Translate

niedziela, sierpnia 11, 2024

UWAGA POEZJA, czyli cztery wiersze o Kopciuszku


Witajcie!

        Kopciuszek to znana od odległych wieków historia, mająca swoje wersje w wielu krajach i kulturach, na wszystkich kontynentach, od starożytnego Egiptu, po Chiny i Europę. Najbardziej znane obecnie wersje tej historii, wyszły spod pióra Charlesa Perraulta i Braci - Jacoba i Wilhelma - Grimm (ta Grimmów jest często cenzurowana, ponieważ oryginał jest dość brutalny), jednak nieustannie powstają nowe, nie tylko pisane, również filmowe. Baśń ta ewaluuje zgodnie z czasami, w których się ją przypomina w poezji, prozie czy filmie.

        Przedstawiam Wam dzisiaj cztery wierszowane wersje baśni o Kopciuszku (Cindirella, Aschenputtel, Cendrillon, Золушка, Cenicienta) Czytajcie! Serdecznie zapraszam do lektury wierszy.

Kopciuszek

Gdy Kopciuszek łachmanów rozmarzonym zgrzebłem
W balu niedostępnego wdumał się przepychy,
Wróżka, lecąca jutra niepewnym śródniebiem,
Nagle przed nim stanęła. Był wieczór dość cichy.
 
A ona w cudach pilna i w radości chyża
Utkała z pajęczyny, skradzionej spod płota,
Suknię, co prześwituje do oczu pobliża
Oddalami w szkarłatach zanikłego złota…
 
Szczypta złudy… Źdźbło jawy… Zaufaj, nim zgaśnie!
Wdzięk nicości zdrobniałej… Garść zlękłego głogu…
Już gotów koralowy naszyjnik, co właśnie,
Lśniąc na piersi dziewczęcej, podobał się Bogu. 
 
Bal się zaczął! Czas jechać! Snom wrzaw się zachciewa!
Więc szczura przedzierzgnęła w tęgiego woźnicę,
A myszy — w dwa rumaki, a wiatr — w uździenicę
A szum drzew — w tętent koński! Strwożyły się drzewa!… 
 
Bywały różne czasy i różne bezczasy…
Więc dynię, która soków nabrzmiała swawolą,
Przeobraziła w pudło złocistej kolasy,
Co skrzy się od wieczności, że aż oczy bolą!
 
Bicz zaświstał! Ruszyły rumaki z kopyta!
Złe jary — wyrwy w złudach, zmór pełne kałuże!
Przepaść śni się łbom końskim! Śmierć za koła chwyta!
Baczność, durny woźnico! Oszalały szczurze! 
 
Już zmyliłeś otchłanie!… Brniesz w nicość po grudzie!
Mrok się zaśmiał!… Strach — spojrzeć! Duch blednie człowieczy!
Pędzą konie! O, Boże! Szczęść myszom w ich cudzie!…
Grzmi kolasa! O, Boże! Miej dynię w swej pieczy!…
 *
Bolesław Leśmian, pierwotnie Bolesław Lesman (ur. 22 stycznia 1877 w Warszawie, zm. 5 listopada 1937 tamże) – polski poeta i prozaik żydowskiego pochodzenia, czołowy przedstawiciel literatury dwudziestolecia międzywojennego, krytyk literacki, twórca pięknych, osobliwych słów i wielu neologizmów, z wykształcenia prawnik.

Pantofelki Kopciuszka
 
Jedna siostra Kopciuszka, cała w srebrnej lamie,
Niecierpliwi się we drzwiach, czekając na matkę;
Druga w sukni z atłasu w srebrno - złotą kratkę
Zarzuca szal jedwabny na bielone ramię.
 
Zaś macocha Kopciuszka (a diabła teściowa),
Pasierbicę swą na klucz przezornie zamyka
I głosem niecierpiącym replik, w krótkich słowach
Każe jej ziarnka piasku wybrać z popielnika.
 
