Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty

05 maja 2025

"Dlaczego utrata jest miarą miłości?" ***


 odchodne

"Nasze życia rozchodzą się".
Lew Tołstoj

odejdź, nie zatrzymuj na siłę
kobiety, do której nic nie czujesz.
ona doskonale rozumie,
że ten związek jest jak stara
nagrobna fotografia -
wyblakły i popękany,
martwy i nikomu niepotrzebny.

ona nie widzi perspektyw.

jeszcze niedawno była demonem,
femme fatale, obiektem gorących wrażeń.
teraz przypomina durnostojkę,
kurzojada, którego nie chcesz dotknąć,
porcelanową lalkę z rozbitym sercem.

kiedyś może byłeś dla niej
przez chwilę dobry,
może lubiłeś i chciałeś więcej.
dzisiaj wydaje ci się obca,
odległa jak matka, która
odchodzi zawsze
w nieodpowiedniej chwili.

zostaw ją. odpuść. przemilcz.
nigdy nie patrzyłeś jej w oczy.
to zazwyczaj oznacza nieszczerość.
idź. obdaruj kogoś innego
bukietem swoich frustracji,

a jej pozwól przetrwać w świecie,
w którym wszystkie udawane miłości
mają krótkoterminową gwarancję
przydatności do zabawy w dom.
są atrapą wyższych uczuć,
erzatzem bliskości.

to nie boli.
to tylko wiersz o czymś,
co nie powinno się zdarzyć.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2017

           Witajcie moi Drodzy po przerwie, która była mi bardzo potrzebna do tego aby odpocząć i zresetować myśli oraz zrobić sobie wolne przed bardzo intensywnymi dwoma miesiącami w pracy - zawsze tak jest pod koniec roku szkolnego, ale potem są wakacje i to jest piękne. Teraz jednak mam mnóstwo pracy, wyjazdów, szkoleń, pisania dokumentów, imprez i innych rzeczy.

         Nie udało mi się napisać wiersza o kwietniu, więc oddaję Wam dzisiaj stary wiersz z archiwum, możecie krytykować ile chcecie. Mam teraz mnóstwo pracy i nie wiem, czy dam radę dużo pisać na blogu, jednak pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego, ciepłego i pachnącego maja! Niech Wam szczęście sprzyja.


        Na koniec moje nowe kubeczki z nowej w Bolesławcu Ceramiki Arkadia - śliczne, ale jak wszystko w tym "prawym" świecie, stricte dla praworęcznych, bo gdy piję trzymając kubek w lewej, wiodącej ręce... nie widzę tych pięknych wzorków w środku kubeczka... Cóż, takie spostrzeżenie dla mniejszości lewomyślnej. :D


A w bonusie fotki sprzed momentu: poszłam na strych po wyprane ubrania, położyłam na wersalce, składam, a moja psinka sobie w nich "ryje" czyli zakopuje się... Uwielbiam te moje istoty, a one kochają moje wyprane ciuszki. To czerwone to moje ulubione poszarpane jeansy:D
 

Balbina kokosi się, bo zdążyłam odkurzyć dywan, to trzeba go "wybielić".  


Pozdrawiam Was i do miłego!
 

Wszystkie zdjęcia w poście są mojego autorstwa.
 Cytat w tytule postu Jeanette Winterson - jedna z moich ukochanych pisarek.
 

13 marca 2025

UWAGA KSIĄŻKA czyli kobieca natura pełna pasji

Witajcie!

        Dzisiaj naprawdę krótko o książce, do której bardzo często wracam i która fascynuje mnie od dawna. Myślę, że wiele kobiet ją zna i lubi, ponieważ jest to światowy bestseller, a te, które jej nie czytały niech po prostu szybko nadrobią zaległości, bo każda z nas w tej książce znajdzie coś dla siebie!

        Moja ocena książki 8/10  - jest to niesamowita, osobliwa książka, która łączy psychologię, mity, baśnie, opowieści, legendy, literaturę po to, aby ukazać nam pełnię kobiecości. Poniżej cytaty z książki, polecam! Bo chociaż jest pisana prozą, czuje się poetyckość tej książki, lekkie pióro autorki.

Clarissa Pinkola Estés
 
Biegnąca z wilkami
 
*
Będąc sobą skazujemy się na wygnanie przez wiele osób. Jeżeli jednak dopasowujemy się do woli innych ludzi, skazujemy się na wygnanie przez nas samych.
 
