wtorek, 26 marca 2013

Tatango i inne zawirowania czyli parę słów o piosenkach Mistrza.



Bądź moim natchnieniem,
że świat zmienię przeświadczeniem
pięknym bądź, bo skąd mam je wziąć?
Zły czas unieważnij,
daj blask mojej wyobraźni,
myślom mym bądź jak czuły rym.

 Improwizacją kolorową rządź,
ekranizacją moich marzeń bądź.



Wojciech Młynarski to obok Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty i Magdy Czapińskiej,jeden z moich zdecydowanie ulubionych Poetów Piosenki. Piosenki mądrej, filozoficznej, inteligentnej, takiej, jak np. Polska miłość:

Bywa, że kuchennymi schodami
z dzieckiem ucieknie do mamy,
znienawidzi, na śmierć się pokłóci,
z pazurami do oczu się rzuci.
Czasem straci ostatnią nadzieję,
fotografie twą podrze i sklei,
będzie włóczyć się po adwokatach,
czyjeś wiersze odnajdzie po latach...



Artysta przyszedł na świat 72 lata temu w Warszawie. Z wykształcenia jest polonistą, z zawodu poetą, pisarzem, satyrykiem, piosenkarzem, aktorem, tłumaczem.

Nie sposób napisać o wszystkich jego utworach, o wszystkich świetnych tekstach, jakie przez wiele lat swej działalności artystycznej, udało mu się stworzyć, dlatego też wybiorę kilka, choć wypada mi wspomnieć, że dzięki mojemu tacie,który uwielbiał piosenki z dobrym tekstem i kolekcjonował płyty, twórczość Wojciecha Młynarskiego, towarzyszy mi od dzieciństwa.

Bardzo lubię wrony, dlatego też piosenka o wronach jest mi szczególnie bliska:

... a ja mam taki gust wypaczony
że lubię wrony


Podoba mi się fakt, iż Wojciech Młynarski, sam będąc mistrzem pióra, nie wstydzi się przyznać, że uwielbia brać dobry przykład od innych mistrzów: Jeremiego Przybory, Mariana Hemara czy Juliana Tuwima. Takim przykładem na branie przykładu, jest niewątpliwie piosenka pt. Obiad rodzinny:


Obserwować można choćby z przyjemnością
Jak się wujek Leon zawsze dławi ością,
Czyni to z godnością, rzeczy znajomością,
Wuj z natury powściągliwy jest. 



Tekstem, który uwielbiam po prostu bezwarunkowo, jest mało znana, ale prześwietna piosenka, którą pierwsza wykonywała Hanna Banaszak. W piosence tej, Młynarski chwali kulturę przez wielkie K, a kpi z tego, co serwuje się masom (a może kpi po prostu z ówczesnego ustroju?) i robi to z dużym wyczuciem, talentem, taktem. O takich scenach, jak podwieczorki z muzyką płynącą z fortepianu, często, z dużą nostalgią opowiadała mi moja babcia...

 Truskawki w Milanówku,
Tamten ganeczek w dzikim winie,
Te interludia na pianinie,
To jeszcze mi się śni,
Truskawki w Milanówku,
Pogodny wuj reakcjonista,
Który "Brygadę Pierwszą" świstał
Słuchając BBC

Truskawki w Milanówku
Na talerzykach Rosenthala
Przysiadły od hołoty z dala
Wśród śmietankowej mgły.

Truskawki w Milanówku
I ten przechodzień, spacerowicz,
Inteligentny jak Gombrowicz,
To właśnie byłeś ty. 

Zdecydowanie bardziej lubię truskawki niż kalarepkę i choć maja babcia już dwadzieścia lat przebywa na chmurce gdzieś, czasem siadam do pianina i śpiewam dla niej tę właśnie piosenkę.

