Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivia Colman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivia Colman. Pokaż wszystkie posty

06 sierpnia 2024

UWAGA SPOILER, czyli pismo prawdę ci powie

         Witajcie, dawno już nie spoilerowałam, więc serdecznie zapraszam, voilà!

        Dzisiaj chcę napisać kilka słów o filmie, który światową premierę miał prawie rok temu (wrzesień 2023), ale dopiero teraz pojawił się w polskich kinach. Wybrałam się na ten film nic o nim nie wiedząc, oprócz tego, że gra w nim jedna z moich ulubionych brytyjskich aktorek - Olivia Colman.Tak robię, bo chcę oglądać filmy bez opinii krytyków, chcę zawsze wyrobić sobie własne zdanie na temat filmu, bo przecież każdy z nas inaczej odbiera sztukę, inaczej patrzy na świat...

        Olivia Colman to nie jest aktorka - to jest aktorzyca, aktorskie zwierzę, które świetnie odnajduje się w każdej roli. I właściwie dla niej często oglądam filmy, jej nazwisko sprawia, że wiem, iż film jest wart obejrzenia. Ten film ma jeszcze jeden aktorski atut - jest nim Timothy Spall - aktor wybitny, charakterystyczny, znany m.in. z serii o Harrym Potterze, z Zaczarowanej, Kwiatu Pustyni i wielu innych. Teraz aktor jest odmieniony, młodszy o jakieś 40 kilogramów, co tylko dodaje mu uroku, świetny!

        I tak Olivia gra Edith - bogobojną, zgorzkniałą starą pannę, mieszkającą z rodzicami, córkę zastraszonej, poddanej mężowi, bezosobowej matki i despotycznie patriarchalnego ojca, granego przez Timothego... Poznajemy bohaterkę, kiedy dostaje dziwne listy, pełne wulgaryzmów, epitetów, obraźliwe, niekulturalne i straszne. Listy, których autor nie przebiera w słowach.

        Ojciec zgłasza fakt otrzymywanych przez Edith, obraźliwych listów na policję, podejrzewając wyzwoloną, nieco wyemancypowaną sąsiadkę - Irlandkę, wdowę z córką, żyjącą bez ślubu z czarnoskórym mężczyzną (w tej roli również genialna Jessie Buckley). Jednak po zgłoszeniu faktu, okazuje się, że policja jest bardzo opieszała, a obrazoburcze, coraz bardziej zgryźliwe listy, zaczynają trafiać już nie tylko do Edith, ale do praktycznie wszystkich mieszkańców miasteczka.

        Rzecz - oparta na faktach - dzieje się po pierwszej wojnie światowej, w czasach, gdy kobiety zaczynały walczyć o swoje prawa i - mimo świetnych męskich ról i postaci - to kobiety są głównym motorem tego filmu - tej czarnej komedii w dobrym, angielskim stylu. Colman i Buckley kreują bezbłędny, iskrzący aktorski duet, są niesamowite, rewelacyjne w swoich rolach. Najlepsza na drugim planie jest  policjantka grana Anjanę Vasan (taki Doctor Watson w spódnicy). Film jest bardzo kobiecy, ale w przeciwieństwie do wielu oglądanych ostatnio filmów - nie jest manifestem emancypacji kobiet, jest po prostu komedią, w której kobiety wysuwają się na pierwszy plan, w której ich solidarność jest odbierana jako coś normalnego.

        Mogłabym długo pisać o tym dziele, ale chciałabym was zachęcić do pójścia do kina, do obejrzenia tego filmu i do wyciągnięcia własnych wniosków z projekcji. Osobiście lubię filmy ukazujące małe społeczności i ich zwyczaje, wady, przywary z przymrużeniem oka. 

    Obecnie - chociaż nikt już prawie nie pisze listów pismem odręcznym, wyćwiczonym, z piękną a czasem osobliwą kaligrafią - mamy echa takiego postępowania w postaci hejtów w Internecie. Dlatego temat filmu, wbrew pozorom jest wciąż aktualny, a może nawet jeszcze bardziej niż w latach dwudziestych ubiegłego wieku, bo net oferuje niewtajemniczonym pewną bezkarność?

        Wredne liściki (Vicked Little Letters), reżyseria Thea Sharrock, scenariusz Johny Sweet, Francja, Wielka Brytania, USA, 9 września 2023, premiera polska 26 lipca 2024

    Moja ocena filmu: 7/10. Szczerze polecam, bo chociaż praktycznie z góry wszystko wiadomo, wiemy, kto pisze listy i jak skończy się film - jest to kino solidne, świetnie zagrane, z bezbłędną scenografią, świetnymi kostiumami, dobrą muzyką. Owszem, jest też poprawne politycznie (to znak naszych czasów), ale naprawdę bawi, spełnia swoją rolę jako gatunku już nieco zapomnianego, przygasłego, a przecież ciekawego i godnego uwagi. A gra aktorska, nawet w epizodach jest z górnej półki!