Być silną nie oznacza ćwiczyć mięśnie bądź sprężystość ciała. Oznacza raczej odkrycie naszej jasnej strony bez uciekania przed nią. Oznacza żyć aktywnie w zgodzie z naszą dziką, nieokiełznaną naturą i w zgodzie z samą sobą, na swój własny sposób. Oznacza umieć uczyć się i bronić tego, co wiemy. Oznacza utrzymać się przy życiu.
 
*
Choć wygnanie nie jest czymś, czego pragniemy, niesie ze sobą pewne korzyści. Tak naprawdę obdarowuje nas wieloma cennymi darami. Bolesnymi ciosami pozbawia nas naszych słabości, wyostrza wewnętrzne postrzeganie, wzmacnia intuicję, umożliwia nam dogłębną obserwację…
 
*
 Nasz ukryty głód bycia kochaną nie jest niczym pięknym. Nasz brak robienia użytku z miłości bądź niewłaściwe używanie jej to również nic pięknego. Nasz brak lojalności i oddania świadczy o braku miłości, nasze własne oddzielenie się od naszego wnętrza jest szpetne, są to psychologiczne skazy, świadczące o brakach i infantylnych fantazjach.
 
*
Miłość w swojej najpełniejszej formie stanowi serię śmierci i ponownych narodzin. Porzucamy jedną fazę, jeden aspekt miłości i wkraczamy w inną fazę. Namiętność umiera, a później wraca.
 
*
 Najlepsza ziemia aby sadzić i sprawić, by wyrosło coś nowego znajduje się na samym dnie. W tym sensie dotknąć dna – choć bardzo bolesne – jest najlepszym, co może się nam przydarzyć, stanowi bowiem żyzną glebę gotową do sadzenia.
 
*
 Jeżeli żyjemy tak jak oddychamy, biorąc i oddając, nie możemy się pomylić.
 
*
 
Wilczyca, Stara, Wiedząca, jest wewnątrz nas. Kwitnie w najgłębszych zakamarkach kobiecej psychiki. To właśnie jest esencja starodawnej Kobiety Dzikiej. Odkrywa ona, że jej dom to miejsce, w którym spotykają się duchy kobiet i duchy wilków, wchodząc ze sobą w kontakt. To tam właśnie całują się postacie Ja i Ty, to tam właśnie kobiety biegną z wilkami…
 
*
Kobieta udomowiona to taka, która zagubiła gdzieś swój talent, pasję, tkwiący w niej ogień; zostawiła za sobą, zaniedbała to, co kochała, co pragnęła robić, to, kim chciała być. (...) Zrezygnowała z dziecięcych marzeń, ponieważ na jej drodze pojawiła się złota kareta, obietnica łatwego życia, bogaty kochanek, dobrze płatna, choć nudna praca.
 
*
Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje- to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki.
 
*
Nie możemy pozwolić by skonfiskowano nam życie.
 
