Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izabela Kopaniszyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izabela Kopaniszyn. Pokaż wszystkie posty

15 października 2024

UWAGA KSIĄŻKI czyli dlaczego trzeba odejść od narcyza

Witajcie! 
    Dzisiaj proponuję Wam książki i moje przemyślenia dotyczące narcystycznego zaburzenia osobowości, a zaczniemy rozważania od mojego bardzo starego wiersza, który jednak wciąż jest aktualny.
 

zaczyn
 
obudźcie się smutne śpiące królewny
odkryjcie czary jakimi emanujecie
i ciepło które od was wychodzi
w kosmiczną wymianę energii
 
spójrzcie w lustra wciąż młode
zjawiskowe atrakcyjne dojrzałe
popatrzcie sobie w oczy
mądre odważne nieprzeciętne
 
prześlijcie uśmiech do ptaków
kwiatów drzew dacie radę
 
uwierzcie w siebie śniące piękności
nie musicie tkwić w martwych związkach
cyrografy podpisane w innej epoce
nie powinny dzisiaj rujnować wam życia
 
przebudźcie się zbyt długo przewracałyście się
z boku na bok tkwiąc wiernie obok
chrapiących rycerzyków którym się zdaje
że jesteście na zawsze
 
wieczność nastąpi po tym co nieuniknione
po wyroku z którym wszystkie tu przyszłyście
teraz wypada żyć jeść kochać
i modlić się o rozum
 
dla narcystycznych skurwysynów 
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik 
 
*
Posłuchajcie też piosenki Dagmary Korony z tekstem, który - moim zdaniem - traktuje o narcyzie.
 

*
Po tym literacko - artystycznym wstępie, porozmawiajmy realnie o narcyzach! Pewnie większość z Was pamięta mit o pięknym myśliwym i nimfie Echo? Chłopak zniszczył zakochaną nimfę swoją bezwzględną surowością, lekceważącą obojętnością, a potem, gdy ujrzał swoją twarz w wodzie - tak się w siebie zapatrzył i zakochał się w sobie i tak długo gapił się wodę, zapominając o innych czynnościach z jedzeniem i piciem włącznie, aż umarł... W mitach jest wiele życiowej i psychologicznej prawdy, dlatego tak bardzo je lubię...

        Polecam Wam bardzo ciekawą książkę pt. Kolekcjoner krzywd Katarzyny Loreckiej, autorka jest psychologiem i terapeutą. Książka jest bardzo dobrym studium dotyczącym narcystycznego zaburzenia osobowości, napisanym bardzo prostym i przystępnym językiem, który zrozumie każdy i to jest jej ogromny atut. Ponieważ każdy, kto miał do czynienia z osobą zaburzoną zapewne wie, że jest to bardzo toksyczna i wyniszczająca psychicznie relacja, że nie ma się do czynienia z normalnym człowiekiem, tylko z zimną, pozbawioną uczuć, psychopatyczną wydmuszką, często robiącą z siebie ofiarę ludzi i okoliczności, a tak naprawdę drapieżnikiem, jadowitym wężem, który was dusi i stopniowo, ale niezwykle skutecznie zabiera oddech. Jest połączeniem kameleona, hieny i bajkowego, chciwego i podstępnego liska - chytruska, to Dr Jekyll i Mr Hyde w jednym ciele bez duszy; pająk, który cię oplecie po to, aby wyssać cię całkowicie z energii. Jest też zakompleksionym kłębkiem tłumionych nerwów, który, gdyby spadł ze swojego urojonego ego, to zostałaby jedynie miazga. Bo to jest miazga. A w oczach tych ludzi jest tylko jedno: totalna pustka.

        Nie mam siły dokładnie opisywać tej książki, bo temat jest dla mnie z różnych względów dość bolesny, ale myślę, że osoby zainteresowane znajdą ją w Internecie, bo ja ją tam właśnie znalazłam i kupiłam. Można ją zakupić, można posłuchać na YT filmików p. Loreckiej (a także innych specjalistów). 

        Powiem w tym miejscu tylko to, że narcyz ukryty jest najgorszym, najbardziej zaburzonym typem narcyza, zero szacunku, odpowiedzialności, zakłamanie, kontrolowanie, podwójne standardy, zero poczucia humoru, brak dystansu do siebie i odporności na konstruktywną krytykę oraz wyższych uczuć, totalny brak pokory. A związek z takim kimś to pułapka, taniec nad przepaścią, spacer po linie, jazda bez trzymanki, totalny rollercoaster. Narcyz się tak naprawdę tobą bawi, owija cię wokół palca, rozkwita twoim kosztem, uspokaja się, gdy ciebie wkurzy na maksa lub zaneguje twoje sukcesy, umiejętności, choć na zewnątrz nigdy tego nikomu nie pokaże, ani nawet nie przyzna się przed samym sobą. Hipokryta to jego drugie imię. Prymityw to jego domena.

