Translate

sobota, czerwca 13, 2015

Polskie aktorki, które lubię z wielu irracjonalnych względów




WITAJCIE!
Dzisiejszy post poświęcony jest aktorkom, które lubię i cenię od zawsze i które nigdy nie znikną z mojej listy! Kolejność - oprócz pierwszej Pani na tej liście - absolutnie przypadkowa.
 

JOANNA PACUŁA,ona jedna zawsze i wszędzie pierwsza na mojej długiej liście filmowych zdolnych i pięknych kobiet: za to, że jest jedyna w swoim rodzaju, za różne dziwne, urocze minki, łykanie pigułek i scenę w szpitalu w duecie z Kazimierzem Kaczorem w popularnym serialu; za "Moja mowa będzie krótka..." w innym oraz za "Polish Beauty" na wielu okładkach i rozkładówkach zagranicznych pisemek. Najpiękniejsza aktorka w historii kina i jedna z najpiękniejszych modelek ever.
 
 
DOROTA STALIŃSKA za świetne role w filmach Barbary Sass, za to, że była cudowną Ordonką i etatową twardzielską i za wywiad z Joanną Pacułą. 
 
 

 ANNA DYMNA, za bandaże w "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", cudną nagość w "Dolinie Issy", nauczenie się na pamięć wielu stron słów Tadeusza Różewicza i opiekę nad podopiecznymi Fundacji.


EWA SZYKULSKA, za prześliczną wiolonczelistkę, "Dziewczyny do wzięcia" i "Jasiu, czy ty mnie jeszcze kochasz?" (kto oglądał, ten czai).


DANUTA KOWALSKA, za to, że była śliczna i wiedziała, kiedy odejść.


BARBARA KWIATKOWSKA - LASS, za "Jowitę" i za to, że wszystkie dziewczyny i żony Romana były do niej podobne.


AGATA KULESZA, za to, że potrafi być bardzo brzydka i robi to niezwykle pięknie.


ELŻBIETA BARSZCZEWSKA, za mało przedwojenną, bardzo uniwersalną urodę.


POLA NEGRI, za to, że nawet w gejach wzbudzała ciepłe uczucia.


AGNIESZKA WAGNER, za to, że jest prześliczna.


KALINA JĘDRUSIK, za umiejętność bycia Julią.


MAŁGORZATA BRAUNEK, za okulary w "Polowaniu na muchy", cycki w "Potopie" i za to, że była... BELLA!


HALINA ROWICKA, za "Bajki Pana Perrault" i za to, że nadal jest piękna.
 

MARTA KLUBOWICZ, za piękno, wiersze i Mgiełkę.


GRAŻYNA BARSZCZEWSKA, za to, że przeczytała za mnie "Na fejsie z moim synem".


EWA LEMAŃSKA, za to, że jej uroda zapadła mi w pamięć.


GABRIELA KOWNACKA, za boską rolę w nieboskiej "Trędowatej".


EWA DAŁKOWSKA, za cudny głos, za polonistykę, Olesię w "Nocach o dniach" oraz za zaśpiewanie na PPA we Wrocławiu wiersza F.G. Lorci.


ALEKSANDRA ŚLĄSKA, za "Basta!" w serialu o krótlowej i iskrę w oczach.


MAGDA TERESA WÓJCIK, za to, że stała się bezbłędną matką Królów.


ANNA SENIUK, za wielki talent i równie wielki temperament.



BOŻENA ADAMEK, za świetne odegranie ataku epilepsji ("Królowa Bona"), cudne włosy i niezwykłą delikatność.


DANUTA SZAFLARSKA, za piękno nie tylko duchowe.
 

IRENA KWIATKOWSKA, za to, że była prawdziwą muzą!



JOWITA BUDNIK, za piękne imię i za "Papuszę".


POLA RAKSA za "jej Poli Raksy twarz".


LUCYNA WINNICKA, za mateczkę od aniołów.


ANNA CIEPIELEWSKA, za ciepło...


MARIA PROBOSZ, za "Jestem dziwką, jestem!" w filmie "Alabama" i jedno z najpiękniejszych filmowych  ciał PRL-u.



