Translate

sobota, września 27, 2025

UWAGA POEZJA, czyli trzy wiersze o jesieni


 Kolejna jesień
 
Znów biegnę z głową pochylonąI kiedy tyle barw się mieniGdy brzozy tańczą klony płonąZnowu mnie nie ma w tej jesieni
 
Z walizki wielkiej wyciągnąłemSzaliczek tkany z szarej troskiNie patrząc jak co świt minąłemSejm ptasi w parku Ujazdowskim
 
I ten kretyński lęk co gna mnieMinąć mi kazał żółtą różęKtóra szeptała „stań spójrz na mnieBo jutro już się nie powtórzę"
 
Jutro się zacznie pora mglistaCzas fatalnego kapuśniaczkaLecz dzisiaj Kubuś FatalistaTak mnie poucza znad bukłaczka
 
Odpuść przyhamuj przystań łotrzeNim smutne róże w szronie zginąPopróbuj jabłka gdy najsłodszeSpójrz jak się płoniDzikie wino
 
A ja na drobne rozmieniony
wierszykiem witam dzień w kuchence
i mijam róże brzozy klony
które się nie powtórzą więcej
 
Tak kończy się króciutki wrzesieńSzalony jak spóźniona miłośćI kończy się kolejna jesieńTa w której znowu mnie nie było nie było
 
*
Wojciech Młynarski (1941-2017) – polski poeta, reżyser i wykonawca piosenki autorskiej, satyryk, artysta kabaretowy, autor tekstów piosenek i librett, tłumacz, znany przede wszystkim z autorskich recitali. Jeden z najwybitniejszych polskich poetów piosenki. Piosenka pt. Kolejna jesień TUTAJ.
 
Obraz:  Théodore Rousseau, Pejzaż jesienny, 1850
 
 
Przyszła jesień ojej
 
Jesień przyszła
choć wcale jej nie chciałam
jeszcze nie zapraszałam
z czerwonym winem przyszła
i została
 
Herbacianą
mi przyniosła różę
i granatową burzę
zrobiły się kałuże
duże
 
Ojej
 
Dżdżu szemranie
przyciężkich mgieł pełzanie
światła przegrupowanie
atmosferyczny front
 
Zagubiona się czuję
i znużona
troszeczkę zagrożona
oj, przydałby się Bond
 
Ojej 
 
Lidia Jazgar (1965) − współzałożycielka, menedżerka i wokalistka zespołu Galicja, wokalistka i autorka tekstów piosenek. Piosenkę prezentowaną powyżej z własnym tekstem i muzyką, zaśpiewała wraz ze Zbigniewem Wodeckim i możecie jej posłuchać TUTAJ.
 
Obraz:  Vincent van Gogh, Aleja topoli jesienią, 1884
 

 wyciszenie 

wrzesień. drzemią jeszcze złe jesienne demony.
poranny chłód wypełnia przestrzenie naszych zdeptanych serc.
bociany opuszczają łąki. maki przekwitły, zstąpiły do piekieł.
granice lata bledną, zacierają się.
granice miłości wydłużają się jak cień późnym popołudniem.

tej drogi nie przejdziemy na skróty. możemy zabłądzić
w jej pokrętnych, zawiłych labiryntach, zanim dojdziemy
do celu, jakim jest bezpieczeństwo
tak trudne do osiągnięcia w jesieniach coraz krótszych relacji.

niebezpieczne związki wciąż kuszą podwyższonym poziomem endorfin.
ale czy warto wpadać w nie w chwili, gdy drzewa zrzucają
przyschnięte liście?

może lepiej pomilczeć dopóty dopóki nie zleci ostatni?
może milczeniem powiemy najwięcej zanim słowa dojrzeją;
nabiorą barw, wypełnią się słodyczą mocy, żeby od nowa
opowiedzieć historię prawdziwego uczucia.

miłość wrześniowa, jesienna, dojrzała spadnie na nas jak kropla
ożywczego deszczu. przytuli, doda siły, energii, otuchy,
nim zły komornik - listopad z trzaskiem zamknie powieki
nazbyt szczęśliwych dni.

będę do ciebie milczeć znacznie dłużej,
niż sobie życzy mały, zlękniony, jesienny
 bóg.
 
