Gdybym miała wybrać tylko trzy polskie wiersze o miłości...wybrałabym ... cztery!
❤
Kupiłem ci pelargonię
niosę doniczkę w różowej bibułce.
Idę ulicą
ludzie biegną ludzie jadą ludzie krzyczą
ten sprzedaje
cudowny płyn na porost włosów
szkaplerze
trujące cukierki
pornograficzne obrazki.
Obok w czerwonym kościele
grożą jeszcze śmieszni piekłem
obiecują niebo
zachwalają wiarę ojców naszych.
Sprytny z rybim okiem
i brodą jak lisia kita z miedzi
nabił sto tysięcy nędzarzy
w butelkę
ogłosił bankructwo.
Mrowisko się mrowi.
Piszą anonimy, składają fałszywe świadectwa
chorują na syfilis
piją wódkę i eter
gwałcą i zarzynają
obliczają saldo.
Obywatele miasta obłudnicy
witają kardynała
karmazynowy kardynał
nie uczynił cudu
wygwizdały go ptaki.
Poeci grają na katarynkach
prowadzą dialogi z Bogiem
fałszują monetę.
Na uniwersytecie
profesor pod parasolem
w czerwonym turbanie na głowie
wykłada metafizykę,
radzi wdychać prane.
Bzdura obłuda fałsz.
Idę ulicą
jestem ci wdzięczny za miłość
cieszę się pelargonią
w różowej doniczce.
To jest prawda:
miłość uszlachetnia
jestem lepszy
odrobinę lepszy
wierzymy w to oboje.
Tadeusz Różewicz, Miłość
❤
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie, Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy, Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu. A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie, Ze zmartwień różnych swoje serce leczy, Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć, żeby stanęły w wypełnienia łunie. To nic, że czasem nie wie, czemu służyć: Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.
Czesław Miłosz, Miłość
❤
Tylko rób tak żeby nie było dziecka
tylko rób tak żeby nie było dziecka
To nieistniejące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości
kupujemy mu wyprawki w aptekach
i w sklepikach z tytoniem
tudzież pocztówkami z perspektywą na góry i jeziora
w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało
ale mimo to
...aaa
płacze nam ciągle i histeryzuje
wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę
o precyzyjnych szczypcach
których dotknięcie nic nie boli
i nie zostawia śladu
wtedy się uspokaja
nie na długo
niestety.
Andrzej Bursa, Miłość
❤
Jesteś za blisko
za naocznie jesteś
żebym cię mogła zobaczyć raz wtóry.
Oto liść jeden przybył
w naszym drzewie
a nie wiem — który.
Tak zacieramy się. Im bliżej siebie
jesteśmy dalsi wciąż
od zobaczenia.
Zbyt odsłonięte mamy twarze. Przecież
coś pozostało w nich
do odgadnienia.
Zatem jedź wyjedź i bądź mi z powrotem
bowiem gdzie oczy za blisko są oczom
błogosławiony rozjazd — i powroty.
A tak się właśnie do obrazu
wgląda
cofając kroki.
Urszula Kozioł,Wiersz o miłości
❤
❤
Piąty wiersz, dopisany 19 maja 2013, bo... piękny!
~ Miłość ~
Cały dzień zmieściłem w telefonie, który się nie odezwał, cały dzień rekonstruowałem twoje ciało, czyli wstępowałem do nieba. Wreszcie znalazłem szpilkę do włosów. Zakwitła różą.
Jerzy Hordyński
=========
Z serdecznością, j.
A to jeden z wierszy, który mną wstrząsnął przedwcześnie, bo miałam 10 lat, gdy ukazał się w "Odrze":
*****
Domy wznosiłem w powietrzu gotowe do podróży umiałem przenosić miasta, zabiłem odległości, lepiłem z deszczu nuty, wywoływałem ptaki.
Lądy i morza spełniały każde moje życzenie. Zasypywałem cmentarze, umarłych zmieniałem w kwiaty, najokrutniejsze słowa skazałem na nieistnienie.
Wszystko było prawdziwe, chociaż zupełnie różne, lecz nikt nie szukał więcej dawnej dosłowności.
Pewnie potrafiłbym jeszcze dokonać większych cudów dla ciebie - głupia kurewko.
Bądź moim natchnieniem,
że świat zmienię przeświadczeniem
pięknym bądź, bo skąd mam je wziąć?
Zły czas unieważnij,
daj blask mojej wyobraźni,
myślom mym bądź jak czuły rym. Improwizacją kolorową rządź,
ekranizacją moich marzeń bądź.