****************
 
Rzęsa z oka wilka
 
Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic Ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć.
- Nie idź do lasu, nie zapuszczaj się w gęstwinę - ostrzegali.
- Dlaczego? Dlaczego nie mogę iść dzisiaj do lasu? - pytała dziewczyna.
- Mieszka tam groźny wilk, który pożera takie osóbki. Słuchaj dobrych rad, nie idź do lasu, nie zapuszczaj się w gęstwinę.
Oczywiście poszła. Poszła mimo przestróg i naturalnie spotkała tam wilka, tak jak ją ostrzegano.
- A nie mówiliśmy? - zrzędzili.
- To moje życie, nie żadna bajka, wy głupcy - odparła dziewczyna. - Muszę chodzić do lasu i muszę spotkać wilka, bo inaczej nigdy nie zacznę naprawdę żyć.
Ale wilk, którego spotkała, miał łapę we wnykach.
- Pomóż mi, pomóż - skowyczał. - Sowicie się za to odwdzięczę. - Tak zawsze mówią wilki w bajkach.
- Skąd mam wiedzieć, czy mnie nie skrzywdzisz? - spytała.
Taka była z kolei jej rola. - Skąd mogę wiedzieć, czy mnie nie pożresz i nie rozwleczesz moich kości?
- Złe pytanie - wilk na to. -Musisz uwierzyć mi na słowo. I znów zaczął wyć i lamentować.
Ojojojoj, ajajajaj,
Jest tylko jedno ważne pytanie,
które warto zadać,
piękna dziewczyno,
gdzie jest dusza?
- Dobrze, zaryzykuję. Tak! - Rozciągnęła wnyki, wilk wyjął obolałą łapę. Przyłożyła na nią zioła i trawy lecznicze, obwiązała.
- Dzięki ci, piękne dziewczę - westchnął wilk, a dziewczyna, ponieważ naczytała się wielu głupich bajek, krzyknęła - Teraz mnie zabij i niech już będzie po wszystkim.
Nic podobnego się nie stało. Wilk położył jej łapę na ramieniu.
- Jestem wilkiem z innego miejsca i czasu - rzekł. I wyrwawszy sobie rzęsę z oka, podał ją dziewczynie, mówiąc - Weź to i stań się mądra. Od tej pory zawsze poznasz, kto jest dobry, a kto zły, popatrz tylko moim okiem i zobaczysz to wyraźnie.
Za to, że uratowałaś mi życie,
ja każę Ci żyć tak,
jak nigdy dotąd nie żyłaś.
Pamiętaj, piękne dziewczę,
jest tylko jedno ważne pytanie -
gdzie jest dusza?
Wróciła dziewczyna do wioski
szczęśliwa, że nie postradała życia.
Odtąd, kiedy słyszała:
"Zostań ze mną i bądź moją żoną"
albo "Rób, jak ci każę",
albo "Mów to, czego ja sobie życzę,
bądź jak niezapisana karta,
niczym w dniu, w którym przyszłaś na świat",
brała rzęsę wilka
i patrząc przez nią,
widziała niecne zamiary,
których wcześniej nie dostrzegała.
A kiedy rzeźnik ważył dla niej mięso,
spojrzała przez wilczą rzęsę
i zobaczyła, że waży też swój kciuk.
A patrząc na zalotnika,
który mówił "Jestem dla ciebie bardzo dobry",
rozumiała, że to nicpoń.
W ten sposób
ocaliła siebie
nie od wszystkich,
ale od wielu niedoli.
Ten nowy, niezwykły dar pozwalał widzieć nie tylko okrucieństwo i zło. Dzięki niemu stała się silna i sprawiedliwa, bo patrząc na każdego człowieka, oceniała go na nowo, przez dar widzenia otrzymany przez wilka, którego uratowała.
Poznawała tych, którzy byli naprawdę dobrzy,
i zbliżała się do nich,
znalazła mężczyznę,
z którym przeżyła całe życie.
Rozpoznawała odważnych
i zbliżała się do nich.
Widziała wiernych
i łączyła się z nimi.
Pod maską gniewu widziała zagubionych
i pocieszała ich,
widziała miłość w oczach nieśmiałych
i rozmawiała z nimi,
widziała cierpienie zamkniętych w sobie
i przynosiła im uśmiech,
widziała niedolę milczących
i przemawiała za nich,
widziała ukrytą wiarę kobiet,
które twierdziły,że już jej nie mają,
i rozniecała ją własną wiarą.
Widziała wszystko
dzięki rzęsie z wilczego oka,
wszystko, co prawdziwe,
i wszystko, co fałszywe,
wszystko, co niszczy życie,
i wszystko, co życiu sprzyja,
wszystkie rzeczy widziane tylko
oczami tego, co serce mierzy sercem,
a nie samym rozumem.
I tak dowiedziała się, że prawdą jest powiedzenie, że wilk ma wielką mądrość. Kto uważnie słucha, ten usłyszy w wyciu wilka to najważniejsze pytanie - nie, gdzie następne jedzenie, nie, gdzie następna walka, nie, gdzie następny taniec -
ale pytanie najważniejsze z ważnych,
żeby zobaczyć to, co ukryte,
żeby poznać wartość wszystkiego, co żyje -
gdzie jest dusza? gdzie jest dusza?
Idź w las, idź w las. Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć.
Idź w las, idź w las.

*
 
Fragmenty książki pt. "Biegnąca z wilkami. Archetyp dzikiej kobiety w mitach i legendach", 1992
Przełożyła Agnieszka Cioch
 
*
Clarissa Pinkola Estés (1945) – amerykańska poetka i pisarka, wielokrotnie nagradzana za swoją twórczość, dyplomowana psychoanalityczka szkoły Junga. Urodziła się w małej amerykańskiej wiosce w pobliżu Wielkich Jezior Północnoamerykańskich, w rodzinie imigrantów i uchodźców, w większości niepiśmiennych, uzyskała doktorat z badań międzykulturowych oraz psychologii klinicznej.
 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrego, ciepłego, kreatywnego nadchodzącego weekendu! Mój będzie pracowity, ale dam radę. Na koniec niebo z moich stron, bo jak mawiał Mały Książę: Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca...
 

