Translate

niedziela, stycznia 17, 2016

"Jak wiadomo ciemność szczególnie sprzyja myślom, które same pochodzą z ciemności." ***


Nie uciekam się pod twoją obronę.


Źle się czuję.
Daję sobie przyzwolenie
na biadolenie i narzekanie.
Mam (nie)święte prawo
 płakać.

Myślenie pozytywne
i hollywoodzki,
wymuszony uśmiech
odesłałam na urlop.
Odpoczną i wrócą.

Boli mnie człowiek
we mnie i poza mną.
Drażni nieistniejący bożek
na (od)wiecznych wakacjach.

Doskwiera  pulsujące
cierpienie Matki Ziemi,
z której powstałam 
i do której wrócę.

Earth! Sweet Earth,
odpuść nam nasze winy,

bo my nie potrafimy.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 17 I 16


*** cytat w tytule notki, Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie
*obrazki z netu

piątek, stycznia 15, 2016

"Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki". ***



jej portret


jeszcze na chwilę wejdzie w ten obraz.
wzrokiem pogłaszcze bujne, miękkie włosy.
 wypieści w myślach białą, smukłą szyję
i  z rezygnacją cofnie kroki.

ona niezmiennie będzie tylko sobą.
 młodą dziewczyną w czerwonej sukience,
pragnącą wrażeń nieco zbyt złowieszczych.

zamknięta w ramach, wzbudzi gamę uczuć,
paletę barwnych, jaskrawych domysłów.
czy warto ująć jej portret w cudzysłów?

cudowne płótno i ona przepiękna,

 tak dziwnie bliska choć przecież odległa,
niemal realna, prawie namacalna.
serce w nim śpiewa, dusza się unosi.

nie na nią czeka i dobrze wie o tym.
jednak namiętnie na obraz spogląda,
odkrywa sekret nieobecnych oczu.

" je n'attendais que vous,
 je n'espérais que vous"...

gdy o nim myślę, czuję blask olśnienia:
irracjonalna miłość  nie jest
 marną kopią szczerego wielbienia. 
jest dziełem sztuki wyobrażenia.

zmyślonym cieniem zdjętym
 z realnego cienia.


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 15 I 16


❤ 


Gdyby nie było kiczu, nie byłoby wielkiej sztuki. Gdyby nie było grzechu, nie byłoby i życia.


Antoni Libera, Madame

❤ 


Możesz zakochać się w obrazie, w zdjęciu - ale to tylko nanosekunda mnie... Nie poznasz całokształtu, nie usłyszysz głosu, nie ujrzysz mrugnięcia spod rzęs, nie poczujesz bicia serca, mój oddech nie złączy się z Twoim i nie przeżyjesz ze mną fascynujących orgazmów... intelektualnych.

jik

❤ 

❤ 

– Czy jestem piękny?
– Stworzyłem cię, żeby upiększyć świat.
– Czy jestem piękny?
– Daj spokój tym banałom. Nie chciałem, żebyś był piękny, byłbym cię uprzedził, chciałem żebyś był jedyny, dziwny, niepowtarzalny, całkiem inny! Co za upajający sukces! Gdybyś się zobaczył, mój drogi…
– Proszę dać mi lusterko.
– Jeszcze nie, za wcześnie. Nikomu nie wolno wchodzić do pracowni malarza. Nawet tobie!
– Jak wyglądam, do czego jestem podobny?
– Nie jesteś podobny do niczego znanego, ponieważ sztuka nie jest imitacją. Jesteś moim dziełem. Moją prawdą.

Éric-Emmanuel Schmitt, Kiedy byłem dziełem sztuki (fr. Lorsaque j’étais une œuvre d’art)


❤ 




***cytat w tytule notki, Leonardo da Vinci
* pictures: Lady In Red by Besitos; Lady In Red by Indira Mukherji, from net

sobota, stycznia 09, 2016

Trzy cytaty na dziś z książek, które polecam. :)


Źle się czuję od kilku dni, więc nie mam weny na pisanie czegokolwiek.Nie lubię produkować wierszy, lubię, gdy same ze mnie wychodzą, więc nie poganiam natchnienia...
 Czytam sobie obecnie dwie najnowsze, bardzo ciekawe książki o moim ulubionym Witkacym, ale o nich napiszę później, dziś mam dla Was cytaty z książek, które przeczytałam już jakiś czas temu, a które wydały mi się interesujące.
Pozdrawiam z bólem głowy...