Wojciech Młynarski to obok Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty i Magdy Czapińskiej,jeden z moich zdecydowanie ulubionych Poetów Piosenki. Piosenki mądrej, filozoficznej, inteligentnej, takiej, jak np. Polska miłość:
Bywa, że kuchennymi schodami
z dzieckiem ucieknie do mamy,
znienawidzi, na śmierć się pokłóci,
z pazurami do oczu się rzuci.
Czasem straci ostatnią nadzieję,
fotografie twą podrze i sklei,
będzie włóczyć się po adwokatach,
czyjeś wiersze odnajdzie po latach...
Artysta przyszedł na świat 72 lata temu w Warszawie. Z wykształcenia jest polonistą, z zawodu poetą, pisarzem, satyrykiem, piosenkarzem, aktorem, tłumaczem.
Nie sposób napisać o wszystkich jego utworach, o wszystkich świetnych tekstach, jakie przez wiele lat swej działalności artystycznej, udało mu się stworzyć, dlatego też wybiorę kilka, choć wypada mi wspomnieć, że dzięki mojemu tacie,który uwielbiał piosenki z dobrym tekstem i kolekcjonował płyty, twórczość Wojciecha Młynarskiego, towarzyszy mi od dzieciństwa.
Bardzo lubię wrony, dlatego też piosenka o wronach jest mi szczególnie bliska:
... a ja mam taki gust wypaczony
że lubię wrony
Podoba mi się fakt, iż Wojciech Młynarski, sam będąc mistrzem pióra, nie wstydzi się przyznać, że uwielbia brać dobry przykład od innych mistrzów: Jeremiego Przybory, Mariana Hemara czy Juliana Tuwima. Takim przykładem na branie przykładu, jest niewątpliwie piosenka pt. Obiad rodzinny:
Obserwować można choćby z przyjemnością
Jak się wujek Leon zawsze dławi ością,
Czyni to z godnością, rzeczy znajomością,
Wuj z natury powściągliwy jest.
Tekstem, który uwielbiam po prostu bezwarunkowo, jest mało znana, ale prześwietna piosenka, którą pierwsza wykonywała Hanna Banaszak. W piosence tej, Młynarski chwali kulturę przez wielkie K, a kpi z tego, co serwuje się masom (a może kpi po prostu z ówczesnego ustroju?) i robi to z dużym wyczuciem, talentem, taktem.O takich scenach, jak podwieczorki z muzyką płynącą z fortepianu, często, z dużą nostalgią opowiadała mi moja babcia...
Truskawki w Milanówku,
Tamten ganeczek w dzikim winie,
Te interludia na pianinie,
To jeszcze mi się śni,
Truskawki w Milanówku,
Pogodny wuj reakcjonista,
Który "Brygadę Pierwszą" świstał
Słuchając BBC
Truskawki w Milanówku
Na talerzykach Rosenthala
Przysiadły od hołoty z dala
Wśród śmietankowej mgły.
Truskawki w Milanówku
I ten przechodzień, spacerowicz,
Inteligentny jak Gombrowicz,
To właśnie byłeś ty.
Zdecydowanie bardziej lubię truskawki niż kalarepkęi choć maja babcia już dwadzieścia lat przebywa na chmurcegdzieś, czasem siadam do pianina i śpiewam dla niej tę właśniepiosenkę.