Ledwie wyszły, Kopciuszek biegnie do komody,
Gdzie leży złoty migdał, dar najlepszej z wróżek,
(Złożona w nim jest suknia księżycowej mody)
I orzech z pantoflami na najmniejszą z nóżek.
 
Zaczyna od pantofli. Jakiejż dziwnej miary?
Za małe! Ach, brakuje milimetrów paru!
Kopciuszek walczy z nimi, póki zegar stary
Bić nie zacznie dwunastej, końca wszelkich czarów.
 
Przepadł bal twój, Kopciuszku, i suknia balowa!
Rondle szydzą i imbryk złośliwie się świeci...
Ach, po cóż było wszystkim dokoła blagować,
Że numer twych trzewiczków jest dwudziesty trzeci?! 
 
*
Magdalena Anna Samozwaniec, de domo Kossak, primo voto Starzewska, secundo voto Niewidowska (ur. 26 lipca 1894 w Krakowie, zm. 20 października 1972 w Warszawie) – polska pisarka satyryczna. Nazywana „pierwszą damą polskiej satyry”. Siostra poetki Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, o której napisała książki: Maria i Magdalena oraz Zalotnica niebieska.
 
 
Kopciuszek
 
No, Kopciuszku, przebrała cię wróżka,
jedź karetą z orzecha na bal,
tam królewicz w labiryncie sal
musi spotkać tej nocy Kopciuszka.
 
Jeszcze pachną twoje ręce pomyjami,
w rękawiczkach szorstkie palce, pełne drzazg;
to nie szmaty zgrzebne — to aksamit,
nie bój się, odważnie wejdź w największy blask.
 
Iść niesporo, posadzka śliska,
tyle patrzy jedwabnych dam,
tylu panów, jak czarne ptaszyska —
to i on, i on pewnie jest tam!
 
Szukaj, szukaj w tysiącach luster,
przecież musi przyjść nim świt nastanie.
Zerkasz w tafle kryształowe: puste… puste…
Dzwoni w szkło twoje nieme pytanie.
 
Nie pojawia się, nie widać go znikąd,
a tu cieknie w klepsydrze piach,
gasną świece, blednie tłum, nadzieja znika,
dobre wróżki toną we łzach.
 
Z każdą chwilą wolniej skrzypek gra,
z każdą chwilą senniej walc się kołysze,
jeszcze mazur, jeszcze tylko jedno pas,
książę, gdzie ty, książę, czemuś nie przyszedł!
 
Nie, Kopciuszku, nie czekaj nikogo,
rośnie szpaler zimnych, obcych twarzy,
Słuchaj! Słyszysz? Pierwszy kogut… drugi kogut…
Już i trzeci piał. Już nic się nie zdarzy.
 
 *
Joanna Kulmowa, właśc. Joanna Maria Kulma z domu Cichocka (ur. 25 marca 1928 w Łodzi, zm. 17 czerwca 2018 w Warszawie) – polska poetka i prozaiczka znana przede wszystkim z twórczości kierowanej do dzieci, aktorka i reżyserka. 
 

Antybajka
 
Kopciuszek nie był dobrą, smutną, poniżaną dziewczynką
ani nawet Pretty Woman. Był niskim, zahukanym chłopcem
z zespołem FAS*, codziennie walczącym o uwagę otoczenia,
który wyrósł na narcystycznego dorosłego po przejściach.
 
Wiele kobiet zapraszał do tańca lecz one uciekały z balu 
przed czasem, nie gubiąc złotych ani szklanych pantofelków.
Nigdy nie nauczył się odróżniać dobra od zła i choć wszystkie
byłe miłości grzebał w popiele, nie przeistoczył się w Feniksa.

Nie płakał, nie żałował, nie rozumiał, że krzywdzi.
Udając spokój i stoicyzm, codziennie od nowa zabijał małego,
nieszczęśliwego chłopca, który w nim krzyczał, błagając o opiekę.
Aż w końcu stał się pozbawioną empatii i wyższych uczuć wydmuszką.
 
