sobota, 3 grudnia 2016

"Poezjo, pod twoją obronę… " ***


regres

nie ma już we mnie liryki
życie ją przytłoczyło
opadła jak deszcz meteorów
w czeluście nieistnienia

siedzę i patrzę w przestrzeń
jesień dobiega końca
a słowa nie chcą zalśnić
jak pierwszy mróz na szybach

chciałabym znowu pokochać
i pisać o miłości
wersy tkliwe i pełne
przewezbranej tęsknoty

chcieć to pobożne życzenie
bo wiersze nie znoszą tłumu
hurtowo umiera jesień
w listopadowym zgiełku

strofy lśnią w samotności
i nie chcą się przebudzić
w świecie w którym poezja
to tylko



zbytek łaski



JoAnna Idzikowska - Kęsik, XII 16 


 (bez)głos


 noszę je
w sobie


coraz śmielej
mądrzej częściej
świadoma niemych słów


 strojna milczeniem
powiem
najwięcej

jik



***cytat w tytule Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
*gify z netu


BY THE WAY ...


sobota, 26 listopada 2016

"Listopad, niemal koniec świata" ***



 zWOLNieniE


Z(a)wieszam się.

Listopad - szary, mglisty,
wilgotny, zimny i dżdżysty

przyniósł w wątpliwym darze
30 bolesnych zastrzyków
i siniaków bez liku w miejscu
gdzie nawet zmierzch
to żaden grzech.

Jednak tamten ból
to nic,
bo dzisiaj w nocy odszedł
  Kot.

I co mam począć
w mieszkaniu bez Kota?

Pokochać kogoś
czy przekląć
listopad?

Nie umiem krzyczeć.
Łkam pieszcząc ciszę.

To drugi Kot Listopadowy


więc

(nie)cierpliwie czekam
na własny (od)lot
w poświacie biologicznej
odnowy.

"Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne." *

 
Listopadowy półsenny, beznadziejny

 (bez)kres.


Trzy ostatnie zdjęcia Albinoska u weta, przed operacją, po której umarł... :((


(*)*** cytat w tytule notki i w notce na czerwono: Marcin Świetlicki, Listopad

piątek, 11 listopada 2016

Dance me to the end of... life!




Prezent


Mówisz mi że cisza
bliższa jest uspokojenia niż wiersze
ale jeśli w prezencie
dam ci ciszę
(bo ja znam ciszę)
powiesz:

To nie jest cisza
to nowy wiersz
i oddasz mi ją z powrotem


Leonard Cohen (1934 - 2016)
tłumaczenie Maciej Karpiński


________________________________________

Wiersz

 

Słyszałem o mężczyźnie
który słowa wymawia tak pięknie
że może mieć każdą kobietę
ledwie tylko wypowie jej imię

Jeżeli milczę obok twego ciała
i cisza kwitnie na ustach jak obrzęk
to dlatego że słyszę jego kroki
i chrząkanie pod naszymi drzwiami


 Leonard Cohen

tłumaczenie Maciej Zembaty

 


________________________________________

Sam siebie winię

 

Jeśli zdołam cię kiedykolwiek ujrzeć
Zapomnę na chwilę
Że sam siebie winię
za to, że nie ja cię zdobyłem.

Tak pragnąłem byś mnie wybrała
spośród tych, których znałaś
Bo właśnie dla nich
Nigdy nie zaistniałem.

I dlatego modliłem się o Ciebie
tymi słowami:
Panie, pozwól mi ją mieć

Leonard Cohen

 tłumaczenie Mirosław Dworniczak



________________________________________


Gdybym miała wybrać jedną, jedyną piosenkę Cohena:
 

________________________________________

Piękna wersja hitu Cohena (który wybrzmi na moim pogrzebie w wersji k.d.lang): Andre Rieu i niepełnosprawni, wspaniali muzycy, cudo:


-----------------------------------------------







czwartek, 3 listopada 2016

" Oczy widzą, uszy - słyszą, a serce - i tak wie swoje." ***


xXx

lśnienie szronu na drzewach
przypomina twe oczy 
   możesz nimi rozbierać
dotykać i całować

zgubiłam w opadłych liściach
miłosny wiersz dla ciebie
piękny jak młode modelki
z arcydzieł mistrzów pędzla
zastygłe w swojej krasie
i niewinnej nagości

dopada mnie listopad 
jak zwykle
zbyt nachalnie
skórę drażni bruzdami
 tłucze gradem po myślach

jedynie serce omija
 jesienna półsenna chandra
 bo w krwi radosnych szkarłatach
karmi się namiętnością

jest jak centrum odnowy
 nie zawładną nim zmarszczki
nie przywiędnie bezwolnie
 nie uszczypnie go rak

uparcie i niestrudzenie
  justuje bezbłędną miłość
  ja przekorna i dumna
nie potrafię

odpisać


JoAnna Idzikowska - Kęsik,  3 XI 16


 *** cytat w tytule notki, Władysław Grzeszczyk, Parada paradoksów
** piosenka
*obrazki z netu

niedziela, 30 października 2016

Słówka i słufka (nie)refleksyjno - narzekające...



