niedziela, 28 grudnia 2014

W każde święta od lat, myślę jakoś tak...



egzegeza

no to jeszcze tak dla jasności
dla wyłuskania niuansów utopionych
w metaforycznych bajeczkach

narodził się po raz bóg wie który
który raz i który bóg

 nieważne

może się rodzić ile razy chce
jeśli ma tym spowodować
że świat stanie się lepszym
miejscem do świętowania

niechaj uczyni cuda

sprawi że
dziewczynka z zapałkami
przestanie się spalać na mrozie
a Andersen zacznie zabawiać aniołki
weselszymi historyjkami

niech ciało stanie się
wreszcie Człowiekiem
przemówi dobrym słowem

cicha noc święta noc
wesołych świąt

pod prąd


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 28 XII 14

" (...) błagam Boga, tak przez tę sektę znieważonego, aby raczył nas przywrócić do religii naturalnej, której chrystianizm jest otwartym wrogiem, do tej świętej religii, którą Bóg włożył w serca wszystkich ludzi i która uczy, abyśmy nie czynili bliźniemu, co nam nie jest miłe. A wtedy świat składać się będzie z dobrych obywateli, ze sprawiedliwych ojców, posłusznych dzieci i czułych przyjaciół. (...) Bezskuteczne byłoby leczenie śmiertelnych z wad, gdyby się nie zaczynało od leczenia ich z przesądów. (...) Zbyt długo wychowawcy ludów kierowali ich wzrok ku niebu: niech go nareszcie sprowadzą na ziemię. (...) Ażeby odkryć prawdziwe zasady moralności, ludzie nie potrzebują ani teologii, ani objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku" - fragment testamentu księdza Mesliera.


*obrazki z internetu

niedziela, 23 listopada 2014

" A może takie okłamywanie się jest również rodzajem prawdy." ***

Baśka i Boguś sto lat później


"Darujcie mi biały strój, tak mało już nocy i dni".

Agnieszka Osiecka

 



ich dom świat ląd gdzieś wyparował
sielskość anielskość wpadła pod kombajn

odczuwam żal niewymowny
 samotność rozwierca małżeństwa

egzaltowanej Barbarze byłoby dobrze w Londynie
mimo że w wodach Tamizy nie kwitną nenufary

Bogumił szukałby żony w tandetnym szoł dla naiwnych
nie musiałby być szlachetny szmalem nadrobiłby braki

samotność wychodzi bokiem płodzi książki i wiersze
a noce i dnie spływają jak woda po głupiej gęsi

zniknęły już białe stroje i łany zboża nie cieszą
kiedy połowa narodu ma uczulenie na gluten

czytam oglądam i czuję dziwne pieczenie w oczach
jak on z nią w powieści i w filmie


tak mocno tkliwie żarliwie
prawdziwie jak dziś mało kto

wkurzona łzawię i nie wiem
po grzyba mi

taka wiocha



JoAnna Idzikowska-Kęsik, 23 XI 14


W kroplach dni powszednich, tak samo jak i w morzu, całe niebo można zobaczyć...

 Maria Dąbrowska


*Zdjęcia z filmu Jerzego Antczaka pt. Noce i dnie - Jadwiga Barańska jako Barbara i Jerzy Bińczycki jako Bogumił Niechcic (powieść Marii Dąbrowskiej ukazywała się w latach 1931-34, w roku 1939 była nominowana do literackiej Nagrody Nobla). Film uważam za jeden z najlepszych w polskim kinie, a rola Jadwigi Barańskiej to majstersztyk.
*** cytat z "Nocy i dni" Marii Dąbrowskiej

czwartek, 20 listopada 2014

20 listopada - Ogólnopolski Dzień Praw Dziecka


Dzisiaj po raz pierwszy obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Praw Dziecka; jest to również 25. rocznica uchwalenia Konwencji o prawach dziecka. Dzień ten ma zwracać uwagę na podmiotowość dzieci i przypominać, że to Polska była inicjatorem uchwalenia konwencji.