Nie lubił i nie rozumiał baśni, archetypów, symboli, metafor.
Nie wierzył w nie, uważał za bzdury. Wykreował cyniczną,
iluzoryczną personę, której nie zdołały uratować żadne dobre
wróżki, żadne matki chrzestne, żadne milutkie, uległe królewny.
 
Kiedy umarł - nikt nie uronił łzy, nikomu nie pękło serce,
nikt nie posadził na jego grobie gałązki leszczyny,
a jego dusza nie zmieniła się w pięknego, białego ptaka.
 
Kopciuszek nie miał duszy ani serca dowodząc,
że można przeżyć życie, będąc jedynie kreacją
w pozbawionym widowni, amatorskim teatrze
jednego aktora.
 
Alkoholowy zespół płodowy (ang. fetal alcohol syndrome, FAS, AZP) – zespół chorobowy, który jest skutkiem działania alkoholu na płód w okresie prenatalnym.
 
11 VIII 24
 
*
JoAnna Idzikowska - Kęsik (ur. 26 sierpnia 1969 w Bolesławcu)  bezpańska poetka, redaktorka Babińca Literackiego, z wykształcenia m.in. animator teatralny, bibliotekoznawca, pedagog, oligofrenopedagog, terapeuta. Chociaż jest feministką, nie lubi feminatywów. Prawdę o sobie pisze, gdy musi wysłać CV, a wiersze tylko wtedy, gdy uznaje, że jest to konieczne. Jej teksty ukazały się m.in. w kilkunastu antologiach poetyckich, Poetach Polskich, Babińcu Literackim, Śląskiej Strefie Gender, Libertasie. Od ponad 12 lat prowadzi blog, na którym publikuje wiersze własne, znanych poetów oraz klasycznych i współczesnych autorów, których ceni. Sporadycznie pisze opowiadania, prozę poetycką i recenzje. Obecnie układa tomik poetycki  - przygotowuje swoje wiersze do druku.


Moi Drodzy, lubicie bajki i baśnie? Ja uwielbiam i nigdy z nich nie wyrosnę. Zmykam dziś wieczorem na kolejną odsłonę moich wakacji, jednak biorę ze sobą laptop i będę zaglądać na ulubione blogi. Życzę Wam udanego, ciepłego i kreatywnego nowego tygodnia. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają. Uściski!
 

Ilustracje z Internetu , ta powyżej Edmunda Dulaca - niestety, nie znam innych Autorów.
 

piątek, sierpnia 09, 2024

Komu w drogę, temu uśmiech i dobre życzenia

*
         Życie każdego z nas to droga, na której spotykamy wielu ludzi i warto ich traktować tak, jak chcielibyśmy być traktowani my. Niestety, nie wszyscy nas traktują dobrze, warto być wówczas na tyle asertywnym, żeby powiedzieć, że sobie tego nie życzymy, a gdy sytuacja się powtarza - trzeba odejść, iść w swoją stronę. Bez żalu i bez oglądania się wstecz.
        Będę też zawsze i wszędzie twierdzić, że jesteśmy energią i to, co dajemy wraca do nas. Czasem prędzej, niekiedy później, ale wraca. Możecie się śmiać i nazywać mnie nawiedzoną, ale naprawdę niejednokrotnie się o tym przekonałam. Dlatego nie warto robić zamachu na samego siebie i komuś życzyć źle, bo te życzenia będą miały wpływ jedynie na nas. Taki paradoks.
        Uważam, że najważniejszym związkiem w naszym życiu jest nasz związek ze sobą i to my sami powinniśmy być swoimi najlepszymi przyjaciółmi, a wówczas inni ludzie też będą nas dobrze traktować. A jeśli nie są dorośli i nie będą kulturalni, to już będzie li tylko ich problem i nic nam do tego. Najwyżej poboli…
        Bądźmy zatem dobrzy: dla siebie, dla ludzi, dla zwierząt, roślin, dla świata. Ale idźmy w swoją stronę, gdy traktują nas źle. Bądźmy dobrzy dla swojego wewnętrznego dziecka, które czasem w nas krzyczy albo nawet płacze. Naprawdę nie warto czynić zła.
            Zawsze mam w głowie słowa starożytnego twórcy Sofoklesa, włożone w usta Antygony: 
 
"Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić".  
 