AGATA BUZEK, za to, że buzuje w niej niemały talent oraz dwie role w spektaklach Teatru TV: "E.E." wg Olgi Tokarczuk i "Moją córeczkę" wg Tadeusza Różewicza.


KATARZYNA FIGURA, za "Kiler, trzysta dolarów, uchujałeś, co ja sobie za to kupię, waciki?!" i jej pociąg do Hollywood.


JADWIGA JANKOWSKA - CIEŚLAK, za podobieństwo do Sissy Spacek i świeże "Inne spojrzenie".


KRYSTYNA JANDA, za urocze "dawanie po dźwiękach" i Antoninę Dziwisz.


MAGDALENA CIELECKA, za to, że ładnie śpiewa i za jedną, odważną scenę w "S@motności w Sieci" oraz za teatralną Dulską.


HELENA NOROWICZ, za to, że po osiemdziesiątce została wziętą modelką.


GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA, za "Cała jestem w maku" (film pt. "Magnat"), "Krótki film o miłości" oraz "Podróżą każda miłość jest" na PPA we Wrocławiu.


JADWIGA SMOSARSKA, za oczy, w których można utonąć.


RYSZARDA HANIN, za to, że była.


STANISŁAWA CELIŃSKA za "Sracz znajdował się dwadzieścia kroków od wyra", "Song sprzątaczki". "Atramentową rumbę", duet z Dyjakiem oraz oswajanie własnych demonów.
 

KRYSTYNA FELDMAN, nie tylko za Nikifora, przede wszystkim za "O, święta męczennico!" w świetnym filmie pt. "Głos z tamtego świata".


JADWIGA BARAŃSKA, za to, że kocham ją bezwarunkowo i za to, że nie umiem sobie wyobrazić innej aktorki w roli Barbary Niechcic.


DANUTA STENKA, za to, że schudła i tego się trzyma.


KINGA PREIS, za piosenkę "Kraków", Aśkę z Arcu i miłosną scenkę w filmie "W ciemności".


TERESA BUDZISZ - KRZYŻANOWSKA za Hamleta.


ANNA POLONY, nie wiem, za co?


EWA BŁASZCZYK, za rolę w serialu "Dom" i w "Nadzorze", świetne interpretacje piosenek Agnieszki Osieckiej i niezwykłą determinację oraz wytrwałość.


MARIA HOMERSKA, za różowe ściany na pająki w "07 zgłoś się" i wszelkiej maści hrabianki.


KRYSTYNA TKACZ, za absolutnie bezbłędny wokal i cudowną interpretację wiersza Rilkego "Samotność jest jak deszcz"!


EWA SKIBIŃSKA, za bezbłędne teatralne trio z Igorem Przegrodzkim i Jerzym Schejbalem w "Garderobianym", rolę w sztuce Różewicza, filmową Olę Watową i urodę.
 
 
ZOFIA CZERWIŃSKA za „Bujaj” w Alternatywy 4 i wszystkie inne wielkie małe role, epizody. 


SYLWIA GŁASZCZYK, za to, że była cudownym aniołem(forever & ever in my heart) i za to, że to właśnie Jej oraz Sylvii Plath moja córka zawdzięcza swoje drugie imię...
*
zjęcia Aktorek z internetu

niedziela, czerwca 07, 2015

"Le coeur a ses raisons que la raison ne connaît point". ***


rytm


czasem zbyt boli to migotanko, serce. nie bądź
okrutne. współpracuj z moimi myślami, z płynami
ustrojowymi. przecież tobie też zależy na ćwiczeniach,
na dobrej kondycji mięśni. jesteś  labilne emocjonalnie;

bezczelnie robisz co chcesz. a ja płaczę, tracę ostrość widzenia,
obiektywność. jednak nie chcę przez ciebie dąsać się i krzyczeć
na życie, boję się z nim zadzierać. zawrzyjmy rozejm, serce:
będę grzeczna, ty zaś naoliwisz przedsionki, tak na wszelki


skurcz.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 7 VI 15


Pozdrawiam Was ciepło, życząc dobrego tygodnia i Wam i sobie, bo jutro wreszcie wracam do pracy. :)
Mam ostatnio fazę na czarno - białe zdjęcia, bo po paru latach odkryłam tę opcję w swoim aparacie (tak, blondynek nie sieją!).
Muszę też, jak widać na załączonym obrazku, używać rekwizytu, którego bardzo nie lubię: okularów. :(
Dobrego wszystkim!
W tytule notki Blaise Pascal: Serce ma swoje racje, których rozum nie pojmuje (nie zna).




