18 marca 2026

"Wiosna w końcu nadejdzie, tak samo i szczęście. Spokojnie. Życie stanie się cieplejsze".***


Witajcie moi Drodzy, na początek mój dzisiejszy wiersz, nad którym pewnie jeszcze popracuję...

Przyloty

Marzec, kilka dni po Dniu Kobiet, przedwiośnie.
Chodzę z psem, żeby się wzmocnić emocjonalnie,
odwiedzam ciche miejsca, gdzie nie ma wielu ludzi.
Chcę poczuć w sobie i na sobie wiosnę, odczuć,
że żyję, oddycham i jestem w swoim ciele.
 
Długa, mroźna, surowa i szara zima sprawiła,
że czuję się zmrożona, ospała, chcę stopnieć,
odświeżyć myśli, poruszyć ciało, odnaleźć duszę.
Wchodzę na pustą łąkę: dwa raniuszki siedzą
na krzewie forsycji, która dopiero pączkuje na żółto.
 
Pies ryje nosem w trawie, w której coraz więcej
zielonych łodyżek kusi nowym zapachem, świeżością.
 
Spontanicznie ściągam buty, ziemia jest wilgotna i zimna,
czuję jej delikatny puls. Biegnę, jakbym gnała prosto
w ramiona dawnego kochanka, który odszedł do innej,
bo nie zniósł mojej empatii do świata, bo nie rozumiał,
jak bardzo lubię spontaniczne zachwyty, uniesienia.
 
Nawet brak tchu sprawia mi radość, nawet ból cieszy,
że odczuwam; oślepiające światło nie przeszkadza,
a moja kruchość staje się siłą, dodaje skrzydeł.
 
Lecę do siebie, do wesołej, wiosennej dziewczyny
zakochanej w życiu. Wiosna robi swoje -
przylatuje wtedy, gdy jest konieczna. 
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 18 III 26
 
 
Mam nadzieję, że mój wiersz przypadł Wam do gustu, napiszcie, co o nim myślicie. Jest prosty jak wiosna, która się wreszcie rozgościła na dobre. Ja zaś jestem chora, od poniedziałku jestem na L4, bo... dobiła mnie ukochana leszczyna i inne pyłki. Po tej długiej, szarej zimie, gdy nagle zrobiło się ciepło i pięknie, gdy wszystkie naraz kwiaty i krzewy zaczęły kwitnąć... Poległam. Ledwo mówię i oddycham i mam od groma leków antyalergicznych, ale bardzo, przebardzo cieszę się wiosną!!! Życie to jednak parada paradoksów.


A na zdjęciach powyżej i poniżej, moje nowe, śliczne kubeczki i pióra - mam nadzieję na wenę, na pisanie nie tylko wierszy, ale również pamiętnika, bo chcę wrócić do pisania pamiętnika w zeszycie.
 

Niestety, zaniedbałam pamiętnik przez wielką ilość pracy w szkole, pracy terapeutycznej, pracy redakcyjnej i innych obowiązków, jednak zamierzam nadrobić zaległości, choćby tylko w wyrażaniu wdzięczności za życie, za to, co i kogo mam obok siebie, za zdrowie, rodzinę, przyjaciół, zwierzęta.

 
Cytat w tytule postu jest autorstwa Anity Krizzam, zdjęcia raniuszków z internetu - uwielbiam te ptaszki, coraz częściej je widuję na moich spacerach z psieckiem, są urocze, bardzo przyjazne i śliczne.
 

Jednak ostatnio mam nawyk wychodzenia na spacery bez rozpraszaczy w postaci telefonu i jeszcze nie udało mi się ich sfotografować. Mam jednak nadzieję, że niebawem to zrobię!


Oba pióra piszą świetnie, do złotego dałam niebieski, a do srebrnego czarny nabój. Super się nimi pisze, lekko, pasują mi do obu rąk.