        Bardzo też lubię cytat z listów do brata Vincenta van Gogha, który co prawda dotyczy związku romantycznego, ale - moim zdaniem - pasuje do każdej relacji, bo przecież z reguły kochamy przyjaciół, rodziców, lubimy znajomych, a lubienie to też jedno z oblicz miłości:
 
 "Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu".
 
        Jednak są takie znajomości, które po prostu trzeba zakończyć dla własnej higieny psychicznej, dla własnego zdrowia, poczucia własnej wartości, ponieważ bezsprzecznie, jak napisała Clarisa Pinkola Estes w kultowej Biegnącej z wilkami, do której nieustannie wracam:
 
"Nie możemy pozwolić by skonfiskowano nam życie".
*

XxX

zasnę z szeroko otwartymi oczami
żeby nie przegapić cudu wschodu słońca

poeci wolą opiewać zachody
Mały Książę kochał na nie patrzeć
apogeum smutku wpatrywanie w barwy
i serce kołysze umbra ukojenia
przyczajona w niebie lub na morskich falach

ja lubię Wenus oglądać poranną
zaślepiona blaskiem kosmicznego czaru

wspominam wtedy piękne niebanalne
nieszablonowe kobiety poetki
i chyba kocham lecz nie tak jak ona

- Safona -

gdyby żyła kilka epok później
weszłaby do grona poetów wyklętych
mogłaby uwielbiać nadwrażliwość Sylvii

stanęłyby razem nad przepaścią smutków
oglądały maki kwitnące pod ziemią
iskrzeniem spojrzenia cięły nieskończoność
spalały emocje jak Lady Lazarus

kobiety
temat który wciąż zniewala

o wschodach
oraz o zachodach słońca
w poezji prozie

na wpół do Edenu

JoAnna Idzikowska-Kęsik, 27 VII 14

*

Fotografie własne, bo kocham morza i oceany i tak sobie myślę, że ludzie są jak przypływy i odpływy oraz - jak mawiał Mały Książę myślami Antoine'a de Saint - Exupery:

"Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca".
 
 *
 
Jednym z kłamstw tego świata jest to, że jeśli będziesz dobry dla ludzi, oni odwdzięczą się tym samym. To bzdura. Są tacy, którzy czerpią przyjemność z rujnowania innych. Jednak niezależnie od tego, jak zgniłe serca spotykasz, warto być miłym nie po to, aby ktoś ci się odwdzięczał, ale po to by pokazać światu, że człowieczeństwo jednak istnieje.
 
                                                                            Anna Dymna

 *
 

wtorek, sierpnia 06, 2024

UWAGA SPOILER, czyli pismo prawdę ci powie

         Witajcie, dawno już nie spoilerowałam, więc serdecznie zapraszam, voilà!

        Dzisiaj chcę napisać kilka słów o filmie, który światową premierę miał prawie rok temu (wrzesień 2023), ale dopiero teraz pojawił się w polskich kinach. Wybrałam się na ten film nic o nim nie wiedząc, oprócz tego, że gra w nim jedna z moich ulubionych brytyjskich aktorek - Olivia Colman.Tak robię, bo chcę oglądać filmy bez opinii krytyków, chcę zawsze wyrobić sobie własne zdanie na temat filmu, bo przecież każdy z nas inaczej odbiera sztukę, inaczej patrzy na świat...

