niedziela, 29 czerwca 2014

"Nie będę Julią, to mi nie pasuje!" ***




Siwowłosa Ofelia

Udręczona żądzą i szaleństwem
chodzi po plantach stara Ofelia.
Rozpuściła siwe włosy,
kto zechce pokochać starą Ofelię.

Chodzi i śpiewa,
plecie wianki z mleczów,
zagląda w oczy młodym chłopcom,
łata trawą dziury w sukience.
Chłopcy śmieją się i odchodzą,
kto zechce pokochać starą Ofelię.

Nad ranem,
kiedy z knajp wychodzą ostatni goście,
pijany idiota pokochał Ofelię wśród drzew.
Śmiała się i płakała,
odeszła jeszcze bardziej nieszczęśliwa.

Stara wariatka

Przychodzi pijana do mlecznego baru,
tańczy, zbiera resztki z talerzy,
śpiewa plugawe piosenki,
zaleca się do panów.

Potem zasypia
w cieple kaloryfera. Śni jej się,
że kocha się z młodym chłopcem.
Siwe kłaki zasłaniają brudną twarz,
co opada nagle
na stół.

Śmiertelny atak serca.
Młodziutki lekarz
z obrzydzeniem dotyka jej ręki.


Anna Świrszczyńska
 


Ofelia

Ach, długo jeszcze poleżę
w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
zanim wreszcie uwierzę,
że mnie nie kochano, po prostu.

Maria Pawlikowska- Jasnorzewska 
  


mokra Ofelia


czerwienią
wspięta na policzki
rozsypała się w płatkach po wodzie
wielki księżyc zgarnęła w rękaw
potem z nagła włożyła na głowę
i na palcach
na włosów krańcach
w tej czerwieni
to złota to święta
tańczyła
jakby wiatr ją opętał

popłynęła wzdłuż rzeki stromo
z wodorostów tłumem ze słomą
wplątaną w zaciśnięte palce

wyciągnęłam ją z wody białą
i na drogach pasmem świetlistym
rozwiesiłam te włosy aby wyschły


Halina Poświatowska



Ułuda

nie będę Julią
nie chcę być zbyt słodka
uległa miła naiwna dziewicza

Mistrz przyszedł we śnie
oparty o drzewo rozmyślał
przyglądał się kręgom na wodzie

nie czuję Julii
nie lubię skowronków
ani słowików iskrzących wierszami

Mistrz patrzył na mnie a wzrok miał zamglony
w rozwianych włosach błądziło natchnienie

ona była inna odważna w obłędzie
lubię nietypowe niekonwencjonalne
rzucające kwiaty w strumień świadomości

Mistrz uciekł z wiersza
pozostałam sama z dziką rzeką w oczach
i szaleństwem w duszy

ot fantasmagoria
i Ofelia w tle

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 29 VI 14

Ophélie

I

Sur l'onde calme et noire où dorment les étoiles
La blanche Ophélia flotte comme un grand lys,
Flotte très lentement, couchée en ses longs voiles...
- On entend dans les bois lointains des hallalis.

Voici plus de mille ans que la triste Ophélie
Passe, fantôme blanc, sur le long fleuve noir
Voici plus de mille ans que sa douce folie
Murmure sa romance à la brise du soir

Le vent baise ses seins et déploie en corolle
Ses grands voiles bercés mollement par les eaux ;
Les saules frissonnants pleurent sur son épaule,
Sur son grand front rêveur s'inclinent les roseaux.

Les nénuphars froissés soupirent autour d'elle ;
Elle éveille parfois, dans un aune qui dort,
Quelque nid, d'où s'échappe un petit frisson d'aile :
- Un chant mystérieux tombe des astres d'or

II

O pâle Ophélia ! belle comme la neige !
Oui tu mourus, enfant, par un fleuve emporté !
C'est que les vents tombant des grand monts de Norwège
T'avaient parlé tout bas de l'âpre liberté ;

C'est qu'un souffle, tordant ta grande chevelure,
À ton esprit rêveur portait d'étranges bruits,
Que ton coeur écoutait le chant de la Nature
Dans les plaintes de l'arbre et les soupirs des nuits ;

C'est que la voix des mers folles, immense râle,
Brisait ton sein d'enfant, trop humain et trop doux ;
C'est qu'un matin d'avril, un beau cavalier pâle,
Un pauvre fou, s'assit muet à tes genoux !