Nauczyłem się czytać we własnym sercu i sercach innych ludzi. Stopniowo zacząłem kochać i innych ludzi, i siebie samego, aż krok za krokiem znalazłem własne serce i własną duszę, zniszczone, zepsute i wyjałowione przez okres długiej straszliwej nędzy. Im bardziej powracałem do realnego życia i stykałem się z ludźmi, tym bardziej nowe życie budziło się we mnie, aż wreszcie spotkałem JĄ.


Vincent Van Gogh - "Listy do brata"




*obrazki z netu, ostatni, przecudny obraz: Edward John Poytner, Wild Blossoms, Dzikie kwiaty

środa, czerwca 03, 2015

"Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?" ***


XxX


mam dwie twarze, mówię dwoma językami - ustami o sobie,
ciałem w sobie. bywam dwoista, rozdwojona, ale nie jestem
schizofreniczna, dwubiegunowa. jestem jak noc i dzień

 dla ciebie, dla siebie jak hałas i cisza. a mimo to jestem jedna.
oryginalna, niepowtarzalna. i zbyt zwyczajna dla wielu
innych. to takie proste, łatwe, bo już od dawna wiadomo

w co grają ludzie. bawią się w teatrzyk, udają, stwarzają pozory,
nie odsłaniają prawdy. a dobro i zło czuwają nad nami, czyhają,
nie odstępują na krok, głaszczą, pieszczą od i na zawsze.

 nihil novi sub sole. tylko te twarze - one tak bardzo 
lubią rozkładać cały wachlarz zmian.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 3 VI 15


Człowiek sądzi, że gra rolę w określonej sztuce, a nie przeczuwa, że na scenie niepostrzeżenie wymieniono tymczasem dekoracje i on niczego nie podejrzewając, bierze udział w całkiem innym przedstawieniu.


Milan Kundera,  Śmieszne miłości





Właśnie wróciłam z kina. Córka i mąż wyciągnęli mnie z domu, bo leżeć nie muszę. Wyciągnęli na bajkę dla widzów raczej dorosłych, wiedząc, jak bardzo lubię Harrisona Forda (zakochałam się w nim i jego głosie, oczywiście, jako nastolatka, gdy robił w gwiezdnej sadze za Hana Solo), rówieśnika mojej mamy.
I cóż rzec? Nie lubię z góry wiedzieć, co będzie za chwilę, jak film się skończy, ale nie jestem rozczarowana, bo ten film ma ciekawe przesłanie.
Moja ocena to 6/10, głównie za Forda i Ellen Burstyn, jedną z moich ukochanych aktorek starszego pokolenia.
Nie będę opisywać fabuły. Zapraszam do kin!


*** cytat w tytule notki Emil Cioran
*obrazki z netu

wtorek, czerwca 02, 2015

Obejrzane, przeczytane



Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o filmach, które mnie ostatnio wzruszyły. 
Nie ma ich wiele, bo skupiłam się na czytaniu, jednak chciałabym zarekomendować cztery naprawdę warte uwagi obrazy dostępne na płytach DVD.


Pierwszy to stary kanadyjski film pt. "Pogorzelisko", który przegapiłam, którego nie obejrzałam "na czas", chociaż zaznaczyłam na Filmwebie, że "umrę, jak nie zobaczę" na długo przed polską premierą. Film bez hollywoodzkiej obsady i patosu, co jest jego największym atutem. Przewidywalny, ale wciągający. Szczerze polecam, jeśli ktoś jeszcze nie widział.
Dobry: 8/10.


