piątek, 29 maja 2015

Zbieram siebie...


Zbieram. Staram się złożyć wszystko w jedną, piękną całość. W piękną i logiczną najchętniej.
Tak się jakoś stało, że pierwszy raz w życiu poczułam się naprawdę źle w zeszły weekend, ale pomyślałam sobie, że to tylko zmęczenie, że to stres (ostatnio bardzo się zestresowałam, a to przecież odbija się na zdrowiu, ta moja cholerna wrażliwość). W poniedziałek poszłam do pracy, chociaż nie czułam się najlepiej. No a we wtorek rano zaliczyłam fikołka. Poobijałam się cała (śliczny, fioletowy kolor siniaczków przypomina apetyczne śliwki)i przyprawiłam męża niemal o zawał.



Pan lekarz pomarudził, drugi pan lekarz jeszcze bardziej pomarudził, trzeci pan lekarz starał się mnie troszkę przestraszyć, a ja postanowiłam jedno: mniej netu, więcej czasu na powietrzu, mniej kawy (dużo mniej!), jeszcze więcej świeżych warzyw i owoców,więcej czasu dla rodziny, troszkę mniej zabierania pracy do domu...
Acha i jeszcze a propos świetnej służby zdrowia, to u dwóch lekarzy byłam prywatnie, bo do kardiologa zapisali mnie na grudzień, a do endokrynologa na luty przyszłego roku. :)


XxX

niedobrze, źle. ma pani bliznę na sercu. cóż za metafora,
 doktorze! to poważna sprawa, mogła pani przejść ukryty
 zawał, a tych omdleń też bym nie lekceważył.

więc co, jestem teraz niepełnosprawna z tą rysą
 na pompce, jak po niespełnionej miłości? mam się 
bać, dbać o siebie, pić więcej wody i soczku?

ma pani myśleć pozytywnie i nie pić tak dużo kawy.
przepisuje receptę, której i tak nie zrealizuję.
piguły stają mi w gardle, dławię się nimi, duszę.

owszem duszę muszę podleczyć. bo serce mam uparte
i żadna szrama tego nie zmieni, żadna choroba nie stłamsi.
sercem patrzy się najwyraźniej, a mój lekarz nie ma nic

z Patcha Adamsa. on przepisałby mi uśmiech.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 29 V 15


A dziś miałam "miłą" wymianę zdań z moim wieloletnim, wirtualnym "wielbicielem". ;-)))
Otóż dowiedziałam się, że kochało mnie i czytało mnóstwo ludzi, ale teraz piszę już tylko jakieś wredne teksty. Kiedyś byłam fajniejsza i wszyscy rozumieli, co piszę, teraz zaś nie jestem już miła i subtelna i nie piszę tak pięknie,kobieco, ślicznie, jak drzewiej.
Tak się (nie)dziwnie składa, że  należę do tych osób, które nie lubią stać w miejscu. Nie piszę o aniołach, tęczach i innych tęsknotach, bo po prostu wyczerpałam temat. Nie zależy mi też na poklasku i nie zamierzam pisać "pod publiczkę". Nie żyję z poezji, nie mam presji pisania na zamówienie, więc piszę, co chcę. Niestety, mój rozmówca nie zrozumiał, "co połetka DżoAna ma na myśli" i stwierdził, że go lekceważę (i innych czytelników również). Cóż, jak mawiał Lis, "słowa są źródłem nieporozumień", więc postaram się zapodawać mniej słów, choć zawsze uważałam i będę uważać, że nielojalność w stosunku do siebie samego to największa głupota. Nie mogę zatem zadowalać innych kosztem siebie i własnego moralnego kaca po porodzie wierszykowatego potworka (nie chcę być dumnym, bo lekkomyślnym  rodzicem wierszyka, chcę szukać swojej własnej ścieżki, chcę popełniać błędy i na nich się uczyć, chcę próbować). Chcę pisać o tym, co mnie wzrusza, intryguje, interesuje,irytuje, denerwuje, o tym, co po prostu gdzieś we mnie jest.
Zatem zbieram siebie, zbieram puzzle swojej osobowości i układam swoją historię. Prawdziwą. Czasem kiepską, ale moją. Jestem sobą i nie zamierzam być nikim innym.



Przesyłam Wam moc serdeczności i uśmiechu!
Dużo uśmiechu!
Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy tu zaglądają, j.


