sobota, 8 maja 2021

Krótki reset i do przodu czyli nieco prywaty...

W I T A J C I E


Nie mam weny i siły do pisania. Czuję się wypalona, zmęczona, przytłoczona.
 Tak bywa i mówię o tym szczerze, bez upiększeń i owijania w bawełnę. Bez pozytywnego pitu - pitu.
 

Ostatnio, poza zdalną pracą i realizacją kilku projektów,  niewiele robiłam...
 Głównie czytałam, oglądałam filmy i seriale na HBO i na Netflixie. 
Obejrzałam kilkanaście starych, dobrych filmów i kilka nowych. Mogę szczerze polecić seriale: Ania nie Anna, The Crown, Dziedzictwo Jowisza i filmy: Cząstki kobiety, Elegia dla biedaków, Nowiny ze świata, Kodachrome.

 
Z okazji obrazy na salony kosmetyczne a potem z braku dostępu do nich, co tydzień malowałam paznokcie w nowe wzorki i już chyba doszłam do sporej wprawy w wykonywaniu hybrydowych makijaży i mogłabym dorabiać jako stylistka paznokci. 
Przynajmniej nie niszczę sobie płytki paznokcia, a kosmetyczka bardzo mi ją niszczyła. 
Czyli plus pandemii: nie mogłam skorzystać z usług, nauczyłam się sama wielu rzeczy łącznie z podcinaniem włosów i hybrydowym malowaniem paznokci. 
Niech żyją youtuberki i ich urodowo - instruktażowe filmiki, źródło wiedzy wszelakiej!
Dodatkową atrakcją samodzielnego wykonywania makijażu hybrydowego jest jego taniość. U mnie płaci się znajomej kosmetyczce 80 - 100 zł. i robi się te pazury, ze względu na cenę, co trzy tygodnie. 
Gdy robię je sama koszt jest groszowy. Zestaw z dobrą lampą na Allegro kupiłam za nieco ponad stówkę, lakiery w promocji, nawet te najdroższe to maksymalnie 30 zł. A poza tym jest zabawa i satysfakcja, nie chodzi się z odrostami na pół paznokcia, bo kosmetyczka odwołała wizytę albo szkoda kasy.
Makijaż hybrydowy na stopach utrzymuje się jeszcze dłużej, ponieważ paznokcie wolniej rosną. 
Jestem jak księżniczka Fiona: lubię drinki z palemką i malować paznokcie. ;-)

Ale generalnie jestem zaspergerowana na maxa, mam dość siedzenia w domu i zimna.

Tak, przede wszystkim tego cholernego zimna! Nie pamiętam tak zimnego kwietnia, jaki ukazał się nam w tym roku. Jak otwierałam rano oczy i za oknem padał śnieg, śnieg z deszczem lub deszcz, odechciewało mi się wstawać i gdyby nie psiak, pewnie bym siedziała cały dzień w ciepłym domku, przy kominku.

Jako istota ciepłolubna czekałam na wiosnę i czekam i nie mogę się doczekać jej prawdziwego oblicza.

A tymczasem znowu jest zimno, wietrznie i pada deszcz, czasem grad. Mam wrażenie, że sezon grzewczy trwa od września i nie chce się skończyć.
 
U mnie wiosna opóźniona o jakieś dwa tygodnie, nad morzem o ponad trzy. No, ale podobno od jutra ma być cieplej. Oby!
 
 
Bardzo krótki pobyt w zimnym Trójmieście w majowy weekend sprawił, że odpoczęłam i nabrałam dystansu do wielu spraw. Przemyślałam też wiele rzeczy. Było mi błogo. Czułam, że się resetuję, regeneruję, nabieram sił mimo, że majowy pejzaż bardziej przypominał listopadową ohydę cuchnącą zgnilizną, niż uroczy gaik.
 

Chodziłam w jesiennej kurtce i najgrubszym golfie po zimnych i wietrznych plażach, lasach i bulwarach.
Marzłam, mokłam, wiatr targał moje włosy, śpiewałam  stary hicior Lovers in the wind i czułam się po prostu wspaniale, rewelacyjnie.
Lubię być sama ze sobą, wsłuchiwać się we własne myśli, medytować patrząc na fale, oddychać pełną piersią.
Lubię czuć się wolna. 
 

Gdy jako dziecko jeździłam do babci, do miasteczka przez które przepływały rzeki Orla i Barycz, stawałam na moście w miejscu, gdzie najbardziej wiało i wyobrażałam sobie, że jestem królową wiatru. Podobnie jest na molo w Orłowie albo w Sopocie - uwielbiam wiatr we włosach!
 

I myślcie co chcecie, ale wiem i czuję w sercu, że ta planeta już nie wytrzymuje z gatunkiem, który zdominował wszystkie możliwe miejsca do życia i niszczy wszystkie zasoby gnany konsumpcjonizmem, egoizmem, zachłannością, że pogoda i zaraza to dopiero początek końca lub zapowiedź nowego początku. Oby zapowiedź przebudzenia świadomości!
 
