Translate

04 października 2026

UWAGA SPOILERY, czyli trzy nowe ekranizacje powieści w telegraficznym skrócie

Dwie ekranizacje polskiej, kultowej powieści Lalka, szkolnej lektury autorstwa Bolesława Prusa oraz nowy serial na motywach pięknej powieści Na wschód od Edenu - opus magnum amerykańskiego pisarza Johna Steinbecka.

 Lalka, reżyseria Maciej Kawalski, Polska 2026

Role bez ról wybitnych aktorów: Seweryna, Jandy, Kondrata (wyjątkowo zbyt leciwy Rzecki), Englerta. W moim odczuciu średni Dorociński (nie jest to kreacja na miarę jego talentu), świetna Kulesza, Dębska, Szyc, wspaniała i wzruszająca Pani Maja Komorowska. Generalnie bardzo szkolna, poprawna adaptacja powieści z homeopatyczną dawką reinterpretacji, beznadziejna muzyka. Przepiękne kostiumy, wnętrza, plenery, scenografia. Czuć ducha epoki. Film długi, ale bez nudy.
Kamili Urzędowskiej w roli Izki bronię: enigmatyczna, stonowana, posągowa, nieco sztywna, jak na lalkę przystało i bardzo piękna.

Moja ocena filmu: 6/10

 Lalka, reżyseria Paweł Maślona, serial Netflix, Polska 2026

 Feministka i dorobkiewicz w ferworze końca pewnej epoki. Dwa pierwsze odcinki nieco mnie nudziły, zwłaszcza podobna bardziej do Konopnickiej, nudna, wpięta w opowieść Orzeszkowa, ale potem było znacznie weselej i z pazurem. Smaczne aktorstwo: Drzymalskiej, Cieleckiej, Schuchardta, Braciaka, Adamczyka. Szybkie zwroty akcji. Ciekawe kostiumy, muzyka. Poplątanie z pomieszaniem, ale na plus. Luźna reinterpretacja dzieła epoki pozytywizmu. Lubię takie i śmieszą mnie pełne świętego oburzenia recenzje.

 Moja ocena serialu:7/10

  

 Na wschód od Edenu, reżyseria Zoe Kazan, serial Neflix, USA 2026

Moja słabość do Florence Pugh trwa od lat, bo jest to piękna dziewczyna i jedna z najciekawszych gwiazd współczesnego kina, do tego cholernie zdolna i charyzmatyczna. A słabość do literatury odziedziczyłam w genach. Nie mogłam więc pominąć nowej ekranizacji niesamowitej powieści Johna Steinbecka, mając w pamięci wspaniały serial z początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, z wybitną kreacją Jane Seymour.

I nie zawiodłam się, bardzo psychologiczna i bardziej ludzka niż powieść, piękna, epicka, poruszająca niezwykle ważne tematy ekranizacja, zrobiona przez wnuczkę Eliasa Kazana, człowieka, który pierwszy sfilmował dzieło amerykańskiego Noblisty już w 1955, trzy lata po ukazaniu się powieści. Świetne aktorstwo, cudowne plenery, kostiumy, poruszające dzieło.

Moja ocena serialu: 8/10 

Wszystkie filmy szczerze polecam, warto je obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie. 

Życzę Wam wspaniałego weekendu i ciepłego, udanego października.