Translate

niedziela, lutego 14, 2021

"Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego. Nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe".***

  

WIERSZ:

czy wiesz

że istnieją godziny
znaczące więcej niż życie
takie o których ludzie
mówią po prostu
szczęście

chwile przemykające
drastycznie jak okamgnienie
te co zostają w sercu
na teraz i na potem

czy wiesz że są pocałunki
zostawiające ślady
jak zanurzone w tuszu
trudnym do usunięcia
pieczątki na pamięci

wiesz że istnieje miłość
niespodziewana szczera
taka która na zawsze
odwraca bieg wydarzeń

nie wiem czy wiesz
jak boli tęsknota
za zapachem

ulotność dotykalna
i żal niewysłowiony
że to co nas spotyka

przypadkiem ukradnie
czas


JoAnna Idzikowska - Kęsik, Gdańsk, 19 II 17

*

TRZY ULUBIONE PIOSENKI (kliknij w piosenkę):

SANAH - WILCZA ZAMIEĆ 

*

JAREK WASIK - NASTROJE 

*

SARSA - MOTYLE I ĆMY

*

KILKA SŁÓW...

 

 A że kicz, a że rzyg, a że komercja, a że nie nasza tradycja, a że serduszka wszędzie, a że bez sensu... A tak naprawdę, to co jest złego w okazywaniu uczuć, sympatii, przyjaźni, obdarowywaniu kwiatami, czekoladkami, biżuterią, kartkami, dobrym słowem, SMS-ami wyrażającymi radość ze znajomości, telefonami? Chyba lepsze to, niż wszechobecne, okropne słowo: masakra, nadużywane częściej, niż wulgaryzmy i na pewno lepsze niż hejt albo agresja. 

Dla mnie jest to ważny dzień w lutowej szarości lub bieli, zależy od roku, okraszony cudownym symbolem tego, czego jako ludzie potrzebujemy najbardziej! Lubię go. Pierwszą walentynkę dostałam w liceum od bardzo fajnego chłopaka, którego lubię do dziś. Wtedy jeszcze nie było to u nas popularne święto zakochanych, raczej wtajemniczonych: jak ktoś miał rodzinę na Zachodzie, wiedział o co kaman. No i Piotr wysłał mi napisany po angielsku liścik na świętego Walentego z własnoręcznie naszkicowaną różą. Było to bardzo miłe zaskoczenie. Miałam szesnaście lat i takie gesty bardzo mnie wtedy cieszyły. I cieszą do dziś. Bo są ważne, dobre, istotne. Często wzruszają i na długo zostają w naszej pamięci.

Jako dziecko przeczytałam bajkę, z której dowiedziałam się, że SERCE to najważniejsze słowo na świecie. I coś w tym jest.

Miłości w sercach, bo dzięki niej otwieramy serca i po prostu stajemy się lepsi. Kochajcie się! Cudownych, ciepłych, pełnych gorących uczuć Walentynek życzę Wam nie tylko w Walentynki, na co dzień również. Lepiej jest kochać, lubić, szanować.

TRZY WYBRANE CYTATY:
 
Łączymy ze sobą dwoje ludzi, którzy nigdy dotąd nie byli połączeni. Czasem przypomina to tę pierwszą próbę sprzężenia balonu na wodór z balonem na ogrzane powietrze: lepsza katastrofa i pożoga czy pożoga i katastrofa? Ale czasem to się sprawdza i powstaje coś nowego, i świat ulega zmianie. Potem, w którymś momencie, wcześniej lub później, z tego, czy innego powodu, jedno zostaje drugiemu odjęte. A to, co zostało odjęte, ma wyższą wartość niż suma tego, co było wcześniej. To może nie być możliwe w matematyce; ale jest możliwe w uczuciach.
 
Julian Barnes, Wymiary życia
 
*

A wie pan co jest najlepszego w złamanym sercu? Tak naprawdę można je złamać tylko raz. Reszta to ledwie zadrapania.

Carlos Ruiz Zafón, Gra anioła 
 
*
 
Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość.
Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu?
Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia?
Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam.
Miłość po prostu jest, albo jej nie ma.