        Narcystyczne zaburzenie osobowości (NPD) jest jednym z trzech silnych zaburzeń należących do tzw. mrocznej (ciemnej) triady – zespołów cech osobowości obejmujących makiawelizm, narcyzm i psychopatię. Nazywa się je „ciemnymi” z powodu ich szkodliwych, niezwykle destrukcyjnych właściwości. Osoby triady łączy brak empatii, bezduszność i skrajny egoizm, przedmiotowy stosunek do ludzi, tendencja do manipulacji interpersonalnej i eksploatacji partnerów.

        Inne ciekawe książki dotyczące tego zaburzenia, które w ostatnim czasie przeczytałam i moim zdaniem są naprawdę godne polecenia to: rewelacyjny  Antyczłowiek dr Izabeli Kopaniszyn (nawet się nie przyznam, ile zapłaciłam za ten wolumin na olx), W cieniu narcyza Julie N. Hall, Narcyzm Jarosława Gibasa, Zostać czy odejść dr Ramani Durvasuli, światowej sławy specjalistki od tego zaburzenia oraz Narcyzm. Zaprzeczenie prawdziwemu JA Alexandra Lowena (ta książka to klasyk z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, badania nad osobowością narcystyczną od tamtego czasu bardzo poszły do przodu, ale i tak warto ją poznać, dlatego, że warto znać różne punkty widzenia, spojrzenia na to zaburzenie) - naprawdę szczerze polecam te książki, ponieważ w zalewie literatury popularnonaukowej w temacie narcystycznego zaburzenia osobowości, te są naprawdę cenne i solidne, rzeczowe, napisane w przystępny sposób, łatwe w odbiorze i naprawdę dużo można się z nich dowiedzieć, a dzięki temu wiele zrozumieć. Bo problem polega na tym, że po zawłaszczeniu narcystycznym zbyt często szukamy winy w sobie, podejrzewamy siebie o zaburzenia, które projektuje na nas narcyz.

        Wniosek z tych wszystkich książek jest tylko jeden i jest dobitny: jeśli jesteś w relacji (jakiejkolwiek: romantycznej, przyjacielskiej, koleżeńskiej, rodzinnej) z osobą zaburzoną narcystycznie DSM-IV: 301.81 - uciekaj jak najdalej i nie miej nadziei, że ta osoba się zmieni. Ona może jedynie zmienić ciebie w straumatyzowany strzępek nerwów, w człowieka z głęboką, kliniczną depresją lub zespołem stresu pourazowego (PTSD). Na pewno nie wyjdziesz z tej relacji bez jakiegoś uszczerbku, jakiejś rysy, nawet jeśli masz silną psychikę. A jeśli narcyz rzeczywiście coś zmieni to może to być ewentualnie strategia manipulowania tobą. Narcyzi to naprawdę antyludzie, demony, fałszywi i nielojalni nawet wobec samych siebie, to takie wydmuszki - jedno wielkie NIC. I wierzcie mi, że wiem, co mówię. Dlatego trzeba ich opuścić, odpuścić sobie kontakt z nimi po to, aby chronić siebie. Narcyzm to osobowość patologiczna (choć słowo "patologia" jest obecnie bardzo nadużywane), często paranoiczna (wszyscy wokół to wrogowie, źli ludzie), socjopatyczna (w każdym widzi zagrożenie, jest skupiony tylko na sobie, na swoich potrzebach, nie lubi siebie, więc nie jest w stanie lubić innych), to ktoś, kogo naprawdę trzeba unikać dla własnej higieny psychicznej, to walec, który przejedzie po tobie i nawet tego nie zauważy, a ty zostaniesz sama ze sobą, ze swoimi ranami, obniżoną samooceną, żalem.

        Jest taki wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. Satyra na bożą krówkę, który zaczyna się słowami: Po cholerę toto żyje? - i ja bym te słowa przypisała nie do biedronek, ale do narcyzów z pełną świadomością siły tego przekazu. 

        Jest też bardzo dobra piosenka Lilly Allen pt. Fuck you very much, której refren również mogłabym zadedykować osobom z NPD (Narcissistic Personality Disorder). Niech im będzie. 🖕W piosence Budki Suflera Bal wszystkich świętych też jest fragment tekstu pasujący do tych person:

Skasowałaś mnie w swej pamięci,
Aż mi siebie jest żal

        Narcyzi to chore stwory, wampiry które wyssą z ciebie wszystkie soki - czytaj: siły życiowe, entuzjazm, radość i blask, zabiorą ci godność, własne ja, często też kasę, wykpią, wyszydzą wiedzę i wykształcenie (bo to oni są najmądrzejsi a wszyscy inni to debile) po to, aby bez jakichkolwiek skrupułów wywalić cię na śmietnik jak podartą koszulę. To wredni manipulanci, którzy oczekują poddaństwa, posłuszeństwa, wiecznej atencji i adoracji. Roboty pozbawione empatii, serca, dobra, duszy, przybierające różne maski mające na celu usidlenie, zniewolenie, zawłaszczenie. To pasożyty żerujące na innych, zwłaszcza na ich emocjach, którymi się karmią, z których często kpią i drwią. Przy obcych: ideały, przy bliskich, w domowym zaciszu - apodyktyczni, bezwzględni, beznamiętni, zimni despoci, apodyktyczni tyrani terroryzujący ofiarę. 