◆◇ 

  
Niedobrze mi się robi od błędów w necie: ortograficznych, językowych, rzeczowych, stylistycznych, gramatycznych, merytorycznych, logicznych, niepraktycznych... rzygawiczno - wszelakich!

Nie, nie pozjadałam wszystkich rozum(k)ów, nie jestem ideałem i nie pretenduję do tego miana, ale pewne podstawowe
wszechobecne błędy bolą, kłują, rażą w oczy (czy, jak mawia młodzież - są oczojebne), wwiercają się w mózg jak czerwie, nie powiem w co, niezależnie od treści.

Przeczytaj, przeanalizuj i pomyśl, zanim się zdecydujesz puścić w świat mema (lub jakiś inny gówno warty łańcuszek albo nieaktualną prośbę o wsparcie)pełnego błędów (bo to są rogate byczki znad Trzebyczki!),
ponieważ to, co podajesz dalej, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, a nie autora powielanej bzdury i jedynie sobie wystawiasz świadectwo lansując takie grafiki (łańcuszki, prośby czy inne mądrości).

Sprawdź informację, zanim ją rozprzestrzenisz, bo nawet w cioci Wikipedii i na podobno poważnych, naukowych stronach, zdarzają się ędy.



Jedno z ostatnich, niestety zaginionych dzieł, jedynego proroka, jakiego uznaję, nosiło tytuł "Tak zwana ludzkość w obłędzie" (dramat z 1938 roku) - już nie chcę cytować jego gorzkich słów o hołocie intelektualnej z listu do żony, ale mam wrażenie, że Witkacy się nie mylił, że ludzkość jest w o(!)błędzie i nadal będzie w nim tkwiła, taplała się w jego bebechach, upajała swoją wyimaginowaną, pseudointelektualną, bzdurną papką, miksturą serwowaną masom w ramach opiania i odciągania od spraw naprawdę ważnych, istotnych, mądrych, godnych polecenia i uwagi...

Wiem, pod tym postem nie będzie odzewu w postaci zakichanych zachwytów, ochów i achów, które mam - podobnie jak Heraklita - w starożytnym Efezie.


Musiałam to z siebie wyrzucić i już. Zrobiłam się ostatnio wredna i asertywna, sorry, taki nastał u mnie klimat: lodowato - arktyczno - (nie)artystyczny i tak już będzie na tym blogu, że nie będę owijać w bawełenkę i słodzić! Będę pisać, co myślę. Nie zależy mi na popularności. Uwielbiam czytać, choć słabnie mi wzrok, kocham pisać obiema rękoma, lubię rysować (malować, kolorować, szkicować), słuchać (muzyki, ludzi, dzieci, młodzieży), rozwiązywać krzyżówki, wymyślać zagadki, zadania, wiersze...
I jeszcze zdarza mi się myśleć, co bywa chyba już stosunkowo rzadkim zjawiskiem w świecie, w którym nawet w tomikach poetyckich (i recenzjach niektórych tomików wyprodukowanych przez absolwentów polonistyki) trafiam na błędy ortograficzne (sic!); w świecie, gdzie praktykujące "nauczanie" panie polonistki nic nie czytają, nie chodzą do kina, w teatrze były przed potopem i bezmyślnie siedzą przed ogłupiającym serialowym tasiemcem, emitowanym latami, marząc o wyjściu ze stanu nazywanego onegdaj staropanieństwem; gdzie absolwent obcej filologii mówi "poszłem" i "przyszłem", bo przecież ojczystego języka znać nie musi; w świecie, w którym ludzie z tytułami naukowymi pieprzą jak popieprzeni i wpieprzają publicznie fast foody okraszone majonezem oraz tworzą nowiutkie "słufka" rodem z prześmiewczego wierszyka Mistrza Juliana T. lub obnoszą się ze swoimi poważnymi chorobami psychicznymi, swoją popapraną paranoją, wciąż na nowo wymyślanymi teoriami spiskowymi, pod płaszczykiem tak zwanej polityki, najgorszej dziwki, jaka istnieje (Witkacy pijał "tak zwaną kawusię i piwko", spuszczał góralom psy z łańcuchów, bo chciał, żeby były wolne a i tak uchodził za dziwaka!).

Przy nich i ich psychodelicznym matrixie, moja grafomania to pikuś!


OK, kończę, bo za dużo napiszę i mi bloga skasują lub zablokują. Muszę wziąć (a może "wziąść" jako twierdzi "wybitna jednostka z wachlarzem"?) się w garść, zwłaszcza, że kilku uprzywilejowanych, gdzieś tam na górze wykonało zamach na mój podminowany organizm i nie biorąc pod uwagę postępów cywilizacyjnych, zadecydowało o przestawieniu czasu, wprowadzając ciemnotę totalną wszędzie, gdzie się tylko (u)dało!
Miło by jednak było, gdyby ludzie z posiadaczy, stali się również użytkownikami swoich mózgów.