Pewnego dnia zrozumiałem, że ją kocham. Dlaczego? Ciekawe pytanie, bo głupie, na domiar złego nie sposób było uzyskać na nie odpowiedzi. Próbowałem znaleźć odpowiedź na to pytanie. Odpowiadałem tak: kocham tę kobietę inaczej niż pozostałe, inaczej niż wszystkie, jakie były przed nią. Kiedy ją obejmuję, kiedy zamykam ją w ramionach, chciałbym tym gestem ocalić ją przed światem. Nie dla siebie chciałbym ją ocalić: dla niej samej, ewentualnie dla potomności, dla nieśmiertelności. Czułem, że to coś nadzwyczaj drogocennego i wartościowego, co los, w jej osobie, z ufnością mi powierzył. Najchętniej dałbym jej coś, ciepłe ubranie, żeby nie zmarzła, błyszczący klejnot, żeby się ucieszyła, chciałbym wnieść w jej życie coś pięknego, miękkiego i lekkiego, bez szczególnego nacisku, ba, nie licząc na odwzajemnienie się ani na miłosne odsetki. To uczucie jest chore. Prawdopodobnie nie tylko dlatego ją kocham, że jest piękna. Znałem wiele pięknych kobiet, ale nie kochałem żadnej z nich. Jest w niej coś niewypowiedzianie bliskiego. Jakbyśmy już kiedyś żyli ze sobą, pośród węży i Lucyferów, bardzo dawno, w Raju. Może ją kocham wskutek nadczynności gruczołów. A może dlatego, że tak intymny jest dla mnie jej oddech. Albo dlatego, że jej imię brzmi tak znajomo, że konając, także je wymówię, jako jedyne imię na świecie, jako esencję życia. Kochać to tyle, co znać, znać kompletnie. Dlaczego tak prawdziwie nie znałem innych kobiet, dlaczego znam tę właśnie, od pierwszego spojrzenia? Nie wiem.


Sandor Marai, Cztery pory roku, Warszawa 2015, tł. Feliks Netz




Zawsze mnie zdumiewali i dziś mnie dziwią ci ludzie, którzy uważają, że dano im prawo ograniczania wolności innego człowieka. Że to prawo, ten jakiś wydumany przywilej, ten nieludzki mandat dała im opatrzność, historia czy ich własny geniusz. I choć najczęściej giną od gniewu zniewolonych, zaraz znajdą się następcy, co znowu zaczną kuć pracowicie kajdany dla bliźnich. 



Tadeusz Konwicki, Nowy Świat i okolice ( mija już rok od śmierci pisarza)




Wszystko to cytat, obłok ludzkiej mowy,
słowa, co padły i myśli zwietrzałe,
lustrzany obraz nieszczęsnego świata
w lotnych chmurach: wieczna spekulacja

Andrzej Sosnowski, Esej o chmurach, z tomu Życie na Korei w: Pozytywki i marienbadki (1987–2007), Wrocław 2009, Biuro Literackie, s. 26



❤️


niedziela, stycznia 03, 2016

"gdy byłem Małym Księciem / hodowałem kaktusy" ***


ڿڰۣ


XXX


gdy byłam z Małym Księciem
namiętnie podlewałam kaktusy
 które pieczołowicie hodował
żeby wreszcie zgniły

matka radziła odpuść sobie tego fagasa
a ja pyszczyłam fakju stara

później na planecie Pijaka zamieniłam się
w Różę polującą na tygrysy które mi Księciunia
wnosiły na piąte piętro jak przystało
na Bractwo z Meliny Pod Ciemną Latarnią

kolcami sprowadzałam jełopa na ziemię
a jak mnie wkurwił na maxa zmieniałam się w kobrę
która bywa niedobra i wzywa izbę wytrzeźwień