        Olivia Colman to nie jest aktorka - to jest aktorzyca, aktorskie zwierzę, które świetnie odnajduje się w każdej roli. I właściwie dla niej często oglądam filmy, jej nazwisko sprawia, że wiem, iż film jest wart obejrzenia. Ten film ma jeszcze jeden aktorski atut - jest nim Timothy Spall - aktor wybitny, charakterystyczny, znany m.in. z serii o Harrym Potterze, z Zaczarowanej, Kwiatu Pustyni i wielu innych. Teraz aktor jest odmieniony, młodszy o jakieś 40 kilogramów, co tylko dodaje mu uroku, świetny!

        I tak Olivia gra Edith - bogobojną, zgorzkniałą starą pannę, mieszkającą z rodzicami, córkę zastraszonej, poddanej mężowi, bezosobowej matki i despotycznie patriarchalnego ojca, granego przez Timothego... Poznajemy bohaterkę, kiedy dostaje dziwne listy, pełne wulgaryzmów, epitetów, obraźliwe, niekulturalne i straszne. Listy, których autor nie przebiera w słowach.

        Ojciec zgłasza fakt otrzymywanych przez Edith, obraźliwych listów na policję, podejrzewając wyzwoloną, nieco wyemancypowaną sąsiadkę - Irlandkę, wdowę z córką, żyjącą bez ślubu z czarnoskórym mężczyzną (w tej roli również genialna Jessie Buckley). Jednak po zgłoszeniu faktu, okazuje się, że policja jest bardzo opieszała, a obrazoburcze, coraz bardziej zgryźliwe listy, zaczynają trafiać już nie tylko do Edith, ale do praktycznie wszystkich mieszkańców miasteczka.

        Rzecz - oparta na faktach - dzieje się po pierwszej wojnie światowej, w czasach, gdy kobiety zaczynały walczyć o swoje prawa i - mimo świetnych męskich ról i postaci - to kobiety są głównym motorem tego filmu - tej czarnej komedii w dobrym, angielskim stylu. Colman i Buckley kreują bezbłędny, iskrzący aktorski duet, są niesamowite, rewelacyjne w swoich rolach. Najlepsza na drugim planie jest  policjantka grana Anjanę Vasan (taki Doctor Watson w spódnicy). Film jest bardzo kobiecy, ale w przeciwieństwie do wielu oglądanych ostatnio filmów - nie jest manifestem emancypacji kobiet, jest po prostu komedią, w której kobiety wysuwają się na pierwszy plan, w której ich solidarność jest odbierana jako coś normalnego.

        Mogłabym długo pisać o tym dziele, ale chciałabym was zachęcić do pójścia do kina, do obejrzenia tego filmu i do wyciągnięcia własnych wniosków z projekcji. Osobiście lubię filmy ukazujące małe społeczności i ich zwyczaje, wady, przywary z przymrużeniem oka. 

    Obecnie - chociaż nikt już prawie nie pisze listów pismem odręcznym, wyćwiczonym, z piękną a czasem osobliwą kaligrafią - mamy echa takiego postępowania w postaci hejtów w Internecie. Dlatego temat filmu, wbrew pozorom jest wciąż aktualny, a może nawet jeszcze bardziej niż w latach dwudziestych ubiegłego wieku, bo net oferuje niewtajemniczonym pewną bezkarność?

        Wredne liściki (Vicked Little Letters), reżyseria Thea Sharrock, scenariusz Johny Sweet, Francja, Wielka Brytania, USA, 9 września 2023, premiera polska 26 lipca 2024

    Moja ocena filmu: 7/10. Szczerze polecam, bo chociaż praktycznie z góry wszystko wiadomo, wiemy, kto pisze listy i jak skończy się film - jest to kino solidne, świetnie zagrane, z bezbłędną scenografią, świetnymi kostiumami, dobrą muzyką. Owszem, jest też poprawne politycznie (to znak naszych czasów), ale naprawdę bawi, spełnia swoją rolę jako gatunku już nieco zapomnianego, przygasłego, a przecież ciekawego i godnego uwagi. A gra aktorska, nawet w epizodach jest z górnej półki!

niedziela, sierpnia 04, 2024

UWAGA POEZJA, czyli Poeta oczami Poetki i nie tylko...