 
Przy okazji szczerze polecam dwa filmy na Netflixie do refleksji :
 
Życie na naszej planecie Davida Attenborough, który dzisiaj skończy 95 lat - Happy Birthday!
 
 
Ciemne strony rubołówstwa, film, po obejrzeniu którego wielu moich znajomych stwierdziło, że już nigdy nie tknie rybki (i nie powiem nareszcie tylko rychło w czas, ale lepiej późno niż później):
 
 
 
Czekam jak na zbawienie na powrót do pracy. 
Powrót do STACJONARNEJ pracy.
 

Dobrego dnia, mimo pogody, ostatecznie nie mamy na nią wpływu, jednak jest sympatyczniej, gdy świeci słonko i pachnie bez, kwitną kasztanowce i wieje delikatny zefirek.
 

Niebawem wrócę do prezentacji wierszy moich Znajomych.
 Moc serdeczności posyłam do Was!
Trzymajcie się zdrowo i ciepło.
*

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Najpiękniejsze polskie blondynki

 Wiem, że nie ma brzydkich kobiet, że Polki są szczególnie piękne, ale albo nie mam koncepcji na posty ostatnio, albo nie znam innych cudnych blondynek. Prezentuję zatem moje najulubieńsze Polki, które osobiście lubię z blond włosami. Zdjęcia pięknych Pań znalazłam w internecie i nie znam autorów.

Czekam też na Wasze propozycje, a o blondynkach ze świata pisałam TUTAJ.

Aneta Kręglicka (1965) - cudna Miss World'89, zdolna i ambitna bizneswoman i modelka.

Anna German (1936 - 1982) - polska piosenkarka, którą lubię przez mojego ojca. Odeszła w nocy i wiadomość o jej przedwczesnej śmierci ogłoszono w komunistycznej Polsce w moje urodziny i potem co roku ojciec mi to przypominał, katował mnie jej piosenkami. Ale fakt: uwielbiam Eurydyki tańczące i utwór Надежда.

Agnieszka Osiecka (1936 - 1997) - poetessa, muza artystów, autorka tekstów wielu piosenek. Zdolna, piękna, zagmatwana w sobie, zwitkaczona i najpiękniejsza, jako "i jasna i zbożowa".  Jak mam doła śpiewam jej piosenki, zwłaszcza Sama chciała.

Beata Tyszkiewicz (1938) - cudowna. Tyle mogę o niej powiedzieć i to, że wg mnie najładniej wyglądała z jasnymi włosami. Jakoś mi nie pasowały jej czarne włosy w serialu Wielka miłość Balzaca.


Pola Raksa (1941) -  "poróżniła nas za jej Poli Raksy twarz" śpiewał Perfect w hicie pt. Autobiografia. Na dodatek cudowna aktorka, która wiedziała, kiedy zejść ze sceny. Jedna z najpiękniejszych twarzy polskiej kinematografii. I dla niej jednej zrobię wyjątek i dam dwa jej zdjęcia, bo nie mogę się zdecydować, które ładniejsze.

Barbara Kwiatkowska (1940) - pseudonim art. Barbara Lass - piękna dziewczyna, która trafiła na ekrany. Niesamowita uroda.To dzięki jej roli w filmie Jowita wg prozy Stanisława Dygata, moja córka ma piękne imię.

Barbara Brylska (1941)– polska aktorka filmowa i teatralna. Jedna z najwybitniejszych polskich aktorek powojennych i niewątpliwie jedna z najpiękniejszych. Dobrze wyglądała też z ciemnymi włosami, jednak dla mnie piękniej wygląda jako blondynka.

  Małgorzata Braunek (1947-2014) - kobieta, która sprawiła, że nie wyobrażam sobie innej Izabeli Łęckiej.

Ewa Szykulska (1949) - jak dla mnie cudna twarz. Zdolna aktorka z bardzo charakterystycznym głosem.

Gabriela Kownacka (1952-2010) - doskonała aktorka. Rewelacyjna w Trędowatej.

Bożena Adamek (1952) - słodka jako Julia w dramacie Shakespeare'a w Teatrze TV, genialna w roli Elżbiety Habsburżanki w serialu Królowa Bona. Dla mnie piękna kobieta i bardzo zdolna aktorka.

Edyta Geppert (1953) - jedna z moich ulubionych artystek. Zdolna, piękna, z klasą.