Ciel ! Amour ! Liberté ! Quel rêve, ô pauvre Folle !
Tu te fondais à lui comme une neige au feu :
Tes grandes visions étranglaient ta parole
- Et l'Infini terrible éffara ton oeil bleu !

III

- Et le Poète dit qu'aux rayons des étoiles
Tu viens chercher, la nuit, les fleurs que tu cueillis ;
Et qu'il a vu sur l'eau, couchée en ses longs voiles,
La blanche Ophélia flotter, comme un grand lys.

Arthur Rimbaud
 OFELIA
I
Niby nenufar, w gwiazd drzemiących gronie
Biała Ofelia cichą płynie rzeką,
Płynie powoli w swym długim welonie,
Gaj się gdzieś wrzawą obzywa daleką.

Smutna Ofelia, fantom cichy, biały,
Lat przeszło tysiąc falą płynie czarną;
Lat przeszło tysiąc rozkoszne jej szały
Słodko ku wiewom wieczornym się garną.

Wiatr pieści łono i w kwiatów kielichy
Kwef jej rozwija, drżący śród głębiny;
Nad jej ramieniem rząd wierzb płacze cichy,
Nad sennem czołem wiotkie gną się trzciny.

Naokół dyszą pomięte lilie,
Z gniazd, rozbudzonych przez nią śród rogoży,
W jękliwe skrzydła ptak jakowyś bije,
Gwiazdy hymn szepcą tajemniczy, boży.


II

Blada Ofelio, jak śnieg piękna świeży,
Dziecię umarłe, w dal niesione wodą:

Wiatr, co od wielkich gór norweskich bieży
Cicho cię z gorzką zapoznał swobodą.

Nieznany poszept, chłoszczący twe włosy,
Dziwne przynosił szumy twojej duszy;
Serce słyszało natury odgłosy
W drzew rozżaleniach, w jękach nocnej głuszy!

Pierś twą zbyt ludzką rozbił fal potokiem
Wielki krzyk morza w kwietniowy poranek,
U stóp twych klęczał w milczeniu głębokiem
Biedny szaleniec, pobladły kochanek.

Co za sen: Niebo, Miłość, Wolność!... Biedna!
Jak ogień śniegom, takim on był tobie!
W twych wielkich wizyach zmarły słów twych sedna,
W nieskończoności wzrok twój zagasł grobie.

 
III

A zaś poeta mówi, że w pomroce
Gwiezdnej ziół szukasz, któreś pozrywała,
Że mu na fali, jak lilia, migoce
W długim welonie Ofelia biała.

Arthur Rimbaud, przełożył z francuskiego Jan Kasprowicz


Reszta

Ofelia odśpiewała szalone piosenki
i wybiegła ze sceny zaniepokojona,
czy suknia nie pomięła się, czy na ramiona
spływały włosy tak, jak trzeba.

Na domiar prawdziwego, brwi z czarnej rozpaczy
zmywa i - jak rodzona Poloniusza córka -
liście wyjęte z włosów liczy dla pewności.
Ofelio, mnie i tobie niech Dania przebaczy:
zginę w skrzydłach, przeżyję w praktycznych pazurkach.
Non omnis moriar z miłości.

Wisława Szymborska, z tomiku "Sól", 1962




Zanim połknę światło

kruszą mi się dłonie. zbieram suche włosy.
mówisz śmierć się spóźnia. zanieś mnie pod drzewo.
będę piła soki z życiodajnych źródeł,
aż mi spuchną oczy. popękają piersi.
powiedz coś kochanie. odezwij się do mnie.
na bezlistnym drzewie namaluję usta.
mieszkam pod korzeniem, nasłuchując kroków.
wyjdziesz warunkowo, za wycięcie bluszczu.


słowa gasną w ciżbie. choć nie umiem milczeć .
boję się omszenia. muszę pić pod krzewem.
połknę promień słońca. będzie cieplej w słoju.
już nie w naszym domu. żyję w cudzym ciele.


