czwartek, 26 maja 2016

"Nie ma jak u mamy..."***




za nim


- mojej Mamie


zanim oddała łakomej ziemi niespełna czterdzieści
kilogramów swojego obolałego pokrytego
odleżynami ciała jej ciemne oczy wyblakły
jak stare średniowieczne obrazy

sztukę się jednak restauruje odnawia
nawet lalki są w lepszym położeniu
bo można im przykleić nowy lepszy uśmiech
ona od dawna była na straconej pozycji

wzrok spłowiałych oczu wbiła nieruchomo
w jeden punkt poza przestrzenią życia
obecna nieprzytomna jak w innym wymiarze
patrzyła poza czasy sikając w pampersy

siadałam przy niej żeby jej poczytać
chuchałam w zimne wychudzone dłonie wygładzałam
poduszki opowiadałam jak miewa się świat bez
jej uśmiechu i że wiosna ciągle rozpala magnolie

zanim oddała ostatnią kroplę potu jedwabnej
pościeli i elektrycznemu materacowi który ją
kołysał jak fale zmieniła się w Venus wypluwając
pianę prosto w głupi uśmiech pana Alzheimera


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 5 IV 15




imieniny



maj pieści zapachem kwitnących rododendronów,
konwalii i dzikich róż. czaruje zielenią szumiącą
urocze nocne wiersze pisane z potrzeby serca.

słońce rozdaje witaminę de a słowiki robią swoje.
lubię myśleć, że jestem jeszcze piękna i całkiem
zgrabna, że młodość nie opuści mnie wraz z inwazyjną

menopauzą. lubię patrzeć jak rozkwita życie i nawet
wampiryczne kleszcze nie są w stanie wyssać
naiwnego zachwytu. tylko ta świadomość. natrętna,

zatruwająca umysł, niezaleczona od dziewięciu
wiosen. jedynie ona sprawia, że moja własna śmierć
staje się realna. czuję jej głaski na policzkach.

wiesz, moja matka znowu umrze dzień po imieninach
Joanny, w wigilię Dnia Matki, a ja przypomnę sobie
prywatne rigor mortis. telefon z zaświatów uporczywie milczy.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 24 V 15






list do Ciebie rychło w czas

...bo gdy trwoga, to do mamy...



miewam się całkiem dobrze, Mamo.
dbam o siebie jak umiem.
dużo spaceruję, wciąż gram
na pianinie, trochę na gitarze.
jem zdrowo i nadal nie potrafię włączyć
do swojej diety zbyt dużej ilości zabitych istot.
bolesne okresy to spadek po Tobie.

styczeń się kończy i przybywa dnia,
wchłaniam nikłe światło, oddycham jasnością,
a przy Twoim zdjęciu codziennie
od prawie dziesięciu lat stawiam
jak miseczki z kolorami
pachnące latem świeczki,
co miesiąc odkurzam książki,
które mi zostawiłaś z nadzieją,
że będę ich dotykać.

świat bez Ciebie, Mamo,
bywa mniej logiczny, bardziej ironiczny.
anioły potrafią wszystko wytłumaczyć,
nawet sarkastyczne obraźliwe słowa,
zadane z niezwykłą wręcz premedytacją,
przez kogoś kto bezecnie igra z klawiaturą,
nie mając pojęcia w kogo z siłą rzuca
kamienie swoich niezdrowych frustracji.

Mamo, szczerze wierzyłaś
w moją wiarę w siebie,
jednak to niełatwe w obliczu sadyzmu.
złe słowa są brzytwą, bywają sztyletem.
lecz dosyć już o tym, tutaj chyba skończę,
bo się zaplątałam pisząc
lewą ręką i piórem od Taty.
nie akceptowałaś mojego mańkuctwa.

jeśli mnie dzisiaj pobłogosławisz
energią matczynych najpiękniejszych myśli,
uwierzę naprawdę, do bólu, do końca,
że jedna mała jaskółka
czyni cudną wiosnę,
jeden szczery uśmiech
potrafi roztopić zatwardziałe serce,
jedno przytulenie jest w stanie
zastąpić niełatwą psychoterapię,
a jedno kliknięcie skasować
całą podłość, nikczemność, draństwo
tego świata.

