inna wersja
a gdyby Mały Książę nie spotkał na swej drodze
ogrodu pełnego róż? a jakby w zamian wszedł do gaju
wypełnionego kwitnącymi dzwoneczkami bielutkich
konwalii?
czy wiedziony zapachem upojnym jak muzyka Chopina
zostałby wierny swojej Róży, czy oparłby się pokusie?
wierność nie jest nudna ale bywa przytłaczająca.
czasami nawet frustruje dobija i męczy. nieraz jest
jak kamień u szyi - męcząca, ciężka. bywa też natrętna
jak komar.
jednak kimże jesteśmy bez lojalnych powrotów
o zachodzie słońca do naszych kapryśnych
i denerwujących róż.
konwalie są prześliczne i sezonowe.
a motylki latające od królowej do damy dworu
gubią się w słowach, zeznaniach i wspomnieniach.
w takiej bajce Mały Książę by się nie odnalazł.
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2 V 15
Z utęsknieniem czekam na najnowszą adaptację filmową Małego Księcia, niestety, premiera w Polsce dopiero w sierpniu.
Rzadko się zdarza, żebym nie polecała jakiegoś filmu. Wczoraj coś mnie podkusiło i poszłam sobie na film z panią która jest bardzo ładna li tylko...
Scenariusz tak wyświechtany, tak przewidywalny, banalny...
OK, nie będę bawić się w krytyka, bo nim nie jestem, ale pierwszy raz na tym blogu szczerze NIE POLECAM (koleżance, z którą to oglądałam, też się nie podobało)chyba, że ktoś lubi oglądać kiepsko odegrane, płytkie jak kałuża po kapuśniaczku bzdury. Zamiast kupić na to bilet do kina lepiej dołożyć parę groszy, kupić i poczytać jakąś dobrą książkę.
;-)
Właśnie skończyłam czytać takie cuś (nie przepadam za motywacyjną parapsychologią, ale dostałam, to przeczytałam, prezentów się nie krytykuje):
*** A. de Saint - Exupery, Mały Książę
* obrazki z netu
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2 V 15
Z utęsknieniem czekam na najnowszą adaptację filmową Małego Księcia, niestety, premiera w Polsce dopiero w sierpniu.
Rzadko się zdarza, żebym nie polecała jakiegoś filmu. Wczoraj coś mnie podkusiło i poszłam sobie na film z panią która jest bardzo ładna li tylko...
Scenariusz tak wyświechtany, tak przewidywalny, banalny...
OK, nie będę bawić się w krytyka, bo nim nie jestem, ale pierwszy raz na tym blogu szczerze NIE POLECAM (koleżance, z którą to oglądałam, też się nie podobało)chyba, że ktoś lubi oglądać kiepsko odegrane, płytkie jak kałuża po kapuśniaczku bzdury. Zamiast kupić na to bilet do kina lepiej dołożyć parę groszy, kupić i poczytać jakąś dobrą książkę.
;-)
Właśnie skończyłam czytać takie cuś (nie przepadam za motywacyjną parapsychologią, ale dostałam, to przeczytałam, prezentów się nie krytykuje):
*** A. de Saint - Exupery, Mały Książę
* obrazki z netu












































