Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Bursa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Bursa. Pokaż wszystkie posty

21 lutego 2016

UWAGA POEZJA, czyli trzy przypadkowe wiersze na dziś


❤

Liryka Rudolfa Hoessa



Rudolf Hoess, 
komendant oświęcimskiego
Obozu śmierci, faszystowski rycerz 
bez skazy, w chwilach szczególnego pod-
niecenia nerwowego siadał wieczorem na 
konia i galopował wokół obozu. Zdanie 
z pamiętnika Hoessa: "uczucie nienawi- 
ści jest mi w ogóle obce".

Kiedy czuję się zmęczony pracą 
Gwiazdy obóz otoczą kolczaste 
Pochylony w skrzypiącej kulbace 
Pędzę konno chorowitym laskiem 

Czują ciepłą śledzionę na pięcie 
Czując ciosy gałęzi suchych 
Żywy człowiek z żywym zwierzęciem
W pełzających ciężko dymach trupich 

W trupi dym w ostry gąszcz w duszny piach 
Mocny Niemiec w sukno w skórę w stal okuty 
Tam nienawiść ból i strach 
Po imieniu dzwonią na mnie w druty 

Jutro znów pracowicie palił będę 
Trupie buty segregował trupie zęby 
Więc dziś niech mój ogier staje dęba 
Niech zahuśtam się jak diabeł na popręgach

Syn pastora w najgorętszych piekła kręgach 

Andrzej Bursa

❤


Twierdzenie i odpowiedź 

- Miłość do Boga jest miłością do siebie. 
Gwiazdy i morza wypełnia najmilsze ja 
słodkie jak poduszka i ssany duży palec. 


- Byłoby to niepochlebne dla adorujących 
gdyby konik polny terkocząc w gorącej trawie 
mógł wysławiać tę właściwość która nazywa się  b y ć 
w sposób ogólny, a nie odnosząc jej tylko do własnej osoby. 

Czesław Miłosz, Berkeley 1962 

❤

Kobieta w czerni stąpa po różach 


Obraca żółtą twarz wyżartą 
przez troski do dobrego 
słońca i wtedy uśmiech 
który jest już tylko zabliźnioną 
raną rozjaśnia ją. 

Dogasająca widzi na drodze 
swojego życia jedną różę 
więc i ona stąpała po różach 
pochylona nad tym 
dziwnym kwiatem ze świata 
żywych myśli o podeptanym 
szczęściu. 

Myśli o synach którzy odeszli 
od niej w szorstkich mundurach 
odeszli twardym krokiem a obce 
kobiety rzucały im pod żelazne 
stopy czerwone róże. 

I ten najmłodszy urodzony 
w czepku odszedł w stalowym 
hełmie i nie mogła go 
pogładzić po głowie 
biegła wtedy za nim porażona 
płomieniem złotych wielkich trąb. 

Teraz idzie po tej drodze 
sama i niesie mały chleb 
którego nie trzeba już dzielić. 

Obraca zgasłą twarz do słońca. 

Oto skaza światła 
padła na kamienną drogę 
na drogę z żelaznych krzyży 
na drogę z czarnych marmurów 
z których wychodzą figurki 
białych pulchnych dzieci. 

Z nieba zwiesza się słodkie 
grono martwych aniołków. 

Tadeusz Różewicz, Matka odchodzi

❤

14 kwietnia 2013

"Miłość to zagadka dla wszystkich z wyjątkiem poetów, a nikt normalny przecież się nie połapie w tym, co tam o niej wypisują". ***


Gdybym miała wybrać tylko trzy polskie wiersze o miłości...wybrałabym ... cztery! 