Od Pana Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka:
 "Z najlepszymi życzeniami dla wszystkich dzieci życia w poszanowaniu Waszych człowieczych praw!"

Ja przypomnę słowa mojego ukochanego pedagoga, Janusza Korczaka:

"Nie ma dzieci, są ludzie!"


Piosenka na dziś (proszę kliknąć w tytuł i posłuchać): Masz prawo do swoich praw 

 
O prawach dziecka
Niech się wreszcie każdy dowie
I rozpowie w świecie całym,
Że dziecko to także człowiek,
Tyle, że jeszcze mały.
Dlatego ludzie uczeni,
Którym za to należą się brawa,
Chcąc wielu dzieci los odmienić,
Stworzyli dla Was mądre prawa.
Więc je na co dzień i od święta
Spróbujcie dobrze zapamiętać:

Nikt mnie siłą nie ma prawa zmuszać do niczego,
A szczególnie do zrobienia czegoś niedobrego.

Mogę uczyć się wszystkiego, co mnie zaciekawi
I mam prawo sam wybierać, z kim się będę bawić.

Nikt nie może mnie poniżać, krzywdzić, bić, wyzywać,
I każdego mogę zawsze na ratunek wzywać.

Jeśli mama albo tata już nie mieszka z nami,
Nikt nie może mi zabronić spotkać ich czasami.

Nikt nie może moich listów czytać bez pytania,
Mam też prawo do tajemnic i własnego zdania.

Mogę żądać, żeby każdy uznał moje prawa,
A gdy różnię się od innych, to jest moja sprawa.

Tak się tu w wiersze poukładały
Prawa dla dzieci na całym świecie,
Byście w potrzebie z nich korzystały
Najlepiej, jak umiecie.

Marcin Brykczyński 





wtorek, 11 listopada 2014

"W wielkim świecie zagubiona, chudym latom wiecznie wierna..." ***


Z szanowania wzajemnego wypływa 

moc wielka w chwilach trudnych.


 Józef K. Piłsudski


Polska


Nosimy Cię w swych sercach, wyblakli poeci,
głupcy, włóczęgi, błazny, ścierki kawiarniane;
Twój blask oślepiający jako słońce świeci,
w piersiach nam się łopoczesz stłumionym orkanem.

Ale my, głośne pawie, pyszałki odęte,
niecna zgraja aktorów, hałastra wyrodna,
kneblujemy jak łotry Twoje usta święte
i spychamy Cię na dno, bo jesteś... niemodna.

Ale ja wiem, że przyjdziesz, musisz przyjść. Skrzydlata,
piersi nasze rozedrzesz gromowym wołaniem,
serc milionem zatargasz, fasadami świata!...
Poeci, ja zwiastuję Drugie Zmartwychwstanie!

W proch uliczny runiemy, jak bogi gliniane,
Twój piorunowy płomień ślepia nam wypali,
Twoje Imię ognistym będzie huraganem!
ale nie dla nas będzie, bo myśmy za mali.

Konstanty Ildefons Gałczyński


 unisono

-Radkowi


wyprasowałeś flagę i wywiesiłeś za okno

drży na listopadowym wietrze
jak bezrobotny  bezdomny szukający
 schronienia domu ostoi Itaki

płynie w powietrzu unoszona wspomnieniem
istnień wtopionych w karty historii
w wiatry wiejące szalonym rytmem
sztormy co wchłoną najtwardsze łzy

duchowość bieli
energia czerwieni
współistnienie kontrastów

chleb nasz powszedni

JoAnna Idzikowska - Kęsik
B-c, 11 XI 2013


...Dobranoc, dobranoc Ojczyzno, 
już księżyc na czarnej lśni tacy,
dobranoc, i niech Ci się przyśnią 
pogodni, zamożni Polacy, 
że luźnym zdążają tramwajem 
wytworną konfekcją okryci
i darzą uśmiechem się wzajem, 
i wszyscy do czysta wymyci,
i wszyscy uczciwi od rana 
od morza po góry, aż hen.
Dobranoc, Ojczyzno kochana 
już czas na sen...