Maryla Stelmach 


Drowning Ophelia
The water seeps up, up
(lapping, licking, soothing)
twisting around the parts of
your body that you have
come to know and hate
because this is the body
that the world abandoned

The water is soothing
the water is deep
lay down your heavy head
close yours eyes and sleep
(thick, dreaming, dark)
sweet, bright little lamb
so alone, so lost in Hell

The water circles your neck
clothing you in elegant dress
your mouth was once dust
your body made of bugs
now water floods your lungs
(silk against burlap)
you feel clean and pure and done

This is how you drown
legs twisted and still
hands thrust out into the chill
letting the water, clean and cold
(sweet, inky, dark, deep)
take your tired, finished mind
and dance it down to sleep



***cytat w tytule notki, fragment piosenki zespołu Wanda i Banda 
Obrazy: John William Waterhouse, Ophelia; John Everett Millais: Ophelia (detal); t: Arthur Prince Spear, Ophelia; zdjęcie:©A.M.Lorek Photography"Fantasmagoria", modelka: Oliwia Styczyńska;xxaihxx: Ophelia from deviantART; Alexandre Cabanel, Ophelia; Arthur Hughes, Ophelia; Ophelia by PinkParasol on deviantART,Helena Bonham Carter in HAMLET (1990), Soprano Mignon Nevada as Ophelia in an operatic adaptation of Hamlet, circa 1910; Jules-Joseph Lefebvre, Ophelia; Ophelia by Voodica on deviantART

czwartek, 26 czerwca 2014

"Bądź dobry. Kochaj. Starzej się z wdziękiem. Zamki są słabe. Szyby są cienkie."***




Monolog

Nie kocham cię dzisiaj. Moja miłość wypłowiała,
a twoje odlotowe rzęsy z wiekiem tracą na długości.
Tego nie robi się oczom uwielbiającym podpatrywać piękno!

Starzejesz się tak dobitnie, że naga prawda zabija lustra,
chociaż on nadal patrzy z naiwnym, chłopięcym zachwytem,
nie dostrzegając zmarszczek na twojej zasmuconej twarzy.

Męczysz się częściej i zastanawiasz nad sensem rysowania
siebie wciąż i wciąż od nowa karminowym bólem szminki,
nad przyoblekaniem przywiędłego ciała w koronkowe fatałaszki.

Jednak w chmury ciągle spoglądasz z dziecięcym zapałem,
gdy niebo iskrzy i kusi ognistymi kolorami zachodzącego słońca,
a jaskółki latają wysoko - tańczą nieprzytomnie, spragnione lata.

Wiesz? Jutro będzie piękny, pogodny i całkiem nowy dzień...


Kupisz sobie śliczną, różową torebkę!

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 26 VI 14



*** Jacek Dehnel, Brzytwa okamgnienia
* na fotkach ja i moja nowa, różowa torebka. ;-))

sobota, 21 czerwca 2014

"W tańcu możesz sobie pozwolić na luksus bycia sobą." ***


niezabawnie

tańczysz jeszcze wariatko
w czerwonej kiecce
czy może wolisz siedzieć w zaciszu
własnej leniwej samotności
wbita w ekran monitora
jak w wirtualnego kochanka
któremu ślesz konwaliowo-różane
i korzenne bezdotykowe całuski

lubisz to
to bycie w niebycie
te umizgi do kogoś
kogo nigdy nie poznasz inaczej
jak tylko ersatzem kontaktu

zazdrościsz młodszym
tylko dlatego że są
że cieszą się życiem


autentycznie mi ciebie żal
gdzie twoja siła twoja mądrość
która ponoć pięknieje z wiekiem

zmieniłaś się w dzidzię-piernik

świat czerwienieje
spogląda na ciebie
 z dużą dozą zażenowania

a ja błagam coś w co i tak nie wierzę

Panie uchroń mnie przed staniem się
starą egzaltowaną zawistną świruską
bez tłumu bez szumu

bez dystansu do siebie

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 21 VI 14

Modlitwa św. Tomasza z Akwinu


Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku: mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym. Czynnym lecz nienarzucającym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca kilku przyjaciół.
Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły i dodaj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień - w miarę jak ich przybywa, a chęć ich wyliczania staje się z upływem lat coraz słodsza. Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.
Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasem mogę się mylić. Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być święty, ale zgryźliwi starcy to jedno ze szczytowych osiągnięć szatana. Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym...

Młodość
 Młodość jest nie tylko okresem w życiu,
jest stanem ducha, wyrazem woli,
jakością wyobraźni, siłą emocji,
zwycięstwem odwagi nad nieśmiałością,
smaku przygody nad umiłowaniem przyrody.

Nie zostaje się starym po przeżyciu pewnej liczby lat:
zostaje się starym, gdyż porzuciło się swój ideał.
Lata marszczą skórę,
odrzucenie ideału marszczy duszę.

Młodym jest ten, kto się dziwi i zachwyca.
Pyta się, jak nienasycone dziecko: a potem?
Stawia czoło zdarzeniom i znajduje radość w grze życia.