❤ 
Obrazki z netu, bonus, moja najukochańsza, najbardziej empatyczna istotka w Kosmosie ze swoją złą i niemiłą paneczką:



poniedziałek, 25 maja 2015

"Dziwny jest ten świat, w którym można mieć tyle seksu, ile się chce, a za to miłość stanowi tabu." ***



XxX


i znowu muszę wspomnieć o miłości. tak ona

jedna warta jest wariacji na swój własny temat.
przyćmiła wszystko, co można było przyćmić. 
nawet moje krytyczne słowa, że niby mam ją gdzieś.

para lesbijek całuje się ukradkiem oglądając ciuszki

w H&M. uśmiecham się i chyba nieco zazdroszczę
entuzjazmu pierwszego zapatrzenia. ja, żona i matka. 
taka akuratna, poukładana, przewidywalna. nudna.

patrzę na nie. zastanawiam się, która jest facetem

w tym związku. a może to mit. może obie są tylko
słabymi, kochającymi się małymi kobietkami
pragnącymi uczuć tak samo jak dziecko bezpieczeństwa.

chyba wstydzę się dreszczy, niemałej fascynacji,

 gdy jedna z nich puszcza do mnie oczko. dotyk kobiety, 
choćby tylko wzrokiem, pocałunek? nie, to nie dla mnie.
 charta non erubescit a drżące policzki płoną. speszona myślę,

że namiętna miłość warta jest grzechu. ona jedna.

 bo tylko ona daje czasowi czas.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 25 V 15




* pierwszy obrazek z netu, drugi Elisaveta Jordanova
*** cytat w tytule notki: Jeanette Winterson, Wolność na jedną noc

niedziela, 24 maja 2015

" W momencie śmierci bliskiego uderza człowieka świadomość niczym nie dającej się zapełnić pustki." ***


imieniny


maj pieści zapachem kwitnących rododendronów,
konwalii i dzikich róż. czaruje zielenią szumiącą
urocze nocne wiersze pisane z potrzeby serca.

słońce rozdaje witaminę de a słowiki robią swoje.
lubię myśleć, że jestem jeszcze piękna i całkiem
zgrabna, że młodość nie opuści mnie wraz z inwazyjną

menopauzą. lubię patrzeć jak rozkwita życie i nawet
wampiryczne kleszcze nie są w stanie wyssać
naiwnego zachwytu. tylko ta świadomość. natrętna,

zatruwająca umysł, niezaleczona od dziewięciu
wiosen. jedynie ona sprawia, że moja własna śmierć
staje się realna. czuję jej głaski na policzkach.

wiesz, moja mama znowu umrze dzień po imieninach
Joanny, w wigilię Dnia Matki, a ja przypomnę sobie
prywatne rigor mortis. telefon z zaświatów uporczywie milczy.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 24 V 15


Cytat na dziś:

Jest we mnie obóz koncentracyjny, z którego wychodzi się tylko wyobraźnią.


Jacek Podsiadło



* pierwszy i trzeci obrazek z netu, drugi obraz pt. Wyspa Umarłych Arnolda Bocklina
*** cytat w tytule notki Józef Tischner

niedziela, 17 maja 2015

Wirusowato. :(


Mam problemy z blogiem.
Wciąż pojawiają mi się jakieś totalnie kretyńskie reklamy, które utrudniają pisanie, odpisywanie, wszystko. :(
Norton nie spełnił swojej powinności, zainstalowany i włączony AdBlock Plus także nie ze wszystkim sobie radzi, reset laptopa też nie pomaga...
Nie mam nerwów zaglądać tu ostatnio z powodu tych chorych reklam.
Idę upiec pizzę i sernik.
Miłej, owocnej niedzieli.
U mnie zimno, ciemno i do... bloga daleko. :p
Na pocieszenie ładne obrazki z netu.
Weny tez nie mam, zmęczenie nie próżnuje.

niedziela, 10 maja 2015

Filmowy zawrót głowy



Przeziębiłam się okrutnie na spacerze z psem, bo zmokłam do suchej nitki, więc cały weekend spędziłam w łóżku, otoczona czułą opieką moich zwierzaków i męża oraz pana z wypożyczalni płyt DVD (postanowiliśmy, że ten weekend przeleżę, gdyż w czwartek jadę z dzieciakami na konkurs i po prostu muszę być na chodzie). :)
Jak ma się katar, czytanie jest utrudnione, leci z nosa, więc postanowiłam nadrobić zaległości w oglądaniu filmów, które od dawna chciałam obejrzeć.
Nie będę wypisywać spoilerów, powiem, że jestem bardzo mile zaskoczona polskim kinem. Nie są to jakieś wielkie filmy, ale ciekawe i dobre, a to już coś. Nie lubię polskiego kina ostatnich lat (poza wyjątkami), a udało mi się zobaczyć trzy naprawdę interesujące obrazy z dobrymi rolami młodych aktorów. Oceny, jak na Fimwebie w skali od 1 do 10.