Jeremi Przybora



Oblicze ojczyzny

Ojczyzna to kraj dzieciństwa
Miejsce urodzenia
To jest ta mała najbliższa
Ojczyzna

Miasto miasteczko wieś
Ulica dom podwórko

Pierwsza miłość
Las na horyzoncie
Groby

W dzieciństwie poznaje się
Kwiaty zioła zboża
Zwierzęta
Pola łąki
Słowa owoce

Ojczyzna się śmieje
Na początku ojczyzna
Jest blisko
Na wyciągnięcie ręki

Dopiero później rośnie
Krwawi
Boli


Tadeusz Różewicz

I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści.

Józef K. Piłsudski




W pojednaniu musi być jeden cel, mianowicie dobro Ojczyzny i poszanowanie godności ludzkiej. Jeżeli wyciągasz rękę do pojednania, nie trzymaj w niej narzędzi do zadawania cierpienia i bólu.

ks. Jerzy Popiełuszko




Wiersz od Krzysztofa C.Buszmana:


I jeszcze tekst piosenki, którą pamiętam z LO, śpiewaliśmy ją w szkolnym chórze. Niestety, nie wiem, kto tak naprawdę jest autorem słów (ponoć Jan Pietrzak), może ktoś z Was wie? Bardzo proszę o pomoc... To jest piosenka, która wciąż we mnie tkwi, często ją sobie nucę (i nie mogę jej nigdzie znaleźć):

 ***
W wielkim świecie zagubiona,
Chudym latom wiecznie wierna,
Z twarzą szarą niespokojną,
Pod sklepami w tłum wciśnięta,
Kołysana pszenicami,
Posiekana wojenkami,
Twoja Polska, nasza święta...

Polsko, Polsko naszych zdarzeń,
Polsko smutków, klęsk, zawiei,
Polsko, Polsko naszych marzeń,
Polsko, Polsko mej nadziei.
Niecierpliwa, gniewna, chmurna,
Wciąż daleka od przystani,
Polsko, biedna, ale dumna,
Polsko, cóżeś ty za pani...?

Z dni sierpniowych podźwignięta,
Z kruchych skorup poskładana,
W prawdzie słów odnaleziona,
Na pożytek przyszłym latom.
Z twego gniewu odrodzona,
By nie spytał syn twój kiedyś:
"A ty gdzieś był wtedy, tato"



 

sobota, 8 listopada 2014

"Halina Poświatowska to jest podobno człowiek" ***



Halina Poświatowska, polska poetka całe życie zmagająca się z wadą serca (1935 - 1967)...


Moja Halina...

 Mój romans z jej poezją, miał kilka odsłon. 

Poznałam jej wiersze, jako bardzo młoda dziewczyna i bardzo się tą poezją zachłysnęłam, znałam na pamięć wiele wierszy, pisałam swoje wierszyczki "pod Poświatowską", byłam zafascynowana urodą poetki, która przypominała nierealne gwiazdy szwedzkiego kina (tak, szwedzkiego, uwielbiałam wtedy Bibi Anderson i fascynowały mnie oglądane potajemnie filmy Bergmana, a Halina wydawała mi się do Bibi bardzo podobna, teraz już się nie wydaje). 


Jako nastolatka obejrzałam film o niej (Tętno, 1985), film pełen jej poezji, skupiający się głównie na znajomości z Adolfem Poświatowskim (w tej roli wystąpił młody i bardzo szczupły Krzysztof Globisz) i chorobie poetki. Wtopiłam,zakochałam się bez reszty, większość konkursów recytatorskich zaliczyłam z wierszem jej autorstwa***.