A tak jeszcze a propos babci, to moja, ta ze strony taty,  była naprawdę wspaniała, lubiłam z nią być, słuchać jej opowieści o Lubelszczyźnie, z której po wojnie musiała przyjechać do Wrocławia, gdyż dziadek został zamordowany,z powodu swej działalności, a jej zabrano dosłownie wszystko (niestety, nie znałam dziadka, a on ponoć poznał Witkacego w czasie rewolucji lutowej w Rosji, bo studiował wówczas w Petersburgu). Mistrz Młynarski napisał o babci bardzo dowcipny pamflecik, ale, jak zwykle, można się w nim doszukać drugiego dna:


Świat sztuki zawsze był mi bliski. Mókuzyn ukończył ASP, ja jedynie studia podyplomowe dla nauczycieli plastyki i muzyki. Czasem sobie coś tam maluję,czasem coś gram i śpiewam, ale zawsze do łez wzrusza mnie tekst Młynarskiego, tekst piosenki o niezwykłym malarzu, ale nie tylko - tekst pełen metaforycznych aluzji i, powiedzmy, marcowych migdałów (tu także ukłony dla Osieckiej za Miasteczko Bełz):

 Łzy obeschły dawno już
Ale niepamięci kurz
Warto, żeby jakiś wiatr nareszcie zwiał
Warto pięścią w stół uderzyć
Czarną prawdę tak odmierzyć
Jak ten Szmul, gdy na frak miarę brał

A potem niechaj skrzypki tną
I zakochane oczy lśnią
I cymbałów dźwięk niech płynie, płynie w dal
Z tułaczem krawcem za pan brat
Niech zawiruje w tańcu świat
Tak jak malował pan Chagall 



Jednym z często przypominanych sobie przeze mnie tekstów Młynarskiego, jest Balladka o dwóch koniach Psychologiczna perełka! Uwielbiam ten tekst:

Z tej balladki smakowitej
Niech popłynie morał w świat:
Gdy mieć pragnie autorytet
Bandzior, co ma w ręku bat.

(Tchórz, co w ręku trzyma bat)
Kto się stawia ten ma z tego
Mimo wszystko jakiś zysk,

A kto słucha i ulega,
Ten najpierwszy bierze w pysk...


Lubię i bardzo cenię w tekstach Młynarskiego, metafory, jakich używa, a także fakt świadczący o jego wielkiej erudycji i oczytaniu.  Takim moim ulubionym tekstem, nawiązującym do znanej powieści. ale przede wszystkim do postaci jest Błędny rycerz. Piosenkę tę pierwszy raz usłyszałam jako nastolatka, jednak nie zestarzała się do dziś, nawet o minutę:

 Nieprawda, że
Ostatni błędny rycerz pojął
Że odejść czas
Że nie ma sensu walczyć już
On żyje wciąż
Czyste sumienie ma za zbroję
I wierzy, że
Jest gdzieś otwarte okno
I Dulcynea, jego nadzieja
Jego nadzieja, jego nadzieja 


Michał Bajor śpiewa jeszcze jedną, bardzo mi bliską ze względu na przepiękny i mądry tekst, piosenkę ze słowami Młynarskiego. To jedna z takich piosenek, które mogę słuchać bez końca, delektując się każdym słowem:

I nic prócz małej chwilki żalu
Nie złączy nas kochana
W tym dziwnym życiu śmiesznym balu
Miłości niewyznanych
Bladym tancerzom gra cichutko
Orkiestra salonowa
A pod orkiestry każdą nutką
Podpisać można słowa:

W białych zim białych wierszach
Złotych sierpnia pokojach
Moja miłość największa
Nie wie nic że jest moja
Czas ją syci jak wino
Wyobraźnia upiększa
Moją miłość jedyną
Moją miłość największą 


 

Podobnie, jak Młynarski:

Lubię wracać tam, gdzie byłem już
Pod ten balkon pełen pnących róż,
Na uliczki te znajome tak.
Do znajomych drzwi
Pukać myśląc, czy,
Czy nie stanie w nich czasami
Ta dziewczyna z warkoczami.
Lubię wracać w strony, które znam,
Po wspomnienia zostawione tam,
By się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich
Choćby nikły cień, pierwszych serca drżeń,
Kilka nut i kilka wierszy z czasów,
Gdy kochałeś pierwszy raz.