Życzę Wam dobrego, wspaniałego czasu, pełnego pięknej, ciepłej, kolorowej wiosny! 
 

 

14 marca 2026

"Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić".

"To czas, który poświęciłeś swojej róży, czyni ją tak ważną".

Antoine 

 

"Moja róża jest dla mnie ważniejsza niż wszystkie inne, ponieważ to o nią się troszczyłem”.

Antoine 


ڿڰۣ 
 
 Róża i Książę

"Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez".
Antoine de Saint-Exupéry


Nieważne, że ją zostawiłeś na pastwę
szklanego klosza, pod którym
niemal się udusiła,
samotności i zdrad, przez które
prawie odeszła od zmysłów?

Cóż z tego, że spełniłeś siebie:
zajrzałeś w oczy ciał niebieskich,
poznałeś mnóstwo tajemnic, skoro
nie zrozumiałeś, jak wiele trzeba przejść,
aby umieć wrócić o zachodzie słońca.

Nie oswoiłeś jej.
Wtargnąłeś w niespokojną, wrażliwą
duszę i artystyczny umysł.
Ciągle czekała, wyczekiwała
kochając pomimo wszystko,
a świat jej łez na zawsze
pozostał nieodgadniony,
rozedrgany i zbyt emocjonalny.

Smutny, pełen żalu pamiętnik,
skrzętnie ukryła przed światem,
doskonale zdając sobie sprawę,
że dorośli nie patrzą sercem, nie potrafią
dostrzec obłych słoni w płaskich wężach
i rzadko rozumieją coś więcej,
niż tylko banalnie przyziemną mutację cyfr.

Dzieciom zaś, nie wolno serwować
powiastek zbyt wybujałych erotycznie.
 

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 8 III 20

 ڿڰۣ 

Wiersz, który Wam dzisiaj prezentuję, napisany został pod wpływem wspomnień lektury "Pamiętnika Róży" autorstwa żony twórcy "Małego Księcia", Consuelo de Saint‑Exupéry, opisującego ich niezwykle burzliwy, pełen zdrad, rozstań i powrotów, toksyczny związek.

Nie wiem, czy ta książka - pamiętnik, jest dostępna gdzieś poza ewentualnie bibliotekami, ale szczerze ją polecam, bo, chociaż czytałam ją dawno  - jakieś dwadzieścia lat temu - została we mnie na długo i dała zupełnie inny obraz autora jednej z moich ukochanych powiastek filozoficznych. 


Autor tej pięknej, moralizatorskiej bajki, zwany błędnym rycerzem przestworzy, obrońcą najwyższych zasad moralnych, ostatnim romantykiem literatury, poza zasięgiem ciekawskich oczu, był jednocześnie niewiernym, nieco narcystycznym egocentrykiem  i wiecznie nieobecnym, mającym wiele romansów (najważniejszy z arystokratką Nelly de Vogüé), mężem czekającej na niego żony. Zatem prywatnie był zupełnie inny, niż wielu z nas się wydaje. I dobrze, bo był człowiekiem po prostu. Consuelo też wcale nie należała do świętych (pisarz był jej trzecim mężem, a gdy się poznali, miała 29 lat), uzupełniali się, łączyła ich wielka namiętność.

Jednak, mimo nawiązań do książki, do słów żony pisarza i lotnika, do wiedzy o nim, mój wiersz jest jedynie fikcją, tworem mojej wyobraźni, wariacją na temat, impresją, utworem absolutnie osobnym. 

Jako ciekawostkę dodam, że "Pamiętnik Róży" został odnaleziony ponad 20 lat po śmierci autorki (1901 - 1979) i wydany we Francji w roku 2000, w setną rocznicę urodzin de Saint-Exupery'ego (1900 - 1944) i od razu stał się bestsellerem. Nie jest to jednak wielkie dzieło literackie, bardziej jednostronne i chyba nieco "ukwiecone" wspomnienia. 

