Matka Joanna od żuli
nie rozumiem dlaczego ciągle o niej myślę
po co wtargnęła w moją zimną przestrzeń
widywałam ją w parku
siedząc na kolanach zbyt pijanych gości
śmiała się i piła bardzo tanie wino
cześć piękna wołała kiedy się starałam
ukryć wzrok speszony jej głośnym istnieniem
szczupła blada brunetka o niebieskich oczach
mogłaby uchodzić za miejscową piękność
gdyby chociaż trochę o siebie zadbała
nie pojmuję czemu pamiętam ten dzień
zimowy szary i krótki jak życie
hej czerwonousta dasz piątkę na piwo
purpurowy nos zamglone podkrążone ale śliczne oczy
wychudzone ręce zbyt cieniutka kurtka
chodź kupię ci obiad
ja z taką lejdi miałabym jeść obiad
nie ta bajka skarbie i już jej nie było
pobiegłam za nią chwyciłam za rękę
banknot znieruchomiał pomiędzy palcami
później ją widziałam jeszcze kilka razy
cześć blondi czy mogę ci pogłaskać pieska
potem była bledsza i jeszcze szczuplejsza
coraz mniej jej było na moich spacerach
raz się odważyłam i spytałam panów
gdzie jest ta brunetka co tu z wami piła
zaciukali Aśkę pani co do tego
spierniczaj damulko
do swojego świata
zaciukali Aśkę to takie banalne
takie nieistotne ot była minęła
cóż mam teraz począć co powiedzieć sercu
chcącemu migotać i tęsknocie która
jeżeli
dobiera
to
nienaturalnie
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 3 VIII 16
*** zasłyszane
*grafika z netu
**sierpniowy wybór wierszy
****piosenka
*** zasłyszane
*grafika z netu
**sierpniowy wybór wierszy
****piosenka


