... na fejsowym zbooku czyli głupiej być nie może!
Psychotesty (tudzież szumnie nazywane testami bzdurki na chybił - trafił) na FB wykonuję, gdy mam chwilę wolną od myślenia tudzież gdy cierpię na zaćmę intelektualną lub gdy nie mam siły na nic innego, albo kiedy mam ochotę się głupio i bez większego powodu pośmiać... No i przede wszystkim, gdy widzę je u swoich Znajomych...
Oto kilka fejsowych "mundrości", które aż sobie zapisałam z rozpaczy:
Psychotesty (tudzież szumnie nazywane testami bzdurki na chybił - trafił) na FB wykonuję, gdy mam chwilę wolną od myślenia tudzież gdy cierpię na zaćmę intelektualną lub gdy nie mam siły na nic innego, albo kiedy mam ochotę się głupio i bez większego powodu pośmiać... No i przede wszystkim, gdy widzę je u swoich Znajomych...
Oto kilka fejsowych "mundrości", które aż sobie zapisałam z rozpaczy:
Umarłam z okazji porad fejsowego zbooka a propos mojej samotności!
A może rzeczywiście każdy z nas jest singlem... w pewnym sensie? A ja wybredna jestem w bardzo wielu sprawach, zwłaszcza w... pieczeniu (trudno się piecze bezglutenowe ciacha):
Zaraz po singlu okazało się, że jednak nim nie jestem i nawet opisik w miarę zgodny wyskoczył:
Byłaby to oczywista oczywistość, jak skomentowała moja Znajoma, gdyby oczywistością był dla mnie Bóg:
Ale naukowcem mogłabym być...
Potrafię rzucać inwektywami, jak prawdziwy, temperamentny Polak, jednak cały czas pracuję nad sobą i swoją empatią. Parafrazując Milana Kunderę, który pisał o prywatności, uważam, że to charakter człowieka jest rzeczą świętą (i że całe życie należy nad nim pracować, zmagając się z własnymi słabościami):
I jedna niemal święta prawda wyskoczyła ku memu zaskoczeniu, nienawidzę robić czegokolwiek z poczucia obowiązku lub z musu (co zresztą na jedno wychodzi), idzie mi to jak krew z nosa, czego przykładem jest opiewana już na tym blogu papierologia:
A tutaj pasuje, obie były leworęczne (MM poniżej również).
Ale głosów, jak Aśka z Arcu nie słyszę i, niestety, nie mam aż tak ścisłego umysłu, jak Maria, którą od dziecka podziwiam.
I - podsumowując - zapewne bardzo zestresowałabym się tymi wszystkimi zabawami, gdyby nie fakt (autentyczny!):
A tak jeszcze à propos Facebooka, to odsyłam do artykułu TUTAJ i radzę uważać, bo na własnej skórce doznałam tego cholernego wirusa, przez którego, mimo antywirusowego programu, straciłam wiele naprawdę ważnych dokumentów. :(
Poza tym nasze dane wciąż są cenne dla niektórych, więc radzę nie podawać ich zbyt wiele. Zresztą po grzyba mi informacja kto gdzie studiował lub podjął pracę w wyimaginowanej firmie pt. "Szlachta nie pracuje"?
Trochę mi żal starego konta, pewnych rzeczy odtworzyć się nie da... Wróciłam tam ze względu na córkę, która ma neta w telefonie i która lubi mi wysyłać różne dziwne rzeczy, zdjęcia, informacje, ciekawostki, siedząc np. na wykładach. I tak sobie piszemy - taka nasza fejsbookowa korespondencja... Obie jesteśmy lingwistyczne, lubimy gadać. I lubimy rozmawiać ze sobą, co dla mnie jest niezwykle cenne, bo wiem, że nie zawsze tak jest, że wiele relacji matka - córka czy córka - matka jakoś nie współgra.
Trochę mi żal starego konta, pewnych rzeczy odtworzyć się nie da... Wróciłam tam ze względu na córkę, która ma neta w telefonie i która lubi mi wysyłać różne dziwne rzeczy, zdjęcia, informacje, ciekawostki, siedząc np. na wykładach. I tak sobie piszemy - taka nasza fejsbookowa korespondencja... Obie jesteśmy lingwistyczne, lubimy gadać. I lubimy rozmawiać ze sobą, co dla mnie jest niezwykle cenne, bo wiem, że nie zawsze tak jest, że wiele relacji matka - córka czy córka - matka jakoś nie współgra.
Portale społecznościowe nie są złe, ale warto mieć dystans. Oprócz ciekawych ludzi można spotkać wielu frustratów - zresztą jak wszędzie.
Ludzie to ludzie, dlatego często wybieram kontrolowaną s@motność w sieci tudzież robię sobie netową przerwę.
Książki czekają, zatem adieu!
Może w końcu dotrze do mnie, że zaczęły się wakacje? Że do 23 sierpnia (rada) mam trochę luzu i czasu na czytanie, nocny tryb życia, wyjazdy, rozmowy z córką, blogowanie i takie tam?
Ludzie to ludzie, dlatego często wybieram kontrolowaną s@motność w sieci tudzież robię sobie netową przerwę.
Książki czekają, zatem adieu!
Może w końcu dotrze do mnie, że zaczęły się wakacje? Że do 23 sierpnia (rada) mam trochę luzu i czasu na czytanie, nocny tryb życia, wyjazdy, rozmowy z córką, blogowanie i takie tam?
Bonus: zakamuflowana Jowita Sylwia i nasza kocica Balbina ze swoim wzrokiem kilerki, bo jakoś dużo w tym poście mnie (za dużo)...
Drugi bonus to moje nowe nabytki ceramiczne. Które wciąż namiętnie zbieram i nie mogę się powstrzymać (duże kubki dla córki i męża, ja gustuję w mniejszych filiżankach, piję często, ale mało).
Na pierwszym zdjęciu jest drzewko przed sklepem, w którym można kupić wyroby z prawie wszystkich bolesławieckich zakładów; na drugim i trzecim moje zakupy (nota bene ten kubeczek z anielskim kwiatkiem w środku jest z ceramiki o nazwie Vena), a na ostatnim uroczy i zaskakujący prezent od Babci i Mamy mojego ulubionego chłopczyka, do którego od lat chodzę na indywidualne zajęcia rewalidacyjne...
Dobrego i jeszcze lepszego dla Was!
Pozdrawiam serdecznie, j.

