  

O ich burzliwym związku opowiada paradokumentalny, poetycki film Ananda Tuckera z 1996 roku "Saint-Ex: The Storyteller” w którym w role małżonków wcielili się Bruno Ganz i świetna angielska aktorka Miranda Richardson. Niestety, nigdzie nie mogę tego filmu znaleźć, a bardzo chciałabym obejrzeć.

W roku 2024 na ekrany wszedł film w reżyserii Pablo Agüero "Saint-Ex. Zanim powstał <Mały Książę>", w którym wystąpili m.in.  Louis Garrel, Vincent Cassel i Diane Kruger. Film jest piękny, szczerze polecam.

Generalnie kocham "Małego Księcia" i nawiązuję do tej postaci w wielu swoich wierszach.  A Wy lubicie tę książkę, tę postać? Ja czytałam ją już kilkadziesiąt razy, w różnych tłumaczeniach i w czterech językach, bo zbieram różne wydania tego dzieła i zawsze chętnie do tej historii wracam. Jest tak prosta i tak urocza w tej swojej prostocie, że zawsze mnie wzrusza.

Koniecznie pielęgnujmy nasze wewnętrzne dziecko, jak robił to Saint-Ex., zanim psychologia nam to objawiła. 

 ,,Tak więc, kiedy będziesz sama, możesz, posługując się tym aparatem, opowiadać swoje wdzięczne historyjki, ja zaś jeśli zechcę cię usłyszeć, przegram jedną z płyt. Bo jesteś poetką Consuelo. I gdybyś zechciała, mogłabyś być pisarzem lepszym od swego męża".

Consuelo 

" - Nie, Tonio, nie chcę, żebyś wziął tę pracę. Twoja droga jest wśród gwiazd.
- Tak, masz rację, Consuelo, wśród gwiazd. Tylko ty rozumiesz wszystko..."

Consuelo 

"Ludzie z Twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie… i nie znajdują w nich tego, czego szukają… A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży".

Antoine 

 
Serdecznie wszystkim Wam dziękuję za wizytę na moim blogu i za pozostawione pod postem komentarze, które zawsze czytam z wielką atencją! Życzę Wam ciepłego, relaksacyjnego, kreatywnego weekendu!
 

Cytat w tytule postu: Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę, obrazy z internetu.

07 marca 2026

"Nie przeszkadza mi życie w świecie mężczyzn, jeśli tylko mogę w nim być kobietą".

Witajcie! Dzisiaj pragnę celebrować Dzień Kobiet - święto, które bardzo lubię, bo czuję się stuprocentową kobietą. Oczywiście i jak zwykle, przy wsparciu poezji i sztuki!

naprzeciw obrazu

niech krzyczą o twojej urodzie
wargi mężczyzn przygryzione do krwi
niech brunatnieją ich pięści zaciśnięte

niech odkrywają wyspy na oceanie spokojnym
aby twoje uszy ubrać w perły

niech strzygą owce
i niech orzą palcami dna rzek
abyś mogła się ubrać
w suknię wyszytą złotem

niech wypłukują piasek
potąd
aż pozostanie im w dłoni
twarde i lśniące
pragnienie


Halina Poświatowska 

 

Przy okazji przypominam i polecam film w reżyserii Petera Webera z 2003 roku, zrealizowany na podstawie powieści Tracy Chevalier pod tym samym tytułem, z doskonałą rolą Scarlett Johansson, świetnym Cillianem Murphy i niezłym Colinem Firthem w roli Vermeera.

Powyżej AI zrobiła Dziewczynę z perłą z mojego zdjęcia. :)

Moje Drogie Kobietki, Kochane Dziewczyny!

Z miłej okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, życzę Wam spokoju ducha, pewności siebie, radości z każdego dnia, dobra i życzliwości na co dzień. 