dzieciaki płakały wrzeszczały mamo
 mamusiu nie oddawaj taty
zobaczymy czy umie jarać fajki nosem
albo włożymy mu do buzi kapsle po żywcu
i sprawdzimy czy się udławi

nie uległam gówniarzom byłam twarda
 za to że mnie zdradzał fiutek z bandą 
pospolitych banalnych wulgarnych dzikich róż
w ramach chęci zapomnienia o zobowiązaniach

na asteroidzie Bankiera zdychałam
 z dzieciakami z głodu jak przepieprzył
 całą wypłatę na spirytusowe mózgojeby
a ja musiałam się puszczać 
żeby spłacić jego długi i kredyt

Lis mnie namawiał abym oswoiła frajera
 ale nie miałam już weny na podróże z nim
 po psychiatrach i innych terapeutach
na spotkania AA grupy wsparcia dla rodzin
 zaistniałych w wyniku pijackiego amoku
 i odloty w kosmiczne orgazmy również

z dzieciństwa pozostało mi zamiłowanie do bajek
jednak po imprezce pt. toksyczny konkubinat 
szukam już tylko oazy spokoju na pustyni

gdzie prawdziwe damy noszą kapelusze



JoAnna Idzikowska - Kęsik, 3 I 16, inspired by PM

***Cytat w tytule notki, Piotr Macierzyński, X X X [gdy byłem Małym Księciem]
*Obrazki z netu



Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej.

Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę




ڿڰۣ

Inne moje wpisy o Małym Księciu, znacznie ładniejsze, znajdziecie:

TUTAJ

oraz

TUTAJ

Serdecznie zapraszam!


ڿڰۣ



PS

Ostatnio wstrząsnął mną i potelepał oparty na faktach francuski film pod polskim tytułem "Zabiłam, aby żyć", który szczerze polecam (świetna Odile Vuillemin w roli maltretowanej kobiety):

sobota, stycznia 02, 2016

"Venus ciągle nade mną. Kusząca, łaskawa i wiem, że niebezpieczna." ***



temat zbyt nachalny, ograny, banalny.


no widzisz, ona znowu bezczelnie wbiega w moje wiersze.
nie lubię o niej mówić, bo powiedziano już wszystko.
nie umiem o niej pisać, gdyż wolę być powściągliwa.
a jednak nie sposób się oprzeć tej drastycznej kusicielce.

tyle lat z tobą jestem, że zatraciłam się w przyzwyczajeniu.
stoisz obok -  takie to oczywiste, że nie myślę, co będzie,
gdy mi ciebie zabraknie. umrą erotyki wplątane we współbycie.
smak i zapach poziomek przytłoczy niepamięć. 
czerwone świece zgasną jeszcze przed wieczerzą.

idealne wielbienie jest wtedy, gdy ze mną jesteś przysłoniony ciszą,
 kiedy mną oddychasz, zamknięty w półsłowach, 
które lubią flirtować z Gwiazdozbiorem Panny. 
jesteś przy mnie zwyczajnie, współgrasz z codziennością.

ja zaś ciebie kocham 
mistycznie,  świątecznie,
 nieustannie celebrując tajemnicę
nieodgadnionej litery
 V.



JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2 I 16





*** cytat w tytule notki pochodzi z "Dzienników" Jana Lechonia
* obrazy z deviantART

środa, grudnia 30, 2015

Udomowienie pachnące migdałami...


---❤️---


Tak się udomowiłam ostatnio, bo czasu sporo i okoliczności sprzyjające, że aż sama się sobie dziwię.
Dziecko w dom, Bóg w dom. :)
Udało mi się upolować kilka nowych, unikatowych filiżanek i kubeczków. I przede wszystkim udało mi się upiec ulubiony makowiec. Nie, to nie jest śmieszne, ponieważ od czterech lat jestem na przymusowej bezglutenowej diecie, spowodowanej celiakią i często jem jedynie oczami. Więc w tym roku postanowiłam zaryzykować i upiec makowiec nie tylko dla rodzinki, ale też dla siebie. I udało się! I dzisiaj upiekłam drugi!I przy okazji chlebek bez glutenu, za to z dużą ilością zdrowych ziaren.