        Narcyz jest to także persona, która nigdy się nie przyzna do błędu i nigdy nie przeprosi (a jeśli już to tylko wtedy, gdy węszy w tym własny interes). Dewiant, który po śmierci niegdyś bliskiej osoby tylko wzruszy ramionami i skomentuje beznamiętnie, że był człowiek i nie ma człowieka (masz nawet wrażenie, że cieszy go śmierć tej osoby, co jest straszne). Pajac, który będzie udawał "twojego mężczyznę”, a wbije się przed ciebie wychodząc z knajpy, w której to ty zapłaciłaś za jego obiad. Głupol, który w chwili, gdy na moment zrzuci maskę geniusza stwierdzi, że od podstawówki nie był w bibliotece, bo de facto jego wiedza sprowadza się do nagłówków w Internecie, gdyż nawet gazet nie czyta. Sadysta, który będzie się napawał twoim smutkiem a nawet posunie się do rękoczynów patrząc z nieukrywaną satysfakcją jak płaczesz albo się miotasz. Mściwy prostak, który po latach wypomni coś totalnie nieistotnego i nazwie cię wariatką albo schizofreniczką (choć de facto jemu jest do tej schizy dużo bliżej niż tobie). Sknerus, który będzie udawał w kawiarni i innych miejscach, że nie ma pieniędzy lub nie umie użyć karty płatniczej i będzie czekał aż coś dostanie, zyska (jakby miał w oczach kalkulator). Wyrachowany obłudnik, który z wielką cierpliwością będzie warunkował twoje reakcje na jego obecność, będzie cię tresował rzucając okruchy dobra po to, aby za chwilę przypiąć cię na smycz, założyć kaganiec. Generalnie: żenujący typ, kolekcjoner krzywd, zbieracz łez, koneser zadawania bólu. 

        Typ, który po krótkiej fazie poznania czy wręcz prześwietlania twoich kompleksów, słabości i uznania, że może z ciebie czerpać, na chwilę zasypie cię udawaną, teatralną miłością (love bombing), pogra na twoich uczuciach (gaslighting), będzie cię karał ciszą po to, żeby pokazać ci swoją wyimaginowaną władzę, aby później zamienić cię we wrak człowieka (dewaluacja, dewastacja, degradacja) i znaleźć sobie nowe źródło zasilania, z którym zrobi dokładnie to samo, co z tobą, wciśnie te same kity o połóweczce i bliźniaczych płomieniach (jakbyś była wybrakowana), nawet nie zmieniając słów. A w całym tym shitcie nawet mu przez mózg nie przeleci refleksja, że każdy jego związek (a ma ich wiele i wszystkie są krótkotrwałe i czasem rozwodzi się dłużej, niż trwało jego przemocowe, beznadziejne małżeństwo, bo jest mściwy, ale też niewinny rozpadu związku we własnym mniemaniu) to płytkie jak kałuża po kapuśniaczku i bardzo szybko wysychające bagno, do którego wciąga coraz więcej ofiar. Narcyz nie ma ani empatii (chociaż umie udawać osobę empatyczną) ani autorefleksji. Działa szablonowo, jakby miał wgrany jeden program. Dla niego wszystko jest czarno - białe, nie zna odcieni ecru ani innych szarości, jest jak źle zaprojektowana, kiepska maszyna.

   Smutny i niezwykle trudny dla w miarę normalnego neurotyka (to taki żarcik dla rozładowania napięcia 🤗, bo kiedyś była histeryczna, potem neurotyczna, a teraz jest narcystyczna osobowość naszych czasów) jest fakt, że narcyz nie rozumie, że jest cholernie podły, bo w swoim mniemaniu jest ponad plebsem i pospólstwem, jest the best i nie robi nic, żeby się zmienić (choć jak we wszystkim bywają wyjątki od reguły i są jednostki, które zaczynają nad sobą pracować, jednak naprawdę są to nieliczne przypadki). Wciska w swoim chorym mózgu guziczek z napisem delete i wyrządza kolejne krzywdy, zostawiając ofiarę często bez słowa, bo po prostu mu się znudziła, albo jest już tak wyczerpana, że nie reaguje na jego chamstwo, a on tym samym nie ma z kogo czerpać. Często będąc jeszcze w jednym związku, ma w zanadrzu kilka następnych kandydatek na "towarzyszkę samotności”, z której potem wyciśnie witalność i życiowy entuzjazm jak sok z limonki. Nienawidzi ludzi, traktuje ich jak przedmioty codziennego użytku, które można wyrzucić na wysypisko lub - dla uśmiechu, parafrazując Zafona - na cmentarz wyczerpanych znajomości.