Bolesławiec,  4 IX 16
 
*
 JoAnna Idzikowska - Kęsik (1969) − zakochana w życiu i poezji wegetarianka, notoryczna agnostyczka głęboko wierząca w Boginię Matkę, autorka kilku wierszy, animatorka teatru i kultury. Na co dzień, w wirze prozy życia: pedagog do zadań specjalnych, nauczyciel przedmiotów artystycznych, redaktorka Babińca Literackiego.
 
Obraz: Claude Monet, Efekt jesieni w Argenteuil, 1873
 
     
        Mam nadzieję, że teksty przypadły Wam do gustu, a prezentowane w tym poście obrazy wzbudziły zachwyt. Poezja i sztuka zawsze działają kojąco na ciało i zmysły, niech trwają, niech nam towarzyszą tej jesieni, aby była udana i niezapomniana.
 
Obraz powyżej: Józef Chełmoński, Babie lato, 1875; obraz poniżej: Ellen Robbins, Liście jesienne, 1870.
 
 Uściski i moc jesiennych serdeczności dla Was. Trzymajcie się zdrowo, ciepło, miejcie wiosnę w sercu i najjaśniejsze słońce w sobie! Dobrej jesieni!
 

poniedziałek, września 15, 2025

Poranne wzruszenie
















Moi Drodzy!
Moja przerwa w pisaniu postów na tym blogu trwała ponad trzy i pół miesiąca i pewnie jeszcze by trochę potrwała, gdyby nie jedna rzecz...
 
Dzisiaj rano, gdy wracałam ze spaceru z moim kochanym, chociaż jeszcze nie do końca zdrowym  psiakiem (jesteśmy w trakcie kilkutygodniowego leczenia), w skrzynce na listy czekała na mnie niespodzianka!
 
🌺🌺🌺🌺 Jotko Kochana!  🌺🌺🌺🌺
 
 🌺🌺🌺🌺Zrobiłaś mi dzień a nawet tydzień! Dziękuję za cudowną karteczkę z pięknymi makami, za którymi już tęsknię i od kilku dni piję kawę w makowych kubkach! Przesyłam uściski! Powoli się zbieram, żeby wrócić do pisania na blogu, zwłaszcza, że wakacje miałam naprawdę udane i jest o czym pisać, jest co wspominać. 🌺🌺🌺🌺

 🌺🌺🌺🌺Dziękuję! 🌺🌺🌺🌺

🌺Przesyłam także szczere uściski i serdeczności dla wszystkich, którzy jeszcze do mnie zaglądają!🌺

niedziela, czerwca 01, 2025

Każdy z nas ma coś z dziecka...



urodzona w Dzień Dziecka pod znakiem Bliźniąt

nieśmiała Norma Jeane zmieniała się w słynną gwiazdę filmową
rozjaśniała włosy także łonowe aby czuć się blondynką intymnie
emanować blaskiem nie tylko na zewnątrz kusić zdobywać
olśniewać

na usta nakładała kilka warstw szminki wosku różu i starannie
rysowała kontrastujący z porcelanową całością czarny pieprzyk
powłóczystym spojrzeniem spod cienia sztucznych rzęs uwodziła
kobiety i mężczyzn jednak nigdy do końca nie była zadowolona
z efektów transformacji

w chwilach gdy praca prochy i romanse zaczynały ją nużyć
siadała w swoim sterylnie białym salonie i rozmawiała z gwiazdą
zapisywała leworęczne strumienie uczuć odczuć i przeczuć o potrzebie
prawdziwej miłości nieobecnym ojcu chorej psychicznie matce
o tym jak bardzo czuje się brzydka głupia smutna i nieszczęśliwa

nienawidziła aktorki bo przez nią przestała być sobą wesołą
prostą zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa bez wyrazistych brwi
w kształcie szykujących się do lotu jaskółczych skrzydeł
które pewnej chłodnej sierpniowej nocy odfrunęły na zawsze
i zabrały ukradły wyrwały zdezorientowanej dziewczynie
słynną Marilyn Monroe tę podziwianą na całym świecie
piękność która miała chronić biedną zagubioną Normę

a niestety zmarnowała jej życie

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 6 X 19 

Happy 99th Birthday Norma Jeane wherever you are. 

