listopad umiera odchodzi dzięki
względnej umowności kalendarzowej bzdury
jakie to piękne jakie natchnione
patrzeć na koniec realną śmierć niebytu
teraz już będzie znacznie lepiej
czas pozaiwania szybciej niż po grudzie
czas pozaiwania szybciej niż po grudzie
a obleśnie kiczowate aniołki i inne stworki
zafałszują cieniutkim falsetem "Halleluyah"
zafałszują cieniutkim falsetem "Halleluyah"
zajebiście urocza perspektywa
depresji stłumionej wrzawą sympatycznie
rodzinnych tak zwanych świąt
okraszonych kiepskimi bajerami
i śmieciowym bezwartościowym żarciem
rodzinnych tak zwanych świąt
okraszonych kiepskimi bajerami
i śmieciowym bezwartościowym żarciem
witajcie w gównianym Matrixie
w rzeczywistości homokretynicus
gdzie gadżety ważniejsze od uczuć
gdzie widać słychać a nawet czuć
totalną przenikliwie zimną pustkę
w której dzieci i ryby wrzeszcząc błagają
o chwilę uwagi dobro miłość i szacunek
dusza i ciało mówią dosyć a rozum
gna na oślep za kolejną zbędną zabawką
gdzie gadżety ważniejsze od uczuć
gdzie widać słychać a nawet czuć
totalną przenikliwie zimną pustkę
w której dzieci i ryby wrzeszcząc błagają
o chwilę uwagi dobro miłość i szacunek
dusza i ciało mówią dosyć a rozum
gna na oślep za kolejną zbędną zabawką