  Pisałam o mężczyznach, bo było mi łatwiej, bo obiecałam sobie, że będę wspierać kobiety, ale i wśród kobiet jest sporo narcystycznych osobowości i do dzisiaj zbieram się po tak zwanej "przyjaźni”. Bo narcyza ukrytego trudno jest tak od razu rozpoznać i rozgryźć, niestety. Najpierw myślisz, że ktoś jest dziwny, potem że jest egoistą, później zaczynasz rozumieć, że jest z nim coś nie tak, że ma coś z głową… Dlatego naprawdę warto poszerzać swoją wiedzę, czytać, słuchać, oglądać podcasty, wywiady z psychologami.

        Warto też wiedzieć, że wiele osób ma narcystyczne ryski, że czasem każdy z nas zachowuje się jak np. narcyz gwiazdorzący czy inaczej jawny, jednak to nie znaczy, że jesteśmy narcyzami zaburzonymi osobowościowo - tę przypadłość wykazują testy. Poza tym, niestety, dużo łatwiej jest być złym niż dobrym człowiekiem, bo dobro wymaga nie tylko odwagi, ale też konsekwentnej, codziennej pracy nad sobą i swoimi reakcjami, uczuciami, emocjami. Watro jednak podejmować wyzwania i być coraz ciekawszą wersją siebie. Rupi Kaur w tomiku mleko i miód napisała:

trzeba wdzięku
by pozostać dobrym
w okrutnych sytuacjach

        Narcyzi, którzy przeczytają ten post (o ile w ogóle dotrą do tego miejsca), pomyślą: Co za durna baba, zero wiedzy, wymyśliła to sobie, bo wydaje się jej, że jest taka mądra! Mam jednak nadzieję, że jest on ciekawy i przydatny dla wszystkich zainteresowanych osób, bo z taką intencją go napisałam. 

        Czego można się nauczyć po zerwaniu i odchorowaniu relacji z narcyzem? Można lepiej poznać siebie, nauczyć się stawiania granic, bycia asertywnym, mówienia stanowczego nie, a także lepszego i bardziej uważnego obserwowania siebie i ludzi. Narcyzi byli, są i będą (jest ich wielu w mitach czy biblijnych przypowieściach, a historia aż się od nich roi, pisali o nich i badali ten typ już "ojcowie" współczesnej psychologii: Freud i Jung), ale nasze reakcje zależą od nas. Możemy stać się lepszymi ludźmi, gdyż po takiej znajomości lub relacji, wiemy na pewno, jak nie powinno się postępować. Warto jednak przestać być naiwnym i wierzyć, że wszyscy są dobrzy. Tak nie jest, bo narcyzi to zło wcielone i potrafią jedynie tę dobroć udawać w celu zniszczenia innych i zaspokojenia własnych potrzeb.

        Jednak przede wszystkim i nade wszystko musimy zacząć słuchać siebie i własnej intuicji, bo ona często już od początku narcystycznej interakcji, podpowiada nam, że to nie jest dla nas dobre, a my, lekceważąc jej mądrość, brniemy w relację, która zawsze źle się skończy. Nasze ciało też często daje nam podpowiedzi, które lekceważymy albo ich nie dostrzegamy, nasze ciało wręcz krzyczy: uciekaj, bo będzie źle! Inne scenariusze nie istnieją w przypadku narcyza. To zawsze jest krwawy horror klasy D.

        Na koniec podaję Wam do przemyślenia kilka cytatów z właśnie przeczytanej (i całej pobazgranej zakreślaczami) książki Katarzyny Loreckiej Kolekcjoner Krzywd (tytuł wybrany przez Autorkę jest dla mnie najbardziej adekwatny ze wszystkich książek, jakie o narcyzach przeczytałam, a te cytaty dodam rózwież na Lubimy Czytać, bo widzę, że nie ma tam nic z tej książki, a warto podawać dalej rzeczy cenne i pomocne). Są to cytaty, pod którymi mogłabym się podpisać obiema rękoma:

Narcyzm jest pojęciem niejednorodnym, a ludzie o takim stylu osobowości różnią się między sobą. Można spotkać jednostkę narcystyczną i być pod urokiem jej pozornej nieśmiałości, iluzorycznej wrażliwości lub złudnej refleksyjności. I nie przypuszczać nawet, że ma się do czynienia z narcyzem. Miłosny związek z narcyzem jest zaś wyniszczający i potencjalnie niebezpieczny.

*

Narcyzm ukryty jest konsekwencją rozwojowej niedojrzałości, u której podłoża leży defekt poczucia siebie - zniekształcona, nieświadomie napompowana i niestała koncepcja siebie jako pokłosie szkodliwych dla dziecka przeżyć z początków życia.