Moi Drodzy, 

Przytłoczył mnie pęd życia, praca, praca i jeszcze raz praca. Doskonale wiem, że niewinny nie powinien się tłumaczyć, ale ja naprawdę nie mam czasu już na nic i tylko czekam na wakacje, na odrobinę spokoju, na wytchnienie od obowiązków. 

Wczoraj byłam we Wrocławiu i spędziłam piękny dzień z moim dzieckiem Jowitą Sylwią i bardzo się cieszę, że obie znalazłyśmy czas na to spotkanie.

Przykro mi bardzo, że nie odwiedzam Waszych blogów tak często, jak chcę, ale naprawdę tyle się dzieje w realu, że nie mam kiedy pisać, czytać, komentować - jednak wierzę, że przyjdzie czas i nadrobię wszystkie zaległości w blogosferze, że odwiedzę Wasze blogi i skomentuję posty. 

W bonusie zostawiam Wam do przemyślenia ciekawy - i moim zdaniem prawdziwy - cytat:

"Dzieciństwo jest mroczne i zawsze popiskuje jak małe zwierzątko, zamknięte i zapomniane w piwnicy. Wydobywa się z gardła niczym parujący na mrozie oddech; czasami bywa za małe, a kiedy indziej za duże. Nigdy w sam raz. Dopiero gdy kiedyś zostaje zrzucone jak skóra węża, można w spokoju mu się przyjrzeć i porozmawiać o nim jak o zwalczonej chorobie. Większość dorosłych twierdzi, że mieli szczęśliwe dzieciństwo, i może sami w to wierzą, ale ja nie. Wydaje mi się, że po prostu udało im się o nim zapomnieć".
 
Fragment - cytat pochodzi z wybitnej powieści autobiograficznej, wspaniałej duńskiej poetki i pisarki Tove Ditlevsen  pt. Trylogia kopenhaska, w przekładzie Iwony Zimnickiej - szczerze polecam.
 

 Życzę Wam pięknego, ciepłego, udanego czerwca, wszystkiego, co dobre, prawdziwe i warte uwagi. Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się zdrowo.
 

sobota, maja 24, 2025

"Joanna harfa ostatnia /Joanno zapłacz nade mną"***

imieniny

maj pieści zapachem kwitnących rododendronów,
konwalii i dzikich róż. czaruje zielenią szumiącą
urocze nocne wiersze pisane z potrzeby serca.

słońce rozdaje witaminę de a słowiki robią swoje.
lubię myśleć, że jestem jeszcze piękna i całkiem
zgrabna, że młodość nie opuści mnie wraz z inwazyjną

menopauzą. lubię patrzeć jak rozkwita życie i nawet
wampiryczne kleszcze nie są w stanie wyssać
naiwnego zachwytu. tylko ta świadomość. natrętna,

zatruwająca umysł, niezaleczona od wielu już
wiosen. jedynie ona sprawia, że moja własna śmierć
staje się realna. czuję jej głaski na policzkach.

wiesz, moja matka znowu umrze dzień po imieninach
Joanny, w wigilię Dnia Matki, a ja przypomnę sobie
prywatne rigor mortis. studzę ból, grzebię emocje,
uspokajam drżenie głosu, serca, rąk.

telefon z zaświatów uporczywie milczy.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 24 V 15

 Cytat w tytule postu Edward Stachura z wiersza pt. Skandynawia, a ja pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy jeszcze do mnie zaglądają.

niedziela, maja 11, 2025

"Przyjaźń to coś, co czyni drogę życia mniej wyboistą". ***

druga w nocy

kawa wystygła
siedzimy mocno przytulone
czuję jak drżysz
jak szybko bije ci serce
i płoną policzki

milczę chociaż wyobrażałam sobie
tę chwilę nieskończoną ilość razy
przez wiele długich lat

pamiętam jak cię oczarował
jaka byłaś radosna szczęśliwa
że starszy mądrzejszy dobry

już wtedy wiedziałam
prosiłam wrzuć na luz
zastanów się

awansowałam na zazdrosną
złośliwą brzydulę
przełknęłam

ta druga w nocy
czas gdy twardo spał
zadowolony z siebie
wtedy dzwoniłaś płakałaś
wyrzucałaś z serca żal
rwącym potokiem słów

i rozłączałaś szybko
ze strachu że się obudzi

teraz jesteś wychudzona
rozdygotana ale wolna
teraz drżącymi ustami
wypowiadasz 

dziękuję

a moja przyjaźń
nie zadaje zbędnych pytań
otula cię i koi

będę o drugiej
i po drugiej w nocy
pilnować ciepła kawy

i kolorów twoich snów

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 11 V 25 (dzień przed Pełnią Księżyca w Skorpionie)