Stephenie Meyer, Intruz


***cytat w tytule postu, Nicolas Sparks 

**obrazy z internetu, nie znam Autorów

niedziela, lutego 07, 2021

UWAGA POEZJA czyli trzy wiersze i obrazy Małgorzaty Bobak - Końcowej

Kolejną żyjącą, tworzącą tu i teraz poetką, którą bardzo lubię i cenię i którą chciałabym zaprezentować i przybliżyć Czytelnikom mojego bloga, jest Małgorzata Anna Bobak Końcowa.

Wiersze Małgosi znam i czytam od dawna, są bardzo kobiece i bardzo mi bliskie, są po prostu dobre, bo poetka nie przesadza z metaforami i udziwnieniami, zawsze pisze o czymś. Jej utwory to krótkie historie zamknięte w interesujące, niebanalne wersy.

Jest również utalentowana plastycznie, muzycznie i aktorsko: wspaniale maluje (uwielbiam jej mandale!), pięknie śpiewa, doskonale recytuje poezję. 

Czy jest na świecie coś wspanialszego niż piękna, zdolna kobieta - poetka?

Małgorzata Anna Bobak Końcowa

poetka, malarka, animatorka kultury,ilustratorka książek. Członkini i założycielka Polskiego Stowarzyszenia Haiku. Zrzeszona w Opolskim Oddziale Związku Literatów Polskich. Związana z Wolną Inicjatywą Artystyczną – WYTRYCH, Poetami Pszczyńskimi i Poetami po Godzinach. Zadebiutowała w 2017 na łamach 155th WHA Haiga Contest. Autorka tomików: Brzydka (2012), Żywot Pliszki (2012), Medalik bez łańcuszka (2015), Juzine (2016, MINIATURA, Kraków), Co pachnie ciszej(2018, Wrocław) i Papierowe serwetki (2019, ANAGRAM, Warszawa). Jej utwory znalazły się w wielu antologiach, m.in. Contemporary Writers of Poland 2000-2014 wydanej w Stanach Zjednoczonych, Pszczyńskiej Grupy Poetyckiej Wczoraj, dziś, jutro, w Antologii Poezji Kobiecej Czas Kobiety, Antologii Międzynarodowej Grupy Artystycznej „Kwadrat” Metafora współczesności, w Antologii Poetów Polskich 2017, w Almanachu Pokonferencyjnym Kondycja Dzisiejszej Polskiej Poezji, w almanachach Polskiego Stowarzyszenia Haiku Wędrowne Ptaki, Wędrowne Ptaki II i Wędrowne Ptaki III, w Międzynarodowej Antologii Festiwalu Poezji Słowiańskiej 2019 Złączeni Słowem, w Międzynarodowej Antologii Impresje pod redakcją Alicji Kuberskiej, w IV Almanachu Kawiarenki Literackiej Modraczek Chwile uchwycone, pod redakcją Barbary Jędrzejewskiej, w almanachu AKANTU Słońce i księżyc – XIX Agon Poetycki o wieniec Akantu, Wierszem w czas pandemii Wolnej Inicjatywy Artystycznej WYTRYCH. Publikowała na łamach Śląska, w Wytrychu, Papierowym Żurawiu, Akancie, Gazecie Kulturalnej, Zawierszujmy Bielsko, Gazecie Pszczyńskiej, Migotaniach, w japońskim miesięczniku KUZU, w ARTIS - Niezależnej Inicjatywie Poetycko-satyrycznej, w Babińcu Literackim, Mega*Zine Lost & Found, w japońskim miesięczniku „KUZU”, w POST SCRIIPTUM, oraz na portalach PoeciPolscy.pl, pisarze.pl, Kuźnia literacka, Sofijon.pl. Prowadzi Salon Literacki przy Nyskim Domu Kultury.
*
Tyle o poetce, teraz czas na wiersze i piękne prace plastyczne, zapraszam!
LELIJA
 