*

Im bardziej nasilony jest narcyzm, tym gorsze przystosowanie do życia.

*

Wiedza o narcyzmie nie powinna służyć usprawiedliwianiu albo minimalizowaniu nadużyć.

*

Związek z narcyzem rani i lepiej się przed nim ustrzec.

*

Stały związek jest dla ukrytego narcyza transakcyjny.

*

Ludzie nie są dla narcyza ludźmi, ale narzędziami spełniania potrzeb i kolekcją korzyści, emocjonalnych lub materialnych.

*

Trudno uwierzyć, że osoba, z którą ma się pamiątkowe zdjęcia w czułym objęciu z okresu bombardowania miłością, tak naprawdę nie istniała. Że to, co się widziało, to była zjawa zapraszająca do fantazyjnego świata, przysłana przez bezcielesną istotę zamieszkującą odmęty nieświadomości narcyza.

*

Ukryty narcyz może deklarować wzniosłe ideały i pielęgnować czarujący wizerunek, ale w rzeczywistości nie szanuje dobroci.

*

Narcyzm to psychologiczna tożsamość i styl funkcjonowania. A ponieważ był i pozostał strategią przetrwania jest niezmiernie oporny na zmianę.

*

Kiedy ukryty narcyz opuszcza związek, wyciera w umyśle wspomnienia, jakby miał magiczną gumkę. Do perfekcji opanował przełączenie sposobu postrzegania drugiej osoby z idealizacji w dewaluację i wyrzucenie jej z głowy.

***

I jeszcze cytat przypisywany francuskiemu  komikowi Louisowi de Funesowi:

Nie ma znaczenia czy masz styl, reputację czy pieniądze.  Jeśli nie masz dobrego serca, nie jesteś niczego wart.

Powiem Wam: narcyzi nie mają serca, mają pompę ssąco-tłoczącą i mają gdzieś nawet swoje dzieci oraz relacje z nimi. To naprawdę antyludzie.

A na finał mój nowy wiersz o NPD:

Antybajka
 
Kopciuszek nie był dobrą, smutną, poniżaną dziewczynką
ani nawet Pretty Woman. Był niskim, zahukanym chłopcem
z zespołem FAS, codziennie walczącym o uwagę otoczenia,
który wyrósł na narcystycznego dorosłego po przejściach.
 
Wiele kobiet zapraszał do tańca lecz one uciekały z balu 
przed czasem, nie gubiąc złotych ani szklanych pantofelków.
Nigdy nie nauczył się odróżniać dobra od zła i choć wszystkie
byłe miłości grzebał w popiele, nie przeistoczył się w Feniksa.

Nie płakał, nie żałował, nie rozumiał, że krzywdzi.
Udając spokój i stoicyzm, codziennie od nowa zabijał małego,
nieszczęśliwego chłopca, który w nim krzyczał, błagając o opiekę.
Aż w końcu stał się pozbawioną empatii i wyższych uczuć wydmuszką.
 
Nie lubił i nie rozumiał baśni, archetypów, symboli, metafor.
Nie wierzył w nie, uważał za bzdury. Wykreował cyniczną,
iluzoryczną personę, której nie zdołały uratować żadne dobre
wróżki, żadne matki chrzestne, żadne milutkie, uległe królewny.
 
Kiedy umarł - nikt nie uronił łzy, nikomu nie pękło serce,
nikt nie posadził na jego grobie gałązki leszczyny,
a jego dusza nie zmieniła się w pięknego, białego ptaka.
 
Kopciuszek nie miał duszy ani serca dowodząc,
że można przeżyć życie, będąc jedynie kreacją
w pozbawionym widowni, amatorskim teatrze
jednego aktora.
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik 11 VIII 24


 
Męczą mnie krótkie, coraz chłodniejsze dni (które po bezsensownej zmianie czasu będą jeszcze krótsze, niestety), dlatego uciekam w czytanie książek psychologicznych i słuchanie audiobooków. Wena nie przychodzi, więc wyciągam z Archiwum X stare wiersze i czytam je od nowa sprawdzając, czy mają jakąkolwiek wartość. 
 A z miłych rzeczy to zakwitła moja grudniówka i cieszy oczy.
Na zdjęciu w poście dzisiejsza ja - totalnie niewyspana (zbliża się superpełnia w Baranie, która dopełni się w czwartek), z podkrążonymi oczami, bo czuwałam w nocy żeby nie zaspać dzisiaj do pracy, w której było cudownie, jakoś tak spokojnie i fajnie i bardzo szybko minęły mi 4 lekcje i biegłam do domu, żeby jeszcze poczytać, a potem byłam jeszcze na dość długim spacerze w lesie z moim bratem Leszkiem i psiakiem, który biegał jak szalony po opadłych liściach. 🍂🍁
 Dobrego czasu, trzymajcie się ciepło i zdrowo! 
 