Jednym z moich ulubionych wierszy Poety jest taki, w którym śpiewający go artysta musi mieć krystalicznie czystą dykcję, żeby go dobrze zaśpiewać, bo jeśli jej nie ma, to może sobie ewentualnie wyrecytować Strasną zabę Mistrza K.I.
Nadeszła wiosna, a Mistrz W.M. apeluje:

 Nikomu
Niechaj nie zagraża rozłąka,
Gdy wiosną
W rytmie naszych marzeń po łąkach bąk brzdąka, bąk brzdąka...


Z nowszych tekstów W.M. zachwyciły mnie dwa. Oba ukazały się na płycie Rafała Olbrychskiego z 2009 r. zatytułowanej Tatango. Utwór tytułowy powalił mnie na obie łopatki. Tak głębokiego, tak psychologicznie prawdziwego tekstu było mi chyba wtedy trzeba i ten tekst jest mi niezwykle wręcz bliski do dziś. Jest prosty, ale zawiera wiele aluzji i metafor (Przyjdzie walec i wyrówna, pisał kiedyś Maestro). A to tatango, to co to jest? Stadium schizofrenii? Cyklofrenia? Fatum? Czy po prostu życie, przyprawiające o dreszcze?
 
Porąbany los
Ku rozpaczy most
Jak drogowy walec wprost
Miażdży, niszczy mnie
Tatango
Porąbany los
Ku rozpaczy most
Zawodowo jak drogowy, wielki walec wprost
Miażdzy, niszczy mnie
Tatango

I ciebie, wiesz, dopadnie też
Tatango
Odwiedzi cię
Noc pęknie na pół
Zatańczą drzwi i stół.
Lecz ratunek jest - bólu kres
Na schodach krok dziewczyny
Cisza cyt cyt,
Cisza cyt cyt i sen
I świt.

 


Drugim tekstem z tej płyty, równie powalającym, jak Tatango, jest zaśpiewany w duecie z Marylą Rodowicz utwór o przyjaźni. I tu moje ukłony dla Mistrza za wersy, pod którymi mogłabym się podpisać obiema rękami:

A jeśli przyjdzie w dwie przeciwne strony ruszyć
Jeśli to przyjaźń nic przyjaźni tej nie wzruszy
I z końca świata Ci napiszą SMS
Jeśli to jest prawdziwa przyjaźń
Jeśli jest




Do tej notki, która nie wyczerpuje tematu, a jedynie przybliża parę utworów Mistrza, które bardzo lubię i cenię, specjalnie wybrałam zdjęcie W.M. na zielonym tle. Zielony to kolor nadziei. A wiele tekstów Młynarskiego wieje prawdziwą, szczerą nadzieją, tak zieloną, jak tło na jego zdjęciu. Mam dwa ulubione "zielone" teksty Maestra:

 Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar co nie raz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunął
Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role naturszczycy bez suflera
W najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej, co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie!


 Uparcie i skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Jem jabłko winne
I myślę ech ty życie łez mych winne
Nie zamienię cię na inne

Kocham cię życie
Poznawać pragnę cię pragnę cię
Pragnę cię w zachwycie
I spotkać człowieka
Który tak życie kocha
I tak jak ja
Nadzieję ma... 



A moja najukochańsza piosenka z tekstem Młynarskiego? Zdecydowanie ta o niesfornym sercu, bo jak mawiał mój ulubiony Mały Książę: Jedynie sercem widzieć możemy właściwie...

 Moje serce, to jest muzyk,
który zwiał z orkiestry,
bo nie z każdym lubi grać.
Żaden mu maestro nie potrafi rady dać.
Moje serce, to jest muzyk improwizujący,
co ma własny styl i rytm,
ale, gdy gorąco kocha, wtedy gra jak nikt. 



Wojciech Młynarski tłumaczy również wiele tekstów. Głownie piosenki francuskie, takie jak np. Nie opuszczaj mnie ,Następny, Walc na tysiąc pas  Jacquesa Brela. Ostatnio zachwyciły mnie Martwe liście Jacquesa Preverta. Młynarski przetłumaczył ten utwór po swojemu, po swoim Mistrzu (wcześniej znane było tłumaczenie Jeremiego Przybory, śpiewała Magda Umer) i, moim skromnym zdaniem, W.M. zrobił to doskonale, jego tłumaczenie jest bardziej poetyckie od oryginału:

 Piosenka ta lśni każdą nutką,
Że kochasz Ty , że kocham ja ,
Że pięknie żyć - na przekór smutkom
Wspólnie się da każdego dnia...


