biologicznej
odnowy.
"Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne." *
Listopadowy półsenny, beznadziejny
(bez)kres.
Trzy ostatnie zdjęcia Albinoska u weta, przed operacją, po której umarł... :((
(*)*** cytat w tytule notki i w notce na czerwono: Marcin Świetlicki, Listopad