11 marca 2023

Znani - ulubieni '69


Urodziłam się w XX wieku ("My z drugiej połowy XX wieku") i ponad połowę życia mam już za sobą, jednak nie czuję na sobie presji wieku i śmigam codziennie ponad 20 tysięcy kroków, a często dużo więcej. Czasem w weekendy odpuszczam kroki i odpoczywam przygotowując i redagując posty w Babińcu Literackim, karty pracy dla uczniów na kolejny tydzień, czytając lub zupełnie banalnie - sprzątając dom. Bywam też zmęczona zarówno fizycznie jak i psychicznie, bo czasy są jakie są i świat przyspieszył, ale nie poddaję się i nie zamierzam szybko się poddać.

Urodziłam się w bardzo pogodny, gorący wtorek, w pełnię księżyca w Wodniku, miesiąc po śmierci jednego z tych pisarzy, którzy we wczesnej młodości zrobili na mnie i mojej wrażliwości ogromne wrażenie - Witolda Gombrowicza. 

W roku mojego urodzenia opuścił ten świat inny mój ukochany w młodości pisarz - Marek Hłasko, bestialsko zamordowano też ciężarną, prześliczną aktorkę, żonę Romana Polańskiego, Sharon Tate, której syn prawdopodobnie urodziłby się w tym samym czasie, co ja. Straciliśmy też wspaniałego poetę Kazimierza Wierzyńskiego, którego wierszami zaczytywałam się jako licealistka i niesamowitego, legendarnego dziś kompozytora Krzysztofa Komedę oraz świetnego aktora Bogusława Kobielę.

Z ważnych światowych wydarzeń dla mnie - astronauci z misji Apollo 12 stanęli na powierzchni naszego naturalnego satelity, a Elton John wydał debiutancką płytę.

W moim roczniku jest wielu bardzo zdolnych i pięknych ludzi. I chyba nikt z nich nie czuje się jeszcze ani stary ani nawet w tzw. wieku średnim.To dobry rocznik, w chińskiej astrologii pod panowaniem ziemskiego Koguta.

Chciałam zatem zaprezentować ludzi urodzonych w 1969 roku. Ludzi, których lubię, cenię i podziwiam, którzy są dla mnie w jakimś sensie inspiracją, więc nie liczcie, że napiszę tu o pewnej gwieździe disco polo z kozim wibrato, która już dorobiła się filmowej biografii, aktorzynie znanym z durnych wypowiedzi ani o politykach z ugrupowania, które mogłoby już wyPiSać się z życia publicznego (żeby nie powiedzieć dobitnie: mogliby wyPiSdalać). Przedstawię zdolnych i ulubionych ludzi, którzy w moim odczuciu robią coś dobrego dla tego świata!

*

Christy Nicole Turlington Burns (2 I ' 69) - amerykańska przepiękna, zielonooka supermodelka, której fotek wypatrywałam w kolorowych pismach w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Działa charytatywnie, reżyseruje, jest twarzą firmy Maybelline.

Aida Kosojan - Przybysz (9 I'69) - wizjonerka, piosenkarka, cudowna kobieta!

Arkadiusz Jakubik (14 I '69) - polski wybitny aktor i wokalista. Jego rola w filmie Dom zły (2009) powaliła mnie na kolana, chociaż ma na swoim koncie naprawdę wiele dobrych ról, docenianych zarówno przez krytyków jak i widzów.


Marc Forster (27 I '69) - niemiecko - szwajcarski, urodzony w Davos reżyser, który skończył studia w USA i tam pracuje. Jego najbardziej znanym, jak do tej pory dziełem jest "Marzyciel"(2004), ja uwielbiam film z Goslingiem pt. „Stay” z 2005 roku, ale myślę, że reżyser nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Jennifer Aniston (11 II '69) - amerykańska aktorka. Nie wiem, czy ją bardzo lubię, bo nie znoszę komedii romantycznych, w których często się pojawia, a serialu Przyjaciele wciąż jeszcze nie obejrzałam, natomiast podziwiam jej urodę i uważam, że wygląda świetnie jak na swoje lata, że zachowała w sobie dziewczynę.
 
Darren Aronofsky (12 II '69) - amerykański reżyser, producent i scenarzysta filmowy. Laureat wielu nagród filmowych. Mnie zachwycił jego film pt. Źródło (2006), film, który mogę oglądać w nieskończoność. Uwielbiam też Requiem dla snu (2000), Czarnego łabędzia (2010), a Wieloryb (2022), najnowszy film reżysera powalił mnie z nóg.

