Dzisiaj zrobiłam sobie dzień lenia, nicnierobienia. Zapomniałam o pracy, chociaż pewnie dostanę po główce za brak sprawozdania z przebiegu stażu (napiszę /?/jutro, nienawidzę pisać sprawozdań, samochwałek i takich tam).
Takie dni totalnego lenistwa są mi potrzebne, dodają sił, energii i, paradoksalnie, chęci do pracy.
Zamieszczam dziś na tym blogu swoje dwa stare wiersze, bo wena znowu poszła się szlajać po manowcach cisz!
❤
nasze spotkania
codziennie uparcie
wymyślam twój delikatny i czuły dotyk
na moim aksamitnym policzku
namiętnie zażarcie
snuję się po marzeniach
o twych zmysłowych pocałunkach
nawilżających moje gładkie ciało
jak powiew porannej chłodnej mgły
naprawdę realnie
angażuję wszystkie zmysły
by ze swej bezbronnej Venus spaść
prosto w objęcia twego walecznego Marsa
by nasze tak odmienne światy
spotykały się zawsze
w najsłodszych ekscytujących okolicznościach
niekiedy
randki
pachną truskawkami
/B-c. 9 V 2011, p.l.r., JoAnna Idzikowska-Kęsik/
❤
Banalny wierszyk z niebanalną interpunkcją!
Milczysz.
A świat mój
krzyczy bez ciebie.
Milczysz,
choć prawie nic
o mnie nie wiesz...
Milczysz!
Milczenie jest ponoć...
złotem
lub srebrem...
Milczysz?
Lecz komu to teraz
potrzebne?!
/Jelenia Góra, 1997r. , p.l.r., JoAnna Idzikowska-Kęsik/
❤
Takie dni, jak dzisiejszy lubię, mimo wrodzonego ADHD!
Obejrzałam sobie trzy filmy - bo, jak już kiedyś pisałam, kocham kino (i dobre, wytrawne wino). W weekendy, gdy nic ciekawego nie grają w kinie, robię sobie maratony filmowe (albo książkowe, w zależności od nastroju). Wypożyczam nowości, albo oglądam stare filmy, które lubię, które są bliskie mojej wrażliwości.
Obejrzałam sobie trzy filmy - bo, jak już kiedyś pisałam, kocham kino (i dobre, wytrawne wino). W weekendy, gdy nic ciekawego nie grają w kinie, robię sobie maratony filmowe (albo książkowe, w zależności od nastroju). Wypożyczam nowości, albo oglądam stare filmy, które lubię, które są bliskie mojej wrażliwości.
Dzisiaj obejrzałam trzy w miarę nowe produkcje:
* Sesje
* Między wierszami
Jeśli chodzi o "Sesje" (ech, dobrze przetłumaczony tytuł, święto lasu!), film bardzo mnie wzruszył i przepisałam wiersz cytowany w tym obrazie, bo wtopił mi się w mózg tak, że znam go już na pamięć:
Bo moje dłonie lekkie i zwinne jak cegły
Nie słuchają moich życzeń i uparcie odmawiają
Wcielania się w czyn moich najcichszych pragnień
Niech moje słowa wkroczą w Twoje myśli zbrojne w pochodnie
Wpuść je bez obaw do swojej jaźni
By mogły Ci nieść delikatną pieszczotę
Ten oparty na faktach film opowiada historię człowieka, który pragnie żyć pełnią życia, mimo tego, iż może poruszać jedynie głową. Nie będę tu spamować i opisywać fabuły, ale łezka poleciała z moich zimnych oczu. Dodatkowym atutem filmu jest fajny, dość sarkastyczny humor i aktorstwo. Gra w tym obrazie jeden z moich ulubionych, mało znanych aktorów drugiego planu, Wiliam H.Macy.
Szczerze polecam. Zwłaszcza tym, którzy mają w sobie małą dozę tolerancji (8/10).