Moje makowe ciasteczko być może nie wygląda zbyt estetycznie, ale jest naprawdę przepyszne, pachnące  i długo świeże. W normalnej wersji jest to tzw. makowiec po japońsku, bez mąki, za to z kaszką manną. Ponieważ kaszy manny nie wolno mi jeść, zastąpiłam ją kaszką kukurydzianą, najdrobniej zmieloną, jaką udało mi się znaleźć, wyprodukowaną przez firmę Kupiec.
Oto zatem ode mnie dla Was przepis na bardzo prosty makowiec:

---☀---

Składniki:

0,5 kg maku
10 jajek
1 margaryna, najlepiej Palma
1,5 szklanki brązowego cukru
10 łyżek kaszy manny lub kaszki kukurydzianej
6 dużych, twardych, kwaśnych jabłek (idaredy, szare renety, ligole)
1 olejek migdałowy
1 mały proszek do pieczenia
bakalie wg własnego uznania: migdały, orzeszki laskowe, włoskie, rodzynki

Polewa:

0,5 kostki masła lub margaryny
0,5 szklanki cukru
4 łyżki dobrego kakao
ćwierć szklanki mleka

Posypka:

wiórki kokosowe wg uznania lub migdały w płatkach albo jedno i drugie, wymieszane

Wykonanie:

Mak umyć i ugotować najlepiej na mleku, ostudzić i zemleć (mój mąż mieli raz, w elektrycznej maszynce, ręczną trzeba dwa razy).
Jabłka umyć, obrać i zetrzeć na tarce z dużymi oczkami.
Jajka umyć, rozbić i zmiksować z cukrem, aż zrobi się biała, gęsta masa. Margarynę roztopić i przestudzić. Do ubitych jajek, dodawać stopniowo, na zmianę, łyżkę maku i jabłek (soku z jabłek nie odlewać, dzięki nim ciasto jest mokre i długo świeże), następnie, wciąż ubijając dodać przestudzoną margarynę, kaszkę, proszek do pieczenia i olejek migdałowy. Bakalie wcześniej zalać wrzątkiem, orzechy i migdały obrać ze skórek i pokroić, wsypać do masy i wymieszać ciasto już nie mikserem, tylko łyżką.
Piec ok. godziny w temperaturze 180'C (ja mam piekarnik elektryczny, włączam obie grzałki, jak nic się nie lepi do patyczka, to jest gotowe).
Jak ktoś nie rozdaje ciasta rodzince i nie ma męża łasucha, może zrobić połowę podanej porcji i upiec ciasto w tortownicy. Można też wystudzone ciasto polać czekoladową polewą i posypać wiórkami kokosowymi (chociaż to już będzie kaloryczna przesada!).

Smacznego!

---☀---


Poza tym dorwałam wczoraj biografię Astrid i tak sobie zaczęłam czytać, że już prawie kończę:


A moje nie(poza)ziemskie istotki stale mi towarzyszą,bo nawet dziś wyrka nie zaścieliłam (trochę się kiepsko czuję)... Piesia troszeczkę zarośnięta, ale ja uwielbiam go w tej wersji!



A z filmów mogę Wam polecić dwa (mało ostatnio oglądam, dużo filmów czeka na moje zmiłowanie):


John Malkovich to jeden z moich ulubionych aktorów od zawsze, mam do niego słabość, więc mogę być nieobiektywna, ale film warto zobaczyć, ma przesłanko! 


No i film, na który czekałam, aż ukaże się na DVD, bo jak byłam w sierpniu w kinie, to było mi mało: nowa adaptacja "Małego Księcia" i... nawet polski dubbing jest OK (ukłony dla Pana Włodzimierza Pressa!)!

---☀---


Nie tylko na nowy rok, bo kalendarz to sprawa umowna, ZAWSZE życzę dobrze wszystkim, a tym samym samej sobie!