! 🌺 Witajcie 🌺

    Dzisiaj post, który po prostu musi być na moim blogu, ponieważ uwielbiam poezję, a ten blog założyłam w dzień urodzin osobliwego, osobnego, wspaniałego polskiego poety - Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

    Przedstawiam Wam w tym poście dwa wiersze: mój ukochany i mało znany wiersz Baczyńskiego (chociaż de facto wszystkie jego wiersze uwielbiam) oraz wiersz jednej z moich ulubionych poetek i aktorek, Marty Klubowicz,  dedykowany poecie: wiersz niesamowicie piękny, empatyczny; wiersz, który wywołał moje szczere łzy wzruszenia i ukazał, jak pięknie Pani Marta zna twórczość Baczyńskiego, jak doskonale ją rozumie. Przedstawiam te wersy z nadzieją, że zatrzymacie się na chwilę, że przeczytacie piękne słowa, że znajdziecie czas na chwilę refleksji, zadumy. Dodam też w tym miejscu, że Baczyński był inspiracją dla wielu innych poetów, piosenkarzy, filmowców, artystów i innych twórców, co wcale mnie nie dziwi, gdyż poetą był świetnym i poruszał w swoich tekstach wiele interesujących, uniwersalnych, ludzkich tematów.

        Życzę ciekawej lektury, ponieważ poezja to naprawdę chleb dla duszy! A w bonusie trzy wiersze Baczyńskiego wspaniale zaśpiewane przez piękne, wrażliwe wokalistki: Sanah, Anię Dąbrowską i niezapomnianą Ewę Demarczyk, oraz dwa wiersze poety zinterpretowane przez wokalistów: Grzegorza Turnaua i Grzegorza Wilka.🌹❤️💕

Krzysztof Kamil Baczyński

 * * *

Tych miłości, które z nami
Na strumieniach białych płyną,
Co jak chmury nad głowami
Czasem każą zapominać,
Tych miłości jak zwierzęta,
Co wracają w las od ludzi,
Węsząc z twarzą wyciągniętą,
Zanim śmierć ich nie ostudzi,
Tych miłości, które niosą
Sok z korzeni w słońce liściem,
Co jak puch dziewczęcych włosów
Lekko rosną ku niebiosom,
Nie wydepczą nienawiści.

Tych miłości, o, za wiele,
Chociaż ziemia jeszcze twarda,
Nad nią zawsze śpiewu szelest,
Bo cóż ziemskość? – śmiech, pogarda,
Bo cóż zbrodnia? – Tylko mocniej
Za bijące morze sumień
Kochać każe, za ślad głupi
Jak ten olbrzym, co się upił,
Co gdy wstanie, to zrozumie.
W nas, co jak pomników głazy,
Tych miłości mocno rośnie
Przez te czasy, nad te czasy,
Ponad nami – czas miłości.

*

  Krzysztof Kamil Baczyński urodził się 22 stycznia 1921 roku w Warszawie i tam zginął w czwartym dniu Powstania Warszawskiego - 4 sierpnia 1944 roku w wieku zaledwie 23 lat. Jego ponad pótora roku młodsza, ciężarna żona Basia Drapczyńska - Baczyńska, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia, została trafiona w głowę odłamkiem szkła 24 sierpnia i w wyniku tych obrażeń umarła 1 września 1944, dwa i pół miesiąca przed swoimi 22 urodzinami, nie mając pojęcia o śmierci męża, którego szukała wiele dni, aby mu powiedzieć, że zostaną rodzicami… 😪