Cytat dla Was na nowy tydzień: 

"Co jest w życiu ważne? Szczegóły. Detale. Prostota. Ta uczuć, krajobrazu, czynności. Spokój”.
 
Andrzej Stasiuk 
 
*

***Cytat w tytule postu Mark Twain
Grafika z Internetu, nie znam Autorów

poniedziałek, maja 05, 2025

"Dlaczego utrata jest miarą miłości?" ***


 odchodne

"Nasze życia rozchodzą się".
Lew Tołstoj

odejdź, nie zatrzymuj na siłę
kobiety, do której nic nie czujesz.
ona doskonale rozumie,
że ten związek jest jak stara
nagrobna fotografia -
wyblakły i popękany,
martwy i nikomu niepotrzebny.

ona nie widzi perspektyw.

jeszcze niedawno była demonem,
femme fatale, obiektem gorących wrażeń.
teraz przypomina durnostojkę,
kurzojada, którego nie chcesz dotknąć,
porcelanową lalkę z rozbitym sercem.

kiedyś może byłeś dla niej
przez chwilę dobry,
może lubiłeś i chciałeś więcej.
dzisiaj wydaje ci się obca,
odległa jak matka, która
odchodzi zawsze
w nieodpowiedniej chwili.

zostaw ją. odpuść. przemilcz.
nigdy nie patrzyłeś jej w oczy.
to zazwyczaj oznacza nieszczerość.
idź. obdaruj kogoś innego
bukietem swoich frustracji,

a jej pozwól przetrwać w świecie,
w którym wszystkie udawane miłości
mają krótkoterminową gwarancję
przydatności do zabawy w dom.
są atrapą wyższych uczuć,
erzatzem bliskości.

to nie boli.
to tylko wiersz o czymś,
co nie powinno się zdarzyć.

JoAnna Idzikowska - Kęsik, 2017

           Witajcie moi Drodzy po przerwie, która była mi bardzo potrzebna do tego aby odpocząć i zresetować myśli oraz zrobić sobie wolne przed bardzo intensywnymi dwoma miesiącami w pracy - zawsze tak jest pod koniec roku szkolnego, ale potem są wakacje i to jest piękne. Teraz jednak mam mnóstwo pracy, wyjazdów, szkoleń, pisania dokumentów, imprez i innych rzeczy.

         Nie udało mi się napisać wiersza o kwietniu, więc oddaję Wam dzisiaj stary wiersz z archiwum, możecie krytykować ile chcecie. Mam teraz mnóstwo pracy i nie wiem, czy dam radę dużo pisać na blogu, jednak pozdrawiam Was serdecznie, życzę udanego, ciepłego i pachnącego maja! Niech Wam szczęście sprzyja.


        Na koniec moje nowe kubeczki z nowej w Bolesławcu Ceramiki Arkadia - śliczne, ale jak wszystko w tym "prawym" świecie, stricte dla praworęcznych, bo gdy piję trzymając kubek w lewej, wiodącej ręce... nie widzę tych pięknych wzorków w środku kubeczka... Cóż, takie spostrzeżenie dla mniejszości lewomyślnej. :D


A w bonusie fotki sprzed momentu: poszłam na strych po wyprane ubrania, położyłam na wersalce, składam, a moja psinka sobie w nich "ryje" czyli zakopuje się... Uwielbiam te moje istoty, a one kochają moje wyprane ciuszki. To czerwone to moje ulubione poszarpane jeansy:D
 

Balbina kokosi się, bo zdążyłam odkurzyć dywan, to trzeba go "wybielić".  


Pozdrawiam Was i do miłego!
 

Wszystkie zdjęcia w poście są mojego autorstwa.
 Cytat w tytule postu Jeanette Winterson - jedna z moich ukochanych pisarek.