------

Zacznijmy natychmiast budować nową Polskę i nową cywilizację. Zacznijmy od tego jak patrzymy na siebie. Rozpoznajmy się na chodniku, przejściu dla pieszych, w autobusie czy kolejce przez ten znikomy uśmiech w oczach, jeszcze ukryty, jeszcze nieśmiały ale gotowy, by rozkwitnąć w pełni. Patrzmy na siebie z czułością jakbyśmy byli zwiastunami nowej epoki. Patrzmy z łagodnością w oczach, która jest wyrazem siły płynącej z wiedzy o sobie, poczucia własnej wartości. Patrzę na innych, gdyż znalazłem dla nich czas, ponieważ nie muszę bez przerwy myśleć o sobie. 

Krzysztof Pieczyński



------

I to tyle na dziś, do miłego i sympatycznego! Wasze czupiradło.

---❤️---


wtorek, grudnia 29, 2015

"Chcecie bajki? Oto bajka!" ***

opowiem ci bajkę o kobietach
 które nie lubią siebie
 chcesz

s@motność miewa wiele twarzy gęb i masek 
a jak wiesz z innych bajeczek z tymi twarzami
różnie bywa na wygląd pracuje się całe  życie
 dobrymi myślami intencjami zamienionymi w czyny

 za siecią kabli  za avatarami na różnych portalach
 istnieją sobie bardzo miłe starsze panie
które namiętnie częstują panów cukiereczkami 
słówek słodziutkich jak ssany duży palec
w ramach kamuflażu jadowitej osobowości

są też inne mniej fałszujące wirtualną zabawę
mądre i piękne we własnym mniemaniu
zadbane z włoskami zakręconymi na papilotki
błękitem wokół półprzymkniętych oczu
 brwiami na zdziwko szmineczką różem i zbyt ciemnym 
pudrem na wyszlifowanej kremem czasu buzi

wszystkie nie lubią młodszych od siebie czupiradeł
szukają księcia z bajki na białym koniku choć
i osiołek nie jest zły wirtualna namiastka relacji
mami zapowiedzią ekscytujących przeżyć
(wybrani panowie otrzymują w prezencie fotki
w staniczku lub stroju plażowym w pozie wymownej)

gdybyś tylko wiedziała jak bardzo żal robi się wiedźmom
i brzydkim rozczochranym czarownicom na widok tych pań
jak groteskowe bywają ich komentarzyki zrozumiałabyś

że wchodząc między wrony nie wolno krakać jak one
trzeba ćwierkać we własnym języku
 bo bajkowe czary mają to do siebie
że lubią pryskać w realną piekącą
 nieudawaną alienację

własne życie toczy się gdzie indziej


JoAnna Idzikowska - Kęsik, 28 XII 15



Wirtualna rzeczywistość to taka spauperyzowana metafizyka. Kiedyś człowiek posiadał - wirtualną rzecz jasna - duszę i dbał o jej potrzeby, dostarczając piękna i dobra. Teraz ma awatary i tyle tożsamości i profili, ile sobie winszuje.

Ignacy Karpowicz




xXx

wiekowa dama z małego miasta
 masturbuje samotność niepojętą
pieści nieczule klawiaturę napiętą
i w laptop korzeniami wrasta


 szkoda damo że słowami szastasz

 jik


*** cytat w tytule notki, Jan Brzechwa, Pchła Szachrajka
* obrazki z netu

poniedziałek, grudnia 28, 2015

"Gasną prawa autorskie / do biegnącego czasu" ***


Aldeburgh

Lecimy na lotni:
ja Barbara i Tony
na festiwal poezji
w Aldeburgh.

Dookoła pasie się
angielska wełna.

Morze
między wierszami Europy.
Uderzają o siebie
erotyki fal.

Dumne mewy
recytują miasteczko.

Poezja
medycyna alternatywna
dla tych którzy skarżą się na dotkliwe bóle świata
dla tych którzy skarżą się na dotkliwe bóle ciemności
dla tych których porywa trąba powietrzna tryumfu
i dla wszystkich innych rekonwalescentów.

Tu się je tylko wiersze
rzadziej elegię dorsza.

Ewa Lipska, Ja, s. 45-47, mój wiersz na dziś

*** cytat w tytule notki, Ewa Lipska, A jednak miłość
*obrazki z netu