chociaż już po żniwach
i maki zamierają
speszone wietrznością
uwielbiam wierzyć w fale
wysłuchiwać szeptów
tajemniczych meduz
w szumie kontemplujących
zbiorowe samobójstwa
pojawiam się w sierpniu
po to by mieć pewność
że każdy listopad
zdmuchnie ze mnie słowa
co zmienią się w wiersze
zamknięte na kłódkę
z gracją ziemskiej panny
kocham igrać z życiem
szarpać tarmosić gałęzie
wyłysiałych drzew
iskrzy we mnie
ten sierpień i hipnotyzuje
złe oczy zimnej zdziry
co sennym listopadem
chłodem i niemocą
*zdjęcia z sierpnia
***cytat w tytule postu, Julian Tuwim