A tak jeszcze a propos babci, to moja, ta ze strony taty, była naprawdę wspaniała, lubiłam z nią być, słuchać jej opowieści o Lubelszczyźnie, z której po wojnie musiała przyjechać do Wrocławia, gdyż dziadek został zamordowany,z powodu swej działalności, a jej zabrano dosłownie wszystko (niestety, nie znałam dziadka, a on ponoć poznał Witkacego w czasie rewolucji lutowej w Rosji, bo studiował wówczas w Petersburgu). Mistrz Młynarski napisał o babci bardzo dowcipny pamflecik, ale, jak zwykle, można się w nim doszukać drugiego dna:
Świat sztuki zawsze był mi bliski. Mój kuzyn ukończył ASP, ja jedynie studia podyplomowe dla nauczycieli plastyki i muzyki. Czasem sobie coś tam maluję,czasem coś gram i śpiewam, ale zawsze do łez wzrusza mnie tekst Młynarskiego, tekst piosenki o niezwykłym malarzu, ale nie tylko - tekst pełen metaforycznych aluzji i, powiedzmy, marcowych migdałów (tu także ukłony dla Osieckiej za Miasteczko Bełz):
Łzy obeschły dawno już
Ale niepamięci kurz
Warto, żeby jakiś wiatr nareszcie zwiał
Warto pięścią w stół uderzyć
Czarną prawdę tak odmierzyć
Jak ten Szmul, gdy na frak miarę brał
A potem niechaj skrzypki tną
I zakochane oczy lśnią
I cymbałów dźwięk niech płynie, płynie w dal
Z tułaczem krawcem za pan brat
Niech zawiruje w tańcu świat
Tak jak malował pan Chagall
Jednym z często przypominanych sobie przeze mnie tekstów Młynarskiego, jest Balladka o dwóch koniachPsychologiczna perełka! Uwielbiam ten tekst:
Z tej balladki smakowitej
Niech popłynie morał w świat:
Gdy mieć pragnie autorytet
Bandzior, co ma w ręku bat. (Tchórz, co w ręku trzyma bat) Kto się stawia ten ma z tego
Mimo wszystko jakiś zysk,
A kto słucha i ulega,
Ten najpierwszy bierze w pysk...
Lubię
i bardzo cenię w tekstach Młynarskiego, metafory, jakich używa, a także
fakt świadczący o jego wielkiej erudycji i oczytaniu. Takim moim
ulubionym tekstem, nawiązującym do znanej powieści. ale przede wszystkim
do postaci jest Błędny rycerz. Piosenkę tę pierwszy raz usłyszałam jako nastolatka, jednak nie zestarzała się do dziś, nawet o minutę:
Nieprawda, że
Ostatni błędny rycerz pojął
Że odejść czas
Że nie ma sensu walczyć już
On żyje wciąż
Czyste sumienie ma za zbroję
I wierzy, że
Jest gdzieś otwarte okno
I Dulcynea, jego nadzieja
Jego nadzieja, jego nadzieja
Michał Bajor śpiewa jeszcze jedną, bardzo mi bliską ze względu na przepiękny i mądry tekst, piosenkę ze słowami Młynarskiego. To jedna z takich piosenek, które mogę słuchać bez końca, delektując się każdym słowem:
I nic prócz małej chwilki żalu
Nie złączy nas kochana
W tym dziwnym życiu śmiesznym balu
Miłości niewyznanych
Bladym tancerzom gra cichutko
Orkiestra salonowa
A pod orkiestry każdą nutką
Podpisać można słowa:
W białych zim białych wierszach
Złotych sierpnia pokojach
Moja miłość największa
Nie wie nic że jest moja
Czas ją syci jak wino
Wyobraźnia upiększa
Moją miłość jedyną
Moją miłość największą
Podobnie, jak Młynarski:
Lubię wracać tam, gdzie byłem już
Pod ten balkon pełen pnących róż,
Na uliczki te znajome tak.
Do znajomych drzwi
Pukać myśląc, czy,
Czy nie stanie w nich czasami
Ta dziewczyna z warkoczami.
Lubię wracać w strony, które znam,
Po wspomnienia zostawione tam,
By się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich
Choćby nikły cień, pierwszych serca drżeń,
Kilka nut i kilka wierszy z czasów,
Gdy kochałeś pierwszy raz.
Jednym z moich ulubionych wierszy Poety jest taki, w którym śpiewający go artysta musi mieć krystalicznie czystą dykcję, żeby go dobrze zaśpiewać, bo jeśli jej nie ma, to może sobie ewentualnie wyrecytować Strasną zabę Mistrza K.I. Nadeszła wiosna, a Mistrz W.M. apeluje:
Nikomu
Niechaj nie zagraża rozłąka,
Gdy wiosną
W rytmie naszych marzeń po łąkach bąk brzdąka, bąk brzdąka...
Z nowszych tekstów W.M. zachwyciły mnie dwa. Oba ukazały się na płycie Rafała Olbrychskiego z 2009 r. zatytułowanej Tatango. Utwór tytułowy powalił mnie na obie łopatki. Tak głębokiego, tak psychologicznie prawdziwego tekstu było mi chyba wtedy trzeba i ten tekst jest mi niezwykle wręcz bliski do dziś. Jest prosty, ale zawiera wiele aluzji i metafor (Przyjdzie walec i wyrówna, pisał kiedyś Maestro). A to tatango, to co to jest? Stadium schizofrenii? Cyklofrenia? Fatum? Czy po prostu życie, przyprawiające o dreszcze?