Moja najukochańsza piosenka, przetłumaczona przez W.M,. to piosenka Georgesa Brassensa pt. Laleczka, którą świetnie wykonuje mój ulubiony śpiewający aktor, Jacek Bończyk (innego "teledysku" niestety, nie znalazłam):



Czekam na nowe teksty, wiersze, piosenki, tłumaczenia i recitale Pana Młynarskiego, życząc mu dużo siły i weny! Niech go ogrzewa blask najpiękniejszego natchnienia! Bo kiedy człowiek robi swoje, i jeszcze lubi to, co robi, to zawsze jest OK!

 

PS
by the way...
 
Dokładnie w ten sam dzień, 26 marca 1941 roku, co Mistrz Pióra, Młynarski, urodził się jeszcze jeden mój ulubiony pan, Richard Dawkins, uważany, obok Umbert Eco i Noama Chomsky'ego za jednego z największych współczesnych intelektualistów. Ale o panu Dawkinsie i innych geniuszach, napiszę przy innej okazji.

Niestety, dzisiaj umarł jeden z moich ulubionych aktorów drugiego planu, Jerzy Nowak (ur.1923), to duża strata dla polskiej sceny i filmu. Ostatni raz pojawił się w filmie pt. Obława.

12 komentarzy:

  1. Cześć :)
    Doczekałem się poszerzenia tematu :)
    Z zachwytem przeczytałem i posłuchałem,ja też podziwiam jego kunszt."Perełka"wśród gąszczu.
    -ra-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak truskawka wśród kalarepy też. ;-)

      Cześ, ra, no doczekałeś się w końcu. Ja tak mam: czasem mam pomysł, zapisuję, żeby nie zapomnieć, a potem... czekam na wenę. Ale z reguły kończę to, co zaczynam. Prędzej, czy później.

      Wiosny nie widać, więc tym cieplej pozdrawiam, j.

      Usuń
  2. " Lubię wracać w strony, które znam,
    Po wspomnienia zostawione tam, "

    Lubię podążać śladami ludzi . którzy pięknem otulają nasze dusze..i to staram się czynić -:)

    I tak bez końca można by słuchać i czytać..W zachwycie , w pięknym otuleniu .. dziękuję Joasiu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko dopiszę , że skomentowałam ja -Halinka F.

      Usuń
    2. Witaj, Halinko, bardzo mi miło, że tu do mnie zajrzałaś, naprawdę się cieszę.
      Dziękuję też, że zostawiłaś tak miły ślad w postaci komentarza.

      Moc serdeczności i pozdrowień przesyłam, j.

      Usuń
  3. Młynarski i Bajor...

    Pozdrawiam

    ps' lubię tutaj zaglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam również.
      Miło mi, że zaglądasz.
      Serdeczności, j.

      Usuń
    2. Generalnie czytam, ale do napisania skłonił mnie przytoczony tekst z "Moja miłość największa".
      A teraz już jestem "..cichutko, cyt..".
      Pozdrowienia...

      Usuń
    3. "Et moi dans mon coin"... też przetłumaczył Młynarski.


      Usuń
    4. Dokładnie, a wyśpiewał pięknie Bajor.

      Usuń
    5. Starzeję się, bo nie napisałam tu o tym, a jest to jedna z moich ulubionych piosenek...

      Usuń
  4. Niestety... Młynarskiego nie znoszę jak... jak... jak Bajora!!! I nic mu teksty nie pomogą, nabawiłam się nieuleczalnej odrazy do niego, gdy wydawał z siebie te dźwięki obrażające uszy!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo Ci dziękuję za komentarz i poświęcony mi czas. Jest mi niezmiennie miło, że udało Ci się do mnie zajrzeć, zatrzymać się chwilę nad tym, co napisałam. Serdecznie pozdrawiam, j.