zapewniam że ta poetka nie jest kłopotliwa
z bryłką odwagi pod językiem
nie ma wielu warstw wystarczy roztrzaskać skorupę
wyjąć nagą pestkę zagrzebać w ziemi by wyrósł las
potem oddychać tysiąc lat
żyje i chce czuć to swoje ratuje każdą podróż i pożar to co w niej się tli daje ciepło dłoniom
meandry dróg pędzą w głąb tkanek
dotleniają pulsujące pod piersią marzenia
dzisiaj na dzień dobry uratował ją koniec świata
pokazał prawdziwą twarz w kałuży
były tam prawdziwe chmury ptaki
z prawdziwymi dziobami dziobały prawdziwe ziarno
siadały na prawdziwych drzewach
zrozumiała że to jej planeta i zmoczyła buty
w kieszeni nosi zapas minut co nie kurczą się
jak drażnione gąsienice
ne spodziewa się że zabłyśnie
raczej roztopi się w deszczu
albo opadnie z resztą płatków
i liści by użyźnić ziemię
wszystkie kwestie miejsca punkty nosi na skórze
linie na czole rozbawiła tym szefa
i pół miasta na fejsie
teraz szuka okularów do czytania
na szybkach osiadł kurz z nieprzeczytanych książek
można wkraść się do niej
zaangażowaną emocjonalnie historią z lamusa
z opisami przyrody
dziwne że most Waterloo wzrusza ją tak bardzo
że gubi rękawiczki i parasolki
przenosi góry od ściany do ściany
gdy chce zmienić świat
 
*
Lucynie Brzozowskiej, Nysa 2020r.
Może tak być 
 
już od pewnego czasu nie interesuje mnie
co w polityce
i tv gdzie mecz jest sprzedany
a benefis przypomina tort
z którego wyskakuje naga hostessa
ze złotą szarfą
obchodzę coraz mniej świąt nieruchomych
a ruchome ustanawiam sama
i piję wytrawne czerwone
zachody słońca
granatowy likier
z łaskoczącymi w podniebienie gwiazdami
czasem z przyjaciółką z Warszawy
pijemy też wino
któregoś dnia opowiedziała historię o Różewiczu
był jak skowronek
jego nuta trafia
do nieprzerobionych na "ciemną masę towarową"
tacy ludzie boją się ściśniętego gardła
a dla Różewicza literatura nie była zabawą
z rzężącym jamnikiem
który chowa się pod szafę
nie zamykał i nie kneblował wierszy
takich historii nie słyszałam wiele
takich nut nie powtórzą ci co myślą
że są poetami
starają się o to usilnie
czasem wydają sobie tomik
z nośnym tytułem i okładką
moja przyjaciółka nie musi się starać
kiedy unosi kieliszek
i smakuje czarowny zachód słońca
w pokoju pachnie Toskanią
i orzeźwiającym wiatrem znad Valle de Maipo
może tak być że wino
nabiera jedwabistej tekstury rzece Maipo
której źródło znajduje się w Andach
na zboczach wulkanu Maipú
może tak być
że gleba pełna mułu i gliny
nadaje mu bardziej owocowy smak
może tak być że moja przyjaciółka
jest zdolna czuć więcej
i mówić co myśli
bo przeszła w życiu niejedną grań
i nie były one z tektury
ale milczenie o tym uznałabym za bardziej wymowne
myślę że Różewicz też by o tym milczał 
 
 *
Marcie Klubowicz, Nysa 2020r. - wiersz zdobył Pierwszą nagrodę w konkursie w Tychach, od Macieja Szczawińskiego,publikowany w Migotaniach.

NIE(WIEDZA)
 
nie obetnę warkoczy
tępymi narzędziami
nikt nie chciał mnie usunąć
nawet w sterylnych warunkach
zamarłam strachem na zaoranym polu
co się dziwisz
mam już jedenaście lat przeciekają mi oczy zamknięte od środka
zawsze właściwa
mam klucz na szyi i białe podkolanówki
śmieję się głośno by zagłuszyć
strach przed dorosłością
nie wiem
czy chciałabym śpiewać w teatrze
malować obrazy po akademii
być praczką poetką operatorem giętarki w fermie przewodów klimatyzacyjnych
nie wiem
ile połknę tabletek zaceruję skarpetek zarobię pieniędzy narobię długów
wezmę rozwodów po kolejnym rozczarowaniu
kto zdejmie ze mnie satynowe koszulki samonośne pończochy
kiedy dorosnę do stania w kolejkach stringów płacenia podatków
wiem
jestem chcianym pisklęciem
nie uciekam przed wyborem
chcę doświadczyć wszystkiego
urodziłam informatyka o dobrych oczach
za chwilę wezmę kolejny oddech
 
Nysa, 24.01.2021r.

Bardzo dziękuję Autorce za zaufanie i możliwość opublikowania wierszy i obrazów na moim blogu, a Wam, drodzy Czytelnicy, życzę udanych wrażeń artystycznych! 