 ❤

Kupiłem ci pelargonię
niosę doniczkę w różowej bibułce.
Idę ulicą
ludzie biegną ludzie jadą ludzie krzyczą
ten sprzedaje
cudowny płyn na porost włosów
szkaplerze
trujące cukierki
pornograficzne obrazki.
Obok w czerwonym kościele
grożą jeszcze śmieszni piekłem
obiecują niebo
zachwalają wiarę ojców naszych.
Sprytny z rybim okiem
i brodą jak lisia kita z miedzi
nabił sto tysięcy nędzarzy
w butelkę
ogłosił bankructwo.
Mrowisko się mrowi.
Piszą anonimy, składają fałszywe świadectwa
chorują na syfilis
piją wódkę i eter
gwałcą i zarzynają
obliczają saldo.
Obywatele miasta obłudnicy
witają kardynała
karmazynowy kardynał
nie uczynił cudu
wygwizdały go ptaki.
Poeci grają na katarynkach
prowadzą dialogi z Bogiem
fałszują monetę.
Na uniwersytecie
profesor pod parasolem
w czerwonym turbanie na głowie
wykłada metafizykę,
radzi wdychać prane.
Bzdura obłuda fałsz.
Idę ulicą
jestem ci wdzięczny za miłość
cieszę się pelargonią
w różowej doniczce.
To jest prawda:
miłość uszlachetnia
jestem lepszy
odrobinę lepszy
wierzymy w to oboje.

Tadeusz Różewicz, Miłość



 ❤

Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.


Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.


Czesław Miłosz, Miłość

 


❤

Tylko rób tak żeby nie było dziecka
tylko rób tak żeby nie było dziecka

To nieistniejące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości
kupujemy mu wyprawki w aptekach
i w sklepikach z tytoniem
tudzież pocztówkami z perspektywą na góry i jeziora
w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało
ale mimo to
...aaa
płacze nam ciągle i histeryzuje
wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę
o precyzyjnych szczypcach
których dotknięcie nic nie boli
i nie zostawia śladu
wtedy się uspokaja
nie na długo
niestety.

Andrzej Bursa, Miłość


  ❤

Jesteś za blisko
za naocznie jesteś
żebym cię mogła zobaczyć raz wtóry.

Oto liść jeden przybył
w naszym drzewie
a nie wiem — który.

Tak zacieramy się. Im bliżej siebie
jesteśmy dalsi wciąż
od zobaczenia.

Zbyt odsłonięte mamy twarze. Przecież
coś pozostało w nich
do odgadnienia.

Zatem jedź wyjedź i bądź mi z powrotem
bowiem gdzie oczy za blisko są oczom
błogosławiony rozjazd — i powroty.

A tak się właśnie do obrazu
wgląda
cofając kroki.

Urszula Kozioł,Wiersz o miłości

 ❤


 ❤


Piąty wiersz, dopisany 19 maja 2013, bo... piękny!

~ Miłość ~


Cały dzień zmieściłem w telefonie,
który się nie odezwał,
cały dzień rekonstruowałem
twoje ciało,
czyli wstępowałem do nieba.
Wreszcie znalazłem
szpilkę do włosów.
Zakwitła różą.

Jerzy Hordyński


=========

Z serdecznością, j.



A to jeden z wierszy, który mną wstrząsnął przedwcześnie, bo miałam 10 lat, gdy ukazał się w "Odrze":


*****

Domy wznosiłem w powietrzu
gotowe do podróży
umiałem przenosić miasta,
zabiłem odległości,
lepiłem z deszczu nuty,
wywoływałem ptaki.

Lądy i morza spełniały
każde moje życzenie.
Zasypywałem cmentarze,
umarłych zmieniałem w kwiaty,
najokrutniejsze słowa
skazałem na nieistnienie.

Wszystko było prawdziwe,
chociaż zupełnie różne,
lecz nikt nie szukał więcej
dawnej dosłowności.

Pewnie potrafiłbym jeszcze
dokonać większych cudów
dla ciebie -
głupia kurewko.

Jerzy Hordyński

 
*** cytat w tytule notki, Stephen King
*pics from net