Kiedyś lubiłam polskie filmy, polskich reżyserów. Teraz mogę zliczyć na palcach te, które zrobiły na mnie choćby tylko nikłe wrażenie. Ale "Piąta pora roku", mimo schematycznego scenariusza, broni się, dzięki wspaniałym aktorom i jest mi bliska z jednego powodu: mam błogą nadzieję, że dożyję czasów, gdy mój mąż albo córka będą mogli rozsypać moje proszki w moim ukochanym miejscu na tej planecie (6/10).
"Między wierszami" (tytuł oryginalny "The Words", czyli znów kłania się wątpliwa kreatywność tłumaczy), wypożyczyłam dla pana, którego cenię i kocham za jego aktorstwo bezwarunkowo (już kiedyś pisałam, że jak lubię aktora, jestem w stanie obejrzeć nawet słaby film)! Ten pan to Jeremy Irons, znany i ceniony angielski aktor.
Film jest średni (7/10), ale Jeremy, jak zawsze zagrał bardzo dobrze (ten facecik naprawdę nie ma w swoim dorobku złej roli!). Był autentyczny, prawdziwy... i jeszcze ten jego głos nałogowego palacza! Orgazm! Co ciekawe, Jeremy, którego uwielbiam jako aktora, w ogóle nie jest w moim typie, jako facet, choć cenię fakt, iż jest wciąż szczupły (19 września skończy 65 lat)!
Po takim błogim, filmowym lenistwie, wypada zadbać o ciało, więc zmykam teraz pochodzić po lesie. Sama - bo mimo cech ekstrawertycznych, które pozwalają mi tolerować i kochać ludzi, uwielbiam te cudowne chwile bycia ze sobą i wsłuchiwania się we własną, zagmatwaną duszę...
Jeśli chodzi o "Sesje" (ech, dobrze przetłumaczony tytuł, święto lasu!), film bardzo mnie wzruszył i przepisałam wiersz cytowany w tym obrazie, bo wtopił mi się w mózg tak, że znam go już na pamięć:
❤
Wiersz miłosny dla żadnej konkretnej osoby
Pozwól mi dotykać się słowami
Bo mam dłonie wiotkie jak puste rękawiczki
Niech moje słowa pieszczą Twoje włosy
Przesuwają się po plecach, łaskoczą Cię w brzuszek
Bo mam dłonie wiotkie jak puste rękawiczki
Niech moje słowa pieszczą Twoje włosy
Przesuwają się po plecach, łaskoczą Cię w brzuszek
Bo moje dłonie lekkie i zwinne jak cegły
Nie słuchają moich życzeń i uparcie odmawiają
Wcielania się w czyn moich najcichszych pragnień
Niech moje słowa wkroczą w Twoje myśli zbrojne w pochodnie
Wpuść je bez obaw do swojej jaźni
By mogły Ci nieść delikatną pieszczotę
❤
Ten oparty na faktach film opowiada historię człowieka, który pragnie żyć pełnią życia, mimo tego, iż może poruszać jedynie głową. Nie będę tu spamować i opisywać fabuły, ale łezka poleciała z moich zimnych oczu. Dodatkowym atutem filmu jest fajny, dość sarkastyczny humor i aktorstwo. Gra w tym obrazie jeden z moich ulubionych, mało znanych aktorów drugiego planu, Wiliam H.Macy.
Szczerze polecam. Zwłaszcza tym, którzy mają w sobie małą dozę tolerancji (8/10).
Kiedyś lubiłam polskie filmy, polskich reżyserów. Teraz mogę zliczyć na palcach te, które zrobiły na mnie choćby tylko nikłe wrażenie. Ale "Piąta pora roku", mimo schematycznego scenariusza, broni się, dzięki wspaniałym aktorom i jest mi bliska z jednego powodu: mam błogą nadzieję, że dożyję czasów, gdy mój mąż albo córka będą mogli rozsypać moje proszki w moim ukochanym miejscu na tej planecie (6/10).
Po takim błogim, filmowym lenistwie, wypada zadbać o ciało, więc zmykam teraz pochodzić po lesie. Sama - bo mimo cech ekstrawertycznych, które pozwalają mi tolerować i kochać ludzi, uwielbiam te cudowne chwile bycia ze sobą i wsłuchiwania się we własną, zagmatwaną duszę...