Drugi, również stary, ale z takich, do których chętnie się wraca.Dużo ciekawej muzyki, trochę śmiechu i wzruszeń. Już kiedyś wspominałam, że bardzo lubię kino i książki rodem ze Skandynawii.
"Nieściszalni" to dobry przykład tego kina, niebanalnego, niekonwencjonalnego, bez znanych, ogranych twarzy.
7/10


Znany i lubiany projektant mody YSL, zaciekawił mnie jako człowiek o odmiennej orientacji i jako artysta (od wielu lat jestem fanką  jego perfum Opium). Film jednak nieco rozczarował, co nie znaczy, że nie warto go obejrzeć. Piękna i zdolna kanadyjska aktorka Charlotte Le Bon w roli modelki, stworzyła ciekawą i wyrazistą kreację. Na tę aktorkę już wcześniej zwróciłam uwagę, gdy grała u boku mojej ulubionej Hellen Mirren w "Podróży na sto stóp". Dobrzy aktorzy drugiego planu, aktor grający tytułowego bohatera, nawet podobny, choć nieco mdły.Jeśli ktoś interesuje się modą, na pewno film spełni jego oczekiwania, ja liczyłam na coś więcej.

5/10


Drugi raz obejrzałam ten film, wcześniej byłam na nim w kinie. Musiałam, bo Stephen Hawking to mój ulubiony, obok Richarda Dawkinsa i Noama Chomsky'ego współczesny naukowiec - ateista (głęboko wierzący ateista). Bardzo też lubię i od dawna śledzę karierę młodego i zdolnego aktora, który wcielił się w postać Hawkinga. I zrobił to rewelacyjnie. Zasłużony Oscar. A film? Wzrusza. Tak po prostu, po ludzku. Bo życie pisze najwspanialsze i zarazem najdziwniejsze scenariusze.
Szczerze polecam.
8 a może nawet 9/10.


Jeśli zaś chodzi o literaturę, to oprócz tej sensu stricte fachowej, którą nie będę Was tu zanudzać, wróciłam sobie do lektur sprzed lat, takich, które lubię.
Zawsze lubiłam góry, gwarę, zaczytywałam się onegdaj w "Na Skalnym Pohalu" Tetmajera, więc z przyjemnością wróciłam do mądrej "Historii filozofii po góralsku" ks. Tischnera. Klasyka. Lektura obowiązkowa. Mój ulubiony cytat:

Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem.



O Jeanette Winterson już parę razy wspominałam. To jedna z moich ulubionych, obok Joyce Carol Oates, współczesnych pisarek. Niezwykle poetycka, ciekawa. Czytam sobie zatem - nie wiem który już raz - moją ulubioną powieść tej autorki "Sztukę i kłamstwa. Utwór na trzy głosy ze sprośnym kontrapunktem". Te trzy głosy to Händel, Picasso i Safona (Winterson jest lesbijką).

Z niebios włócznia światła pionowa w swoim locie. Celnie wymierzone światło i mroczne serce. Światło kładzie się na sercu. Świetlna operacja przypadku zatrzymania serca. Operacja światłem na sercu jest prosta: zastawki tętnicy głównej otwarte jak trąbki, śmiała eufonia wysokiego C tłoczy krew przez tunele, trwa czerwony pęd przyjemności, podniecenia, energii uczuć, które pozwalają siatkówce wyostrzyć obraz, porzucić mglistą iluzję. Oczy nabiegają krwią; rytualna kąpiel, która zmywa mętny osad z zamazanego obrazu apatycznego świata.
Światło. Elektromagnetyczne promieniowanie, które wytwarza doznania wizualne. 
Serce. Organ, który pompuje krew.
Cóż jeszcze można dodać?
Serce ukryte w swoim mrocznym schronie rozpoznaje światło. Rozpoznaje je od nowa i walczy o nie po długiej hibernacji. Hibernujące serce, nie rozbudzone, nie uśpione, ale zawieszone poza zasięgiem światła, stęsknione za nim. Dlaczego bronić się przed tym, czego pragnę? Dlaczego boję się tego, co kocham?


Händel




Mam mnóstwo pytań, choćby takie: COŚCIE ZROBILI Z MOIMI WIERSZAMI? Kiedy przewracam kartki mojego rękopisu, papier rozpada się pod palcami, łamie się, przypalony barwi palce na żółto. Wyglądam jak nałogowa palaczka. Nie mogę już czytać własnych utworów. Nic dziwnego, że tylu z was woli czytać między wierszami, skoro same wiersze są bardziej zmaltretowane niż kurwa w sobotnią noc.