 Byłam na jej (a raczej ich) grobie w Częstochowie, przepisałam mnóstwo jej wierszy (miałam taki nawyk kiedyś, nawyk przestawionego mańkuta, że przepisywałam wiersze, które bardzo mi się podobały do swoich pisanych namiętnie kajecików-powierników tudzież pamiętników, mimo posiadania tomików).


Potem, na studiach, wrócił Różewicz (którego kocham od dziecka), Miłosz, Gałczyński (i jego doskonała "Inge Bartsch") oraz inni wielcy poeci, doszła, po lekturze "Szklanego klosza" (1986 ?), fascynacja poetkami wyklętymi: Sylvią Plath i jej przyjaciółką Anne Sexton. Oczywiście nie były to jedyne poetki, które lubiłam i ceniłam, dorwałam na przykład bilingwalny tom poezji Szymborskiej i znałam jej wiersze na pamięć po polsku i angielsku... Halina odeszła na dalszy plan...


W 1998 roku obejrzałam luźno oparty na biografii Haliny film Barbary Sass pt. Jak narkotyk (z Magdą Cielecką w roli głównej), ale wówczas nie zrobił na mnie wrażenia. Byłam daleko. Fascynowali mnie Bukowski, Bursa, Wojaczek, Ratoń i inni "poważni" poeci, Halina wydawała mi się ikoną egzaltowanych nastolatek.


Wróciła kilka lat temu. Kupiłam mały tomik jej poezji tylko po to... żeby mieć darmową przesyłkę, bo zabrakło paru złotych do zamówienia moich ulubionych książek, a tomik był tani... A jak już kupiłam, to i przeczytałam, odkryłam na nowo... 
Subtelne, pełne ciepła wiersze, przepełnione filozoficzną głębią, naznaczone chorobą poetki... Niezwykle pięknej i mądrej kobiety o smutnych, jasnych oczach...


Czy można pozostać obojętnym na takie wersy:

ptaku mojego serca

ptaku mojego serca
nie smuć się
nakarmię cię ziarnem radości
rozbłyśniesz
ptaku mojego serca
nie płacz
nakarmię cię ziarnem tkliwości
fruniesz
ptaku mojego serca
z opuszczonymi skrzydłami
nie szarp się
nakarmię cię ziarnem śmierci
zaśniesz

Halina Poświatowska


A w tym roku pojawiła się nowa biografia Poświatowskiej. Nie będę zdradzać treści, bo chcę Was zachęcić do jej przeczytania. Powiem tylko, że czyta się ją jednym tchem, że obraz poetki jawi się mnie - dojrzałej już teraz, jak mniemam - kobiecie, bardzo ludzki, bliski, piękny i wcale nie taki śliczny, jakby się mogło wydawać... I to jej uparte serce, kochające, walczące do końca...


Halina Poświatowska to osobliwe zjawisko w poezji polskiej... Poznała się na jej talencie Wisława Szymborska, wspierała ją, zachęcała do pisania.Poznało się wielu wrażliwych czytelników...
Jej wiersze są ze mną, we mnie od bardzo dawna i mam nadzieję, że będą nadal. Uparte serce przestało bić dwa lata przed moim urodzeniem, a ja mam wrażenie, że ciągle bije, że jest i szepcze wierszami, jakby nadal pisało piękne i szczere listy do przyjaciela...



Do miłego, ale się nagadałam, co?

PS
Ja wiem, kochana Poetko, że to - to jest bardzo mało, lecz Twoje uparte wchodzenie tak dużo... tak wiele mi dało!

