jesienne demony
dopadają mnie zawsze gdy wspominam twoje nagłe
przedwczesne odejście. byłaś dla mnie niedościgłym
wzorem. starszą piękniejszą mądrzejszą cioteczną siostrą.
uczyłaś niełatwej sztuki makijażu i zaciągania się zefirami.
opowiadałaś bez pruderii o romansach z dupkami magistrami
bez doktoratu i tych z doktoratem również.
uwielbiałam twoje wiersze i nasze rozmowy o książkach.
pamiętasz? to z tobą zapaliłam pierwszego jointa
jeszcze zanim napchałaś mi waty do stanika i poszłyśmy
do kina na zakazany film a potem na podryw do dyscoteki.
lubiłam twoje oczy pomalowane a la Kleopatra mądre głębokie
i takie skupione gdy ślęczałaś nad rozprawą z ekonomii.
a później coś się stało. coś zmieniło. zaczęłaś wymyślać
scenariusze własnej śmierci w wieku chrystusowym.
mówiłaś że chciałabyś pięknie wyglądać w trumnie.
tej pierwszej jesiennej nocy w ogóle nie spałam.
rozmyślałam o tym że jedyny raz w życiu pocałowałyśmy się
na pożegnanie. odpędzałam najgorsze myśli broniłam
przed własną chorą intuicją. runęłaś w zimne objęcia Persefony.
twoja załamana matka posadziła maki w miejscu gdzie spadłaś.
podobno rak zanurzony w chemicznej kąpieli czerwienieje ze wstydu.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 21 IX 15 - Julicie (1960 - 1993), po dwudziestu dwóch latach
* obraz nr 1: Frederick Leighton, Zwrócenie Persefony Demeter;
** obraz nr 2: Innes Fripp, Demeter i Persefona