  Dzisiaj mija zatem osiemdziesiąt lat od śmierci Baczyńskiego, jednego z najwybitniejszych poetów pokolenia Kolumbów i jednego z najciekawszych poetów polskich. Wiersze Krzysztofa cechuje ogromna, jak na wiek poety, dojrzałość, wyczucie słowa, metafor i jakaś nieuchwytna nostalgia. Wojenne wiersze poety są po prostu wstrząsające, bo czy można pozostać obojętnym na takie wersy: "Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością"? 😪

💔

Oto fragment poematu K.K.B. z filmu pt. Baczyński, w którym w postać poety wcielił się Mateusz Kościukiewicz; śpiewają Mela Koteluk i Czesław Mozil.


 Oto fragmencik wspaniałego paradokumentalnego filmu pt. Dzień czwarty z 1984, w którym w postać poety wspaniale wcielił się wybitny aktor Krzysztof Pieczyński. Cały film dostępny jest na YT.

💔


Marta Klubowicz
 
Baczyński
 
Polskiej poezji ty chłopczyku
Ty koronkowy księciu słów
Metafor wojny niemy krzyku
Młodości hojnej krótki dniu
 
O niedościgły w locie ptaku
O skrzydłochmury biały cieniu
W słowie zastygły płatku maku
W piasku ostygły na dnie ziemi
 
Mazowszem i dymami pachniesz
Sosnowym lasem w skwarny dzień
A w szubienicach wiatru pacierz
Kołysze twoim sarnim snem
 
A w złote niebo coś otworzył
Twojej Basieńce świtem ptasim
Poległy właśnie władną zorzą
Żołnierz czerwone chmury pasie
 
A ty go tam nie czekasz wcale
Czuwasz wysoko już spokojny
A za nim suną tłumy całe
Poetów co nie chcieli wojny
 
Tu w zakrwawionych ich mundurach
Notesy pozostały cienkie
Płyną ze wschodu strofy w chmurach
W masowych grobach wiersze miękkie
 
(Wiersz napisany 1 sierpnia 2024 roku)
 
*
Marta Klubowicz - aktorka, poetka, tłumaczka. Absolwentka Liceum Ogólnokształcącego „Carolinum” w Nysie oraz PWST we Wrocławiu /1985/. Debiutowała w Teatrze Polskim we Wrocławiu, po ukończeniu studiów była aktorką Teatru Powszechnego w Warszawie za dyrekcji Zygmunta Hübnera. W 1991 roku wyjechała na stypendium artystyczne do Wiednia. Od 1997 grała w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, następnie i w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym. Mieszka w Warszawie oraz w wiejskim domu w Nadziejowie. Współpracuje z wieloma teatrami w Polsce. Znana z wielu teatrów telewizji, filmów i seriali. Największą popularność przyniósł jej serial „W labiryncie”, „Przyłbice i kaptury”. „Tulipan”, „Pogranicze w ogniu”, „Rodzina Kanderów”, „Pierwsza miłość”, „Głęboka woda”, „Tajemnica zawodowa”. Autorka siedmiu tomików wierszy. Obie pasje aktorstwo i poezję - łączy w autorskich spektaklach poetyckich za co została uhonorowana Nagrodą im. Witolda Hulewicza. Tłumaczy poezje Josepha von Eichendorffa („Memento”, Oficyna Wydawnicza ATUT 2012), jest również tłumaczką wszystkich sztuk Freda Apke na język polski.
Jest Honorową Obywatelką Miasta Nysa. W 2011 przyznano jej odznaczenie „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. W 2022 w wydawnictwie AUSTERIA ukazała się poetycka książka „Jestem i patrzę”, w 2023 najnowszy tomik „Na niebie niespokojnie”.

💔💔💔💔
 


 

Czytajcie i słuchajcie poezję - to nas wzbogaca i uwrażliwia na piękno. 🌸🌻🌺