23 lutego 2025

"Luty to miesiąc niepewny, ani czarny, ani biały, wszystkie odcienie pomiędzy". ***



xXx

Ten miesiąc jest pasywnie agresywny, labilny,
czasem podobny do brutalnie oschłego Listopada.
Mogłabym go nazwać brzydką, kapryśną, marudną
starą panną z nudnych, wiktoriańskich powieści.

Minęły: Imbolc, Dzień Świstaka i infantylne,
ale przyjemne i kolorowe Walentynki... Mijają dni -
szare, mgliste, ponure, niekiedy mroźne - oprószone
śniegiem jak lukrem błyszczącym na pączkach
w Tłusty Czwartek, którego nie zamierzam celebrować.

Brakuje mi siły na osładzanie rzeczywistości,
motywacji do działania, pisania, tworzenia wierszy
o pięknie, o cudownych, wyskakujących spod śniegu
rannikach, przebiśniegach, krokusach i fiołkach.

Tylko las mnie koi i przytula, bo ptaki przeczuwają
nadejście ciepła, skaczą po gałęziach i śpiewają coraz głośniej.
Jedynie w lesie czuję puls ziemi, powiew leciutkich,
wiosennych zefirów, które budzą się z letargu.

Czekam na pozytywną energię, dynamikę, ożywienie, światło.

Żegnam Luty z zapasem nasion, z których wyrosną
bujne, kwiatowe łąki, tak obłędnie pachnące i pełne kolorów,
że naprawdę warto było przetrwać ten cyniczny czas
i z wdzięcznością w sercu posiać nowe, niezwykle cenne,

 kwiatowe życia. 

 JoAnna Idzikowska - Kęsik, 23 II 25 

Witajcie! 

        Przywitałam Was nowym wierszem z cyklu, który tworzę o miesiącach; zaczęłam od najgorszego - Listopada, jest to zatem czwarty wiersz tego cyklu i mam nadzieję - nie ostatni. A na zdjęciu poniżej lutowa, przemarznięta DżoAna make up free z czerwonym nosem.

        W poniedziałek skończyły się ferie, laba i słodkie nieróbstwo i znowu wpadłam w kołowrotek praca - dom i naprawdę zabrakło mi czasu na blogowanie, na komentowanie, zwłaszcza, że miałam też ciekawe książki do przeczytania. W nowym semestrze czeka mnie wiele wyzwań i dużo pracy, jednak mam nadzieję, że dam radę, że będę też miała siłę na pisanie wierszy i postów na blogu.

        Życzę Wam udanego tygodnia, niech już będzie cieplejszy i przedwiosenny, bo ostatnie silne mrozy u mnie były bardzo ciężkie dla zwierząt, mój psiak bardzo marzł na spacerach, mimo, że wkładałam mu sweterek i kurteczkę, ptakom nosiłam do lasu i wieszałam na krzakach kule smalcu z nasionami lnu, słonecznika i dyni, a bezdomnym kotom na opuszczonych działkach pod lasem, karmę! 

        Uściski i serdeczności! Na ożywienie szarości tego postu: moja nowa mikrofalówka, której nie widać, z puzderkami na przyprawy, mlecznikami, maselniczką i innymi rękodziełami z Bolesławca, a na przedostatnim zdjęciu moje nowe nabytki z 24 lutego - dwa kubaski i mlecznik, na ostatnim z 27 lutego - nie mogłam się oprzeć.


*Cytat w tytule postu Gladys Hasty Carroll 
 *Wszystkie zdjęcia w poście są z lutego i są mojego autorstwa.

22 stycznia 2025

Blogowe urodziny i co dalej?


Witajcie moi Drodzy!

         Dzisiaj, w urodziny moich ukochanych Poetów: Bolesława Leśmiana (148) i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (104) oraz Georga Gordona Byrona (237), mojego przeulubionego wykładowcy, Pana Profesora Jerzego Bielunasa (75), jak również w urodziny mojej pierwszej, młodzieńczej miłości (55; owszem, lubię i przyciągam Wodniki), mija kolejny już rok mojego blogowania - założyłam ten blog 22 stycznia 2012 roku. I jest to do dzisiaj moje ulubione miejsce w Sieci, mój internetowy azyl. Dzisiaj mija też rocznica śmierci nieodżałowanego Heatha Ledgera, jednego z moich ulubionych aktorów ever. 