skaliste niewzruszone góry, Mamo,
będą stać niezmiennie na swym własnym miejscu,
będąc solą w oku
naszej Matki Ziemi.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 30 I 16





urodzinowe refleksje


- z dedykacją dla Eriki, mojej rodzicielki


tak bardzo szybko to wszystko
poszło
chociaż rodziłaś mnie w bólach dwa dni

jak błyskawica z hukiem minęło
dzieciństwo młodość Tato i Ty

nie wiem co jeszcze przede mną
i nie chcę wiedzieć bo po co
ale wiem Mamuś to jedno

warto się w niebo wpatrywać nocą
grać na pianinie i na gitarze
i śpiewać ile w piersiach tchu
tak się zatracić w poświacie marzeń
by żyć najpiękniej teraz i tu

kochać zaś warto bezwarunkowo
i wierszem śmiać się kolorowo
metafizyką upojenia należy się
nad młodość wzbić
i nie wychodząc ze światłocienia
należy śnić

cudownie śnić

dziękuję Ci za życie  Mamo
i zanim znów spotkamy się
ja pobuszuję jeszcze w zbożu

by święty Piotr wpuścił i mnie


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 26 VIII 2011




Po to


lubiłaś prostotę
objętą rozumem
fiołki
mądre książki
i dobre perfumy

i nie mogłam kłamać

to nie miało sensu
duszę przenikałaś
oczami miłości
uczyłaś empatii

wbiłaś we mnie igły
swej nadwrażliwości

czytałaś mi Prousta
i Dostojewskiego
ja wolałam dziwne
sztuki Witkacego

motywację dałaś
do pisania wierszy

(pamiętam: dla Ciebie był
ten wierszyk pierwszy!)


zgasłaś i odeszłaś w odległe zaświaty

mamo

po to byłaś

bym kochała kwiaty
abym całym sercem
i całym swym życiem
mogła Ci dziękować

za miłość w zachwycie

(wiesz anioły przechadzają się
po mojej głowie
kiedy przed snem
w ciszy
rozmyślam o Tobie)


  JoAnna Idzikowska-Kęsik, 26 V 13




Kiedy byłam pasożytem


-  Mamie, Erice i Córce, Jowicie Sylwii: Aniołom mojego życia

Było mi ciepło, wilgotno, dobrze, bezpiecznie i beztrosko.
Tylko kiedy paliłaś - kaszlałam, a ty myślałaś, że cię kopię.
Uwielbiałam, gdy dotykałaś mnie czule, głaszcząc leciutko
swój okrągły brzuszek, a zachwycony ojciec mówił do mnie:

Cześć, kochany synku, jeszcze troszkę i się zobaczymy,
pokażę ci świat, będziemy grać w piłkę. Masz silne nogi,
kopiesz, kręcisz i wiercisz się, będziesz piłkarzem! Albo
wielkim naukowcem i Don Juanem, który lubi kobiety.

Nie lubiłam, gdy pochłaniałaś kiszoną kapustę i ogórki, bo dostawałam 
czkawki, robiłam kwaśne minki i zachłystywałam się wodą.
Jednak wciąż słucham Bacha, Ravela, Mozarta i Vivaldiego, lubię
Remarque'a, a miłość do poezji też wchłonęłam przez pępowinę.

Czy jestem mądrym Don Juanem w spódnicy? Nie wiem,
aczkolwiek żegluję po oceanie życia najpiękniej, jak umiem...
Bywają noce, gdy skulona, w pozycji embrionalnej, gryzę
wargi, płaczę, tęskniąc dogłębnie za tobą, ojcem... za nami.

Ale ta, co pływała i rozmyślała we mnie, skutecznie skleja 

moje pokaleczone

skrzydła!


JoAnna Idzikowska-Kęsik, 4 X 14


*** Wojciech Młynarski
*obraz: Gustav Klimt, Matka i dziecko


 Wszystkim Mamom składam najlepsze, najpiękniejsze i płynące z serca życzenia wszystkiego spełnionego!
Pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają, j.

PS

Nie mam czasu na bloga, mnóstwo zajęć, nie tylko w pracy. :(

sobota, 14 maja 2016

"Patrzy na mnie z „tamtego świata” z tamtej strony w którą ja nie wierzę." ***


(nie)pamięć


objęłam drzewo - wezbrało liśćmi
przepływ energii ożywił myśli
o tobie

bywało różnie jak to w miłości
i nie wiem nawet dlaczego tak
rzadko mówiłam ci jak bardzo
lubię patrzeć w twoje mądre oczy

wspomnienia bledną owszem
ale tylko te złe - to się nazywa 
wyparcie

objęłam drzewo tak mocno
 jak chciałabym objąć ciebie
gdybyś tylko tu była

a może jesteś 

może zmieniłaś się w obłok
 i spadłaś deszczem
w przyjazne objęcia traw
w moje rozpostarte ramiona
w nieskończoną przestrzeń życia

na chwilę zapomniałam
że nie istniejesz
Mamo


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 14 V 16



To,co w naszym domu było najdroższe i najpiękniejsze, to Mama.

Tadeusz Różewicz, Matka odchodzi

* obrazki z netu; cytat w tytule notki pochodzi z zacytowanego powyżej utworu T.Różewicza