Safona



Chodziła oglądać obrazy. Patrzyła na nie, aż je zobaczyła, zobaczyła ich przedmiot takim, jaki naprawdę był, choć często zabierało jej to całe miesiące. Zakradały się do tego jej własne idee, jej lęki i ograniczenia. Często, kiedy podobał jej się jakiś obraz, odkrywała, że lubi też jakąś część samej siebie, taką, z którą pozostawała w harmonii.

Picasso






No i jeszcze najnowsza biografia jednej z moich ulubionych polskich aktorek, ciekawa, fascynująca, ale i czasem tragiczna. Prawdziwa.

Zabawa lalkami mi nie wychodziła, wolałam ptaszki, kotki, ślimaki i łażenie po płotach i drzewach.

Anna Dymna



A jak komuś potrzeba motywacji do działania (mnie ostatnio potrzeba, bo troszkę się zdołowałam tym swoim serduchem), polecam książkę Andrzeja Bubrowieckiego pt. "Popraw swoje życie" - niby nic nowego, ale dużo ciekawych cytatów i starych prawd, które umykają nam w tej naszej zagonionej codzienności.Kupiłam tę książkę prawie trzy lata temu, a dopiero teraz ją czytam.Czasem tak mam, czasem książki czekają na swoją kolej, na mój nastrój.

Doskonałość nie istnieje - zawsze możesz robić coś lepiej i zawsze możesz się rozwijać.

Les Brown



poniedziałek, czerwca 01, 2015

"Dziewczynka, którą kiedyś byłam, pojawia się czasami w snach..." ***


tamta dziewczynka

z zachwytem patrzyła na świat, z naiwnością w wyrazistych
oczach. pochylała się nad każdym kwiatkiem, trawką, głaskała
bezpańskie koty i psy, zanosiła im pyszne kanapki, które mama
codziennie wkładała jej do tornistra. chłonęła słowa, spijała

wzrokiem ich czar, znajdowała sens w przygodach baśniowych
bohaterów. jednak najciekawsze były jej spotkania z przyjacielem.
on zjawiał się codziennie przed snem. przybierał postać konika
morskiego. wpływał w jej myśli i stawał się realny jak zadrapania

na kolanach, które pojawiały się po desperackich, nieudanych próbach
przeskoczenia przez płot. rozmawiała z nim o wszystkim, opowiadała
o szkole, przeczytanych książkach i młodszym bracie, przez którego
bezpowrotnie straciła miłość najważniejszej w życiu kobiety - swojej

matki. trwało to wiele lat. stało się nawykiem. łączyło ją z bogiem,
podświadomością, wewnętrznym dzieckiem. przyjaciel był wyrozumiały,
empatyczny. nie ganił, nie krzyczał, słuchał, udzielał dobrych rad.
aż pewnego razu poznała anioła o niebieskich oczach i zapomniała

o pławikoniku. starał się jeszcze być, rozmawiać, pocieszać,
szeptać. uciekł donikąd w momencie defloracji.
nie pojawił się nigdy więcej, bo prawdziwa kobieta

sama
potrafi urodzić dziecko.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 1 VI 15


Oczy matki spoczywają na mnie.

Tadeusz Różewicz, Matka odchodzi, 1999


*** cytat w tytule notki: Magda Czapińska, Czas zrobił swoje

**obrazy: na początku postu William Sergeant Kendall, Koniec dnia (The End of the Day),  1900, a wybrałam ten piękny obraz dlatego, że osobiście uwielbiałam takie zakończenie dnia z moimi rodzicami i potem, z moją córką;
na końcu postu obraz z Internetu, nie znam Autora 

* zdjęcia w kolejności: 
- moja mama Erika Irena na mojej ulubionej fotografii
-moja teściowa Alina, którą wbrew stereotypom bardzo lubiłam z wzajemnością
-siedmioletnia ja na zabawie karnawałowej w szkole
-moja pięcioletnia córeczka w moim obiektywie (moje jej ukochane zdjęcie)
-moja córka Jowita Sylwia teraz w swoim własnym obiektywie
-Jowi i ja w tym roku (słitfocia na fejsa) ;)))

piątek, maja 29, 2015

Zbieram siebie...