Obejrzałam (popijając serwowaną przez męża herbatkę ze świeżym imbirem, miodem, pomarańczą, lemonką i cytryną, którą szczerze polecam na infekcje i przeziębienia, patrz fotka na początku notki):


"W ukryciu" - ciekawy obraz opowiadający o młodej Polce, która ukrywa w swoim mieszkaniu piękną Żydówkę, o ich trudnej, ale fascynującej relacji, o samotności, strachu, ekstremalnych sytuacjach, wymuszających dziwne zachowania. 6/10.


"Zbliżenia" - bardzo ciekawy film o trudnej, wręcz toksycznej miłości matki i córki, a także miłości dwojga dojrzałych ludzi, którzy pragną ułożyć sobie życie. Bardzo dobry Łukasz Simlat w roli kochającego męża głównej bohaterki. 6/10.


"Jeziorak" to kryminał. Przewidywalny, ale dobrze zagrany. Jak zawsze niezła imienniczka mojej córeczki. 6/10.


Do Hugha Granta zawsze miałam słabość, więc jestem w stanie oglądać wszystkie filmy z jego udziałem, nawet banalne komedyjki romantyczne. Dla niego i dla świetnie wyglądającej Marisy Tomei. "Scenariusz na miłość" to film średni, którego atutem są właśnie aktorzy. 5/10.


"Jak dogonić szczęście" to pozytywny film o znudzonym psychiatrze, który postanawia wyruszyć w podróż i zdefiniować pojęcie szczęścia. Pewnie bym nie obejrzała, bo wszystko już było, co jest w tym filmie, ale zagrali w nim: mój ukochany od stu lat Krzysiu Plummer,  Stellan SkarsgårdToni Collette i nieco grubawy Jean Reno. Dla nich warto! 6/10.


"Mów mi Vincent" i Bill Murray w roli starszego wredoty, który okazuje się całkiem sympatycznym posiadaczem białego kota. Głupi polski tytuł, ale to już standard. 7/10, bo do Billa mam słabość nad słabościami, odkąd zagrał w "Między słowami"


Trochę absurdu i czarnego humoru w opowieści o scenarzyście piszącym o psychopatach plus plejada dobrych aktorów w filmie, dzięki któremu chyba już na dobre polubię tego Irlandczyka (przekonał mnie do siebie w "Niepokonanych") Colina Farrella, choć w tym filmie wymiata Woody i jego shih tzu!
"7 psychopatów" 7/10. 


Komedyjka, ale i z komedii można odczytać pewne podteksty. Nie lubię tego troglodyty Setha Rogena, bo wiecznie gra jedną rólkę (zresztą kiepską), ale "Wywiad ze Słońcem Narodu" obejrzeć warto. 6/10.


Życzę Wam dobrego, udanego tygodnia, przesyłając serdeczności i dziękując za zatrzymanie się na moim blogu, j.
Acha! I jeszcze łączę się z Wami "w bulu i w nadzieji" -  pewnie domyślacie się, dlaczego?

niedziela, 3 maja 2015

"Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu." ***


inna wersja


a gdyby Mały Książę nie spotkał na swej drodze
ogrodu pełnego róż? a jakby w zamian wszedł do gaju
wypełnionego kwitnącymi dzwoneczkami bialutkich
konwalii?

czy wiedziony zapachem upojnym jak muzyka Chopina
 zostałby wierny swojej Róży, czy oparłby się pokusie?

wierność nie jest nudna ale bywa przytłaczająca.
czasami nawet frustruje dobija i męczy. nieraz jest
 jak kamień u szyi - męcząca, ciężka. bywa też natrętna
jak komar.

 jednak kimże jesteśmy bez lojalnych powrotów
 o zachodzie słońca do naszych kapryśnych 
i denerwujących róż.

 konwalie są prześliczne ale sezonowe.
 a motylki latające od królowej do damy dworu
gubią się w słowach, zeznaniach i  wspomnieniach.


w takiej bajce Mały Książę by się nie odnalazł.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2 V 15


Z utęsknieniem czekam na najnowszą adaptację filmową Małego Księcia, niestety, premiera w Polsce dopiero w sierpniu.