Javier Bardem (1 III '69) – wybitny hiszpański aktor o międzynarodowej sławie i producent filmowy. Zdobywca Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę psychopatycznego zabójcy Antona Chigurha w filmie braci Coenów To nie jest kraj dla starych ludzi. Powala mnie prawie w każdej roli. Pokochałam go po hiszpańskim filmie pt. W stronę morza (2004), gdzie zagrał sparaliżowanego mechanika walczącego o prawo do eutanazji. Prywatnie mąż równie utalentowanej Penelope Cruz.

Andreas Pietschmann (22 III '69) - niemiecki aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. Dobry i bardo przystojny. W Polsce kojarzony chyba najbardziej z roli Jezusa z serialu Maria z Nazaretu (2012), mnie bardzo się spodobał w serialu 1899 (2022 -), który to serial nie podobał mi się, ale miałam niż intelektualny i go obejrzałam dla aktorów.

Izabela Kopaniszyn (30 III'69) - dr nauk humanistycznych, wspaniała Autorka książki pt. Antyczłowiek. Mroczna strona człowieka, w której opisuje m.in. narcystyczne zaburzenie osobowości. Piękna, mądra, bardzo oczytana kobieta, ma na YT swój kanał Master Your Life - warto posłuchać.


 Paul Rudd (6 IV '69) - amerykański aktor, komik, scenarzysta i producent filmowy. Polubiłam go po występie w filmie pt. Wbrew regułom (1999), zrealizowanym na podstawie mojej ukochanej powieści Johna Irvinga pt. Regulamin tłoczni win.


 Renée Zellweger (25 IV '69) - wybitna amerykańska aktorka.  Cudowna w komediach, dramatach, zawsze świetna (duet z Nicole Kidman we Wzgórzu Nadziei powalający!). Ostatnio zachwyciła mnie rolą Judy Garland (2019), która nota bene zmarła w 1969 roku, roku urodzenia
Renée.

 Agnieszka Maciąg (9 V '69) - piękna polska modelka, blogerka, pisarka, poetka, wokalistka - kobieta wspierająca inne kobiety. Dzięki jej książce - poradnikowi pt. Menopauza. Podróż do esencji kobiecości, przestałam się bać nieuniknionego, biologicznego procesu. Agnieszka jest wegetarianką i autorką książek kulinarnych.

W latach dziewięćdziesiątych wystąpiła w kilku teledyskach zespołu DeMono. Lubię jej piosenkę pt. Chcę się uwolnić.


 Cate Blanchett (14 V '69) - australijska aktorka filmowa i teatralna. Zajmuje się również reżyserią teatralną. Laureatka dwóch Oscarów: za drugoplanową rolę w filmie Aviator oraz pierwszoplanową w Blue Jasmine. Kocham ją za wiele ról, za Notatki o skandalu, Carol, Veronicę Guerin, Dotyk przeznaczenia. Uwielbiam jej urodę, zawsze wygląda fantastycznie.

 Peter Dinklage (11 VI '69) - amerykański aktor teatralny i filmowy, wielki aktor o nikłym wzroście - 135 cm. Nie oglądałam jeszcze serialu pt. Gra o tron, za rolę w którym otrzymał wiele nagród, ale filmy, które obejrzałam z jego udziałem, świadczą o wielkim talencie i charyzmie aktora. Od 16 roku życia aktor jest wegetarianinem (trzy lata dłużej niż ja), a swój status celebryty wykorzystał do podniesienia świadomości społecznej na temat krasnali. Jest żonaty i ma dwoje dzieci.

Maciej Miecznikowski (14 VII'69) - po prostu: rewelacyjny wokal - baryton. Jeden z najlepszych na polskiej scenie.

Jennifer Lopez (24 VII '69) - cóż powiedzieć? Piękna kobieta, dobra wokalistka, średnia atorka, a może jeszcze nie zagrała roli swojego życia? Kibicuję jej. Bardzo lubię piosenkę Ain't It Funny.

Ben Chaplin, właściwie Benedict John Greenwood (31 lipca 1969) – brytyjski aktor i urzędnik statystyczny London Transport Authority. Uwielbiam go za wiele ról, zwłaszcza za udział w filmie Agnieszki Holland pt. Plac Waszyngtona.


 Dwa tygodnie starsza ode mnie Tanita Tikaram (12 VIII'69) – brytyjska piosenkarka i autorka piosenek popowo-folkowych, którą uwielbiam za niesamowity wokal i za Twist in My Sobriety. Lesbijka. 


Edward Norton (18 VIII '69) - amerykański aktor, reżyser i producent filmowy, działa też charytatywnie, a ja po prostu go lubię.

Christian Slater (18 VIII '69) - amerykański aktor, którego pokochałam po występie w filmowych adaptacjach powieści Imię Róży (1986) Umberto Eco i Wywiadu z Wampirem (1994) Anne Rice.