 ♡

 uparte (w)chodzenie


motto: Joanno - ty mi oświetlasz drogę

 wchodząca po stromych stopniach

Halina Poświatowska





Joanna d'Arc Halino
to relikt odległej przeszłości
zwidy jakieś miewała
 i prostą była dzieweczką
to Ty oświetlasz mi drogę
 i duszy cichą samotność
chociaż bóg bólu dotyka
 w najmniej spodziewanych momentach

szminki nie noszę w kieszeni
 teraz są modne błyszczyki
jednak uwielbiam pieszczotę
 pigmentu w obszarze ust
ptaki o srebrnych głosach
 wciąż dzwonią w tomikach poezji
świat trwa i białe koty
 mijają sennie pod wierzbą

wiosny każdego roku
 zachwycają tak samo
 drzewami które bezmyślnie
dziewictwo oddają wiatrom
życie i śmierć uprawiają
 odwieczną grę w ciuciubabkę
i tylko serca uparte
 piszą żeby zaistnieć
 w niecielesności snów

i jeszcze miłość Halino
 tak o niej można bez przerwy
mówić rozmyślać pisać
 i wgłębiać się w jej przestrzenie
bo ona w tym przemijaniu
 nawet gdy moknie ociepla
 kruchość i smutku ruiny
gdzieś na cmentarzach słów


twój cień był kobietą
 nim zniknął

i nie zostałaś świętą

ptaku mojego serca leć
 i nie wracaj tu znów


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 10 XI 14
Poniżej kilka moich ulubionych wierszy Haliny Poświatowskiej:

***

Halina Poświatowska to jest podobno człowiek
i podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi
Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi
nad własnym umieraniem


ona jeszcze nie wierzy ale już podejrzewa
i kiedy w sen zagłębia lewą rękę to w prawej
zaciska mocno gwiazdę - strzępek żywego nieba
i światłem poprzez ciemność krwawi

 

potem gaśnie za sobą wlokąc warkocz różowy
ciemniejący na wietrze nocy groźnej i chłodnej
Halina Poświatowska - te trochę garderoby
i te ręce - i usta co nie są już głodne


 -Halina Poświatowska-

argument pro

Eliot
uwodzi opisowym pesymizmem
widać to wyraźnie
w antologiach poezji współczesnej
pesymizm rozrasta się bujnie
opanowuje umysły
jak trawa powierzchnię ziemi

o słuszności tego stanowiska
świadczą wszystkie lustra
powierzchnie stojącej wody
odbijające dzianie się pór roku
dynamizm natury
unicestwiającej się pospiesznie

indywiduum
nie znaczy więcej od liścia
kołyszącego się na gałęzi
trudno powiedzieć
czy spełnia jakąkolwiek rolę
przez chwilę istnieje po prostu
czuje
myśli

naprzeciw niezgłębionej wody

widać to wyraźnie
w antologiach poezji współczesnej
a także
w spojrzeniach ludzi
którzy przekroczyli lat trzydzieści

Halina Poświatowska



*** 

Joanno — ty mi oświetlasz drogę
wchodząca po stromych stopniach
prowadzona przez płomień

w spalaniu musi być sens
inaczej
niczym jest rozżarzony popiół


a tak i ciebie i mnie i mojego białego psa
Joanno
czeka świetlista korona

policzą nas w grono świętych
za to uparte wchodzenie

i ciebie i mnie i mojego białego psa

 -Halina Poświatowska-


 * * *

czy świat umrze trochę

kiedy ja umrę


patrzę patrzę

ubrany w lisi kołnierz

idzie świat


nigdy nie myślałam

że jestem włosem w jego futrze


zawsze byłam tu

on - tam


a jednak

miło jest pomyśleć

że świat umrze trochę

kiedy ja umrę

-Halina Poświatowska- 

 * * *


w moim barbarzyńskim języku
kwiaty nazywają się kwiaty
i o powietrzu mówię powietrze
i stąpając po kostkach bruku
obcasami wystukuję
bruk bruk bruk
i mówię kamień tak miękko
jak gdyby kamień był aksamitem
i wtulam twarz w twoją szyję
jak gdyby rosło tam ciepłe futro kota
i kocham
mój barbarzyński język
i mówię: kocham

Halina Poświatowska