Jesteś tak młody jak twoja wiara.
Tak stary jak twoje zwątpienie.
Tak młody jak twoja ufność w siebie.
Tak młody jak twoja nadzieja.
Tak stary jak znużenie.

Jesteś młody tak długo, jak długo jesteś wrażliwy.
Wrażliwy na to, co piękne, dobre i wielkie.
Wrażliwy na przesłania przyrody, człowieka i nieskończoności.

Jeśli pewnego dnia twoje serce ugryzie pesymizm
i zacznie je trawić cynizm,
niech dobry Bóg ma w opiece twoją duszę starca.

Generał Douglas MacArthur, 1945



Moje ulubione, bardzo dobre filmy o starszych, mądrych, wspaniałych ludziach, które szczerze polecam, zawsze wzruszają, dają chwilkę refleksji (w obu zagrała moja ukochana filmowa babcia Maggie Smith):


***Paulo Coelho: Czarownica z Portobello
****obrazki z netu

piątek, 20 czerwca 2014

"A niebo zostawmy im - Aniołom i wróblom."***



Witajcie!
Dzisiaj dwa bardzo satyryczne wierszyki. Napisałam je zamiast sprawozdań i innych rzeczy do pracy.
Dopadł mnie totalny niż intelektualny i nic na to nie poradzę. Policzyłam już wszystkie plamki na suficie i większość brokatowych kropeczek na ścianach.
Poza tym bywam wredna i wybredna, jak każdy z nas, a skoro mamy wolność (?) słowa, to mogę pisać, co chcę, mogę kpić do woli, z siebie też.
Jeśli ktoś nie wyczuje subtelnego sarkazmu, lepiej niech przemilczy ten post.
Obrazki dzisiaj z netu, bo nie chce mi się przeglądać kart pamięci w moich aparatach. Jeden z obrazków dostałam od Zindy D. Nielsen (Zindy Zone)- to ten pięknie naszkicowany, fioletowy anioł z twarzą ślicznej kobiety.
Tytuł dzisiejszej notki to cytat, którego autorem jest Heinrich Heine
domniemanie (autosatyra na grafomanię)


wyszłam życiu naprzeciw choć bolało mnie nieraz
to i znośne bywało kiedy pachniało w
 t e r a z

tobie weszłam na głowę zabełtałam w niej błękit
dzięki temu świat bywał kolorowy i piękny

śmierć zagrodzi mi drogę lekkim krokiem podepcze
i nie spyta czy chciałabym jeszcze

a ja tchnieniem ostatnim i ostatnim oddechem
zawiruję
w wieczności odbijając się echem

Bóg zajęty stwarzaniem duszę moją odeśle
na spotkanie aniołom ni na jawie ni we śnie

wtedy wszystko się skończy albo zacznie od nowa

tego nie wiem
bo pada oraz

boli mnie głowa


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 20 VI 14

Kakofonia


O aniołach można pisać, w tkliwe nutki uderzając cicho,
można wgłębić się w słowa, co puszystość zwiastują banalną.

Anioł siedzi w mej głowie, stoi za mną, chichocze.
Nie bądź głupi aniele i zastrajkuj czasami!
Nie chcę stróża w czapce niewidce.

W świetle dnia, w głębi nocy, oddech nicości zahacza o trwogę.

Pomóż mi dojść do sedna, do punktu wejścia
w otchłań bezkresnej miłości, którą hojnie rozdajesz
 na obrazkach tak słodkich, jak niestrawne powiastki
starych panien, co strzegły swojej cnoty zażarcie,
masturbując samotność czułą struną nostalgii.

Stare panny wiedziały, że wciąż czuwasz nad nimi.
Miały dar - miały wiarę tak ulotną jak skrzydła,
których dotyk zabija moje wiersze o tobie.

Wieje nudą, złym stylem.

Wiesz, co zrobię, aniele?
Poszybuję w pościele.