 Jason Priestley (28 VIII '69) - kanadyjski aktor, swego czasu idol nastolatek, dzięki roli w serialu da młodzieży Beverly Hills 90210, niezapomniany Brandon! Całe dwa dni młodszy ode mnie. Bardzo podobał mi się także w westernie Tombstone (1993), w którym zagrała również Joanna Pacuła oraz w świetnym, a mało znanym u nas filmie pt. Miłość i śmierć na Long Island (1997), gdzie z dużym powodzeniem partnerował wybitnemu brytyjskiemu aktorowi Johnowi Hurtowi.


 Noah Baumbach (3 IX'69) - amerykański scenarzysta i reżyser a także producent filmowy. Ciekawa postać i osobowość. Myślę, że jeszcze nie powiedział wszystkiego, co ma do powiedzenia. To, co zrobił do tej pory i tak jest godne uwagi, inteligentne i niezależne. Bardzo podobały mi się dwa filmy: Historia małżeńska (2019, podobno opowiada o jego związku z Jennifer Jason Leigh) i Frances Ha (2012). Czekam na Barbie!


 Piotr Gibaszewski (10 IX'69) - zdecydowanie mój ulubiony polski astrolog (może dlatego, że jak ja posiada ascendent w Wodniku), który ma ogromną wiedzę nie tylko astrologiczną, ale też psychologiczną. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, Studium Psychotroniki "Chiron", członek Polskiego Towarzystwa Astrologicznego. Prowadzi wykłady w Szkole Astrologii Solarius, uczy astropsychologii, ma swój kanał na YT, a jego prognozy są bardzo inteligentne i trafne. Od 1999 roku pisze coroczną prognozę dla Polski i świata.

Robert Kasprzycki (21 IX' 69) – polski poeta, pieśniarz, wokalista, muzyk i kompozytor, a także tłumacz, felietonista, recenzent, autor tekstów kabaretowych. Uwielbiam jego piosenki: Jestem powietrzem, Zapiszę śniegiem w kominie.

Catherine Zeta - Jones (25 IX '69)  – walijska aktorka filmowa, mieszkająca w Stanach Zjednoczonych. Laureatka Oscara za drugoplanową rolę w filmie Chicago (2002). Piękna kobieta, utalentowana, uwielbiam jej urodę! Ostatnio zachwyciła mnie rolą w serialu Wednesday.

 Gwen Renée Stefani (3 X '69) – amerykańska piosenkarka solowa oraz wokalistka zespołu rockowego No Doubt. Uwielbiam jej vocal, kocham piosenkę Don't Speak i zawsze ją śpiewam, gdy mam doła.

Jeremy Davies (8 X '69) - amerykański aktor, bardzo dobry na drugim planie. Zawsze, gdy się pojawia, jest moc. W kultowym Szeregowcu Ryanie (1998) stworzył naprawdę wybitną kreację.

PJ Harvey (9 X '69) - brytyjska poetka i wokalistka, multiistrumentalistka.

Dominic West (15 X’69) ceniony i przystojny angielski aktor, którego bardzo lubię od filmu pt. Uśmiech Mona Lisy (2003), w którym partnerował Julii Robets.


Kim Rossi Stuart (31 X'69) - włoski aktor i chyba najprzystojniejszy z włoskich aktorów, którego bardzo lubię od wczesnej młodości, od serialu "Fantaghhiro". Rewelacyjny w pięknym filmie pt. Piano, solo. I jeszcze starzeje się młodzieńczo!

Charles Martin (3 XI'69) - poczytny amerykański pisarz, dr nauk humanistycznych, autor m.in. powieści "Między nami góry" i "Kiedy płaczą świerszcze". No i przystojny gość.

Matthew David McConaughey (4 XI '69) – amerykański aktor, reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Laureat Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego za film Witaj w klubie (2013). Najpierw mnie wkurzał drętwymi rolami w romantycznych bzdetach. W filmie GOLD (2016), do którego dał się oszpecić, udowodnił swój talent i stworzył wybitną kreację.


 Gerard Butler (13 XI '69) - szkocki aktor o cudownych, wielkich niebieskich oczach. Jeden z najprzystojniejszych ever!

Julie Delpy (21 XII '69) - francuska aktorka o subtelnej urodzie. Piękna i delikatna. Pokochałam ją po Homo Faber (1991) wg świetnej powieści Maxa Frischa, w którym partnerowała Samowi Shepardowi, chociaż wcześniej Agneszka Holland zaangażowała ją do swojego wielkiego filmu pt. Europa, Europa (1990). Cudowny duet stworzyła też z Ethanem Hawke w trzech rozłożonych w czasie filmach o miłości: Przed wschodem słońca (1995), Przed zachodem słońca (2004), Przed północą (2013). Jej talent i urodę docenił nieodżałowany polski reżyser Krzysztof Kieślowski i obsadził ją w trylogii Biały, Niebieski, Czerwony.

 *

Bonus: Bryan Adams w piosence pt. Summer of 69


Dziękuję za uwagę i czas spędzony na moim blogu, pozdrawiam, JoAnna