Zbieram. Staram się złożyć wszystko w jedną, piękną całość. W piękną i logiczną najchętniej.
Tak się jakoś stało, że pierwszy raz w życiu poczułam się naprawdę źle w zeszły weekend, ale pomyślałam sobie, że to tylko zmęczenie, że to stres (ostatnio bardzo się zestresowałam, a to przecież odbija się na zdrowiu, ta moja cholerna wrażliwość). W poniedziałek poszłam do pracy, chociaż nie czułam się najlepiej. No a we wtorek rano zaliczyłam fikołka. Poobijałam się cała (śliczny, fioletowy kolor siniaczków przypomina apetyczne śliwki)i przyprawiłam męża niemal o zawał.



Pan lekarz pomarudził, drugi pan lekarz jeszcze bardziej pomarudził, trzeci pan lekarz starał się mnie troszkę przestraszyć, a ja postanowiłam jedno: mniej netu, więcej czasu na powietrzu, mniej kawy (dużo mniej!), jeszcze więcej świeżych warzyw i owoców,więcej czasu dla rodziny, troszkę mniej zabierania pracy do domu...
Acha i jeszcze a propos świetnej służby zdrowia, to u dwóch lekarzy byłam prywatnie, bo do kardiologa zapisali mnie na grudzień, a do endokrynologa na luty przyszłego roku. :)


XxX

niedobrze, źle. ma pani bliznę na sercu. cóż za metafora,
 doktorze! to poważna sprawa, mogła pani przejść ukryty
 zawał, a tych omdleń też bym nie lekceważył.

więc co, jestem teraz niepełnosprawna z tą rysą
 na pompce, jak po niespełnionej miłości? mam się 
bać, dbać o siebie, pić więcej wody i soczku?

ma pani myśleć pozytywnie i nie pić tak dużo kawy.
przepisuje receptę, której i tak nie zrealizuję.
piguły stają mi w gardle, dławię się nimi, duszę.

owszem duszę muszę podleczyć. bo serce mam uparte
i żadna szrama tego nie zmieni, żadna choroba nie stłamsi.
sercem patrzy się najwyraźniej, a mój lekarz nie ma nic

z Patcha Adamsa. on przepisałby mi uśmiech.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 29 V 15


A dziś miałam "miłą" wymianę zdań z moim wieloletnim, wirtualnym "wielbicielem". ;-)))
Otóż dowiedziałam się, że kochało mnie i czytało mnóstwo ludzi, ale teraz piszę już tylko jakieś wredne teksty. Kiedyś byłam fajniejsza i wszyscy rozumieli, co piszę, teraz zaś nie jestem już miła i subtelna i nie piszę tak pięknie,kobieco, ślicznie, jak drzewiej.
Tak się (nie)dziwnie składa, że  należę do tych osób, które nie lubią stać w miejscu. Nie piszę o aniołach, tęczach i innych tęsknotach, bo po prostu wyczerpałam temat. Nie zależy mi też na poklasku i nie zamierzam pisać "pod publiczkę". Nie żyję z poezji, nie mam presji pisania na zamówienie, więc piszę, co chcę. Niestety, mój rozmówca nie zrozumiał, "co połetka DżoAna ma na myśli" i stwierdził, że go lekceważę (i innych czytelników również). Cóż, jak mawiał Lis, "słowa są źródłem nieporozumień", więc postaram się zapodawać mniej słów, choć zawsze uważałam i będę uważać, że nielojalność w stosunku do siebie samego to największa głupota. Nie mogę zatem zadowalać innych kosztem siebie i własnego moralnego kaca po porodzie wierszykowatego potworka (nie chcę być dumnym, bo lekkomyślnym  rodzicem wierszyka, chcę szukać swojej własnej ścieżki, chcę popełniać błędy i na nich się uczyć, chcę próbować). Chcę pisać o tym, co mnie wzrusza, intryguje, interesuje,irytuje, denerwuje, o tym, co po prostu gdzieś we mnie jest.
Zatem zbieram siebie, zbieram puzzle swojej osobowości i układam swoją historię. Prawdziwą. Czasem kiepską, ale moją. Jestem sobą i nie zamierzam być nikim innym.



