zapatrzenie
nie patrzyć w słońce,
to odmawiać sobie istoty światła.
barwy pochodzą ze źródła jasności i dobrych czasów,
barwy pochodzą ze źródła jasności i dobrych czasów,
kiedy słońce było
jedynym słusznym i sensownym bogiem.
w blasku wracają myśli
wezbrane czułością, podziwem.
szczerym,
pierwotnym zachwytem nad światem.
życie się zmienia, podąża
za światłem: biegnie ku ciepłu,
jasności i jaskrawości barw. karmi nas dobrem zwyczajnym
jasności i jaskrawości barw. karmi nas dobrem zwyczajnym
i cennym. tak intensywnym,
że nawet tęcza nie jest banalna.
ma swoje miejsce na
ziemi i w niebie. i jeszcze w duszach,
które pragną wzrastać,
uczyć się ciszy, daru współistnienia.
łzy, które płyną, gdy
patrzymy w słońce, są nurtem życia,
strumieniem miłości.
zmianą, istotą najważniejszych uczuć,
przeczuć, że warto, że
trzeba trwać w świetle, po to by przeżyć
najwspanialsze
chwile. żeby odczuwać wielką moc istnienia.
a potem zapaść się
niżej niż nisko, w ziemię, jak w matki
łono najcieplejsze. oddać się słowu i powoli niknąć po to,
łono najcieplejsze. oddać się słowu i powoli niknąć po to,
by gwiazdą okazać się
bliską dla kogoś,
komu za nas serce pęknie.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 3 VI 19