Rzadko się zdarza, żebym nie polecała jakiegoś filmu. Wczoraj coś mnie podkusiło i poszłam sobie na film z panią która jest bardzo ładna li tylko... 
Scenariusz tak wyświechtany, tak przewidywalny, banalny...
OK, nie będę bawić się w krytyka, bo nim nie jestem, ale pierwszy raz na tym blogu szczerze NIE POLECAM (koleżance, z którą to oglądałam, też się nie podobało)chyba, że ktoś lubi oglądać kiepsko odegrane, płytkie jak kałuża po kapuśniaczku bzdury. Zamiast kupić na to bilet do kina lepiej dołożyć parę groszy, kupić i poczytać jakąś dobrą książkę. 
;-)


Właśnie skończyłam czytać takie cuś (nie przepadam za motywacyjną parapsychologią, ale dostałam, to przeczytałam, prezentów się nie krytykuje):


*** A. de Saint - Exupery, Mały Książę
* obrazki z netu

sobota, 2 maja 2015

"I wtedy przyszedł maj, zamieszał w moim sercu..." ***



XxX

 doznałam dzisiaj czegoś w rodzaju szczęścia. 
biegałam wśród kwiatów i jasnozielonych drzew,
pies skakał w trawie jak zając, delektując się
wonią mleczy i śladów zostawionych przez inne psy.

leśny strumyk szemrał "What a Wonderful World",
ptaki zachłystywały się własnymi dziwnymi trelami.
przechodzący obok ludzie wydawali się dobrzy i piękni.
SMS od niego - tylko dwa wyrazy - poczułam, że latam.

Pandora utknęła w puszce
 z pomidorową zupą firmy Campbell.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 1 V 15


*** Varius Manx, Maj
* zdjęcia z internetu
ஆ 

BONUS, PIĘKNY OBRAZ: portret wielkiej operowej artystki 



Alexandre Cabanel, Christina Nilsson as Pandora, 1873

piątek, 1 maja 2015

"Plotka – echo nieprawdy." ***


zasłyszane "od nich" / skomentowane (przez nią)



"łazi dumna i prosta jakby kołek połknęła"
(cóż ludzie nie lubią osób pewnych siebie)

"taka hetera a on patrzy na nią jak w święty obraz"
(jedyny obraz znany tobie nosi tytuł 
Miliard Chińczyków z lotu ptaka - czytaj: żółć)

"grafomanka niech się lepiej skupi na pisaniu konspektów"
(lepsza grafomania niż siedzenie na dupie i krytykowanie innych)

"tyle zarabia paniusia a takim gratem jeździ"
(ile)

"na wariaty biega pewnie do kogoś z rodzinki"
(wszelka norma jest tylko abstrakcją)

"taka mądra i wykształcona a z debilami pracuje"
(nie śmiałabym tak powiedzieć o kimkolwiek)

"po kim ta córeczka jest taka ładna bo przecież nie po niej"
(po sobie)

"cała jej uroda sztuczne rzęsy i botoks"

(tak tak oczywiście)

"nie cierpię jej"
(twoja sprawa)

"zostawcie ją zejdźcie z niej"
(nie muszą - taki ich urok - dam radę)


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 30 IV/ 1 V 15


Wielka majówka powitała mnie deszczem. Pracy sobie nabrałam do domu tyle, że chyba nie odejdę od komputera.
Ale cieszę się, że przyszedł maj ("I wtedy przyszedł maj,zamieszał w moim sercu"), że zrobiło się tak pięknie, seledynowo i bajecznie...
Samotność kontrolowana, bo mąż i dziecię pojechali pochodzić po górkach, ja pochodzę z psem po lesie.
W międzyczasie zaczęłam czytać bardzo ciekawą książkę o synu twórcy Kubusia Puchatka, którą dostałam od kolegi za moje spotkanie z Kubuśkiem w MBP. :)


Mam też ochotę na jakiś dobry film, pewnie setny raz obejrzę sobie "Godziny", a Was serdecznie pozdrawiam, życząc bardzo dobrego, ciepłego czasu!


*** cytat w tytule: Aldona Różanek
* obrazki z netu