Przesyłam Wam moc serdeczności i uśmiechu!
Dużo uśmiechu!
Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy tu zaglądają, j.


❤ 
Obrazki z netu, bonus, moja najukochańsza, najbardziej empatyczna istotka w Kosmosie ze swoją złą i niemiłą paneczką:



poniedziałek, maja 25, 2015

"Dziwny jest ten świat, w którym można mieć tyle seksu, ile się chce, a za to miłość stanowi tabu." ***



XxX


i znowu muszę wspomnieć o miłości. tak ona

jedna warta jest wariacji na swój własny temat.
przyćmiła wszystko, co można było przyćmić. 
nawet moje krytyczne słowa, że niby mam ją gdzieś.

para lesbijek całuje się ukradkiem oglądając ciuszki

w H&M. uśmiecham się i chyba nieco zazdroszczę
entuzjazmu pierwszego zapatrzenia. ja, żona i matka. 
taka akuratna, poukładana, przewidywalna. nudna.

patrzę na nie. zastanawiam się, która jest facetem

w tym związku. a może to mit. może obie są tylko
słabymi, kochającymi się małymi kobietkami
pragnącymi uczuć tak samo jak dziecko bezpieczeństwa.

chyba wstydzę się dreszczy, niemałej fascynacji,

 gdy jedna z nich puszcza do mnie oczko. dotyk kobiety, 
choćby tylko wzrokiem, pocałunek? nie, to nie dla mnie.
 charta non erubescit a drżące policzki płoną. speszona myślę,

że namiętna miłość warta jest grzechu. ona jedna.

 bo tylko ona daje czasowi prztyczka
nierychło w czas.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 25 V 15




* pierwszy obrazek z netu, drugi Elisaveta Jordanova
*** cytat w tytule notki: Jeanette Winterson, Wolność na jedną noc

niedziela, maja 24, 2015

" W momencie śmierci bliskiego uderza człowieka świadomość niczym nie dającej się zapełnić pustki." ***


imieniny


maj pieści zapachem kwitnących rododendronów,
konwalii i dzikich róż. czaruje zielenią szumiącą
urocze nocne wiersze pisane z potrzeby serca.

słońce rozdaje witaminę de a słowiki robią swoje.
lubię myśleć, że jestem jeszcze piękna i całkiem
zgrabna, że młodość nie opuści mnie wraz z inwazyjną

menopauzą. lubię patrzeć jak rozkwita życie i nawet
wampiryczne kleszcze nie są w stanie wyssać
naiwnego zachwytu. tylko ta świadomość. natrętna,

zatruwająca umysł, niezaleczona od wielu już
wiosen. jedynie ona sprawia, że moja własna śmierć
staje się realna. czuję jej głaski na policzkach.

wiesz, moja matka znowu umrze dzień po imieninach
Joanny, w wigilię Dnia Matki, a ja przypomnę sobie
prywatne rigor mortis. telefon z zaświatów uporczywie milczy.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 24 V 15


Cytat na dziś:

Jest we mnie obóz koncentracyjny, z którego wychodzi się tylko wyobraźnią.


Jacek Podsiadło



* pierwszy i trzeci obrazek z netu, drugi obraz pt. Wyspa Umarłych Arnolda Bocklina
*** cytat w tytule notki Józef Tischner

niedziela, maja 17, 2015

Wirusowato. :(


Mam problemy z blogiem.
Wciąż pojawiają mi się jakieś totalnie kretyńskie reklamy, które utrudniają pisanie, odpisywanie, wszystko. :(
Norton nie spełnił swojej powinności, zainstalowany i włączony AdBlock Plus także nie ze wszystkim sobie radzi, reset laptopa też nie pomaga...
Nie mam nerwów zaglądać tu ostatnio z powodu tych chorych reklam.
Idę upiec pizzę i sernik.
Miłej, owocnej niedzieli.
U mnie zimno, ciemno i do... bloga daleko. :p
Na pocieszenie ładne obrazki z netu.
Weny tez nie mam, zmęczenie nie próżnuje.