*
*zdjęcia są własnością Autorki, nie wolno ich kopiować

niedziela, stycznia 31, 2021

"Nasze życia rozchodzą się". ***



odchodne

odejdź, nie zatrzymuj na siłę
kobiety, do której nic nie czujesz.
ona doskonale rozumie,
że ten związek jest jak stara
nagrobna fotografia -
wyblakły i popękany,
martwy i nikomu niepotrzebny.

ona nie widzi perspektyw.

jeszcze niedawno była demonem,
femme fatale, obiektem gorących wrażeń.
teraz przypomina durnostojkę,
kurzojada, którego nie chcesz dotknąć,
porcelanową lalkę z rozbitym sercem.
 
kiedyś może byłeś dla niej
przez chwilę dobry,
może lubiłeś i chciałeś więcej.
dzisiaj wydaje ci się obca,
odległa jak matka, która
odchodzi zawsze
w nieodpowiedniej chwili.

zostaw ją. odpuść. przemilcz.
nigdy nie patrzyłeś jej w oczy. 
to zazwyczaj oznacza nieszczerość.
idź. obdaruj kogoś innego
bukietem swoich frustracji,

a jej pozwól przetrwać w świecie,
w którym wszystkie udawane miłości
mają krótkoterminową gwarancję
przydatności do zabawy w dom.
są atrapą wyższych uczuć,
erzatzem bliskości. 

to nie boli.
to tylko wiersz o czymś,
co nie powinno się zdarzyć.
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2017
***cytat w tytule postu, Lew Tołstoj, Anna Karenina
*obrazy z internetu, nie znam Autorów
 

środa, stycznia 27, 2021

"Dobra matka jest więcej warta niż stu nauczycieli" ***

bezpowrotność

jak chciałam wkurwić matkę do czerwoności
żegnałam się lewą ręką
sadystycznie i z premedytacją pokazywałam
mojej pobożnej mamusi
jak bardzo gardzę tymi gusłami

gdy miałam kaprys zepsuć milusią
rodzinną uroczystość jadłam mańkutem
a moja mama mówiła znajomym
że jej córka to niesforny odmieniec
i że zrobi z tym porządek

laurki na dzień matki i jej imieniny
rysowałam i wypisywałam krzywymi bukwami
odgrywałam się za to że mnie przestawiła
że nie chciała mieć dziwoląga

biła mnie po ręce i wrzeszczała
pisz prawą jedz prawą podcieraj się prawą
krój obieraj rysuj maluj sprzątaj prawą
masz być prawa i koniec
p r a - w a
rozumiesz

nienawidziłam jej wtedy
własnej pięknej matki
za to że mnie nie akceptowała
że dysponowała moim ciałem
że usłyszałam jak mówiła do koleżanki
jak bardzo jestem zdolna 
i dlatego zapisze mnie na angielski francuski
na zajęcia plastyczne taneczne
oraz do szkoły muzycznej

dzieciaki biegały po podwórzu
wspinały się na drzewa 
grały w klasy wisiały na trzepaku
ja pilnie uczyłam się słówek
godzinami ćwiczyłam frazy na pianinku
a potem żeby jej dopiec
nauczyłam się grać na gitarze
i celowo fałszowałam pieśni Cohena
czym doprowadzałam ją do łez 

uciekłam na studia niezgodne z jej planem
i wyszłam za mąż o wiele za wcześnie
żeby nie myślała że nikt mnie nie zechce
i żeby się odciąć od przenikliwości
od czytania w myślach wyprzedzania zdarzeń

i tak sobie robiłyśmy drobne przyjemności
póki nie zachorowała stała się dziecinna
zagarnięta przez alzheimera
który uskutecznił resecik jej mózgu
a ze mnie zrobił oddaną opiekunkę
czułą piastunkę bezbronności
lewą ręką rozczesującą matowe włosy
głaszczącą wychudzone policzki 
karmiącą zmiksowanym na papkę obiadem
delikatnie masującą obolałe ciało pełne odleżyn
sprytnie zapinającą pampersy

nie wiem czy teraz siedzi sobie po prawicy
tego swojego boga ojca niebieskiego
ale bezgranicznie za nią tęsknię
i oddałabym bilet na Marsa

za jeden najmniejszy znak z tamtego prawego świata
 
JoAnna Idzikowska - Kęsik, 27 I 21 
***cytat w tytule postu, George Herbert
*obrazy Emile Munier, Stanisław Wyspiański