Amen bez paciorka. 

 ◆◇ 
 ◇ 

Ginie jeszcze sztuka i filozofia i to ginie w nas. To są banały, od których rzygać się zachciewa. Ale trzeba zrozumieć tych, którzy w obrębie odpowiadających im istotności i zjawisk muszą przeżyć swoje życie. To nie jest chwilami ani łatwe, ani zabawne.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy

◆◇ 

 Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów.

 Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy


Gorzkie refleksje na koniec...


sobota, 22 października 2016

Słówka na sobotę...



W necie krąży wiele grafik (memów) z Lilli My (u nas: Małą Mi, postacią z "Muminków" - cóż kolor włosów ponoć zobowiązuje)...

Jeden z takich obrazków głosi:

Nie żyję po to, aby spełniać oczekiwania innych!


Zgadza się.

Żyję, aby spełniać siebie, a jeżeli przy okazji, bez żadnego wysiłku, udaje mi się pomagać innym i być dla nich przyjazną, dobrą, coś im przekazać, czegoś ich i od nich się nauczyć, czymś się podzielić z własnego wyboru, z własnej nieprzymuszonej woli, to jest to pozytywne i dla nich i dla mnie, daje świetne skutki, wspaniałe rezultaty. Kosmiczne prawo przyczyny i skutku robi swoje.

Spełnianie oczekiwań innych ludzi do niczego dobrego nie prowadzi, a poświęcanie niszczy tego, kto się poświęca, bo już samo to słowo ma jakiś wymuszony, negatywny, niefajny wydźwięk, jakiś ciężki ładunek emocjonalny...

Najważniejsze to być sobą i żyć w zgodzie ze sobą, swoją intuicją i wewnętrznym głosem serca. Nikogo nie krzywdzić ze zwierzętami i Matką Ziemią włącznie (a może przede wszystkim z nimi?), okazywać wdzięczność za każdy, nawet najmniejszy sygnał dobra, za cuda codzienności, piękno wokół graniczące z magią.

 I otaczać się dobrymi, pozytywnymi, przyjaznymi ludźmi, a nie malkontentami (którzy bardzo często są jednocześnie świetnymi manipulantami i wampirami energetycznymi), którym wiecznie coś nie pasuje, nawet, jeśli staniemy na uszach i zaklaszczemy rzęsami. ;-)

Pamiętajcie, że najważniejszym związkiem w życiu każdego z nas jest związek z samym sobą. Jedni ludzie pojawiają się na dłużej, inni są z nami krótko - jedynie ze sobą jesteśmy od pierwszej do ostatniej chwili naszego życia - a jeśli wierzyć w reinkarnację - pływamy w wieczności zupełnie samotnie...

Bądźmy dla siebie dobrzy, a ludzie zaczną nas szanować bo i dla nich tacy będziemy... Lubienie siebie to nie egoizm - to obowiązek wobec siebie i innych. Kto nie kocha siebie nie jest w stanie naprawdę pokochać drugiego człowieka.



*gify z netu

czwartek, 20 października 2016

" Jeżeli zbierają się we mnie jakieś negatywne uczucia, po prostu wyrzucam je z siebie." ***


jesienne  katharsis





odkąd od niego odeszła uspokoiła się

lubi spoglądać ukradkiem na szczęśliwe pary

i w październikowe noce wypatrywać Oriona



zapach przechodzącego obok mężczyzny

nie rozbudza wspomnień o miłosnych ekscesach

a jej własny przypomina kwitnącą łąkę



pełną maków oczekujących na letnie spełnienie

od momentu gdy odpuściła wysłuchiwanie wiecznych pretensji

nie boi się listopadowych smutków tęsknot i szarości


wtulona w myśli i kubek imbirowej herbaty

wizualizuje wewnętrzne słońce aby rozświetlić i ogrzać

zmęczoną twarz zastałe serce zbyt krótkie dni



przy nim było ciemno nawet w środku lata

od kiedy przestała przejmować się toksycznymi słowami

odżyła a czerwona nić oskarżeń i podejrzeń nareszcie pękła



czuje się świetnie nie czeka na telefon list maila znak

wie że tej jesieni poskromi własne ogniste demony

bo nie pozwoli się tłamsić omamiać i szpiegować

  

wysyłanym przez niego duchom przeszłości  

klucz nie otworzył zaryglowanych drzwi zaufania

 uciekła stukając obcasami szkarłatnych pantofelków



do lodowego pałacu który nie stopnieje po koniec końców

iluzje zaskakują wyjątkowo długim terminem przydatności

niespełnienia 

  

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 20 X 16



***cytat w tytule notki, Halle Berry
*gify z netu