Zostawiam Wam do medytacji niezwykły obraz holenderskiego mistrza pędzla, który malował głównie kobiety, Johannesa Vermeera - Dziewczyna z perłą i wiersz polskiej poetki, zapewne zainspirowany tym dziełem.  

Bądźcie zdrowe, zadowolone, usatysfakcjonowane życiem! Bądźcie jak najpiękniejsze obrazy, jak największe, nieskazitelne dzieła sztuki!

Autorką cytatu w tytule postu jest ikona kobiecego piękna, Marilyn Monroe.  Inny jej cytat, który lubię:

Ostatecznie jestem kobietą. I bardzo mnie to cieszy. 

Chcę w tym miejscu również przypomnieć cytat, pod którym mogłabym się podpisać obiema rękoma, zwłaszcza, że umiem to zrobić. Przypominam, bo, niestety, wciąż dostrzegam zamiast wspierania się i siostrzeństwa, dziwną rywalizację między kobietami, zupełnie niepotrzebną:

Chyba nie ma nic bardziej wypalającego i niekonstruktywnego, niż podszyta jadem rywalizacja między kobietami.
Jeśli jej ulegamy, to znak, że trzeba nad sobą mocno popracować.
 
Agnieszka Dygant - polska aktorka
 

Posyłam Wam moc serdeczności i pozdrowień płynących prosto z serca! 

Niechaj każda Kobieta na tej pięknej planecie, na tej kuli o żeńskim imieniu, ma na co dzień wszystko, co najlepsze, co dobre, prawdziwe, piękne i szczere!

PS

Mój Ukochany zrozumiał, że różowy to obecnie mój kolor i w tym oto kolorku kupił mi iPhone oraz głośnik 🔊 żebym darła buzię, jak sobie śpiewam przy sprzątaniu lub gotowaniu BEAUTIFUL THINGS Bensonika Boone'a i inne tego typu pieśni, podobno żałobne (tak twierdzi moja córka), ale mnie się podobają i już. 🤣😂😭🤔  Zwłaszcza, gdy piekę serniczek makowy słony karmel z wiśniami, pyszota i... totalna improwizacja.

Sernik karmelowy

Składniki:

3 kostki sera białego, półtłustego z Biedronki Mleczna Dolina

2 serki wiejskie też z Biedronki

pół serka homogenizowanego Delikate z brzoskwiniami z Biedronki

3 budynie słony karmel Winiary

5 wiejskich jajek od gospodarza

3/4 szklanki cukru lub erytrytolu

1 cukier wanilinowy

2 dojrzałe, zmiksowane banany 

garść rodzynek

dwie czubate łyżki maku

dwie łyżki płatków migdałowych

olejek do ciasta śmietankowy lub waniliowy - ok. pół łyżeczki

wiśnie świeże albo mrożone lub inne owoce

Wykonanie:

Wszystkie składniki należy zmiksować na w miarę gładką masę, ale bez napinki; potem jeszcze dolać dwa zmiksowane banany, wsypać rodzynki i płatki, lekko wymieszać łyżką, wylać połowę do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, ale chyba można też posmarować masłem i posypać bułką tartą lub kaszą manną; do pozostałej masy wsypać mak, wymieszać, wlać do środka ciasta; na wierzch ułożyć dowolne owoce; piec ile trzeba - u mnie ok. godziny w 150'C góra - dół. Sernik ma być złoty, można go zostawić w piekarniku po jego wyłączeniu jeszcze na parę minut, żeby nie opadł.

Jak chcecie zrobić sernik śmietankowy, dajcie śmietankowy budyń, jak malinowy, dajcie budyń o tym smaku. Ja po prostu nie miałam dzisiaj w domu innego budyniu tudzież trzech takich samych smaków. Spokojnie można też zrezygnować z maku, ja chciałam spróbować jak maczek będzie smakować w serniku.