Grażyna Szapołowska (1953) - kobieta o wielu wcieleniach kolorystycznych, która jednak zawsze wraca do blond włosów i one najbardziej jej pasują. Była blondynką kiedy zagrała w Innym spojrzeniu i stworzyła w tym filmie świetną kreację w duecie z Jadwigą Jankowską - Cieślak. Dla mnie jedna z najlepszych polskich aktorek. Nigdy nie zapomnę jak mnie zachwyciła na PPA we Wrocławiu  interpretując utwór Jonasza Kofty Podróżą każda miłość jest.

Jolanta Żółkowska (1955) - niezapomniana Basia z cudownego serialu Dom. Moim zdaniem niewykorzystany talent i uroda. O wiele ładniejsza od starszej siostry, Joanny. Szkoda, że nie zrobiła większej kariery, bo miała wszelkie atuty.

Maria Pakulnis (1956) - z pierwszego wykształcenia pielęgniarka, która na szczęście trafiła do PWST. Uwielbiam jej błękitne oczy, zdolności wokalne podziwiane na PPA we Wrocławiu i jej wybitne zdolności aktorskie. jedna z moich bardzo ulubionych polskich gwiazd filmu i teatru z naciskiem na teatr.

Grażyna Torbicka (1959) - piękna i mądra prezenterka, dziennikarka, osobowość.

Maria Probosz (1961-2010) - jak dla mnie największa sex-bomba PRL-u. Cudna twarz i boskie ciało. Aktorka zdolna; może nie była wybitna, jednak większość reżyserów nie dała jej szansy zabłysnąć, nie wykorzystała jej potencjału skupiając się na urodzie i figurze.

Marta Klubowicz (1963) - jedna z najpiękniejszych i najzdolniejszych polskich aktorek filmowych i teatralnych. Absolwentka wrocławskiej PWST. Tłumaczka literatury niemieckiej i świetna poetka, autorka kilku tomików poetyckich... I MGIEŁKA. 

Zawsze czekałam na okładkę z jej zdjęciem. I dlatego dwa zdjęcia.

Małgorzata Foremniak (1967) - różnie krytycy oceniają jej aktorstwo. Dla mnie jest dobrą aktorką i piękną kobietą, która najlepiej i najjaśniej wygląda z blond włosami, chociaż wystartowała jako piękna brunetka.

Bogna Sworowska (1967) - cudna kobieta, piękna modelka.

 Joanna Fligiel (1968) - polska poetka o urodzie i figurze hollywoodzkiej gwiazdy. Autorka trzech tomów poetyckich, pomysłodawczyni i redaktorka naczelna Babińca Literackiego. Feministka, u której uroda idzie w parze z talentem, intelektem, wrażliwością i dobrem. Autorem zdjęcia Joanny jest Andrzej Walkusz.

Agnieszka Wagner (1970) - przecudna, po prostu super uroda. Na pewno jedna z najpiękniejszych polskich aktorek bez formalnego, aktorskiego wykształcenia. Kobieta bez wieku, zawsze piękna.

Izabela Scorupco (1970) - jedyne, co mogę o niej powiedzieć, to to, że jest naprawdę piękna, bo żadna jej rola nie powaliła mnie na kolana, ale uroda i owszem.

Ewa Pacuła (1971) - siostra Joanny Pacuły, prezenterka, modelka i bloggerka.


Małgorzata Kożuchowska (1971) - dobra i piękna aktorka. Mnie najbardziej podoba się z długimi jasnymi włosami, chociaż krótkie włosy to chyba jej znak rozpoznawczy.

. Magdalena Cielecka (1972) - jedna z moich bardzo ulubionych polskich aktorek i śliczna dziewczyna, na której twarzy widać charakter.

 Joanna Brodzik (1973) - najpierw objawiła się światu jako brunetka, potem nosiła miodowe, półdługie włosy. Mnie się podoba z długimi blond włosami ta piękna i zdolna aktorka.
 

Martyna Wojciechowska (1974) - dziennikarka, prezenterka i podróżniczka. Uwielbiam!


Tamara Arciuch (1975) - aktorka zaproponowana przez Jerzego. Podobała mi się w filmie Wesele i przede wszystkim jako Anna German w programie Twoja twarz brzmi znajomo.
 

Małgorzata Bela (1977) - modelka i sporadycznie aktorka, kobieta o niesamowitych oczach. Dla mnie jedna z najpiękniejszych i najlepszych modelek współczesnych.

Katarzyna Bonda (1977) - zaczęłam od runy (Dziewiąta runa), bo fascynują mnie alfabety... I od tego, że urodziła się w ten sam dzień, co ja. Częściej słucham w samochodzie, niż czytam, ale jest to pisarka z lekkim piórem i pięknym ciałem.

Joanna Kulig (1982) - bardzo zdolna i ładna. Utalentowana wokalnie. Życzę jej świetlanej aktorskiej przyszłości.

Joanna Moro (1984) - długonoga piękność, która wcieliła się w postać Anny German.

Julia Pietrucha (1989) - aktorka i zdolna piosenkarka.

Posty zaczytane