Porąbany los
Ku rozpaczy most
Jak drogowy walec wprost
Miażdży, niszczy mnie
Tatango
Porąbany los
Ku rozpaczy most
Zawodowo jak drogowy, wielki walec wprost
Miażdzy, niszczy mnie
Tatango
I ciebie, wiesz, dopadnie też
Tatango
Odwiedzi cię
Noc pęknie na pół
Zatańczą drzwi i stół.
Lecz ratunek jest - bólu kres
Na schodach krok dziewczyny
Cisza cyt cyt,
Cisza cyt cyt i sen
I świt.
Drugim tekstem z tej płyty, równie powalającym, jak Tatango, jest zaśpiewany w duecie z Marylą Rodowicz utwór o przyjaźni. I tu moje ukłony dla Mistrza za wersy, pod którymi mogłabym się podpisać obiema rękami:
A jeśli przyjdzie w dwie przeciwne strony ruszyć
Jeśli to przyjaźń nic przyjaźni tej nie wzruszy
I z końca świata Ci napiszą SMS
Jeśli to jest prawdziwa przyjaźń
Jeśli jest
Do tej notki, która nie wyczerpuje tematu, a jedynie przybliża parę utworów Mistrza, które bardzo lubię i cenię, specjalnie wybrałam zdjęcie W.M. na zielonym tle. Zielony to kolor nadziei. A wiele tekstów Młynarskiego wieje prawdziwą, szczerą nadzieją, tak zieloną, jak tło na jego zdjęciu. Mam dwa ulubione "zielone" teksty Maestra:
Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar co nie raz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunął
Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role naturszczycy bez suflera
W najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej, co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie!
Uparcie i skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Jem jabłko winne
I myślę ech ty życie łez mych winne
Nie zamienię cię na inne
Kocham cię życie
Poznawać pragnę cię pragnę cię
Pragnę cię w zachwycie
I spotkać człowieka
Który tak życie kocha
I tak jak ja
Nadzieję ma...
A moja najukochańsza piosenka z tekstem Młynarskiego? Zdecydowanie ta o niesfornym sercu, bo jak mawiał mój ulubiony Mały Książę: Jedynie sercem widzieć możemy właściwie...
Moje serce, to jest muzyk,
który zwiał z orkiestry,
bo nie z każdym lubi grać.
Żaden mu maestro nie potrafi rady dać.
Moje serce, to jest muzyk improwizujący,
co ma własny styl i rytm,
ale, gdy gorąco kocha, wtedy gra jak nikt.
Wojciech Młynarski tłumaczy również wiele tekstów. Głownie piosenki francuskie, takie jak np. Nie opuszczaj mnie ,Następny, Walc na tysiąc pas Jacquesa Brela. Ostatnio zachwyciły mnie Martwe liście Jacquesa Preverta. Młynarski przetłumaczył ten utwór po swojemu, po swoim Mistrzu (wcześniej znane było tłumaczenie Jeremiego Przybory, śpiewała Magda Umer) i, moim skromnym zdaniem, W.M. zrobił to doskonale, jego tłumaczenie jest bardziej poetyckie od oryginału:
Piosenka ta lśni każdą nutką, Że kochasz Ty , że kocham ja , Że pięknie żyć - na przekór smutkom Wspólnie się da każdego dnia...
Moja najukochańsza piosenka, przetłumaczona przez W.M,. to piosenka Georgesa Brassensa pt. Laleczka, którą świetnie wykonuje mój ulubiony śpiewający aktor, Jacek Bończyk (innego "teledysku" niestety, nie znalazłam):
Czekam na nowe teksty, wiersze, piosenki, tłumaczenia i recitale Pana Młynarskiego, życząc mu dużo siły i weny! Niech go ogrzewa blask najpiękniejszego natchnienia! Bo kiedy człowiek robi swoje, i jeszcze lubi to, co robi, to zawsze jest OK!
PS by the way...
Dokładnie w ten sam dzień, 26 marca 1941 roku, co Mistrz Pióra, Młynarski, urodził się jeszcze jeden mój ulubiony pan, Richard Dawkins, uważany, obok Umbert Eco i Noama Chomsky'ego za jednego z największych współczesnych intelektualistów. Ale o panu Dawkinsie i innych geniuszach, napiszę przy innej okazji.
Niestety, dzisiaj umarł jeden z moich ulubionych aktorów drugiego planu, Jerzy Nowak (ur.1923), to duża strata dla polskiej sceny i filmu. Ostatni raz pojawił się w filmie pt. Obława.