Sernik wyszedł mi delikatny i przepyszny, nawet kocica podeszła lizać, a zrobiłam go spontanicznie, bez przepisu, z głowy, żeby mi się serki w lodówce nie popsuły, bo czasem kupię czegoś za dużo, zwłaszcza, gdy robię zakupy, kiedy jestem głodna, wtedy "jem" oczami (lubię się czasem przegłodzić dla zdrowia, ale dzisiaj mi nie wyszło).

Smacznego! 

Zdjęcia mojego autorstwa, grafika z internetu i nie znam Autorów. Życzę Wam pięknego nowego tygodnia!

04 marca 2026

UWAGA KSIĄŻKA, CZYLI WSPANIAŁA, NAJLEPSZA W TYM ROKU, ZAPOWIEDŹ WYDAWNICZA!

Moi Drodzy, w tym roku pojawi się na rynku wiele książek, na które czekam i które na pewno przeczytam. 


Niewykluczone, że pojawi się również moja książka poetycka, ale jedna z nich jest absolutnie szczególna, wyjątkowa i osobliwa!!! 


Dlatego już dzisiaj, dzielę się z Wami wielką radością! Doczekałam się! I moja ukochana aktorka, piękna dziewczyna z Tomaszowa Lubelskiego, w której się w dzieciństwie "zachwyciłam" - również doczekała się w ojczyźnie, swojej biografii, swoistego dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego po to, aby rozwiać mity, wątpliwości i niedomówienia, jakie się nagromadziły przez ponad czterdzieści lat wokół jedynej Polki, która podbiła powojenne Hollywood!

Dnia 25 marca ukaże się wreszcie książka, o której mogę w końcu napisać z wielką, ogromną radością! 


Książka, która - tak czuję - wywróci do góry nogami również moje, zawsze przychylne, postrzeganie tej pięknej, tajemniczej kobiety. Ale to dobrze, super.

 Biografia mojej ukochanej aktorki i modelki, którą uważam za najpiękniejszą kobietę w historii X Muzy autorstwa pięknej, niezwykle pracowitej i konsekwentnej dziennikarki, Marty Górnej, która poświęciła cztery lata życia, aby tę książkę napisać. 

Czekam na swój egzemplarz jak na zbawienie, czyli nie mogę się doczekać, kiedy wezmę tę biografię w swoje - najczęściej bardzo zimne - dłonie. 


I na pewno na moim blogu ukaże się post o tej książce!

Was również, już teraz, zachęcam do przeczytania woluminu o skromnej gwieździe, o której w jej rodzinnym kraju narosło wiele mitów i niedopowiedzeń, a także mnóstwo niepotwierdzonych plotek wynikających głównie z niewiedzy. 


Cieszę się przeogromnie, a Autorce już teraz gratuluję i życzę sukcesu wydawniczego! 

 Marta Górna – urodzona w 1989 roku, czyli osiem lat po wyjeździe Pacuły z kraju i sześć po jej debiucie za oceanem – od 15 lat dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Jej teksty ukazują się m.in. na łamach „Wolnej Soboty”, „Dużego Formatu”, „Książek. Magazynu do czytania” i Wyborczej TV.

 

Pisze m.in. o kinie i serialach, przypomina sławy z przeszłości, przeprowadza wywiady z gwiazdami polskimi i zagranicznymi. Joannę Pacułę po raz pierwszy zobaczyła w emitowanym w telewizji „Wirusie” (USA, 1999). Zafascynowana, w kolejnych latach starała się obejrzeć wszystkie filmy aktorki, ale frustrowało ją to, że tak niewiele wiadomo o zagranicznej karierze Pacuły. Tę książkę napisała właśnie dlatego: aby dokonania Joanny Pacuły stały się powszechnie znane.

Prywatnie jest fanką westernów. Najczęściej można ją spotkać w towarzystwie jacka russella o imieniu Bronka. 

KSIĄŻKA: Marta Górna, Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie, Wydawnictwo Agora, 25 marca 2026