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 20 VI 14
I to by było na tyle. Jestem zmęczona, nie marzę o niczym innym, jak tylko o tym, żeby milczeć (w mowie i piśmie przez co najmniej tydzień!), otulona ciepłem i muskana słońcem gdzieś nad wodą, a tymczasem zrobiło się ciemno, zimno i zanosi się na deszcz. Lubię deszcz, ale teraz potrzebuję ciepła, ciszy, oddechu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają, j.

sobota, 14 czerwca 2014

"Kwitnie mak na znak, że lato." ***


XxX


pielęgnuj w sobie świeży oddech łąki
to takie proste takie spontaniczne
kiedy wiatr zaczepia cienkie płatki maków
chcących go uwodzić wymiętą prostotą

wszystko jest jednym
i wszystko jest wszystkim

gdy maki płoną radością istnienia
ty krzyczysz we mnie miłością otruty
krew stoi w miejscu i całuje świat

milcząca cisza niewymownie śpiewa
jak serca ziemi tętniącej radością

"na ziarnku maku stoi mały dom" *

a w potarganych zmiętych płatkach maków
Bóg wymościł łoże do stwarzania gwiazd
i folgowania ogniście żarliwym
 nieuczesanym makowym snom

co drzemią w łąkach i hulają w nas

jest taki czas
że znika czas


* Czesław Miłosz: Przypowieść o maku

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 13 VI 14

 









*** Agnieszka Osiecka: Kwitnie mak
**** wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, oprócz ostatniego-to zdjęcie zrobił RaPaKe
 

niedziela, 1 czerwca 2014

Happy Birthday, Marilyn M.

Witajcie!
Dzisiaj Dzień Dziecka , więc składam Wam serdeczne życzenia pielęgnowania w sobie swego wewnętrznego, małego dziecka,dbajcie o nie, bo ono tego potrzebuje, a jak o nie zadbacie, będzie mogli dbać o inne dzieci!

 Dzisiaj przypadają także osiemdziesiąte ósme urodziny ikony i legendy kina, MM, która często uchodziła (nie wiem, czy słusznie), za bezbronną kobietę-dziecko.

Przedstawiam Wam zdjęcia zdjęć, czyli fotki z książek o Marilyn Monroe, które posiadam, a których nie znalazłam w necie oraz dwa swoje wiersze poświęcone aktorce (sama sobie się dziwię, że aż dwa wiersze o niej napisałam, a nie np. o swojej ukochanej Joannie Pacule, widocznie MM miała w sobie to coś!).

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają i życzę cudnej niedzieli oraz miłej (także dla oka) lektury tej notki!

blondynka

seksownym blaskiem
krwistoczerwonej szminki
zasłaniałaś niewinną
kruchą kobiecość

długością sztucznych rzęs
wypatrywałaś tęsknie
szarmanckiego rycerza
wyrozumiałego jak dobry ojciec
którego nigdy nie miałaś

uwodzicielski uśmiech
półprzymkniętych powiek
zdradzał pachnącą nadwrażliwość

jedynie czasem drżał ci głos
a platynowa jasność
twych zakręconych włosów
maskowała ponadprzeciętną
inteligencję
uwikłaną

w najczarniejsze myśli

o śmierci
pochłaniającej
słodką bombonierkę
pożądanego
zmęczonego balansowaniem
na pograniczu obłędu

ciała


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 2012

przednia

dla pewnej Normy Jean


była cudna

namiętna słodkością dojrzałej brzoskwini
ustami zatopionymi w bezkres przedmiłości
z oczami zamglonymi symfonią  nadradości

była piękna jak Marilyn
mówili

pachniała jutrzenką przedświtów zakochania
drżeniem przeduniesień pobladłym z tęsknoty
wiatrem który się stroił na jej uśmiech złoty
wodą co ukochała dotykać jej ciała

piękno jest względne
stwierdził beznamiętnie

zgasła

przytłoczona snem rozczarowania
przedsmakiem bliskiej śmierci w bezobjęciach jego

umarła
sama z siebie
dla świata zbyt złego

odeszła w pozaprzestrzeń
pokochać innego

mówili
była piękna

lecz co komu z tego


 JoAnna Idzikowska-Kęsik, 2013

Zdjęcia zamieszczone w notce pochodzą z następujących pozycji:



A na koniec zdjęcie, na które mogę się patrzeć godzinami: cudna, smutna, zamyślona MM w oknie szpitala psychiatrycznego, w którym ją umieszczono:

Jedyny film, jaki mogę polecić o MM, to produkcja sprzed kilku lat z dość dobrą rolą Michelle Williams i plejadą innych gwiazd w mniejszych rolach (Judi Dench, Keneth Branagh, Toby Jones). Film średni, jednak Michelle poradziła sobie z rolą MM chyba najlepiej spośród wielu udających ją aktorek.
Dziękuję za czas poświęcony na lekturę mojego posta i za każdy zostawiony komentarz, przesyłam pozdrowienia, do miłego, j.
BONUS, mało znane zdjęcia z netu: