ezo wiersz
I
smutno się nam zadziało, wymarzony synku...
tak bardzo chciałam żebyś ze mną był,
zapomniałam o okrutnej karmie, o złym oku.
nie oplotłam lewego nadgarstka czerwoną nitką Racheli,
nie nosiłam w kieszeni ochronnej runy Algiz,
nie zapalałam świeczek na dobrą wróżbę,
nie posypałam progu domu solą.
cieszyłam się tobą jak natchniona poetka
dobrym, oryginalnym, niebanalnym wersem.
wiedźmy wieszczyły, że rok z jedynką
i trzema dziewiątkami nie będzie udany,
że oprócz końca świata i trzeciej światowej,
najbardziej dojmujące mogą się okazać
dramaty w prywatnych mikrokosmosach.
byłam poza takimi trendami,
wierzyłam w siebie, racjonalizm,
postęp cywilizacyjny i naukę.
kiedy jest się młodą, czupurną kobietą,
nie chce się kreować w czarnych scenariuszy.
II
stało się depresyjnie w pierwszy dzień miesiąca.
czwartego, pachnącego mnóstwem cudnych kwiatów.
zrobiło mi się słabo, odfrunęłam w ciemność.
niewiele pamiętam i nie chcę pamiętać.
to prosty mechanizm nazwany wyparciem.
do dziś nie lubię kwietnia, a każdy listopad
przynosi żałobę po twoim nieistnieniu.
miałeś przybyć do mnie w połowie miesiąca,
w którym opadają z drzew liściaste zombie,
a odszedłeś wtedy, kiedy kwitnie życie.
może zwariowałam - to jest nazbyt względne,
lecz od tamtej pory, nieustannie tęsknię.
III
siedzę, pilnie czytam o układzie planet,
gwiazdach, ascendentach i znakach na niebie,
wchodzi twoja siostra. piękna,
pewna siebie, czule niepokorna,
tak podobna do mnie sprzed dwudziestu lat.
opowiadam z pasją, że nastaje nowe,
że będą upadać, znikać wszystkie rządy,
że zbliża się reset obecnego świata.
słyszę: mamo, błagam, litości,
przestań wreszcie robić za ezo Grażynę!
jesteś wykształcona, a pławisz się w bzdurach,
w chorej numerologii i durnym tarocie,
w ściemach na poziomie ciemnej chłopki z ludu.
lepiej sobie daruj, napisz jakiś wierszyk,
poczytaj Eliota, będzie ci weselej.
IV
moja mądra córka nic o tobie nie wie,
nie chciałam jej mówić o stracie niebytu.
zostałam z tym sama. tylko ukochany,
przygarnięty piesek patrzy na mnie mądrze,
jakby wszystko wiedział i rozumiał
więcej niż niejeden człowiek,
czekałam na niego i przywoływałam,
jakby nasze dusze musiały się spotkać,
bo on urodził się w Prima Aprilis,
a ty w tym śmiesznym dniu
przedwcześnie opuściłeś moje ciało,
synku...
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 20 XI 2020
***cytat w tytule postu, Paulo Coelho, Alchemik
*obrazy z internetu (1 - niestety., nie znam autora, 2 - Gaspar Traversi , Wróżbiarka)