        Nie, nie odeszłam stąd i nie poddałam się. Po prostu byłam i wciąż jestem chora - dość ciężkie zapalenie oskrzeli przeszło w zapalenie płuc i jeszcze do siebie dochodzę po dwóch antybiotykach i różnych komplikacjach, jeszcze jestem bardzo słaba i wciąż jestem w domu na zwolnieniu, a zaczęło się tuż przed świętami (o czym nie chciałam pisać), więc już trwa i trwa... Jeszcze w poniedziałek muszę iść do kontroli.


        Ale jestem! Nie będę opowiadać o chorobie, bo to nie czas ani miejsce. Brakuje mi jeszcze siły, ponieważ naprawdę, jak mawiała moja mama, przeorało mnie. Ale też były dobre chwile, dostałam np. na pocieszenie i wyzdrowienie "koci kubeczek" z zaparzaczem do herbaty, świetny i w cudownym kolorze! Przydaje się, bo córka nakupiła mi różnych egzotycznych herbatek. Mam tych kubasków setki, a z tego się cieszę jak murzynek z blaszki. :D

        Postaram się nadrobić blogowe zaległości, postaram się odwiedzić Wasze blogi, a tym, od których dostałam zapytanie co u mnie bardzo, z całego serca dziękuję: i wybaczcie, ale naprawdę nie miałam siły, żeby odpowiedzieć, ale było to dla mnie bardzo miłe, bardzo ważne, balsamiczne…

        Od dzisiaj zaczynam czternasty rok mojego pisania na blogu i mam nadzieję, że będzie to efektywne i kreatywne pisanie. Tematów mam wiele, jednak na razie muszę jeszcze mierzyć siły na zamiary.

        Pozdrawiam mocno i serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają i tych, co odeszli również. Życzę Wam wszelkiego dobra, dużo radości i słońca! Uściski!

PS Już wiem, dlaczego tak bardzo i od zawsze kocham MAKI 🌺 urodziłam się w Sierpniu... A jakie są Wasze urodzinowe kwiaty? Mój blog ma przebiśnieg, już je widziałam wczoraj, jak wracałam od lekarza, już są. Jest nadzieja na lepsze jutro, na wiosnę. Przebiśnieg to kwiat mojego ascendentu w Wodniku. 

*

            PS 2 Ania zwróciła uwagę na moją sroczą biżuterię💍💎. W tych ciemnościach i w złym feelingu mam fazę na złoto. Kocham srebro, stare, z duszą, ale jak jestem chora, wspieram się złotem, bursztynami. Post o biżuterii jeszcze na pewno zrobię. Lubię, po prostu lubię zwłaszcza, że mam córkę, która, co prawda, odgraża się, że wszystkie moje ceramiki, książki, ciuchy i biżuty sprzeda na Allegro, ale przynajmniej będzie miała co sprzedawać. 🤗

*

        PS 3 Piosenka, w której się zakochałam, proszę, posłuchajcie, dla mnie cudo i piękny teledysk.

"(...) To dom na chwilę
Na drodze przystanek dla dusz
Kiedy przyjdą zabrać mnie w ostatnią podróż
Słowo daj, że będziesz stać blisko przy mnie
Musisz być przy mnie
(Proszę tańcz)
Do białego rana, za nic mamy strach
Nikt nie może przestać grać, a Ty bądź przy mnie
Musisz być przy mnie
I proszę tańcz
Czuję głód
Bo czasu tak niewiele i trzeba będzie nam zdać klucz
A nas mi wciąż jest za mało
(Tak mało, za mało) (...)"
 
Cudowny utwór, którego od kilku dni słucham i słucham! I śliczne, niesamowite Kobiety: Pani Dorota Chotecka, bursztynowa Pani Helena Norowicz, subtelna Marta Cichorska w teledysku, a Pani Kayah - superforma i wielka klasa! ❤️ Szkoda, że nie ma jeszcze na YT godzinnej wersji tej piosenki... 🤗


Do miłego, mam nadzieję, ciekawego postu moi Drodzy, nie dajcie się wirusom i innym choróbskom, wiosna coraz bliżej!
Bonus: