wtorek, 2 czerwca 2015

Obejrzane, przeczytane



Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o filmach, które mnie ostatnio wzruszyły. 
Nie ma ich wiele, bo skupiłam się na czytaniu, jednak chciałabym zarekomendować cztery naprawdę warte uwagi obrazy dostępne na płytach DVD.


Pierwszy to stary kanadyjski film pt. "Pogorzelisko", który przegapiłam, którego nie obejrzałam "na czas", chociaż zaznaczyłam na Filmwebie, że "umrę, jak nie zobaczę" na długo przed polską premierą. Film bez hollywoodzkiej obsady i patosu, co jest jego największym atutem. Przewidywalny, ale wciągający. Szczerze polecam, jeśli ktoś jeszcze nie widział.
Dobry: 8/10.


Drugi, również stary, ale z takich, do których chętnie się wraca.Dużo ciekawej muzyki, trochę śmiechu i wzruszeń. Już kiedyś wspominałam, że bardzo lubię kino i książki rodem ze Skandynawii.
"Nieściszalni" to dobry przykład tego kina, niebanalnego, niekonwencjonalnego, bez znanych, ogranych twarzy.
7/10


Znany i lubiany projektant mody YSL, zaciekawił mnie jako człowiek o odmiennej orientacji i jako artysta (od wielu lat jestem fanką  jego perfum Opium). Film jednak nieco rozczarował, co nie znaczy, że nie warto go obejrzeć. Piękna i zdolna kanadyjska aktorka Charlotte Le Bon w roli modelki, stworzyła ciekawą i wyrazistą kreację. Na tę aktorkę już wcześniej zwróciłam uwagę, gdy grała u boku mojej ulubionej Hellen Mirren w "Podróży na sto stóp". Dobrzy aktorzy drugiego planu, aktor grający tytułowego bohatera, nawet podobny, choć nieco mdły.Jeśli ktoś interesuje się modą, na pewno film spełni jego oczekiwania, ja liczyłam na coś więcej.

5/10


Drugi raz obejrzałam ten film, wcześniej byłam na nim w kinie. Musiałam, bo Stephen Hawking to mój ulubiony, obok Richarda Dawkinsa i Noama Chomsky'ego współczesny naukowiec - ateista (głęboko wierzący ateista). Bardzo też lubię i od dawna śledzę karierę młodego i zdolnego aktora, który wcielił się w postać Hawkinga. I zrobił to rewelacyjnie. Zasłużony Oscar. A film? Wzrusza. Tak po prostu, po ludzku. Bo życie pisze najwspanialsze i zarazem najdziwniejsze scenariusze.
Szczerze polecam.
8 a może nawet 9/10.


Jeśli zaś chodzi o literaturę, to oprócz tej sensu stricte fachowej, którą nie będę Was tu zanudzać, wróciłam sobie do lektur sprzed lat, takich, które lubię.
Zawsze lubiłam góry, gwarę, zaczytywałam się onegdaj w "Na Skalnym Pohalu" Tetmajera, więc z przyjemnością wróciłam do mądrej "Historii filozofii po góralsku" ks. Tischnera. Klasyka. Lektura obowiązkowa. Mój ulubiony cytat:

Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem.



O Jeanette Winterson już parę razy wspominałam. To jedna z moich ulubionych, obok Joyce Carol Oates, współczesnych pisarek. Niezwykle poetycka, ciekawa. Czytam sobie zatem - nie wiem który już raz - moją ulubioną powieść tej autorki "Sztukę i kłamstwa. Utwór na trzy głosy ze sprośnym kontrapunktem". Te trzy głosy to Händel, Picasso i Safona (Winterson jest lesbijką).

Z niebios włócznia światła pionowa w swoim locie. Celnie wymierzone światło i mroczne serce. Światło kładzie się na sercu. Świetlna operacja przypadku zatrzymania serca. Operacja światłem na sercu jest prosta: zastawki tętnicy głównej otwarte jak trąbki, śmiała eufonia wysokiego C tłoczy krew przez tunele, trwa czerwony pęd przyjemności, podniecenia, energii uczuć, które pozwalają siatkówce wyostrzyć obraz, porzucić mglistą iluzję. Oczy nabiegają krwią; rytualna kąpiel, która zmywa mętny osad z zamazanego obrazu apatycznego świata.
Światło. Elektromagnetyczne promieniowanie, które wytwarza doznania wizualne. 
Serce. Organ, który pompuje krew.
Cóż jeszcze można dodać?
Serce ukryte w swoim mrocznym schronie rozpoznaje światło. Rozpoznaje je od nowa i walczy o nie po długiej hibernacji. Hibernujące serce, nie rozbudzone, nie uśpione, ale zawieszone poza zasięgiem światła, stęsknione za nim. Dlaczego bronić się przed tym, czego pragnę? Dlaczego boję się tego, co kocham?


Händel




Mam mnóstwo pytań, choćby takie: COŚCIE ZROBILI Z MOIMI WIERSZAMI? Kiedy przewracam kartki mojego rękopisu, papier rozpada się pod palcami, łamie się, przypalony barwi palce na żółto. Wyglądam jak nałogowa palaczka. Nie mogę już czytać własnych utworów. Nic dziwnego, że tylu z was woli czytać między wierszami, skoro same wiersze są bardziej zmaltretowane niż kurwa w sobotnią noc.

Safona



Chodziła oglądać obrazy. Patrzyła na nie, aż je zobaczyła, zobaczyła ich przedmiot takim, jaki naprawdę był, choć często zabierało jej to całe miesiące. Zakradały się do tego jej własne idee, jej lęki i ograniczenia. Często, kiedy podobał jej się jakiś obraz, odkrywała, że lubi też jakąś część samej siebie, taką, z którą pozostawała w harmonii.

Picasso






No i jeszcze najnowsza biografia jednej z moich ulubionych polskich aktorek, ciekawa, fascynująca, ale i czasem tragiczna. Prawdziwa.

Zabawa lalkami mi nie wychodziła, wolałam ptaszki, kotki, ślimaki i łażenie po płotach i drzewach.

Anna Dymna



A jak komuś potrzeba motywacji do działania (mnie ostatnio potrzeba, bo troszkę się zdołowałam tym swoim serduchem), polecam książkę Andrzeja Bubrowieckiego pt. "Popraw swoje życie" - niby nic nowego, ale dużo ciekawych cytatów i starych prawd, które umykają nam w tej naszej zagonionej codzienności.Kupiłam tę książkę prawie trzy lata temu, a dopiero teraz ją czytam.Czasem tak mam, czasem książki czekają na swoją kolej, na mój nastrój.

Doskonałość nie istnieje - zawsze możesz robić coś lepiej i zawsze możesz się rozwijać.

Les Brown



14 komentarzy:

  1. Annę Dymną poznałam 32 lata temu w górach- Gorcach. Wzięła mnie za góralkę, ale to nieważne, siedziałam na stoku o coś tam robiłam , przechodziła i powiedziała szczęść Boże. Potem byłyśmy razem na poświęceniu kamienia węgielnego pod kościół w Ochotnicy Górnej. To wspaniała kobieta.Polecasz dobre filmy, warte obejrzenia.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annę Dymną poza teatrem spotkałam kilka razy w moim mieście. W 2000 r., kiedy kręcono zdjęcia do "Wiedźmina". W księgarni rozmawiałyśmy o książkach. Towarzyszyła jej mało znana wówczas Maria Peszek.

      Filmy lubię, zwłaszcza te dobre, jutro idę do kina. :)

      Serdeczności, Alinko!

      Usuń
  2. Skoro polecasz, odmówić nie wypada. Książki znam, ale do filmów chętnie zajrzę. Pozdrawiam miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto obejrzeć te filmy. Każdy film wzbogaca mnie podobnie jak każda książka, płyta, wiersz.

      Pozdrawiam, Zbyszku!

      Usuń
  3. "Teoria wszystkiego" istotnie bardzo wzruszająca - aż nie wiadomo, czy to zasługa filmu, reżysera i aktorów, czy samej historii. ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że jest to zasługa wszystkich i wszystkiego, co złożyło się na ten film, chociaż jestem pod ogromnym wrażeniem gry Eddie'go Redmayne'a.
      Nie znam osobiście osób ze stwardnieniem zanikowym bocznym, ale znam wiele z MPD. Uważam, że zagrał świetnie.

      Pozdrowienia!

      Usuń
    2. Tak, Eddie był świetny. I Hawking też go lubi, czytałam o jego reakcji na tę wygraną ("well done Eddie, I'm very proud of you"). :)

      Usuń
    3. Mnie zaś zasmuciły niedawno rozważania Hawkinga o eutanazji, choć nie wierzę, aby chciał to zrobić.

      Na Edzia zwróciłam uwagę, gdy u bolku Julianne Moore zagrał w "Uwikłanych" (2007). To naprawdę dobry aktor.

      Pozdrawiam najcieplej.

      Usuń
  4. Witaj Joasiu.
    Nie jestem kinomanem, ale nieraz lubię coś fajnego pooglądać.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto, Michał.
      Ja lubię piękne twarze, dobre kino, właśnie wróciłam z kina. :))))

      Moc pozdrowionek!

      Usuń
  5. Cześć :-)

    Filmy które ostatnio zaliczyłem i które wciągnęły mnie to "Uprowadzona" (1-2-3)

    Książki które teraz przerabiam to baśniowa trylogia Tolkiena.

    Kusi mnie potem-Quo Vadis Sienkiewicza i Odyseja Homera.
    Ależ przeskok,ale tak mam.

    Serdecznie pozdrawiam.
    Trzymaj się zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Liama N. :) bardzo podobał mi się w roli demonicznego właściciela zakładu pogrzebowego w filmie pt. "Życie.po.Życiu". :)
      "Uprowadzona" jakoś mnie nie wzruszyła.

      Podobnie jak jedna z nowszych ról Denzela W. w kiepskim filmie pt. "Bez litości". ;-)))

      Tolkiena czytałam w zamierzchłej przeszłości (w LO), teraz już tylko oglądam, ale lubię.

      "Quo Vadis" to moim zdaniem, najlepsza powieść naszego Noblisty. :)

      Też tak mam, czytam pięć, sześć książęk na raz, w tym zawsze jakiś tomik lub antologię poezji.

      Trzymam się i już jest lepiej, choć nogi jeszcze jak z waty, jeśli chodzi o bieganie z psem, ale powoli wracam do siebie.

      pa!

      Usuń
  6. Słyszałam dużo o tym ostatnim filmie i chcę go zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.